Kilka dni temu, kiedy byłem na poczcie stałem się mimowolnym słuchaczem rozmowy przy pocztowym okienku, podczas załatwiania sprawy jednego z klientów. Było to na oko 45-letni mężczyzna, który przyszedł odebrać przesyłkę, nie miał jednak przy sobie awiza. Nie była to jakaś nadzwyczajna sytuacja, ale sposób w jaki wyjaśnił jego brak mnie zaskoczył. Według niego „Awizo się zgubiło”. Zabrzmiało to tak jakby awizo wyszło z domu i już nigdy nie potrafiło do niego wrócić.

Na pozór śmieszne tłumaczenie, odkrywało tak naprawdę niezbyt śmieszny fakt braku poczucia odpowiedzialności za własne życie u tego mężczyzny. „Awizo się zgubiło”, „Zupa się wylała”, „Szyba się stłukła” – przedmioty martwe nagle nabierają siły sprawczej i same ze sobą coś robią. Z jednej strony niedorzeczne, z drugiej wygodne przez pryzmat tego, że jakby nie ma sprawcy czy osoby odpowiedzialnej za dane zdarzenie. Często tego typu zachowanie możemy obserwować u małych dzieci. Siedzi tak brzdąc i tłucze lalką lub inną zabawką o podłogę z całej siły, gdy ta się łamie lub rozpada bierze ją w ręce niesie do rodziców i z żalem w głosie mówi „zepsuło się”.
Rodzice najczęściej w takiej sytuacji odpowiadają, że „samo nic się nie robi i to Ty zepsułeś tę zabawkę”. Powstaje jednak pytanie, kto ma to powiedzieć dorosłemu mężczyźnie czy kobiecie. W zakresie zawodowym z pewnością zrobi to przełożony, a w życiu prywatnym przyjaciel lub ewentualnie członek rodziny, jeżeli jest gotów narazić się na gniew lub niezadowolenie swojego słuchacza. Z całą pewnością uwagę na to zwróci również coach, słuchający opowieści swojego klienta. My ludzie już tak mamy, że wiele spraw w nas samych oddziaływuje na siebie zwrotnie, czyli dwukierunkowo. Mówimy tak jak myślimy, ale również zaczynamy myśleć tak jak mówimy. Jeżeli ktoś od lat mówił, że „książka zalała się sokiem”, „klucze się zgubiły” a „szklanka się stłukła” to jego mózg może naprawdę uwierzyć w to, że nie ma wpływu na otaczającą go rzeczywistość. Co więcej, nawet nie przyjdzie mu do głowy myśli, aby podjąć jakąkolwiek próbę uzyskania kontroli w tym zakresie.
Myślenie takie choć w określonych sytuacjach wygodne, prowadzi na do utraty wpływu na nasze życie. Stajemy się bierni, czujemy że jesteśmy w pełni uzależnieni od świata i nieprzewidywalnego losu. W związku z czym nie jesteśmy za nic odpowiedzialni, nie planujemy pewnych rzeczy w przyszłości i nie przygotowujemy się do nadchodzących zdarzeń. Kiedy te się zdarzają jesteśmy zaskoczeni, że nie toczą się po naszej myśli i czujemy się pokrzywdzeni tym, że świat i los nas nie wspierają.
Nie jest łatwo samemu wyrwać się z takiego sposobu myślenia i przejąć kontrolę nad własnym życiem. Jest to jednak sytuacja, w której świetnie sprawdzi się coach, który z życzliwością i wiarą w Ciebie, ale zarazem brakiem akceptacji dla Twoich wymówek pomoże Ci dojść do stanu, w którym weźmiesz na siebie odpowiedzialność za swoje życie a tym samym zaczniesz je kształtować zgodnie z własnymi oczekiwaniami.