Odkładanie wszystkiego na ostatnią chwilę jest wrodzoną cechą większości z nas. To dopiero na etapie wychowania, lub co chyba częstsze – pracy zawodowej, uczymy się planować zadania w czasie i je priorytetyzować. Prosto i przezabawnie o fenomenie prokrastynacji opowiada w swoim wystąpieniu bloger Tim Urban. Wskazując, że choć odkładanie wszystkiego „na jutro” potrafi nam utrudnić życie, to finalnie zazwyczaj na ostatnią chwilę robimy to co powinniśmy.

W tym humorystycznym wystąpieniu pojawia się jednak ważne przesłanie związane z tą „ostatnią chwilą”. Bo czym ona jest? Terminem egzaminu, datą zamknięcia projektu czy wyznaczonym ostatecznym terminem na złożenie jakiś dokumentów. Czym by nie była, jest oznaczona w czasie. Wskazuje jakąś konkretną datę w kalendarzu.
Problem jednak w tym, że często dla najważniejszych zadań czy zmian w naszym życiu nie ma wyznaczonych dat. Kiedy myślisz „zatroszczę się o swoje zdrowie”, „znajdę lepszą pracę”, „zmienię swoje życie, aby być bardziej z niego zadowolonym” prawie nigdy nie wyznaczasz terminu. A nawet jak go wyznaczysz, to jego ciągłe przekładanie nie będzie wielkim problemem. Niestety, tym sposobem, nim się spostrzeżesz możesz tak dobrnąć do emerytury.
To m.in. z tego powodu część moich klientów spotyka się ze mną, abym pomagał im w terminowym dojściu do realizacji wyznaczonych celów. Obejrzyj poniższe 15-minutowe wystąpienie i zastanów się jak to jest w Twoim życiu…