Rafał Markiewicz

Mit komfortu w „strefie komfortu” – ta nazwa wprowadza w błąd

Mit komfortu w „strefie komfortu” – ta nazwa wprowadza w błąd

Hasło „strefa komfortu” przewija się w niezliczonych publikacjach, często sugerując, że jest to przestrzeń pełna wygody i zadowolenia. Rzekomo właśnie z tego powodu funkcjonując w tak cieplarnianych warunkach nie chcemy nic zmieniać i z niej wychodzić.

Tymczasem bywają sytuacje, w których mówi się o kimś, że utknął w „strefie komfortu” i z tego powodu nic nie zmienia w swoim życiu. Przewrotność tej diagnozy polega na tym, że danej osobie w tej rzekomej „strefie komfortu” wcale nie jest komfortowo. Przykładem może być nieudany związek, w którym ktoś tkwi, bo boi się, że nie znajdzie w swoim życiu innego partnera lub partnerki. Czyli de facto tkwi w niefajnej relacji z obawy przed samotnością. Analogiczna sytuacja może dotyczyć pracy, która męczy i wypala, ale ktoś mimo wszystko trzyma się jej kurczowo, bo boi się zmiany na gorsze. To wszystko wcale nie brzmi jak komfort.

W rzeczywistości „strefa komfortu” jest często strefą stagnacji – miejscem, które wybieramy nie dlatego, że jest nam tam dobrze, ale dlatego, że jest znane. To, co znane, utożsamiamy z bezpieczeństwem, nawet jeśli płacimy za to frustracją czy wypaleniem

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - strefa komfortu - strefa bezpieczeństwa

Strefa komfortu – co tak naprawdę nas blokuje

Prawdziwa nazwa „strefy komfortu” to „strefa bezpieczeństwa”. To przestrzeń, w której kontrolujemy sytuację i minimalizujemy ryzyko. Ale tu pojawia się pułapka: opuszczenie tej strefy, choć otwiera nas na rozwój, bywa niekomfortowe. Doświadczamy wtedy lęku, niepewności i dyskomfortu, który błędnie interpretujemy jako porażkę.

Jako porażkę szczególnie łatwo to potraktować, kiedy trzymamy się sztywno tej błędnej nazwy jaką jest „strefa komfortu”. W głowach wielu osób rodzi się wtedy takie myślenie. Wyszedłem z tego komfortu, w którym byłem i nie daję rady. Nie radzę sobie z ogarnianiem nowej sytuacji, zatem jestem kiepski, niezaradny, jest to dla mnie za trudne. Mówiąc inaczej: nie jestem w stanie funkcjonować, poza tym co już znam – świat stał się za bardzo skomplikowany.

Te osoby zapominają uwzględnić w tej układance kluczowego elementu jakim jest lęk. Tymczasem, lęk jest naturalną reakcją na wyjście poza to, co znane. Dlatego, kiedy trafiamy do „strefy paniki” – tej niewygodnej przestrzeni zmiany – nasz umysł podpowiada nam, żeby wrócić do znanego, choćby i niewygodnego. Wiedza, że ten lęk jest normalny i naszym zadaniem na tym etapie nie jest jego pokonanie, ale wytrwanie w naszym działaniu pomimo niego, może pomóc nam wytrzymać dyskomfort i nie poddawać się panice.

Jak oswoić lęk i wytrwać w drodze do zmian

Wychodzenie ze strefy bezpieczeństwa nie musi oznaczać chaosu. Warto znać kilka praktycznych wskazówek, przydatnych w sytuacji radzenia sobie z lękiem podczas zmian:

  1. Nazwij swoje uczucia: Świadomość, że lęk i dyskomfort są naturalne, pozwala zmniejszyć ich wpływ. Powiedz sobie: „To jest nowe i dlatego wydaje się trudne – to część procesu”.
  2. Rób małe kroki: Nie musisz od razu rzucać wszystkiego i wchodzić w nieznane. Wybierz jeden, mały krok – np. nowy kurs, rozmowę z mentorem, przygotowanie CV.
  3. Przypomnij sobie poprzednie sukcesy: Zastanów się, ile razy w życiu zmiany przyniosły ci pozytywne efekty. Świadomość wcześniejszych sukcesów dodaje odwagi. Szczególnie jak sobie przypomnisz jak wielkim wyzwaniem czy problemem kiedyś ci te zmiany, których dokonałeś się wydawały.
  4. Otocz się wsparciem: Rozmowa z kimś, kto przeszedł podobną drogę, może pomóc. Mentor, coach, a nawet bliski przyjaciel są tu nieocenieni.
  5. Przygotuj się na dyskomfort: Zamiast walczyć z lękiem, zaakceptuj go. Traktuj go jak dowód na to, że idziesz w kierunku rozwoju.

Pamiętaj, że za strefą paniki kryje się nowa szersza strefa działania, którą z czasem dobrze poznasz i w której będziesz się swobodnie poruszać. Zdobędziesz dostęp do nowych możliwości i doświadczeń. Dodatkowo każdy krok ku zmianie, to także krok ku lepszemu poznaniu siebie.

Jeżeli zainteresował Cię ten artykuł koniecznie zajrzyj też do tego wpisu: Prze_myślnik #80 – To nie jest trudne…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *