Wiele razy zdarzało mi się usłyszeć, że ktoś coś robi „bo tak trzeba”. Nie raz składając zamówienie na jakiś towar usłyszałem „jak już pan dokona wyboru – to potem nie można tego zmienić”. Podobno jak joga – to i piękna dusza. Jak biznes – to twarde reguły gry. Jak władza – to „mocne plecy”. Jak dane wyznanie – to 100% przestrzeganie wszystkich jego nakazów i zakazów. Jak jedzenie – to albo mięsożerca albo wegetarianin. Tym czasem wg. mnie to zwykły bulshit.

To co uważam za najcenniejsze w moim życiu to odwaga do mądrego i niekrzywdzącego innych przekraczania sztywnych reguł, łamania stereotypów, nie poddawania się przyklejanym ludziom „etykietkom” oraz naturalna potrzeba niezaszufladkowania. Do tego też gorąco zachęcam innych. Z jednym wszakże założeniem – dawanie sobie takiego prawa, oznacza również dawanie go pozostałym.
Dzięki temu samo „bo tak trzeba” nie jest dla mnie żadnym argumentem. Jednocześnie uprawiam jogę i działam w biznesie wykorzystując naprzemiennie to co „miękkie” i „twarde” w moim charakterze. Bez oporów korzystam z czystej logiki, jak i intuicji. Brak „mocnych pleców” nie zablokował mnie przed dostępem do władzy, bo dała mi ją solidna wiedza merytoryczna. Nie jestem wyznawcą żadnej religii, choć znam wiele systemów religijnych. Dzięki temu z każdego z nich brałem to co uznaje za dobre i tak skonstruowałem swój wewnętrzny system wartości (choć katechetka na religii gdy byłem dzieckiem mówiła, że to grzech). Jeżeli zaś chodzi o jedzenie, to jestem semiwegetarianinem, czyli mówiąc krótko jadam mięso ale bardzo mocno je ograniczam w mojej diecie. Można zatem powiedzieć, że stoję w rozkroku między mięso- a roślinożercami i nie jest to kwestia braku decyzji lub etap przejściowy, ale świadomy wybór.
Ty definiujesz zasady, czy zasady definiują Ciebie?
Zawsze zachęcam innych do odpowiedzenia sobie na powyższe pytanie. Skoro np. w Twojej rodzenie, gdy byłeś dzieckiem obowiązywały określone zasady, to czy teraz chcesz je bezrefleksyjnie przenieść do swojej „nowej rodziny”, którą zakładasz. Skoro Twój szef nie szanuje ludzi, a Ty też masz swoich podwładnych w tej firmie, to czy jednak mimo wszystko możesz okazywać im szacunek?
To tylko dwa proste przykłady, ale w naszym życiu jest wiele pól do dokonywania takich wyborów. Doskonale rozumiem, że najłatwiej powielać jakiś schemat. Nie brać odpowiedzialności za własny wybór i zrzucać ją na innych, system, okoliczności czy wychowanie. To jednak dla mnie oznacza zwykły konformizm i bezrefleksyjność. Jeżeli tak wybierasz szanuję to, ale nie potraktuję Cię jako ubezwłasnowolnionej ofiary lecz uznam, że tak wybrałeś i tyle.
Kiedy przychodzi do mnie klient na coaching i twierdzi, że nie może nic zmienić w swoim życiu, bo miał złych rodziców – mówię mu że to prawda, ale tylko do momentu gdy był dzieckiem. Teraz jest dorosły i ona już nie obowiązuje.
Oglądałem kiedyś film „Niezgodna”. Opowiadał o metropolii, w której budowane jest „idealne społeczeństwo” bazujące na przynależności do jednej z pięciu frakcji: Altruizm, Erudycja, Nieustraszoność, Prawość i Serdeczność. Każdy nastolatek musiał przejść test przynależności do jednej z nich. Zdarzały się jednak jednostki, które miały cechy pretendujące je do więcej niż jednej frakcji tzw. NIEZGODNI. Byli uznawani za zagrożenie. Oznaczało to bowiem niezależne myślenie i działanie oraz niską podatność na sterowanie przez system.
Pytanie zatem do Ciebie, czy nie chciałbyś być NIZEGODNYM w swoim życiu? A mówiąc precyzyjniej NIEZGODNYM z „systemem”, ale za to zgodnym z samym sobą?
Życie to seria wyborów, czy raz dokonane wybory to „jedno” życie?
Błąd, który często popełniamy to wiara w to, że raz dokonane wybory są już na całe nasze życie. Wstydzimy się zmieniać zdanie czy poglądy. Wyolbrzymiamy konsekwencję wyborów. Np. wielu z tych, którzy rozważają emigrację z danego kraju, zakłada że opuszczają go już na zawsze. Prawda jest taka, że opuszczają go na teraz, może na jakiś czas. Nikt jednak nie powiedział, że w przyszłości nie mogą do niego wrócić. To jest tylko ich założenie.
Jeżeli spuścimy trochę z tonu i zadęcia decyzje będą łatwiejsze. Jak przyjmiemy, że z wiekiem rozwijamy się i nasze poglądy ewoluują łatwiej będzie nam zaakceptować zmianę podejścia do wielu spraw.
Zmiana poglądu na jakąś kwestię, czy względem jakiegoś przekonania to nie przejaw słabości lub niestałości. To często przejaw odwagi i naturalnego rozwoju człowieka.
„Twoje założenia są Twoimi oknami na świat. Wyszoruj je od czasu do czasu, inaczej nie przejdzie światło”. Isaac Asimov