Wielu moich klientów przychodzi do mnie po to, abym pomógł im się zmierzyć z ich problemami. Niejednokrotnie nie są to sprawy proste, które powstały z dnia na dzień, ale są one efektem szeregu decyzji i działań podjętych w przeszłości. Kiedy określimy co jest wyzwaniem i wypracujemy możliwe ścieżki postępowania przychodzi czas na działanie. Czas, który budzi wiele obaw i jest prawdziwym weryfikatorem motywacji moich klientów.

Mentalne wodowanie
Dotychczas odsuwane problemy, kłopotliwe kwestie i nieodbyte rozmowy stają w takim momencie z moimi klientami twarzą w twarz. Przygotowujemy się niejednokrotnie do zmierzenia z nimi, czasami ćwiczymy dane sytuacje lub dyskutujemy o tym jak mogą się potoczyć trudne rozmowy. Robimy to tak długo, aż klient sam zdecyduje, że jest gotowy do działania i zmierzenia się ze swoim problemem. Jest dużo lepiej przygotowany do tego niż był na początku naszej drogi, ale zawsze ten moment budzi obawy i strach. To trochę tak jak sytuacja wytrawnego projektanta, który obserwuje budowę pięknego i potężnego statku będącego zwieńczeniem jego prac projektowych. Jest dumny z tego dzieła, ale każdorazowo kiedy nadchodzi moment wodowania jest pełen obaw i niepokoju.
Co na Ciebie spada, jednocześnie Cię wynosi
Klienci obawiają się nieprzyjemnych sytuacji i zdarzeń, które spadną na ich głowę i które będą musieli udźwignąć. Często w takich momentach pojawia się pokusa zatrzymania i nic nie robienia, bo po co wystawiać się na nieprzyjemności skoro teraz ich się nie doświadcza. W takich momentach zazwyczaj proponuję im przyjęcie strategii osła i opowiadam historię o studni.
Było to daleko stąd na pewnej farmie. Któregoś dnia osioł farmera wpadł do głębokiej studni. Zwierzę krzyczało żałośnie godzinami, podczas gdy farmer zastanawiał się, co z nim zrobić. W końcu zadecydował. Zwierze było stare, a studnie i tak trzeba było zasypać, bo już dawno wyschła. Nie warto było wyciągać z niej osła. Zawołał wszystkich swoich sąsiadów do pomocy. Wzięli łopaty i zaczęli zasypywać studnie śmieciami i ziemią. Osioł zorientował się co się dzieje i zaczął krzyczeć przerażony.
Nagle, ku zdumieniu wszystkich , osioł uspokoił się. Kilka łopat później farmer zajrzał do studni. Zdumiał się tym co zobaczył. Za każdym razem, gdy kolejna porcja śmieci spadała na jego grzbiet, ten robił coś niesamowitego. Otrząsał się i wspinał o krok ku górze. W miarę jak sąsiedzi farmera sypali śmieci i ziemię na zwierzę, ono za każdym razem otrzepywało się i wspinało o kolejny krok do góry. Niebawem wszyscy ze zdumieniem zobaczyli, jak osioł przeskakuje krawędź studni i szczęśliwy oddala się truchtem.
Otrząśnij się
Moment kiedy śmieci i ziemia spadały na grzbiet osła i mogły go przysypać z pewnością był niemiły, powodował wiele dyskomfortu i stresu. Świadczy o tym pierwsza reakcja osła i jego krzyk przerażenia. Kluczem do sukcesu w tej sytuacji było uspokojenie się i następnie nieustępliwe realizowanie strategii strzepywania wszystkiego z grzbietu na ziemie.
Sytuacja moich klientów jest identyczna: ich problem to studnia, oni są osłem. Każdy wyprostowana trudna sytuacja, czy odbyta trudna rozmowa to nieprzyjemne uderzenie po grzbiecie, ale zarazem nowa porcja podłoża, po której można wspinać się do szczytu studni. Ja mogę jedynie zapewnić, że moment przeskoczenia krawędzi studni i nadchodzące po nim poczucie uwolnienia się od problemu rekompensują z nawiązką cały trud i wysiłek włożony w drogę do góry.