Chyba każdy zna ten moment, w którym… chcesz czegoś nowego. Czujesz poruszenie, ciekawość, nadzieję. Myślisz: „Zacznę”, „Spróbuję”, „Zmieniam coś w swoim życiu”.
I nagle… stop. Zatrzymanie. Wahanie.
To właśnie próg działania – miejsce, gdzie marzenie spotyka się z realnością decyzji. To moment, w którym pojawia się opór, bo trzeba coś zostawić, by móc coś wybrać. Czasami ta nowość wprowadzi komplikacje w rutynowym, poukładanym życiu i bardzo często zażąda opłaty w postaci czasu i energii, którą należy jej poświęcić. I to nie zawsze jest komfortowe.
Wiele osób zatrzymuje się właśnie tutaj. Bo nagle uświadamiają sobie, że zmiana oznacza nie tylko początek czegoś nowego, ale też koniec czegoś znanego/poukładanego. I ta jedna myśl wystarczy, by się wycofać.
Inni mówią: „Jeszcze nie teraz, muszę się lepiej przygotować.” Ale nie da się dobrze przygotować do czegoś, czego nigdy się nie robiło, tylko planując i analizując. W pewnym momencie przygotowania muszą ustąpić miejsca działaniu. Bo wiedza bez doświadczenia to tylko teoria.
W pracy z moimi klientami lubię dla zobrazowania tej sytuacji posługiwać się metaforą mgły:
Wyobraź sobie, że stoisz na granicy znanego świata. Znasz ten teren – ścieżki są wydeptane, ziemia twarda pod stopami, wszystko przewidywalne, choć może już trochę ciasne.
Przed Tobą – coś nowego. Coś, co przyciąga, kusi, woła. Czujesz w sobie chęć ruszenia w tamtym kierunku.
Ale… cały obszar za tym progiem spowija gęsta mgła.
Nie widzisz, dokąd dokładnie prowadzi droga. Nie wiesz, co czai się kilka kroków dalej. Nie możesz zaplanować każdego szczegółu. I właśnie to sprawia, że się zatrzymujesz.
W tej mgle zaczyna pracować wyobraźnia. Podpowiada: „to będzie trudne”, „to nie dla mnie”, „jeszcze nie teraz”. Mgła działa jak lustro – odbija Twoje lęki, powiększa je i sprawia, że zaczynają wyglądać jak realne zagrożenia.
To dlatego tak wielu ludzi zatrzymuje się właśnie na tym progu. Nie dlatego, że nie chcą iść dalej, nie dlatego, że coś z nimi nie tak. Ale dlatego, że nie wiedzą, co będzie dalej. A umysł panicznie nie lubi niewiadomej.
Paradoks polega na tym, że… ta mgła zaczyna się rozchodzić dopiero wtedy, gdy zrobisz pierwszy krok. Nie wcześniej.
Wystarczy jeden mały ruch do przodu, by zobaczyć kawałek nowej ścieżki. A potem kolejny krok – i mgła ustępuje dalej. To nie magia – to proces. Ale trzeba przejść przez tę granicę lęku, zaufania i działania.
I nagle okazuje się, że to, czego się najbardziej bałeś, było tylko iluzją na parze.

W swojej działalności i w swoim życiu mocno stawiam na autentyczności i proaktywność. Zatem na koniec tego tekstu, mogę napisać, że kończąc go siadam do formularza zgłoszeniowego na kurs, który będzie dla mnie logistycznym wyzwaniem, bo w moim na maksa zapchanym kalendarzu wymaga wygospodarowania 4 godzin przez 8 piątków z rzędu i dodatkowo 8 godzin w jedną z sobót. Będzie jednak dla mnie mocno rozwijającym doświadczeniem. Czy potrafię dokładnie przewidzieć dokąd mnie zaprowadzi i co zmieni w moim życiu? Nie…, ale na tym właśnie polega zabawa z mgłą na progu decyzji.