Ostatnio rozmawiałem ze znajomym, z którym mam kontakt raz na jakiś czas. Nigdy nie był typem wiecznego marudy, ale daleko mu było do osoby przesadnie optymistycznej. Raczej balansował gdzieś pośrodku – stonowany, czasem sceptyczny, ale bez przesady w żadną stronę. Tymczasem ostatnia rozmowa zupełnie mnie zaskoczyła. Zobaczyłem kogoś, kto był…