Jak co roku pojawił się w internecie wysyp rad jak dobrze robić postanowienia noworoczne. Jest też całkiem sporo zaleceń, aby nie robić ich w ogóle. Do tego dochodzą statystyki obrazujące jak z każdym tygodniem i miesiącem spada liczba tych, którzy trzymają się tego co postanowili na początku roku. Prawda jest jednak taka, że jeżeli faktycznie chcesz coś osiągnąć to z decyzją o działaniu zazwyczaj nie czekasz do szczególnej daty.
Na drugim biegunie styku dwóch lat są składane życzenia odnośnie tego jaki ma być ten nowy rok. Najczęściej szczęśliwy, radosny i szczególnie ostatnio zdrowy. Problem w tym, że zarówno rok, jak i życie toczą się swoim torem i zazwyczaj nie słuchają życzeń.

Co można zatem zrobić, aby odpowiednio przejść przez kolejny rok? Tak, żeby go nie zaprzepaścić, ale zarazem nie działać w iluzji jakiś specjalnych postanowień z okazji Nowego Roku.
Moja propozycja:
Zapisz, albo wydrukuj poniższy wiersz i wracaj do niego co kwartał z prostym pytaniem: „Powoli umieram, czy dokładam nowe cegiełki życia?”. To będzie prosty barometr tego jak idziesz przez ten kolejny rok.
„Powoli umiera ten, kto staje się niewolnikiem przyzwyczajenia,
powtarzając każdego dnia te same drogi…
kto nigdy nie zmienia punktów odniesienia…
kto nigdy nie zmienia koloru swojego ubioru…
kto nigdy nie porozmawia z nieznajomym….
Powoli umiera ten, kto unika w swoim życiu Pasji,
kto zawsze przedkłada czarne nad białe
i poszczególne chwile nad całą paletę emocji, które powodują,
że oczy błyszczą, na twarzy pojawia się uśmiech,
a serce bije mocniej w konfrontacji z błędami i racjonalizmem…
Powoli umiera ten, kto nie 'wywraca stołu’,
kto jest nieszczęśliwy z pracy,
kto nie ryzykuje pewności dla niepewności realizacji Marzeń,
kto nie pozwoli sobie, przynajmniej jeden raz w życiu, uniknąć rozumnych rad i pójść za głosem Serca…
Powoli umiera ten, kto nie podróżuje…
kto nie czyta, kto nie słucha muzyki…
kto nie znajduje dobra w sobie…
Powoli umiera ten, kto niszczy swą miłość własną…
kto znikąd nie chce przyjąć pomocy…
kto idzie przez życie narzekając na własne nieszczęście i na „deszcz”, który pada…
Powoli umiera ten, kto rezygnuje z inicjatywy przed rozpoczęciem jej,
kto nie pyta o to, czego nie rozumie,
i nie odpowiada, kiedy zna odpowiedź…
Unikamy śmierci w małych dawkach,
pamiętając zawsze, że bycie żywym domaga się długiego wysiłku i wytrwałości, począwszy od prostej czynności oddychania…”
– Martha Medeiros