Dziś chcę obalić pewien dość powszechny mit na temat pasji. Pasja to niej jest „rzecz”, którą można znaleźć lub mieć.
Pasja jest nietrwałym zjawiskiem, które występuje tylko w sprzyjających warunkach. Jest czymś co pojawia się i znika. Czymś co towarzyszy konkretnym działaniom. Możesz pracować z pasją lub wykonywać jakiś zawód z pasją. Oznacza to jednak tylko tyle, że zadania jakie wykonujesz w swojej pracy dają Ci poczucie pasji. Możesz uprawiać ogród lub jakiś sport z pasją. Możesz z pasją zbierać znaczki pocztowe, ale jeśli zabraknie tego „zbierania” to pasji też nie będzie.

„Pasjonująca” pułapka
Jest to sytuacja, w której stawiamy wszystko na głowie. Naszym podstawowym wymaganiem jest pojawienie się pasji i dopiero kiedy ją poczujemy planujemy podjąć jakieś działanie.
Klasycznym przykładem jest chęć zmiany pracy, ale koniecznie na taką która da nam pasje. Tylko jak tę pasję wykryć nie próbując wcześniej jak się w danej pracy czujemy. Jest to jakieś „magiczne” wyobrażenie, że przeglądając ogłoszenia o pracę, nagle poczujemy wewnętrzy zew albo ukłucie w boku, które szepnie: „Hej, to ja pasja. Jakie zarąbiste ogłoszenie, bierz tę pracę”. Ten głos się nie pojawia i mijają kolejne miesiące bezskutecznego przeglądania ogłoszeń, a dana osoba nadal tkwi w dotychczasowym miejscu.
Innym przykładem obrazującym tę zasadę jest moja znajoma. Wciąż opowiada, że chciałaby zacząć malować, bo czuje że się w tym spełni. Więc uparcie pytam ją kiedy zaczyna swoją przygodę z malowaniem. Zawsze jednak otrzymuję tę samą odpowiedź: „To musi być odpowiedni moment. Jak poczuję wenę, taki impuls pasji to wtedy w to popłynę”. Jeśli dobrze policzyłem, to gaworzymy sobie w ten sposób już jakieś 4 lat.
Przestań czekać, zacznij działać
Siedzisz i czekasz na nadejście pasji, zmartwię Cię – nie przyjdzie. Nie ma bowiem odpowiednich warunków do jej pojawienia. Zabrakło szczególnie tego co ją wywołuje – działania. Miej też świadomość, że to działanie musi się trochę rozpędzić, nabrać tempa, aby wytworzyć odpowiednią atmosferę dla pasji.
To jak z jazdą na rowerze. Kiedy tylko na nim siedzisz nie poczujesz przyjemności jazdy. Nie zakosztujesz też jej po pierwszy odepchnięciu od ziemi. Rower musi nabrać odpowiedniej prędkości, abyś cieszył się samą jazdą i poczuł powietrze smagające Cię po twarzy.
Doskonale tę zasadę znają Ci, którzy regularnie biegają. Najtrudniejszym momentem jest zmobilizowanie się do wyjścia z domu i rozpoczęcie biegu. Na początku bieg może nawet nie być przyjemny, kiedy jednak organizm odpowiednio się na jego skutek pobudzi dostajemy zastrzyk hormonów szczęścia czyli endorfin i czujemy się doskonale. Jeśli kolejnego dnia mamy problem, aby wyjść z domu na bieganie wystarczy sobie przypomnieć jak świetnie się czuliśmy w czasie ostatniego wyjścia. Chcemy tego uczucia znowu doświadczyć, więc pomimo początkowego oporu kolejny raz idziemy biegać.
Tak samo będzie z pasją, którą poczujesz w czasie jakiegoś działania. Będzie chciał jej znowu doświadczyć więc ponownie w to działanie się zaangażujesz.
Skąd to wiem? Bo to mój 397 artykuł na tym blogu. Za każdym razem, kiedy muszę napisać nowy marudzę i utyskuję. Kiedy jednak siadam i zaczynam pisać, czuję flow, pasję i radość dzielenia się wiedzą.