Czy zastanawiałeś się kiedyś ile w Tobie jest Ciebie, a ile to role, obrazy i zachowania wynikające z wtłoczenia Cię w pewne społeczne schematy. Czy pomyślałeś ile głoszonych przez Ciebie przekonań i poglądów to tylko kalki opinii innych. Pytam o to, bo wielu moich klientów przychodzi do mnie z wyobrażeniem jacy powinni być i wewnętrznym rozczarowaniem z powodu tego jak daleko według nich odbiegają od właściwego wzorca. A co jeśli takiego idealnego wzorca nie ma?
Każdy z nas jest inny i dorastał/tworzył się w innych okolicznościach. Jako dzieci jesteśmy początkowo niezależni. Potem szkoły odzierają nas z naszej indywidualności i próbują wtłoczyć w jeden z góry określony model funkcjonowania. Z czasem poszukując przynależności do różnych grup zaczynamy naśladować zachowania i poglądy ich członków. Do tego dochodzi presja social mediów i kreowanych tam, jakże często dalekich od rzeczywistości, obrazów życia naszych znajomych lub celebrytów.
Według mnie człowiek staje się prawdziwy dopiero wtedy, kiedy jest w stanie stanąć ze sobą twarzą w twarz. Kiedy jest w stanie zanegować pewne społeczne oczekiwania i dać sobie prawo do odmienności poglądów i zachowań. Najważniejsze jest jednak, aby kiedykolwiek zatrzymał się i zadał sobie trzy pytania:
- Kim jestem? (nie jaką rolę pełnię – np. brata, ojca itd.)
- Jaki jestem?
- Kim i jaki chcę być? (nie jakim chcę, aby mnie widzieli)
Szczera odpowiedź na te trzy pytania pozwala nam często dotrzeć do naszego wewnętrznego Ja. Zrozumieć, że nie jesteśmy ideałem, ale żyjącym człowiekiem. Człowiekiem, który ma swoje określone cechy, predyspozycje i ograniczenia. Kiedy je zrozumiemy i zaakceptujemy osiągniemy wewnętrzny spokój i pewność siebie. To one pozwolą nam w przyszłości wchodzić świadomie, odpowiedzialnie i bez lęku w nowe role i relacje. Co jednak ważne, będzie to wejście na własnych, zgodnych z nami zasadach.
Często, aby dojść do takiej świadomości musimy wpierw zmierzyć się z różnymi wyzwaniami i trudnymi życiowo sytuacjami. Pozwalają nam one lepiej poznać siebie i zobaczyć jak rzeczywiście na nie reagujemy i sobie z nimi radzimy. Obdzierają nas wtedy one z wydumanych wyobrażeń o nas samych i odkrywają to co prawdziwe. Jak twierdzi Zamszowy Koń po prostu musimy „wykochać się z życiem”.
