Nierzadko zdarzają mi się sesje, na których dowiaduję się od klientów, że chcieli by być inni. Np. bardziej śmiali, bardziej elokwentni, otoczeni większa liczbą przyjaciół i znajomych. Często mówią o tym, bo znają kogoś innego, kto taki właśnie jest i zdaje się być szczęśliwą osobą.

To bardzo pozytywne oczekiwania. Kiedy jednak im się przyjrzeć, to okazuje się że: śmiałość, elokwencja i mnóstwo przyjaciół nie są celem samym w sobie, a tylko narzędziem do tego żeby poczuć się szczęśliwym/szczęśliwą. Tymczasem, szczęścia nie można osiągnąć naśladując innych, trzeba je znaleźć wewnątrz siebie i odpowiednio pielęgnować.
Pięknie to opisuje jedna z przypowieści, na którą trafiłem kilka lat temu:
“Król poszedł do swego ogrodu i zastał tam więdnące i umierające drzewa, krzewy i kwiaty. Dąb powiedział mu, że umiera, gdyż nie może być tak wysoki jak sosna.
Gdy zwrócił się do sosny, dowiedział się, że więdnie ona, gdyż nie może znieść, że nie ma takich winogron jak winorośl. A winorośl umiera, ponieważ nie może kwitnąć jak róża.
W końcu znalazł jedną roślinę kwitnącą i świeżą jak zawsze – był to bratek.
Na swoje pytanie, o to co powoduje, że bratek jest w odmiennym stanie niż pozostałe rośliny, król otrzymał taką odpowiedź:
– Uznałem, że gdy posadziłeś mnie, chciałeś, żebym to ja wyrósł. Gdybyś chciał dąb, winorośl czy różę, posadziłbyś je.
A więc pomyślałem: jeśli mogę być tym, czym jestem, spróbuję być tym najlepiej jak potrafię. Nie mogę być nikim innym, tylko tym, czym jestem.
I staram się być tym czym jestem, na tyle, na ile potrafię.”