Mam klientów, którzy swojego czasu jasno i wyraźnie określili swoje cele i to kim chcą być w życiu. Można powiedzieć, że wymyślili siebie i swój sposób na życie. Co więcej, zrealizowali go, a teraz siedzą u mnie głowiąc się co poszło nie tak.
Okazuje się bowiem, że teraz coś w tym życiu ich uwiera. Coś przeszkadza i w sumie nie wiadomo jak do tego doszło i co z tym zrobić. Nierzadko winę za ten stan ponosi odpalony „życiowy autopilot” i wyłączona refleksja.

Życie to nieustannie zmieniający się kalejdoskop
Naturalnym jest szukanie w życiu takich ścieżek i rozwiązań, które je ułatwiają. Konieczność ciągłego dokonywanie wyborów i podejmowania decyzji bywa męcząca. Z tego powodu poszukujemy jakiegoś życiowego „świętego Grala”, prawdy objawionej lub złotej ścieżki, które nas łatwo i gładko poprowadzą przez życie. Czasami idziemy na totalną łatwiznę i bierzemy to co wskazują nam rodzice, znajomi, uczelnia czy jeszcze ktoś inny.
Liczymy na to, że raz dokonany wybór ustawi nam całe życie i mamy pozamiatany temat życiowej egzystencji. Na pytanie o to dlaczego robimy to co robimy, albo dlaczego zajmujemy się tym czym się zajmujemy odpowiadamy ochoczo i z łatwością: „bo tak kiedyś zdecydowałem” lub „bo taką drogę kiedyś wybrałem”. Przy czym nie dostrzegamy w tej odpowiedzi totalnego braku refleksji, ale i braku podążania za zmieniającym się życiem i światem.
To tak jakbyśmy poszli do jakiejś kolejowej kasy i kupili bilet na podróż przez cały świat po ściśle wyznaczonej trasie. Przy czym w ramach tego biletu dostajemy gwarancję, że mamy prawo jeździć tym pociągiem i na tej trasie przez kilkadziesiąt lat (całą resztę naszego życia) ciągle pokonując zaplanowaną kolejową pętlę. Pierwsze kilka pętli może być całkiem przyjemnych i komfortowych. Jednak z upływem lat robi się coraz trudniej. Część linii kolejowych zostaje zlikwidowana i musimy korzystać z komunikacji zastępczej, za która musimy dopłacać. Czasami niektóre kraje z powodu konfliktów lub jakiś klęsk stają się dla nas niedostępne i znowu musimy je objeżdżać pokrywając koszty tych kolejowych objazdów z własnych pieniędzy.
Najsmutniejsze jest to, że wiele osób na siłę ciągle trzyma się tego jeżdżenia po tej konkretnej trasie, bo kiedyś kupili bilet. Nie widzą (albo i nie chcą zobaczyć), że tak naprawdę z roku na rok jest to coraz większa i droższa mordęga. Pomimo, że na początku obiecywano im komfort i wszystko w cenie biletu.
Dla jednych takim mitycznym biletem jest wybrany zawód albo firma, dla innych życiowy partner lub partnerka. Czasami jest nim wybór dotyczący miejsca zamieszkania, albo przekonania lub zasady, których się kurczowo trzymamy. Dopłatą za objazdy albo komunikację zastępczą bywa nasz zdrowie, poczucie szczęścia lub brak rozwoju.
Zmiana to esencja życia
Choć każdemu z nas zdarza się marzyć o spokoju, przewidywalności i poczuciu bezpieczeństwa, to te oczekiwania stoją w sprzeczności z naturą samego życia. Z definicji jest bowiem ono zmienne, wiąże się z nieustannym rozwojem i dostosowywaniem do także zmieniającego się świata. Zatem zamiast wymyślać rozwiązania na całe życie, pamiętajmy że na każdym etapie życia trzeba będzie dokonywać wyborów.
Jeżeli masz jednak ochotę na taką przewidywalną i zaplanowaną „kolejową pętelkę” to mam dla Ciebie dobre i złe wieści. Możesz sobie kupić taki bilet, ale jest on biletem jednorazowym, ważnym tylko przez określony czas. Kupując kolejny bilet być może będziesz musiał wybrać inny środek lokomocji i inną trasę.
Ma to jednak jeden istotny plus. Kiedy dokonasz złego wyboru będziesz się męczyć tylko przez jakiś czas, a potem przyjdzie czas na zmianę. To ważne, bo niektórzy decydując się na studia, pracę, miejsce zamieszkania, czy inny życiowy wybór podchodzą do tego tak, jakby to miało być już na całe życie, a tak wcale nie jest.