Jednych zmiany kręcą i napędzają, drugich przerażają i wywołują u nich lęk. Wiele w naszym podejściu do zmian zależy od naszych wcześniejszych doświadczeń i zaszczepionych na etapie wychowania schematów.
Nie da się jednak zaprzeczyć, że każda zmiana to wysiłek, pokonywanie przeszkód i brak pewności co do pozytywnego finału. Z drugiej stromy, unikanie zmian to grzęźnięcie w stagnacji i brak rozwoju. Są tego świadomi nawet Ci co za zmianami nie przepadają. Często zatem opracowują sprytną strategię. Niby chcą zmiany, ale twierdzą, że muszą się do niej odpowiednio przygotować lub czekają na właściwy moment w życiu.

Uważaj, na zwodnicze odwlekanie
Sam nie należę do tych, którzy po wpadnięciu na jakiś pomysł natychmiast rzucają się w wir działania. Hołduję zasadzie, że dobre i przemyślane przygotowanie pozwala następnie działać efektywniej i w bardzie uporządkowany sposób.
Kiedy więc podchodzę do jakiejś zmiany, wpierw rozpoznaje temat i zbieram potrzebne mi informacje. Jestem jednak świadomy tego, że jeżeli nie określę jakiejś konkretnej daty końca tych przygotowań, to mogą one trwać miesiącami. Zawsze przecież mogę znaleźć jeszcze kolejne źródło informacji.
Zatem jeżeli masz podobnie do mnie, wyznacz sobie datę startu zmiany lub konkretnie zdefiniuj co musisz wiedzieć, żeby wystartować. Ma to być minimalny wystarczający zbiór informacji, które pozwolą Ci ruszyć do przodu. Zdefiniuj go od razu przed przystąpieniem do poszukiwań, aby potem „oszukańczo” nie poszerzać tego wymaganego zbioru.
Pamiętaj, że start zmiany nie blokuje Ci dostępu do poszukiwania wiedzy. Jednak dzięki ruszeniu do przodu ze zmianą nie szukasz wszystkich możliwych informacji. Przestajesz być teoretykiem, a stajesz się praktykiem. Szukasz tej wiedzy, która jest dopasowana konkretnie do sytuacji czy też kroku postępu, w którym się znajdujesz.
Poniższe wykresy doskonale obrazują konsekwencje czekania na moment, w którym będziesz gotowy.


Sprawdziły się dokładnie w mojej historii z podcastem. Wiedziałem, że kiedyś będę chciał go robić i z tego powodu kupiłem nawet specjalny kurs. Zrobiłem jednak jeden błąd, nie umówiłem się sam ze sobą kiedy zaczynam. Kurs więc leżał sobie ponad rok na wirtualnej półce, a ja ciągle nie mogłem zaczynać nagrywania podcastu, no bo za mało wiedziałem na ten temat. No i nie ukończyłem kursu.
Kiedy jednak pewnego dnia na kawie z przyjaciółką padł pomysł zróbmy podcast razem i wystartujmy z nim we wrześniu zaraz po wakacjach. Ogarnąłem się w trzy miesiące. Od biernego słuchacza podcastów stałem się aktywnym twórcą jednego z nich. Poznałem platformy podcastowe, przydatne programy i sprzęt jaki jest potrzebny do nagrywania.
Mierz postęp w zmianie
Jak zapewne zauważyłeś, na wykresach oprócz osi czasu jest także oś określająca postęp. To bardzo ważny parametr, bo dzięki niemu możesz badać czy się w tej zmianie rozwijasz. Np. pierwszy etap postępu to zdobycie wiedzy. Drugi to wdrożenie jej w życie. Trzecim może być poprawianie i doskonalenie tego co robisz.
Kiedy zaczynaliśmy pierwsze nagrania, przez trzy godziny nagrywaliśmy mniej niż minutową czołówkę podcastu. Dziś w trzy godziny potrafimy machnąć dwa lub nawet trzy czterdziestominutowe odcinki. W pierwszych nagrania byliśmy tak sztywni jakby nam kije utknęły w pewnej części ciała. Dziś nagrania robimy na luzie i dobrze się przy nich bawimy. Dostajemy też bardzo fajne informacje zwrotne o naszych nagraniach.
Jednak dla jasności, ciągle jesteś w procesie zmiany i progresu. Zmieniamy pewne technik i taktyki nagrywania. Mamy też pomysł co zrobić, aby więcej osób nas słuchało.
Uważaj na pułapkę słomianego zapału
Takie wykresy i podpowiedzi, jak w tym artykule zawsze są pewnym uproszczeniem i nie pokazują całego kontekstu. Z tego powodu tak bardzo cenię pracę coachingową, bo pozwala mi ona dopasować się indywidualnie do każdego klienta.
Wchodzenie natychmiast w działanie bez przygotowania i przemyślenia stanowi bowiem pułapkę dla pewnej grupy osób. W metodologii DISC miały by one kolor żółty. Dają się porwać emocjom, a w zasadzie wystrzałowi dopaminy i na tym paliwie wchodzą od razu w działanie. Nakręcone zaczynają działać, ale w każdej chwili może im się odpalić fascynacja innym tematem i odpalą jeszcze jeden. Nim się obejrzą mają ich wiele. W większości z nich działają bez wiedzy i przygotowania, bazując jedynie na swoim entuzjazmie i przekonaniu, że jakoś sobie poradzą.
Niestety sam entuzjazm się szybko wypala, a brak planu działania powoduje, że nie wiadomo co należy zrobić w kolejnym kroku. Brak wiedzy sprawia, że temat staje się trudny. Brak sposobu na pomiar postępu powoduje totalny spadek motywacji. Tymczasem w każdej zmianie wymagana jest pewna konsekwencja i wytrwałość.
Nim taka osoba się obejrzy, dana zmiana w życiu staje się kolejnym z wielu porzuconych projektów. Stąd takie osoby nie powinny się ekscytować pierwszym wykresem i posługiwać się nim jako wymówką dla swojego zachowania. Jak mówi jedna z moich klientek, kluczowe w tej sytuacji jest „wstrzymanie koni” i bardziej uporządkowane podejście do zmiany.