Niektórzy ze znajomych nazywają mnie „zabójcą jednorożców”. Nierzadko bowiem zadaję konkretne pytania lub mówię o wątpliwościach, które według nich niszczą ich wizje lub marzenia. Ja jednak twierdzę, że jeśli mogłem tylko jednym pytaniem zabić to marzenie, to albo było ono bardzo słabe, albo było tylko iluzją.
Ku mojej radości jest też spora grupa znajomych, którzy przed rozpoczęciem realizacji jakiegoś pomysłu spotykają się ze mną, aby o nim pogadać. Liczą bowiem na konstruktywne pytania i dyskusje, które pozwolą im się lepiej przygotować do realizacji tego pomysłu.

Czy to ma sens?
To jedno z moich ulubionych rozważań. Przy czym, zwracam uwagę na fakt, że nie brzmi ono „czy to się opłaca?”. Czasami bowiem aspekt ekonomiczny nie jest jedynym lub najważniejszym, który powinno się uwzględniać.
Zwykle, też pytania nie stawiam tak ostro i jednoznacznie. Zaczynam delikatnie pytając „Co Cię zainspirowało do tego pomysłu?” lub „Na jaki ważny dla Ciebie temat ten pomysł jest odpowiedzią?”.
W przypadku kwestii biznesowych, bywam już bardziej konkretny i pytam „Co ten pomysł da organizacji?”. Licząc, że w odpowiedzi otrzymam wskazanie jednego z następujących obszarów: większe zyski, niższe koszty, oszczędności lub lepszą jakość. Każdy, kto musiał kiedyś przekonać zarząd firmy do inwestycji w jakiś pomysł lub rozwiązanie, wie jak ważna jest umiejętność dobrego pokazania profitu jaki on przyniesie.
Czasami korzystam także ze opisywanej już kiedyś techniki „5 x why – siła pytania dlaczego?”, aby pomóc dotrzeć do prawdziwego powodu danego działania. Nawet kiedy nie masz z kim przegadać swojego pomysłu, możesz samodzielnie skorzystać z tej techniki. Będzie ona formą skutecznej autoweryfikacji.
Czy sens musi być sensowny?
Z mojego punktu widzenia – nie! Musi mieć jednak sens, dla tego kto go realizuje. Czasami będzie odpowiadał na potrzebę spełnienia jakiejś ważnej dla tej osoby wartości. Czasami będzie to realizacja posiadanego od dawna marzenia. Czasami będzie to element osobistego testu, którego zdanie pozwoli danej osobie uwierzyć w siebie i rozwinąć skrzydła.
Jestem pragmatyczny i uporządkowany, ale naprawdę rozmawiając z niektórymi osobami szanuję ich wybory i determinację w działaniu. Co więcej kierowany autentyczną ciekawością, staram się głębiej zrozumieć ich motywację. Nierzadko są to dla mnie bardzo pouczające lekcje.
Mocne doświadczenia z tego tematu, które zapamiętałem:
- „Po co kupować obraz za prawie 2 500 zł, kiedy inny podobnej wielkości można dostać w hipermarketach wnętrzarskich za ok. 150 zł? Odpowiedź: „Bo ważne jest dla mnie, aby mieć w domu jakąś unikalną rzecz, tym bardziej, że ten obraz bardzo mi się podoba. Jego kupno pozwala mi też docenić i wesprzeć finansowo jego autora.”
- „Po co posiadając dobrze działający lokalny niespecjalistyczny sklep, odpalać dodatkowo sklep internetowy?”. Odpowiedź „Bo to moje marzenie”. W tym przypadku od samych słów ważniejsze było to co się działo z mówiącym. Zmiana postawy na bardziej wyprostowaną i energiczną, a co najważniejsze ten błysk w oku, którego nie zapomnę. Ewidentnie ten internetowy sklep, to swojego rodzaju test zaradności. Odpalony z pewnością przyczyni się do kolejnych odważnych biznesowych pomysłów.
- „Czemu mając bogate doświadczenie korporacyjne, wybierać życie bez stałego dochodu odpowiedniej wielkości i bazować na niewielkim zleceniu + nadziei na kolejne?”. Odpowiedź: „Bo poznany smak wolności oraz potrzeba pracy, która ma realny sens i coś daje innym są ważniejsze niż zwykle nabijanie portfela”
Żaden z powyższych rozmówców nie potraktował mojego pytania jako zabójczego dla jego pomysłu. Żaden nie zawahał się w odpowiedzi. Ich „jednorożce” nie zostały nawet draśnięte. Były bowiem już dojrzałe i co najważniejsze, bazowały na świadomości swoich potrzeb.
Nierzadko takie rozmowy są wstępem do wspólnej pracy nad tym jak dany pomysł usprawnić lub podnieść jego efektywność. Czasami przekształcają się też w dyskusje jak to co się zadziało, może się rozwinąć w przyszłości. Weźmy przykład obrazu, który może być zaczątkiem budowania kolekcji i zarazem formą lokowania kapitału.
Natomiast tym wszystkim, których jednorożce można zabić jednym pytaniem lub wątpliwością dedykuję cytat z Jacka Santorskiego: „Wizja bez implementacji, to halucynacja”.
Tutaj znajdziesz wywiad „Jutro będziesz musiał zapomnieć to, czego dziś się nauczysz. Jacek Santorski o tym, jak płynąć na fali”, z którego pochodzi powyższy cytat.