Często kiedy podróżuje po górskich szlakach lub jakiś nieznanych drogach wypatruję drogowskazów. Nawet kiedy jestem prawie pewien, iż jestem na właściwej trasie to taki drogowskaz jest przypieczętowaniem poprawności obranego kierunku.
Czasami idę na żywioł i przyjmuję, że ostateczną decyzję co do drogi podejmę już w trasie. Kiedy zobaczę jak wygląda okolica i określę w jakiej jestem kondycji. Wtedy drogowskaz ze wskazaniem kierunków i odległości jest doskonałym pomocnikiem.
Nasz życie to też droga, którą przemierzamy co dnia. Czasami jesteśmy na niej zagubieni. Czasami idziemy tylko przed siebie, nie zwracając uwagi na boczne drogi. Wtedy przydałby się jakiś drogowskaz, który potwierdziłby obrany kierunek lub zachęcił do zmiany trasy.

4 pytania jak 4 kierunki
Jednym ze sposobów na odnajdywanie właściwej drogi jest posługiwanie się czterema mocnymi pytaniami, które zatrzymują nas w biegu i zachęcają do refleksji. Można ich używać w szerokiej perspektywie pytając o całe życie. Jednak najsilniej objawiają swoją moc, kiedy używamy ich w węższym kontekście. Np. pracy, związku, czy przyjacielskich relacji.
Choć z pozoru są proste, to jeżeli dobrze przyłożymy się do odpowiedzi możemy odkryć wiele nieuświadomionych na co dzień aspektów. Nie pozwolą nam też one trwać w czymś co nie jest dla nas dobre, ale z czystego lenistwa nie podejmujemy decyzji o zmianie sytuacji.
Co ja mam i chcę mieć?
Co ja mam i czego nie chcę mieć?
Czego nie mam, a chcę mieć?
Czego nie mam i nie chcę mieć?
Drogowskazy stawia się co jakiś czas
Tak samo powinno być z 4 pytaniami. Nie wystarczy ich sobie zadać tylko raz i pozamiatane. Szczególnie w dzisiejszych czasach, w których rzeczywistość i nasze otoczenie zmieniają się tak dynamicznie i nieprzewidywalnie.
Wzorem szlaków turystycznych proponuję „rozstawienie” ich w regularnych odstępach. Kwartał wydaje się optymalnym wyborem. Oczywiście w czasach „życiowych burz” i na trudniejszych drogach warto powracać do tych pytań częściej.
Kończąc życzę Wam inspirujących dróg i ciekawych kierunków.