Rafał Markiewicz

Prze_myślnik #89 – nie wszystko, co pilne, jest ważne

Prze_myślnik #89 – nie wszystko, co pilne, jest ważne

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - jak zwolnić tempo życia - zdrowy rozsądek - zatrzymanie - uważność

Żyjemy w czasach, w których pośpiech stał się niemal synonimem zaangażowania, a zmęczenie dowodem na to, że robimy coś pożytecznego. Kalendarze wypełnione po brzegi, niekończące się listy zadań, powiadomienia domagające się natychmiastowej reakcji. W tym wszystkim łatwo nabrać przekonania, że skoro coś wymaga naszej uwagi, to z pewnością na nią zasługuje. A przecież jedno z drugim nie ma wiele wspólnego.

Co ciekawe, sami często dokładamy do tego swoją cegiełkę. Potrafimy nadać sprawom rangę pilnych tylko dlatego, że ktoś oczekuje od nas szybkiej reakcji albo dlatego, że przyzwyczailiśmy się do ciągłego działania. Z czasem zaczynamy funkcjonować w trybie nieustannej gotowości, jakby świat miał się zatrzymać, gdy na chwilę odłożymy telefon, nie odpowiemy na wiadomość lub zwyczajnie pozwolimy sobie niczego nie robić. I być może właśnie o to chodzi w tym całym szaleństwie. Zajęty człowiek ma przecież niewiele czasu na zadawanie niewygodnych pytań.

Wewnętrzne wyciszenie bywa w takich warunkach aktem pewnej przekory. Pozwala zatrzymać się na moment i przyjrzeć temu, co właściwie tak bardzo nas pochłania. Czy rzeczywiście muszę zrobić to teraz? Czy sprawa, która jeszcze przed chwilą wydawała się niecierpiąca zwłoki, naprawdę jest aż tak ważna? A może po prostu dałem się wciągnąć w cudze tempo, cudze oczekiwania albo własne wyobrażenie o tym, jak powinien wyglądać dobrze wykorzystany dzień?

Oczywiście życie wymaga działania, a niektóre sprawy naprawdę nie mogą czekać. Problem pojawia się wtedy, gdy tracimy zdolność odróżniania tego, co wymaga naszej natychmiastowej reakcji, od tego, co jedynie głośno się jej domaga. Wyciszenie daje szansę na odzyskanie tej perspektywy. Na świadome zdecydowanie, czemu chcemy poświęcić swój czas i energię, zamiast automatycznie reagować na wszystko, co próbuje zawładnąć naszą uwagą.

Mam coraz większe przekonanie, że w świecie zakochanym w pośpiechu umiejętność zatrzymania się jest przejawem zdrowego rozsądku, a czasem nawet odrobiny odwagi. Bo kiedy człowiek przestaje biec tylko dlatego, że wszyscy wokół biegną, może wreszcie sprawdzić, czy w ogóle zmierza tam, dokąd chciał.

I całkiem możliwe, że odkryje przy okazji, iż część spraw, za którymi tak zawzięcie gonił, wcale nie była warta tego wysiłku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *