Często wydaje się, że jedynie porażka może odebrać nam siły do działania i zepchnąć nas z utartej drogi w życiu. Tymczasem Elizabeth Gilbert przekonuje, że równie dobrze może tego dokonać spektakularny sukces. Co jednak ważne, zdradza również sposób, jak powrócić po nim na właściwe tory. Jej historia, to opowieść o nieugiętej kobiecie, która mimo wielu lat porażek postanowiła cały czas robić to co kocha.
Jeżeli więc masz marzenia, których wciąż nie możesz zrealizować to doceń tę sytuację. Jesteś cały czas w drodze, a jak twierdzi wielu z tych, którzy dotarli do celu to właśnie droga jest tym co w dążeniu do realizacji marzeń jest najcenniejsze.
Pamiętam kiedyś obejrzany film, w którym grupa młodych ludzi zdobywa wielką górę. Filmują całą swoją drogę, zmagania na trudnych odcinkach, wzajemną pomoc i wspieranie się w chwilach słabości. Kiedy wreszcie docierają na sam szczyt wybucha euforia. Krzyczą, śmieją się i poklepują po ramionach… i nagle po dwóch minutach ktoś mówi: „no dobra schodzimy” – czar chwili prysł, osiągnięty cel przestał już cieszyć.
Bardzo dobrze znany mi przypadek. Pięłam się po szczeblach kariery, aż do dyrktora i kiedy już zajęłam to stanoiwsko przyszło wypalenie i brak motywacji do pracy. Prezes oczekiwał ciągle tak tak dużej energi jaka miałam, a ja nie mogłam jej wykrzesać. Rozwiązaniem była zmiana pracy i ponowne wpinanie się po szczeblach.