Rafał Markiewicz

Krocz śmiało swoją własną drogą – testuj i działaj

Krocz śmiało swoją własną drogą – testuj i działaj

Wielu moich klientów, zarówno biznesowych jak i tych, którzy pracują nad prywatą sferą swojego życia, w trakcie naszej współpracy zadaje mi pytanie „Czy ze mnie coś jeszcze w ogóle będzie? Czy widzisz dla mnie szansę?”. Zakładają, że innym idzie lepiej, że inni nie popełniają błędów, a jeśli już tak, to robią ich znacznie mniej. Czasami to prawda, ale najczęściej to jedynie nasze wyobrażenia o ich życiu i działaniach. Nieco wybielone, a następnie podkoloryzowane. Tymczasem najwłaściwszym pytaniem w tym miejscu byłoby to, jak do tego doszli, przez co przeszli, ile „potknięć” zaliczyli nim nauczyli się żyć lub działać, tak jak to robią obecnie.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój osobisty - własna droga


Wielka nadzieja

Drugi kwartał 2015 roku, to był w moim życiu okres wielkiej energii, nadziei i inspiracji. To właśnie wtedy zdecydowałem się na rozpoczęcie dwóch projektów internetowych, do których w sierpniu tego samego roku dołączył jeszcze trzeci. Przy każdym z nich kierowałem się inną motywacją i trochę innym podejściem. Dziś po ponad trzech latach nadszedł czas na ich podsumowanie i wyciągnięcie wniosków.

rafalmarkiewicz.pl – już dużo wcześniej planowałem, że coaching stanie się moją alternatywną drogą zawodową i pozwoli spełniać mi się w pomaganiu innym ludziom. Zatem zakładałem tę stronę z bardzo wyraźnym celem. Wiedziałem, że aby zaistnieć na rynku muszę zbudować sobie markę eksperta i zasłużyć na zaufanie klientów, dzieląc się choćby moją wiedzą i przemyśleniami na swoim blogu. Do tego projektu opracowałem cały harmonogram działań i zdefiniowałem konkretne cele, do osiągnięcia.

Life factory – najzabawniejszy aspektem tego projektu jest fakt, że najpierw przyczepiła się do mnie jego nazwa, a dopiero potem dobudowałem jego całą koncepcję. Miała to być platforma do wspólnych działań z moimi znajomymi zaangażowanymi w szeroko rozumianą działalność rozwojową. Założyłem, że najpierw ją rozwinę i rozbuduję, a następnie zaproszę ich do wspólnej pracy. Kierowało mną tutaj sporo emocji i wiary w to, że jakoś to będzie, że pewnie fajnie się potoczy.

Tu czyli Tam – ten projekt turystycznego fotobloga zrodził się z impulsu i z kilku zachwytów znajomych nad moimi wpisami z wakacji, czy z weekendowych wypadów. Tu nie było strategii i konkretnego celu. Z jednej strony tego typu zachwyty miło pieściły moje ego, a z drugiej miałem wielką radość dzieląc się swoimi odkryciami niesamowitych miejsc w bliższej i dalszej okolicy. Do tego odpalił się w moje głowie schemat społecznika i nauczyciela. Pokażę innym czemu warto ruszyć tyłek z kanapy i udowodnię, że nawet najzwyklejszy wypad na parę godzin, może być super przygodą. Gdzieś daleko w tyle głowy kryła się też nadzieja, że może ktoś dostrzeże ten blog i będzie chciał wrzucić na niego swoją reklamę.

Proza działania

Kiedy coś tworzysz i zaczynasz działać w jakimś obszarze masz mnóstwo sił i energii. Jednak prawdziwym testem dla twojej idei jest to, jak długo ona przetrwa. Zapalić się do czegoś jest bardzo łatwo, ale utrzymać ten płomień jest już wyzwaniem.

rafalmarkiewicz.pl – potrzeba ciągłych zmian i ulepszeń pochłaniała mnóstwo mojego czasu i energii. Całe szczęście zaplanowany grafik blogowych publikacji trzymał mnie ostro w ryzach i domagał się kolejnych wpisów. Poczucie, że strona powinna być jednak lepsza i bardziej profesjonalna wciąż nie dawało spokoju i ochoczo szarpało za struny niepokoju. Tymczasem już samo wystawianie swoich działań i siebie na ocenę innych i tak wystarczająco ten niepokój podsycało. Tak było, aż do chwili, kiedy dotarłem do dwóch cennych rad:
1) Pamiętaj, że twoja strona internetowa jest tylko częścią twojego biznesu, a nie jego podstawą. Poświęcanie jej 100% uwagi jest tylko wygodną wymówką i przyjemną ucieczką od tego co jest głównym obszarem twojego działania.
2) Zawsze będą tacy, którzy Cię potępią i pochwalą. Jeżeli będzie starał się przypodobać innym, będziesz musiał się sprzeniewierzyć sobie. Pokaż siebie takim jakim jesteś, pewnie nie wszystkim będzie to odpowiadać, ale dzięki temu będziesz miał takich klientów, z którymi praca sprawi ci przyjemność.

Life factory – zakładając platformę do współpracy zapomniałem, że inni mają też swoje plany na siebie i często na pierwszym miejscu było w nich zbudowanie własnej marki, a niekoniecznie współpraca. Poczułem też, że czasami ta współpraca byłaby zbyt dalekim kompromisem z mojej strony lub zbyt dużą dysproporcją we włożonej energii i zaangażowaniu. Ten projekt był też zbyt zbliżony do rafalmarkiewicz.pl i tematy na blogach tych dwóch stron wzajemnie się kanibalizowały, a ja męczyłem się z wymyślaniem kolejnych. Po dwóch latach stronę zamknąłem, a Life Factory stało się jedynie projektem prowadzonym w ramach mojej własnej strony.

Tu czyli Tam – to co potrafi zachwycić w niewielkiej dawce, w zbyt dużym natężeniu może być nużące. Ja wrzucałem ciekawe i emocjonujące zdjęcia z minimalną dawką tekstu, ale to co było emocjonujące dla mnie nie musiało być dla innych. Podobnych i bardziej aktywnie oraz bardziej profesjonalnie prowadzonych blogów turystycznych zrobiła się cała masa. Do tego wzrosła popularność Instragramu, gdzie pojawiało się całe mnóstwo zdjęć z podróży. Co jednak najważniejsze, moje podróżnicze wypady straciły na atrakcyjności, bo ja zamiast zachwycać się miejscami i ich atmosferą koncentrowałem się na pstrykaniu fotek na bloga. Potem Paweł Tkaczyk napisał artykuł „Pułapki własnej firmy”, a w nim następujące zdanie „W dużym skrócie: jeśli kochasz coś robić, założenie firmy, w której zamierzasz się tym zajmować, jest najgorszym pomysłem pod słońcem. Bo wtedy przestaniesz robić to, co kochasz.”. Tak było też z moim projektem. Dziś już go nie ma, a ja odzyskałem czas i radość podróżowania.

Odcinanie kuponów

Do dziś przetrwała jedynie moja strona coachingowa, choć wzbogacona o projekt Life Factory. Jednak nawet z perspektywy czasu z przygody z dwoma pozostałymi projektami bym nie zrezygnował. Wiele mnie nauczyły o konstrukcji stron internetowych, uczuliły na optymalizację grafiki i doprowadziły do odkrycia kilku przydatnych tricków, które stosuję do tej pory.

Kiedy zaczynałem przygodę z nimi nic nie wiedziałem o WordPressie, a dziś poruszam się w nim bardzo sprawnie. Dały mi też mnóstwo przyjemności, zabawy i radości tworzenia. Pokazały jak ważny w projekcie jest cel i plan działania, bo bez nich nie starczy nam siły na zbyt długo. Dzięki tej wiedzy, już pomogłem kilu klientom przy ich projektach. Nauczyły mnie również, że jest w naszym życiu czas i miejsce na różne pomysły. Kiedy jednak on przemija należy je zamknąć, zapamiętać to czego nas nauczyły i ruszyć dalej w drogę do kolejnych planów, bez obezwładniającego pytania „Czy ze mnie coś jeszcze w ogóle będzie?”.

Lada moment rozpoczyna się kolejny rok. Wyciągnijcie z mentalnych szaf przykurzone projekty lub trzymane szczelnie pod kluczem marzenia i po prostu je zrealizujcie. Nie są Waszym zobowiązaniem do końca życia, możecie zamknąć je w dowolnym momencie. Jednak tego czego przy ich realizacji się nauczycie i przeżyjcie nikt Wam już nie odbierze.

Bądźcie jak małe dziecko w trakcie nauki chodzenia. Przewracajcie się i upadajcie, ale nie poddawajcie. Będziecie mieli trochę siniaków, sporo zabawy i tą wielką, przeogromną satysfakcję, że sami idziecie swoją własną drogą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *