Znam wiele osób, które mają różne pomysły na biznes, karierę czy ogólnie pojęte fajne życie. Budują w głowie wizje i wyobrażenia jak to będzie super w przyszłości. Kiedy mają jednak przyjść do działania, wycofują się lub szukają różnych wymówek. Jedną z wygodniejszych jest ta, która brzmi „brakuje mi poczucia własnej wartości”.

Dla jasności, wiem jak wielkim problemem może być brak poczucia własnej wartości i wcale go nie lekceważę. Wiele lat temu trzymał mnie w swoim potrzasku i utrudniał różne działania. Jednak to właśnie podejmowanie działań pozwoliło mi udowodnić samemu sobie, że daje radę i radzę sobie z różnymi wyzwaniami. Każdy sukces, ale i dobrze zagospodarowana porażka, wzmacniały mnie i budowały moje wewnętrzne poczucie wartości. Dziś znam swoją wartość i swój duży potencjał. Doceniam go, a mimo to czasami, kiedy wchodzę w nowe działanie coś wytwarza opór.
Lęk przed niepowodzeniem
Ten opór to zwykły lęk przed niepowodzeniem, porażką i oceną innych. Gdybym go nazwał „brakiem poczucia własnej wartość” zapewne brzmiałoby to bardziej psychologicznie i nadawało większej dramaturgii. Może zasłużył bym też na współczucie otoczenia i podziw, że potrafię się do tego przyznać. Co jednak najgorsze, na pewno zbudowałbym w sobie też silne przekonanie, że to jeszcze nie jest dobry czas na podejmowanie działań. Muszę najpierw przeczytać kilka poradników, skończyć kurs, zdobyć większe doświadczenie itd.
Kiedy jednak nazwę rzecz po imieniu – to lęk. Sytuacja ulega zmianie. Można bowiem się bać, ale mimo lęku działać. Nie ogranicza mnie bowiem już nic wielkiego, tylko zwykły lęk. Jest on normlanym i ludzkim odczuciem, kiedy mierzyny się z czymś nowym. Warto się jednak odważyć na jego przełamanie. To co będzie pomocne w tej sytuacji i chociaż częściowo podniesie nasze poczucie bezpieczeństwa to dobry plan działania.
Dobry plan kluczem do sukcesu
Nierzadko znajomi i klienci opowiadają mi, że po długich wahaniach nagle poczuli, iż właściwy moment właśnie nastał. Już chcieli podjąć działanie. Zadzwonić, zapukać do jakiś drzwi lub wysłać maila z jakaś informacją. Kiedy już byli tuż przed decydującym momentem. Kiedy wbijali ostatnią cyfrę lub mieli nacisnąć właściwy klawisz nagle dopadał ich lęk i się wycofywali.
Zawsze kiedy ich pytam, co dokładnie się w tym momencie wydarzyło. Mówią albo o wewnętrznym głosie „i tak Ci się nie uda” albo o przerażającym uczuciu „co zrobię jak druga strona… odbierze, otworzy drzwi lub odpisze na maila”.
To jest właśnie często główny problem. Kiedy staramy się urzeczywistnić naszą wizję i nagle chcemy przejść do aktywnego działania rozbijamy się o konkretne kroki do wykonania, których nie zaplanowaliśmy. Brak scenariusza i świadomości co dalej pozwala lękowi przejąć nad nami kontrolę. Wystarczy chwila zawahania czy wątpliwość, której nie możemy przełamać zaplanowanym kolejnym krokiem, abyśmy się poddali.
Kiedy taka sytuacja przydarzy nam się kilka razy, zaczynamy myśleć, że przyczyną jest brak wiary w siebie. Robią tak nawet Ci, którzy wcześniej dokonali w życiu wielu odważnych rzeczy. Zapominają o nich i zaczynają szukać co jest nie tak z nimi samymi. Tymczasem „nie tak” jest z brakiem przemyślanego planu działania.
Zagospodarowane ewentualne niepowodzenie dodaje odwagi
Dobry plan, to nie tylko wizja hurraoptymistycznego sukcesu. To także odpowiedź na to co zrobić jak nie wyjdzie. Dzięki temu, kiedy powinie nam się noga wiemy jak się zachować i jak nie wpaść w zagubienie.
Ten „awaryjny” scenariusz planu jest dodatkowym wzmocnieniem dla naszej odwagi. Pokazuje nam jak adekwatnie zareagować na niepowodzenie. Co jednak najważniejsze, jasno pokazuje co jest tym „niepowodzeniem”. Dzięki temu, kiedy trafimy na pierwsze przeciwności zamiast się poddać i wycofać, będziemy wiedzieć że warto nadal walczyć, bo do porażki mamy jeszcze kawałek.
Swoją drogą warto też pamiętać o tym, że jak wynika z badań przeprowadzanych na Pennsylvania State University, aż 91% naszych obaw nigdy nie staje się rzeczywistością.