Praktycznie każda zmiana niesie ze sobą szanse na nowe doświadczenia i wzrastanie. Każda też, szczególnie jeśli jest istotna, pociąga za sobą pewne ryzyko i jest krokiem w nieznane. Można zatem użyć stwierdzenia, że zmiana jako taka nie jest jednoznacznie zła lub dobra. Po prostu prowadzi nas do znalezienia się w odmiennej od dotychczasowej sytuacji.

Zmiana osobista
To ciekawe, że osoby pytane o rozwój w życiu osobistym niemal zawsze są pełne entuzjazmu i pozytywnej energii. Ten nastrój utrzymuje się niezależnie od tego czy ktoś szykuje się do maratonu, co jak wiemy wymaga sporego wysiłku i dużej liczby treningów. Powraca do swojego starego hobby, czy też uczy jakiś nowych umiejętności, na oponowanie których musi poświęcić swój czas i energię.
Nawet osoby, które podejmują decyzje o przeprowadzce do nowego miejsca lub miasta są pozytywnie nakręcone. Co więcej, potężną dawką energii promienieją nawet Ci, którzy właśnie kupili swoje nowe mieszkanie i obciążyli się kredytem liczonym w setkach tysięcy, który będą nierzadko spłacali przez dwadzieścia lub trzydzieści lat.
Czy to nie dziwne, że ich przemiana jest taka energetyzująca, pozytywna i inspirująca. Przecież tak wiele rzeczy i spraw na drodze tej przemiany może pójść nie tak. W czasie treningu można doznać kontuzji. Energia zainwestowana w naukę, nie zawsze gwarantuje sukces. Przeprowadzka w nowe miejsce niekoniecznie znaczy, że będzie ono fajniejsze. Tak samo jako nie możemy być w stu procentach pewni stałych dochodów, które pozwolą nam regularnie spłacać kredyt.
Mimo wszystko wchodząc w te zmiany koncentrujemy się na tym co pozytywne i obiecujące. Rozpoczynamy nową przygodę życia z głęboką wiarą w to, że damy radę.
Zmian firmowa
Niby to oczywiste, że każda firma – tak samo jak osoba – aby wzrastać i się rozwijać musi podlegać zmianom. Musi wprowadzać nowe rozwiązania, usprawniać prace lub zawiązywać strategiczne sojusze. Bywa, że łączy się z innymi firmami (u ludzi nazywamy to małżeństwem), zmienia swoją siedzibę lub się przebranżawia.
I tu zaskakujące zjawisko, ludzie których przy okazji dotykają te przemiany są dalecy od entuzjazmu, pozytywnej energii i raczej nie dostrzegają w nich nic inspirującego. Raczej towarzyszy im strach, obawy i czarne myśli. O ile przy osobistych przemianach myśllimy raczej „będzie super”, to przy tych firmowych na myśl jako pierwsze przychodzi nam „wywalą mnie”.
Tymczasem przecież tak wiele rzeczy i spraw może potoczyć się pozytywnie. Możemy nauczyć się nowych umiejętności, programów lub poznać jak wygląda praca w innej kulturze organizacyjnej. Czasami, to że naszą prace przejmują zautomatyzowane procesy popycha nas do wejście w inne obszary działania firmy. Obszary, w których nie moglibyśmy się odnaleźć przychodząc do firmy z zewnątrz, bo powiedziano by nam, że nie mamy w nich doświadczenia.
Poczucie wpływu
Patrząc na to z boku i pewnego dystansu, można by rzec, że te przemiany osobiste i firmowe są bardzo sobie bliskie. Powstaje zatem pytanie czemu generują tak odmienne reakcje. Odpowiedzią na to jest poczucie wpływu i kontroli.
Te osobiste wynikają z naszej inicjatywy i chęci zmiany. W tych drugich jesteśmy tylko ich uczestnikiem, najczęściej bez zbytniego wpływu na ich przebieg i rozwój. Co więcej te drugie są niejako na nas wymuszane, co dodatkowo budzi nasz opór i obawy.
To na co warto zwrócić uwagę, to fakt że zmiany osobiste i firmowe są naturalnym procesem. Warto też mieć świadomość, że i jedne i drugie prowadzą nas do znalezienia się w nowej nieznanej nam sytuacji. Różni je jedynie tylko to, że w przypadku tych drugich nie mamy na nie wpływu… A zasadniczo nie mamy wpływu, na to że się zaczynają.
Jeśli jednak zamiast uciekać lub próbować się ukryć, włączymy się w nie aktywnie, mogą stać się dla nas inspirującą trampoliną do pozytywnej zmiany zawodowej, a kto wie czy nie pociągną za sobą jakiś ciekawych przemian osobistych.