Zamknięci w domach i podłączeni niemal na stałe do internetu zostaliśmy wystawieni na nową epidemię. Przy czym nie chodzi mi tu wcale o koronawirusa. To epidemia darmowych webinarów, kursów po taniości, autorskich odczytów pisarzy i rozdawanych na pniu porad jak sobie teraz ułożyć życie. Wysypują się one z postów na Facebooku, krzyczą z wpisów na LinkedIn i wyskakują z pocztowych mailingów.
Nie ma na nie maseczek, czy jednorazowych rękawiczek. Walą więc nas po oczach i wywołują atmosferę strachu, nerwowości i nakłaniają do rzekomo jedynej właściwej drogi działania. Ja tym czasem mówię temu wszystkiemu głośne STOP!

Impulsywne działanie = iluzja kontroli
W sytuacjach zagrożenia lub wtedy kiedy jesteśmy zdezorientowani podejmowanie działania pozwala nam odzyskać poczucie kontroli nad sytuacją. Pomaga nam wydobyć się z danego miejsca, czy sytuacji. Czasami jest też odpowiedzią na potrzebę natychmiastowej ucieczki z miejsca zagrożenia.
Kiedy działamy w takim stanie mamy często zawężony obraz sytuacji i kierujemy się raczej impulsem niż racjonalnym osądem sytuacji. Potrafimy więc wskoczyć do chomiczego kołowrotka i przebierać nogami jak dzicy sądząc, że dokądś biegniemy. Tymczasem jesteśmy cały czas w tym samym miejscu, a jedyny efekt naszych działań to utrata energii.
Kup, zrób, zmień, rozwiń, zostań….
Wszyscy mówią, że dbają o Ciebie ale założenie jakim się kierują jest proste. Koronawirus ograniczył dostęp do klientów w realu, zatem przeskakujemy do świata on-line. Tylko tutaj nie można klienta tak łatwo „oczarować” jak podczas bezpośrednich warsztatów, szkoleń czy spotkań twarzą w twarz. Więc potrzeba trzykrotnie więcej kontaktów/aktywności, aby uzyskać efekt jednego zdarzenia za żywo. No i mam efekty.
Internet szturmem biorą: trenerzy, mówcy motywacyjni, coachowie, doradcy finansowi i ci od nieruchomości. Agenci ubezpieczeniowi, doradcy personalni, dietetycy, a nawet fryzjerzy, jogini, czy zawodowi sportowcy ze swoimi zestawami domowych ćwiczeń.
Koniunkturę wyczuły również platformy szkoleniowe z kursami on-line, w których roi się od zniżek i super ofert na różnorakie kursy. Pomijając już fakt, że niemal wszyscy twórcy internetowi nagle stali się specjalistami od pracy w domy i udzielają nam porad w tym zakresie. Nawet ci, którzy nigdy wcześniej w domu nie pracowali.
natłok
1. «stłoczenie, tłumny napływ; też: wielka liczba ludzi lub rzeczy razem stłoczonych»
2. «ogrom, nawał czegoś»
Słownik Języka Polskiego, PWN
Ogranicz, zwolnij, wybierz…
Na pozór racjonalnie wiemy co się dzieje, ale pewne odruch naszego mózgu pozostały bez mian. Nadal nadpobudliwie reagujemy na hasła „promocja”, „okazja”, „za darmo” i „oferta specjalna”. Szczególnie jeśli są one ograniczone w czasie.
Tym sposobem zapisujemy się czasami na trzy webinary o tej samej porze. Licząc, że jakoś je ogarniemy. Nie będę już wspominał o znajomych, którzy wykupili po kilka, a niektórzy kilkanaście kursów w super cenie, bo się przydadzą.
Całe to zjawisko choć czasami napędzane dobrymi intencjami, może obrócić się przeciwko nam.
Próbujemy korzystać ze wszystkiego co się da. Sam wybór z kilkunastu opcji powoduje już napięcie i niejednokrotnie paraliż decyzyjny. Świadomość umykający webinariów generuje poczucie straty. Lada moment nieprzerobione kursy zaczną wytwarzać poczucie winy i wyrzuty sumienia, co wpłynie również na nasze poczucie własnej wartości.
W dzisiejszym czasie potrzebujemy rozwagi. Chłodnego umysłu, poczucia spokoju i świadomego rozwoju, zamiast rozwoju na oślep. Zatrzymaj się. Wyjdź z chomiczego kołowrotka i w spokoju zadaj sobie pytanie czego naprawdę potrzebuję. W jakiej dziedzinie chcę się rozwijać. Jakie tak naprawdę mam talenty, którymi chciałbym się zająć. Jakie słabe punkty chciałbym ochronić. Może zamiast hiper, super kursu, który ma zrobić z Ciebie nie wiadomo kogo w 3 tygodnie, lepiej stwórz uporządkowany profil na LinkedIn.
Kompulsywne konsumowanie kursów, webianarów i innego rodzaju rozwojowych aktywności może być tak naprawdę formą ucieczki przed konfrontacją z rzeczywistością. Hiper aktywność może przykrywać wewnętrzny strach.
Zamiast ucieczki zatrzymaj się i skonfrontuje ze strachem. Tak – może być nie przyjemnie. Tak – masz prawo się bać. Jednak zazwyczaj spojrzenie strachowi prosto w oczy odczarowuje go i pozbawia mocy.
Dopiero kiedy to zrobisz pomyśl o zmianie. Kryzys bowiem katalizuje i ułatwia zmianę. Ważne jednak, aby ta zmiana była świadoma.