Rafał Markiewicz

InspiRacje#6 – Złudna ważność wydarzeń

InspiRacje#6 – Złudna ważność wydarzeń

Nie tak dawno spędziłem parę dni w Kopenhadze. To co mnie zaskoczyło w tym mieście to powszechny brak pośpiechu, brak manifestowania swojego statusu społecznego oraz docenianie prostych codziennych przyjemności życia.

Pierwsza pułapka czekała na mnie już tuż po wyjściu z lotniska. Kiedy tylko na peron wjechał pociąg mający mnie zawieść do serca duńskiej stolicy, byłem pewien że się zepsuł, a konkretnie jego drzwi. Nie otwierały się przez dłużą chwilę, ale potem jednak wejście do wagonu stanęło otworem. To był moment, w którym dotarło do mnie, że ja i moi znajomi byliśmy jedynymi osobami na peronie, które warowały przy drzwiach tuż po zatrzymaniu pociągu. Inni pasażerowie nieśpiesznie podnieśli się z siedzeń i spokojnie podeszli do wagonów w momencie kiedy otworzyły się drzwi.

Rafał Markiewicz- coach - coaching - lifefactory - ważność wydarzeń

Potem były jeszcze stylowe miejskie rowery zamiast wypasionych samochodów i rośliny zdobiące okolicę wejść do domów, że o prostym ale i zarazem estetycznym wyposażeniu mieszkań nie wspomnę. Po prostu kwintesencja skandynawskiego design’u oraz życia w stylu hygge. Takiego z miejscem na zwolnienie, na wzięcie spokojnego oddechu i chwilą na zastanowienie się nad tym, co jest dla mnie ważne w życiu.

————————-

 „Po miesiącach wędrówki, wróciłem dokładnie w to samo miejsce, w którym zostawiłem cały tutejszy świat. Nic się nie zmieniło. Miałem wrażenie, że minął zaledwie tydzień. Nawet celebryci w kolorowych czasopismach są ci sami. Taksówkarz narzekał jak zawsze, miasto zaklejone billboardami z promocjami nikomu niepotrzebnych rzeczy, afera goni aferę, a parking przed centrum handlowym zapchany po horyzont. W samolocie z Frankfurt rodacy po wylądowaniu klaskali, a mój wzrok przyciągały nagłówki gazety, spoczywającej na kolanach śpiącego współpasażera, krzyczące, że wracam do koszmarnego teatru, od którego tak bardzo się odzwyczaiłem.

Rafał Markiewicz- coach - coaching - lifefactory - ważność wydarzeń

Pierwsze, co mnie uderzyło, to agresja, brak tolerancji i zawiść. Złośliwość kierowców, nieuprzejmość ludzi, otaczająca mnie szarość i prześciganie się w demonstrowaniu tego, co się posiada. Każdy chce być  królem w najgłupszej z gier, jaką wymyśliła cywilizacja. I te niekończące się protesty przeciwko wszystkiemu. W domu powitały mnie zakurzone, niepotrzebne nikomu rzeczy, które z takim trudem przez ostatnie lata gromadziłem…

Minął rok i dalej nie miałem większości z nich w ręku. Nie oglądam telewizji, nie czytam gazet, przerzucam tylko czasem nagłówki w Internecie albo pytam kogoś, co ciekawego zdarzyło się na świecie. Za każdym razem z tych relacji wynika, że nic. A na życie tutaj wydaję więcej pieniędzy niż w podróży i co dostaję w zamian?

Zachowałem tę gazetę.

Premier Brown modlił się właśnie o cud, fiskusowi wolno przychodziło zdobywanie Internetu. Grecja nadal bankrutowała, a afera w Ministerstwie Zdrowia nabierała tempa. Biskupi walczyli o duszę polskiego narodu zatruwaną przez media. Uwagę przykuwał rozległy artykuł o tym, kto dożyje sześćdziesiątki, a pod Pałacem Prezydenckim powstał największy teatr uliczny, który zresztą trwa do dziś, kiedy to piszę.”*

Czasami tak długo bierzemy udział w teatralnym przedstawieniu,  że zapominamy, iż to tylko gra i zaczynamy je traktować jak nasze życie. Kiedy ostatnio zszedłeś ze sceny na widownię, aby z dystansu przyjrzeć się temu jak żyjesz, a może tylko grasz…

——————————
Rafał Markiewicz - coach - coaching - sprzedaj lodowke i jedz dookola swiata
* Są takie książki, po przeczytaniu których aż mnie nosi. Jestem naładowany energią świeżego spojrzenia lub ukontentowany faktem, że ktoś postrzega świat podobnie do mnie.  Tak też się czułem po przeczytaniu książki Kacpra Godyckiego-Ćwirko „Sprzedaj lodówkę i jedź dookoła świata.”, z której powyższy cytat pochodzi i którą gorąco Wam polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *