Rafał Markiewicz

Blog

Prze_myślnik #85 –  Czas nagli – zwolnij…

Każdy z nas zna ten moment: dzień dopiero się zaczyna, a już czujesz, że nie nadążasz. Kalendarz wypełniony, telefony, maile, zadania – wszystko w trybie „na wczoraj”. A w tle rośnie napięcie. Delikatne, niemal niezauważalne… aż w końcu pędzisz przez dzień jak rozpędzony pociąg, nie wiedząc nawet, dokąd dokładnie.

I kiedy coś się obsunie – plan, termin, spotkanie – ciśnienie rośnie.
Włącza się wewnętrzny krytyk:

„Znowu dajesz ciała.”
„Znowu nie zdążysz.”
„Po co się zatrzymywałeś?”

W głowie zaczyna się dialog, który nie pomaga. Bo choć walczysz z zadaniami, to jeszcze bardziej walczysz ze sobą. Każde „muszę” dokłada kolejny kamień do plecaka.

Pauza, która działa jak mentalny prysznic

W takich chwilach potrzebny jest reset, nie reakcja.
Tu właśnie pomaga coś, co poznałem podczas kursu mindfulness – trójstopniowa pauza na oddech.
Prosta, czterominutowa technika, która nie wymaga specjalnych warunków. Możesz ją zrobić w biurze, w aucie, między spotkaniami.

To ćwiczenie nie „dodaje” energii.
Ono zatrzymuje jej marnowanie – na zbędne dialogi, na krytykę, na wewnętrzne przepychanki.
To taki mentalny prysznic, który zmywa napięcie i pozwala wrócić do działania bez emocjonalnego bagażu.

Oto jak wygląda:

  1. Zatrzymaj się.
    Nie symbolicznie – naprawdę. Zrób pauzę w tym, co robisz. Zdejmij nogę z gazu.
  2. Zwróć uwagę na ciało i oddech.
    Nie poprawiaj, nie zmieniaj. Tylko zauważ. To Twoja kotwica w rzeczywistości.
  3. Zauważ, co się w Tobie dzieje.
    Jakie napięcia, emocje, myśli? Nie walcz z nimi – pozwól im być.

Czasem w tej ciszy przychodzi prosty wgląd: „Nie muszę robić wszystkiego dziś.”
A czasem – równie ważne odkrycie: „Nie chcę tego robić, bo nie mam teraz na to zasobów.”

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - trójstopniowa pauza na oddech - mindfulness

Tu podaję przykładowy link do nagrania, które poprowadzi Cię przez tę pauzę: link

Proste? Tak. Ale to nie znaczy, że łatwe.

Na papierze ta technika wygląda banalnie. I faktycznie – jest prosta.
Ale prosta nie znaczy „jednorazowa”.

W kursie mindfulness, w tygodniu, gdy poznajesz tę praktykę, Twoim zadaniem domowym jest stosowanie jej trzy razy dziennie. Dlaczego? Bo mózg musi się tego nauczyć.

Nie chodzi o intelektualne zrozumienie, tylko o trenowanie mięśnia uważności – jak w siłowni.
Stopniowo zaczynasz rozpoznawać momenty, w których naprawdę warto się zatrzymać. Nie dlatego, że ktoś Ci każe, ale dlatego, że Twoje ciało i umysł zaczynają to same podpowiadać.

Z czasem ta pauza staje się naturalna. Nie zmienia życia od razu, ale powoli zmienia jego jakość.

Lekcja z rozmowy, która zmieniła moje podejście do nadchodzącego dnia

Nasze napięcie często sukcesywnie rośnie w trakcie dnia. Jednak bardzo ważnym wydaje mi się również to, aby nie rozpoczynać dnia od uderzeniowej dawki stresu związanej z listą oczekujących nas zadań.

Zanim jeszcze rozpocząłem moją przygodę z mindfulness, miałem rozmowę z prowadzącą ten kurs.
Opowiadałem, że każdy mój dzień to długa lista zadań, precyzyjny plan i nieustannie wszystko mierzący zegar w tle. A ona powiedziała coś, co do dziś pamiętam:

„Może czasem zamiast wychodzić od zadań, zacznij dzień od sprawdzenia, jaką masz energię. Ile z tego naprawdę jesteś w stanie zrobić.”

Ta jedna myśl mocno zmieniła mój sposób patrzenia na plan dnia. Przez lata zaczynałem dzień od listy, a nie od siebie. A przecież to nie zadania decydują o jakości dnia, tylko jakość mojej obecności w tym, co robię.

Filozofia 3P – prosty kompas w świecie pośpiechu

Kiedy czuję, że tempo świata mnie wciąga, wracam do mojej Filozofii 3P:

📍 Prostota – bo nie wszystko trzeba dziś, a niektóre rzeczy wcale.
📍 Porządek – bo warto ułożyć nie tylko kalendarz, ale też siebie.
📍 Proaktywność – bo mogę działać z intencją, nie z odruchem.

3P w tym kontekście to nie puste hasło. To praktyka codziennego odzyskiwania siebie z chaosu.

Zatrzymaj się, żeby iść dalej

Jeśli czujesz, że czas Cię goni – spróbuj zwolnić. Nie po to, żeby się zatrzymać na zawsze, tylko po to, żeby wrócić do rytmu, który naprawdę jest Twój.

Zanim zaplanujesz kolejną godzinę, zapytaj siebie:

Czy ten pośpiech to rzeczywiście konieczność, czy tylko mój nawyk?

Co naprawdę jest dziś ważne?

Jaką mam energię i na co chcę ją przeznaczyć?

🫖 Jeśli dotarłeś aż tutaj – to już się zatrzymałeś.
Zaparz herbatę. Usiądź. Oddychaj.
Nie musisz działać szybciej.
Wystarczy, że będziesz uważniejszy.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - trójstopniowa pauza na oddech - mindfulness - pośpiech - zwolnienie

Poznaj siebie. Daj się poznać. Buduj swój wpływ.

Bo w świecie, który zmienia się co sekundę, Ty musisz znać swój kod dostępu.

W świecie, który codziennie przyspiesza i z każdej strony domaga się naszej uwagi, łatwo się zgubić. Przestać słyszeć siebie. I podejmować decyzje, które być może mają sens, ale taki nie do końca nasz.

Świadome życie to nie sprint po sukces, lecz droga która czasem jest kręta, czasem pod górę, ale zawsze prowadzi do większej spójności z samym sobą. W coachingu i rozwoju osobistym punktem wyjścia nie jest to „co mam osiągnąć?”, ale „kim jestem?”. To dlatego często zaczynamy od poznania samych siebie.

Zapraszam Cię do zatrzymania i przyjrzenia się sobie – z szacunkiem, z ciekawością, bez presji sukcesu. Proponuje Ci trzy kroki, które pomagają odzyskać grunt pod nogami i na nowo ustawić wewnętrzny kompas.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - kariera - poznaj siebie - buduj swój wpływ

1. Poznaj siebie – bo to Ty jesteś swoim najważniejszym projektem

Nie możesz zmienić życia, jeśli nie ma w nim Ciebie. Twojego „ja” – autentycznego, niedoskonałego, żywego. Bo może już nie jesteś tym, kim byłeś jeszcze rok temu. Może to, co dawało Ci siłę, dziś wywołuje zgrzyt. Może funkcjonujesz w trybie, który działa, ale nie jest Twój.

Warto zacząć od uczciwego spotkania ze sobą. Takiego, w którym zatrzymujesz się i zadajesz pytania, które zwykle spychasz na później.

Zastanów się:

  • Co dziś naprawdę ma dla mnie znaczenie?
  • Co we mnie jest żywe, a co tylko działa z przyzwyczajenia?
  • Co mnie dziś naprawdę napędza, a co wyczerpuje?
  • Jakie potrzeby przestałem zauważać?

Co możesz zrobić:

  • Wypisz swoje wartości i oceń, na ile są obecne w Twoim życiu (w skali od 1 do 10).
  • Zrób prywatny „przegląd systemu” – wypisz na kartce, co w Tobie dziś działa, a co się zacina.
  • Zarezerwuj godzinę ciszy tylko dla siebie – bez telefonu, muzyki, rozmów – tylko Ty i Twoje pytania.
  • Poszukaj wsparcia – nie guru, tylko towarzysza, który pomoże Ci się lepiej usłyszeć.

2. Daj się poznać – pokaż światu, kim naprawdę jesteś

To nie oznacza mówienia wszystkiego wszystkim. Chodzi o spójność między tym, co czujesz, a tym, co pokazujesz. Jeśli wewnętrznie jesteś gdzieś indziej niż na zewnątrz napięcie będzie rosło. A Ty, nawet jeśli „wszystko gra”, będziesz czuł, że coś nie pasuje.

Wbrew instagramowym trendom ludzie nie szukają ideałów. Szukają prawdy. Takiej, która się nie świeci jak bilbord, ale rezonuje jak dobrze nastrojony instrument. Kiedy znasz siebie i trzymasz się tego kim jesteś, łatwiej jest się pokazać światu bez masek i bez udawania.

Zastanów się:

  • Co pokazuję innym, a co chowam przed światem?
  • Czy to, jak mnie widzą, pokrywa się z tym, jak siebie czuję?
  • W jakich sytuacjach jestem najbardziej sobą?
  • W jakich sytuacjach tłumię siebie z obawy przed oceną?

Co możesz zrobić:

  • Napisz kilka zdań o sobie: kim jesteś, co dla Ciebie ważne, w co wierzysz.
  • Zrób mini-audyt swojej komunikacji: co mówią o Tobie Twoje słowa, decyzje, gesty?
  • Porozmawiaj z kimś, kto zna Cię od lat – zapytaj, co w Tobie najbardziej ceni i co widzi jako Twoją siłę.
  • Przestań się chować za „rolą” – spróbuj powiedzieć coś ważnego o sobie w rozmowie.

3. Buduj swój wpływ – bo masz coś do dania światu

Wpływ nie zaczyna się od stanowiska, marki osobistej czy liczby lajków. Zaczyna się wtedy, gdy Twoja obecność staje się konkretna, zauważalna i znacząca – dla innych, ale przede wszystkim dla Ciebie.

Nie musisz być głośny, ani występować na konferencjach TED. Wpływ to nie zasięgi, tylko efekt obecności – to, co zostaje w innych po spotkaniu z Tobą. Twoje wartości, Twoje decyzje i sposób bycia mają znaczenie. I mają wpływ.

Zaryzykowałbym stwierdzenie, że wpływ to nie rozgłos, to rezonans jaki wywołujesz u innych.

Zastanów się:

  • Na co masz dziś realny wpływ, a z czego zrezygnowałeś zbyt wcześnie?
  • Kto słucha Twojego głosu – nawet jeśli nie prosisz, żeby to robił?
  • Co mógłbyś zacząć robić, zamiast czekać na idealny moment?
  • Gdzie możesz zrobić różnicę – nawet drobną – i komu może się to przydać?

Co możesz zrobić:

  • Wybierz jeden obszar, w którym chcesz być bardziej obecny i zrób pierwszy mały krok (np. inicjując rozmowę, biorąc odpowiedzialność, podejmując decyzję).
  • Zauważ, kto czerpie z Twojej obecności – może nie musisz tworzyć ruchu społecznego, ale wystarczy, że zadbasz o relację z jedną osobą.
  • Spisz, co dla Ciebie oznacza „mieć wpływ” i czy żyjesz w zgodzie z tą definicją.

4. Zmieniamy się. I to jest w porządku.

To, co dziś brzmi jak prawda absolutna, za rok może wymagać aktualizacji. Z wiekiem, doświadczeniem, nowymi rolami życiowymi zmieniamy się. To naturalne. A jednak wiele osób tkwi w starych odpowiedziach, nie zauważając, że już dawno przestały być aktualne. Trzymanie się starego „ja” z przyzwyczajenia to jak używanie systemu operacyjnego sprzed dziesięciu lat – coś działa, ale coraz więcej się wiesza.

To, kim jesteś, co czujesz, w co wierzysz to nie wyrok na całe życie. To historia w rozwoju.

Dlatego warto co jakiś czas dokonać przeglądu siebie. Zobaczyć, czy Twój „system operacyjny” nie potrzebuje aktualizacji. Bo inaczej łatwo się zgubić – zwłaszcza dziś, w świecie przebodźcowanym, rozproszonym i pełnym szumu.

Jak często warto robić taki przegląd?

  • Minimum raz w roku – jak badania kontrolne u lekarza.
  • W momentach przejścia lub kryzysu – zmiana pracy, rozstanie, strata, nowy etap życia.
  • Kiedy czujesz, że coś Cię uwiera, ale nie wiesz co.
  • Gdy zaczynasz dzień pytaniem: „po co ja to robię?”

To nie musi być wielka podróż w głąb siebie. Wystarczy jedno pytanie postawione z uważnością:
„Czy to, co robię i kim jestem – nadal jest moje?”

Co możesz zrobić:

  • Stwórz własny „dziennik zmian” – co się zmieniło we mnie, co się domaga uwagi?
  • Ustal jeden dzień co kwartał jako dzień dla siebie – nie na odpoczynek, ale na refleksję.
  • Nie bój się powiedzieć: „to już nie jestem ja” – nawet jeśli wcześniej działało.
  • Rozważ rozmowę z coachem lub mentorem – kimś, kto pomoże Ci spojrzeć szerzej i głębiej.

Nie musisz mieć planu na całe życie. Wystarczy, że masz kontakt ze sobą dziś. Tylko wtedy Twoje decyzje, relacje i działania mają szansę być Twoje – a nie świata, systemu czy cudzych oczekiwań.

Poznaj siebie. Daj się poznać. Buduj swój wpływ.
To nie strategia.
To sposób na to, by się nie pogubić.

Po 40-tce zmieniają się pytania. A za nimi powinna zmienić się ścieżka zawodowa

W wieku 20 lat pytamy: „Jaką pracę chcę mieć?”.
W wieku 30 lat: „Jak mogę się rozwinąć?”.
Po czterdziestce pytanie często brzmi: „Czy to, co robię, ma jeszcze sens?”

To nie kryzys wieku średniego. To zaproszenie do świadomej rewizji. Bo choć często mamy już doświadczenie, kompetencje i zawodową pozycję, to gdzieś tam w środku coraz mocniej wybrzmiewa wątpliwość: „Czy to co robię, jeszcze mnie wyraża?”.

Nie jest to kwestia obawy przed uciekającym czasem. Tylko wynik tego, że coraz lepiej wiemy, czego nie chcemy. I coraz trudniej udawać, że wszystko w porządku, kiedy w środku coś zgrzyta.

Sporo osób sądzi, że to po prostu przemęczenie, nuda lub wypalenie – czyli postrzegają to jako pewnego rodzaju kryzys. Tymczasem jest to moment przejścia i szansa, której wielu nie wykorzystuje, bo zbyt długo próbują zmieniać się w ramach starych reguł gry.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - kariera - kariera 40+ - kariera po czterdziestce - kariera po 40

Ścieżki się nie kończą. One się rozgałęziają.

Po 40-tce zmienia się nie tylko ciało i metabolizm, ale też system wewnętrznych priorytetów.
Często przestaje nas kręcić to, co napędzało nas dekadę wcześniej: prestiż, tytuł, tempo. Zamiast tego pojawia się potrzeba autonomii, sensu, harmonii.

To naturalny moment, by na nowo zdefiniować sukces. Nie jako „awans”, ale jako:

  • zgodność z własnymi wartościami,
  • przestrzeń na życie prywatne,
  • praca, która Cię nie wypala, ale karmi.

Warto też zauważyć, że coraz więcej specjalistów po 40-tce zaczyna rozwijać równoległe ścieżki zawodowe. Mają etat, który daje stabilizację i bezpieczeństwo, a jednocześnie uruchamiają własną działalność, projekt ekspercki lub usługę, która pozwala im:

  • realizować się w innym obszarze,
  • uczyć się nowych kompetencji,
  • testować swoje pomysły,
  • i… wnosić świeże perspektywy do pracy etatowej.

Co więcej – często to właśnie ta „druga ścieżka” zaczyna zasilać pierwszą.
Bo poszerza horyzonty, uczy nowych rzeczy, ćwiczy inne umiejętności – i pracownik zaczyna wnosić więcej do obecnego miejsca pracy.

Dobre firmy to rozumieją. I zamiast kontrolować, zaczynają wspierać.
Wygrywają obie strony. Pracownik się rozwija. Organizacja korzysta z jego rozwoju.

5 subtelnych sygnałów, że warto przedefiniować swoją ścieżkę zawodową

To nie są znaki w stylu: „Rzuć wszystko”. To raczej wewnętrzne stany, które podpowiadają, że czas coś przeorganizować. Nie w panice, ale w mądrym planie.

1. Energia nie wraca

Masz wrażenie, że robisz rzeczy poprawnie, ale mechanicznie. Robisz nawet dużo. Ale po wszystkim nie czujesz przypływu siły – tylko zmęczenie. Pojawia się wewnętrzna pustka, mimo że zewnętrznie „wszytko gra”.

Jeśli nawet dobre efekty nie cieszą – to sygnał, że forma może być już nieadekwatna do treści. To nie musi być wypalenie, to może być głód znaczenia albo sprawczości.

2. Coraz częściej myślisz: „Nie chcę tak żyć przez kolejne 10 lat”

To nie oznacza, że masz złe życie. Ale to sygnał, że coś się domaga rewizji. Praca to nie tylko zarobek, to także główny kanał ekspresji, kontaktu z ludźmi i sprawczości.

W tej sytuacji należy uważać na wewnętrzną argumentację pełną „ale”: dzieci, kredyt, wiek, inflacja, brak czasu… Choć z pozoru wygląda to jak racjonalne podejście, często jest jedynie mechanizmem obronnym. Coś w tobie już wie, że czas na zmianę, ale Ty jeszcze nie chcesz tego usłyszeć.

3. Czujesz, że Twoje wartości są gdzie indziej niż działania, które wykonujesz

Kiedyś czułeś się w tej roli na miejscu. Dziś Twoje wewnętrzne „dlaczego” zmieniło się, a praca nie nadąża. Nie chodzi o to, że coś zrobiłeś źle lub się popsułeś. Nie musiała się też popsuć firma, szef czy zespół, w którym pracujesz. Po prostu, to już nie Twoje.Kiedyś pasowało. Dziś już nie

To jak chodzenie w dobrze skrojonym garniturze, który już dawno przestał pasować.

4. Nie pamiętasz, kiedy ostatnio uczyłeś się czegoś nowego z ciekawości, a nie z obowiązku

Rozwój po 40-tce nie musi oznaczać studiów MBA. Ale jeśli dni stają się identyczne, a Twoje umiejętności nie są testowane ani rozwijane – pojawia się cicha stagnacja, która po latach może przerodzić się w żal.

Warto pamiętać, że rozwój zawodowy to nie zawsze kursy i certyfikaty. Czasem to moment, w którym sam chcesz się dowiedzieć więcej, bo coś Cię autentycznie ciekawi. Jeśli tej ciekawości nie ma, organizm broni się przed stagnacją i odpala „wewnętrzne dzwonki alarmowe”. I uwierz mi – to czuć.

5. Zaczynasz myśleć o innych scenariuszach, ale robisz to „w tajemnicy” przed sobą

To paradoksalny moment: marzysz, ale się nie przyznajesz. Scrollujesz oferty pracy, słuchasz podcastów o zmianach, zapisujesz się na webinary – ale „na razie nic z tym nie robisz”.

To nie brak gotowości. To brak odwagi, żeby głośno nazwać potrzebę.

I dla jasności – rozumiem, że czasami zanim ruszysz z miejsca potrzebujesz podgrzać atmosferę i podnieść ciśnienie. To dlatego karmisz się wiedzą i inspiracją. Jednak umówmy się, jeżeli to trwa już dwa lata, to nie jest kwestia za niskiego ciśnienia, to Twój kocioł musi być nieszczelny.

Ścieżki, które otwierają się po czterdziestce

Zmiana po 40-tce nie musi oznaczać rewolucji. Czasem to:

  • zmiana sposobu, w jaki pracujesz – np. przejście z etatu do modelu eksperckiego.
  • zmiana podejścia z biernego na aktywne – możesz zaangażować się w jakieś wewnętrzne projekty w firmie, czy wziąć udział w wewnętrznych rekrutacjach. W takiej sytuacji pozostajesz w znanym środowisku, ale wchodzisz w nową rolę lub do nowego zespołu. Wiem, że szefowie bywają różnie, ale są i tacy, że jak dowiedzą się czym się dodatkowo interesujesz, albo w jakich kierunkach chcesz się jeszcze rozwijać to Ci pomogą. Dzięki temu Ty poczujesz satysfakcję, a oni lub firma będą Cię mieli nadal w swoim zespole. Musisz jednak w tym zakresie wykazać aktywność, a nie czekać, że ktoś się tego domyśli.
  • zmiana narracji o sobie – czyli uświadomienie sobie, że Twoje doświadczenie to coś więcej niż CV. Zamień nudny wykaz dotychczasowych obowiązków w informację jakie kompetencje posiadasz i jakie oferujesz. Mówiąc wprost, w twoim wieku i z Twoim doświadczeniem nie chodzi o to, co robiłeś. Chodzi o to, co możesz zaoferować i jakie wyzwania lub problemy możesz pomóc rozwiązać.
  • zmiana celu – z pracy „dla” na pracę „w zgodzie z”.

Albo właśnie ten wariant hybrydowy, w którym zaczynasz rozwijać coś swojego, bez porzucania dotychczasowej pracy.

Po 40-tce pojawiają się nowe możliwości. Często bardziej elastyczne i dopasowane do Twojej osobowości. Nierzadko, bardzo angażujące wcześniej dzieci stają się już mocno samodzielne i odzyskujesz czas. Powinieneś też pamiętać o zdobytym doświadczeniu, które możesz wykorzystać.

  • Konsulting / mentoring / interim management – jeśli masz know-how, możesz z niego żyć.
  • Własna działalność ekspercka – zbudowana na Twoich wartościach.
  • Hybrydowe modele pracy – etat + własne projekty = więcej przestrzeni na rozwój.
  • Zmiana branży lub roli – z odpowiednim wsparciem (np. coachingowym), to wciąż realna opcja.
  • Wejście w rolę mentora lub lidera zmiany – nie musisz „nadążać za młodymi”, możesz prowadzić inaczej. Czasami obawiasz się tego, że nie masz takiej energii jak młodzi. Możesz jednak do zespołu wnieść spokój i opanowanie wynikające z doświadczenia.

Pamiętaj: świat pracy nie jest już binarny. Możesz mieć kilka ról, tożsamości, obszarów wpływu. Zacznij od refleksji, nie od panicznego działania. Teraz już nie chodzi o spektakularną zmianę.
Chodzi o to, byś sobie nie był obcy w tym, co robisz.

AI mówi: „sprawdzam!” – czy sztuczna inteligencja nas wyręczy i poprowadzi przez życie lub biznes?

Odkąd sztuczna inteligencja zaczęła śmielej wkraczać w nasze życie, wiele osób nabrało przekonania, że oto nadchodzi rewolucja, która odciąży ich od podejmowania decyzji, planowania działań, a nawet od odpowiedzialności za własne życie. AI ma pomóc w pracy, biznesie, edukacji, zdrowiu, relacjach… tylko że często robi to z precyzją młotka próbującego naprawić delikatny mechanizm zegarka.

Z rozmów z klientami, znajomymi i obserwacji rynkowych mam wrażenie, że coraz częściej widzę dwa zjawiska:

  • pierwsze – to przekonanie, że AI przejmie za nas odpowiedzialność oraz podpowie odpowiednie wybory i kierunek działania,
  • drugie – to lęk przed pozostaniem w tyle, który skutkuje chaotycznym wdrażaniem kolejnych narzędzi i aplikacji, często bez refleksji, czy faktycznie odpowiadają na nasze potrzeby.

Oba podejścia, choć z pozoru przeciwstawne, mają wspólny mianownik: brak głębokiego przygotowania do współpracy z AI i brak świadomości, że efekty są wprost proporcjonalne do jakości wprowadzonego początkowego wkładu.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - AI - sztuczna inteligencja

Dodatkowo rynek szaleje. Każdy kolejny kurs, narzędzie, webinar, newsletter obiecuje, że AI zaoszczędzi ci 17 godzin dziennie, zintegruje 128 procesów w Twojej jednoosobowej firmie i automatycznie odpowie na każde zapytanie klienta.

Brzmi pięknie, tylko że jeśli prowadzisz działalność z kilkoma klientami i nie wystawiasz 100 faktur tygodniowo, to automatyzacja na poziomie AI zintegrowanej z 12 bazami danych jest jak próba wkręcania śrubki łopatą – nieefektywna i czasochłonna.

Przy czym dla jasności, to nie AI jest winne, że wdrożenia nie działają. Winna jest iluzja, że narzędzie to rozwiązanie samo w sobie.

AI nie daje „głupich” odpowiedzi – tylko często dostaje niedojrzałe pytania

Zdarza mi się słyszeć, że AI jest „głupia”, „banalna”, „płytka” lub „bezużyteczna”. Gdy dopytuję, co konkretnie użytkownik przekazał AI i w jakim kontekście umiejscowił swoje pytanie, okazuje się, że… praktycznie żadnym. Zero informacji o sobie. Zero opisu sytuacji. Zero celów.

To tak, jakby oczekiwać, że terapeuta zrozumie cię po 30 sekundach rozmowy bez kontekstu, bez znajomości historii życia, wartości i celów. Ewentualnie wybrać się do konsultanta strategicznego i powiedzieć: „No to pan mi coś zaproponuje – ale nie wiem nic o swojej firmie, ani czego właściwie chcę.”

Od razu widać, że to podejście jest bez sensu. Tylko że AI nie zareaguje pukaniem w głowę – po prostu poda odpowiedź. Ogólną. Bez duszy. Bez sensu.

Mój sposób: najpierw głęboka autorefleksja, potem pytania

Aby AI było partnerem w podejmowaniu decyzji – zawodowych, życiowych, czy strategicznych – musi „znać” osobę, z którą pracuje. W moim przypadku oznacza to:

  • zestaw wyników testów psychometrycznych (Gallup, FRIS, Insights, RMP),
  • informacje o trzech najważniejszych dla mnie wartościach wraz z moją własną definicją każdej z nich,
  • odpowiedzi na 20 pytań z osobistej mapy tożsamości,
  • dane o ścieżce zawodowej, kompetencjach, kierunkach rozwoju i celach coachingowych.

Dzięki temu AI, z którym współpracuję, ma fundamenty do udzielania trafnych, szytych na miarę podpowiedzi, które są dopasowane do mojego stylu myślenia, działania i wartości.

AI w firmach – król chaosu na tronie z automatyzacji

To właśnie tu – w próbie wdrożenia AI do działania firm – zaczynają się największe absurdy i nieporozumienia. Widziałem to już wielokrotnie: firmy próbujące automatyzować procesy, których… nigdy formalnie nie zdefiniowały. Przedsiębiorcy wdrażający narzędzia, które mają „coś ułatwić”, choć nikt nie wie dokładnie co. Zespoły, które dostają nowe systemy AI, ale nie mają nawet podstawowej dokumentacji działań operacyjnych.

Jeśli nie wiesz:

  • jak działa Twoja firma,
  • jakie są Twoje kluczowe procesy i mierniki,
  • jakie masz obecnie wyniki i dokąd chcesz dojść,

to AI nie będzie pomocnikiem. Będzie tylko dodatkowym bodźcem, który zwiększy chaos.

Bez jasno określonych wskaźników efektywności (KPI), procedur operacyjnych, strategii marketingowej i zdefiniowanej grupy docelowej – nawet najlepsze algorytmy nie poprawią efektywności działania. AI nie zrobi strategii za Ciebie. Może Ci w niej pomóc, ale dopiero wtedy, gdy dasz jej odpowiednie dane i kontekst.

AI jako lustro: nie pozna Cię lepiej, niż Ty znasz siebie (i swoją firmę)

Sztuczna inteligencja może być lustrem, filtrem i katalizatorem. Może pomóc w autorefleksji, organizacji myśli, a nawet w rozwoju zawodowym. Ale działa to tylko wtedy, gdy wcześniej zadbasz o dostarczenie jej pełnego obrazu – siebie lub firmy.

I nie chodzi tu o „techniczne dane”, ale o głęboki kontekst:

  • Jakie są Twoje priorytety?
  • Czym kierujesz się w podejmowaniu decyzji?
  • Jaka jest misja i wizja Twojej firmy?
  • Jakie masz ograniczenia czasowe, zasobowe, finansowe?
  • Co próbujesz zmienić i dlaczego właśnie teraz?

Jeśli nie znasz tych odpowiedzi, nie jesteś gotowy na sensowne wykorzystanie AI.

Podstawowym błędem, który widzę zarówno u osób prywatnych, jak i w organizacjach, jest delegowanie na AI tego, co powinno być naszą odpowiedzialnością: myślenia, analizowania, priorytetyzowania. AI nie jest przewodnikiem. To asystent – i tylko wtedy, gdy Ty prowadzisz. Jeśli nie ustalisz kierunku, AI może cię „zaprowadzić” wszędzie. Ale niekoniecznie tam, dokąd chcesz dojść.

AI mówi „sprawdzam” – czy Ty wiesz, czego chcesz?

Nie bój się AI, ale nie traktuj jej też jak wyroczni. Bądź liderem własnego rozwoju osobistego i zawodowego. Pracuj nad sobą, poznaj siebie, zrozum swoją firmę i dopiero wtedy sięgaj po AI jako partnera. Wtedy jej odpowiedzi będą trafne, kontekstowe i naprawdę wspierające.

Bo AI to nie rewolucja. To ewolucyjna kontynuacja rozwoju tych, którzy wiedzą, kim są, dokąd zmierzają i po co robią to, co robią.

Jeśli tego nie wiesz, zapraszam najpierw do spotkania ze mną (oferta). Pomogę Ci to odkryć – tak, byś był swoim własnym przewodnikiem, a AI stała się Twoim realnym, dopasowanym i świadomie zasilonym asystentem.

Prze_myślnik #84 – Próg działania…

Chyba każdy zna ten moment, w którym… chcesz czegoś nowego. Czujesz poruszenie, ciekawość, nadzieję. Myślisz: „Zacznę”, „Spróbuję”, „Zmieniam coś w swoim życiu”.

I nagle… stop. Zatrzymanie. Wahanie.

To właśnie próg działania – miejsce, gdzie marzenie spotyka się z realnością decyzji. To moment, w którym pojawia się opór, bo trzeba coś zostawić, by móc coś wybrać. Czasami ta nowość wprowadzi komplikacje w rutynowym, poukładanym życiu i bardzo często zażąda opłaty w postaci czasu i energii, którą należy jej poświęcić.  I to nie zawsze jest komfortowe.

Wiele osób zatrzymuje się właśnie tutaj. Bo nagle uświadamiają sobie, że zmiana oznacza nie tylko początek czegoś nowego, ale też koniec czegoś znanego/poukładanego. I ta jedna myśl wystarczy, by się wycofać.

Inni mówią: „Jeszcze nie teraz, muszę się lepiej przygotować.” Ale nie da się dobrze przygotować do czegoś, czego nigdy się nie robiło, tylko planując i analizując. W pewnym momencie przygotowania muszą ustąpić miejsca działaniu. Bo wiedza bez doświadczenia to tylko teoria.


W pracy z moimi klientami lubię dla zobrazowania tej sytuacji posługiwać się metaforą mgły:

Wyobraź sobie, że stoisz na granicy znanego świata. Znasz ten teren – ścieżki są wydeptane, ziemia twarda pod stopami, wszystko przewidywalne, choć może już trochę ciasne.

Przed Tobą – coś nowego. Coś, co przyciąga, kusi, woła. Czujesz w sobie chęć ruszenia w tamtym kierunku.

Ale… cały obszar za tym progiem spowija gęsta mgła.

Nie widzisz, dokąd dokładnie prowadzi droga. Nie wiesz, co czai się kilka kroków dalej. Nie możesz zaplanować każdego szczegółu. I właśnie to sprawia, że się zatrzymujesz.

W tej mgle zaczyna pracować wyobraźnia. Podpowiada: „to będzie trudne”, „to nie dla mnie”, „jeszcze nie teraz”. Mgła działa jak lustro – odbija Twoje lęki, powiększa je i sprawia, że zaczynają wyglądać jak realne zagrożenia.

To dlatego tak wielu ludzi zatrzymuje się właśnie na tym progu. Nie dlatego, że nie chcą iść dalej, nie dlatego, że coś z nimi nie tak. Ale dlatego, że nie wiedzą, co będzie dalej. A umysł panicznie nie lubi niewiadomej.

Paradoks polega na tym, że… ta mgła zaczyna się rozchodzić dopiero wtedy, gdy zrobisz pierwszy krok. Nie wcześniej.

Wystarczy jeden mały ruch do przodu, by zobaczyć kawałek nowej ścieżki. A potem kolejny krok – i mgła ustępuje dalej. To nie magia – to proces. Ale trzeba przejść przez tę granicę lęku, zaufania i działania.

I nagle okazuje się, że to, czego się najbardziej bałeś, było tylko iluzją na parze.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - próg decyzji - decyzja - zmiana - wyzwanie

W swojej działalności i w swoim życiu mocno stawiam na autentyczności i proaktywność. Zatem na koniec tego tekstu, mogę napisać, że kończąc go siadam do formularza zgłoszeniowego na kurs, który będzie dla mnie logistycznym wyzwaniem, bo w moim na maksa zapchanym kalendarzu wymaga wygospodarowania 4 godzin przez 8 piątków z rzędu i dodatkowo 8 godzin w jedną z sobót. Będzie jednak dla mnie mocno rozwijającym doświadczeniem. Czy potrafię dokładnie przewidzieć dokąd mnie zaprowadzi i co zmieni w moim życiu? Nie…, ale na tym właśnie polega zabawa z mgłą na progu decyzji.   

Teoria Pola Sił – Twoja żaglówka do zmiany

Czasami spotykam ludzi, którzy chcą wciąż „więcej, mocniej, szybciej”. Więcej motywacji, więcej celów, więcej narzędzi. Jakby wszystko dało się napędzić wyłącznie siłą wiatru w żaglach. Tylko że… czasami pod pokładem jest coś, co trzyma nas w miejscu.

To właśnie o tym mówi Teoria Pola Sił, o której warto pamiętać, jeśli chcesz świadomie wprowadzać zmiany – w życiu, pracy i biznesie.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - Covey - Teoria pola sił - zmiana - opór

Na czym polega Teoria Pola Sił?

Stephen R. Covey, autor „7 nawyków skutecznego działania”, odwołuje się do koncepcji psychologa Kurta Lewina. Lewin zauważył, że każda zmiana to gra dwóch sił:

> Siły sprzyjające zmianie – wszystko to, co Cię popycha do przodu: motywacja, cele, wsparcie, zasoby.
> Siły powstrzymujące zmianę – przekonania, lęki, nawyki, brak umiejętności czy po prostu chaos w głowie.

Twój obecny stan jest wynikiem równowagi między nimi. Chcesz ruszyć? Masz dwie opcje: dodać więcej popychaczy albo osłabić blokady.

Żaglówka – moja ulubiona metafora

Wyobraź sobie siebie jako żaglówkę na otwartym morzu. Maszt i żagle to Twój potencjał, Twoja energia, Twoje cele. Wiatr to motywacja, nowe działania, dobre nawyki. Ale jeśli wciąż masz opuszczoną kotwicę, daleko nie popłyniesz – choćby wiało jak w sztormie.

Możesz oczywiście liczyć na to, że wiatr będzie tak silny, że w końcu wyrwie kotwicę z dna. Ale koszt energii, straty czasu i stresu może być ogromny. W rozmowach z moimi klientami nierzadko proponuję: „Zanim postawisz większy żagiel, spróbuj podnieść kotwicę.”

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - Covey - Teoria pola sił - zmiana - opór

Praktyczny przykład – praca i biznes:

Chcesz zmienić pracę na lepszą. Tworzysz nowe CV, rozsyłasz aplikacje, ćwiczysz odpowiedzi na pytania rekrutacyjne – to Twój wiatr w żagle.
Ale… w głębi głowy tkwi przekonanie: „Nie zasługuję na lepszą pracę.” Albo: „I tak mnie nikt nie przyjmie, bo jestem za stary/za młody/za mało elastyczny.”

To jest Twoja kotwica. Możesz wysyłać 100 CV miesięcznie, chodzić na rozmowy rekrutacyjne, a i tak Twoja żaglówka nie popłynie tak daleko jakby mogła – bo kotwica trzyma Cię na miejscu.

To samo dotyczy biznesu. Właściciel chce więcej sprzedaży, więcej ludzi, więcej rozwoju. Firma rośnie, ale chaos rośnie jeszcze szybciej. Dlaczego? Bo wraz ze wzrostem nie zadbał o zasady, procedury, klarowną komunikację. Brak struktury to jego kotwica.

Jak zastosować Teorię Pola Sił w swoim życiu?

1. Zrób prostą analizę:
Co mnie popycha do przodu? Jakie mam zasoby, wsparcie, talenty?
Co mnie zatrzymuje? Jakie lęki, wymówki, schematy?

2. Zadaj sobie pytanie:
„Co łatwiej zrobić: dodać więcej wiatru czy podnieść kotwicę?”

3. Zamiast ciągle napędzać się nowymi celami, zobacz, co możesz uwolnić: stary schemat myślenia, niepotrzebny obowiązek, przekonanie, że „nie mogę”.

Twoje małe zadanie:

Spróbuj dziś opisać swoją kotwicę. Może to być zdanie, myśl, nawyk. Nie oceniaj, czy to głupie czy mądre – po prostu nazwij to, co Cię trzyma.

Potem wymyśl jeden realny sposób, jak ją poluzować. Czasem wystarczy pierwszy ruch – kotwica nie musi zniknąć od razu, ale kiedy zacznie się podnosić, poczujesz, że płyniesz.

Filozofia 3P – jak zawsze ułatwi działanie:

Prostota: Pola Sił to proste pytanie – co mnie pcha, co mnie trzyma?
Porządek: Zamiast chaosu „robię wszystko na raz”, działasz na tym, co naprawdę blokuje.
Proaktywność: Sam decydujesz, czy podnosisz kotwicę, czy stawiasz większy maszt.

I pamiętaj: czasem największy przełom nie wynika z tego, co robisz więcej, ale z tego, co odpuszczasz.

Ostrzenie piły Coveya – co naprawdę znaczy i jak to robić w praktyce?

Wielu z nas słyszało tę przypowieść: drwal rżnie drzewo tępą piłą, aż mijający go przechodzień pyta: „Czemu nie naostrzysz piły?” Drwal odpowiada: „Nie mam czasu, muszę rżnąć!”. To historia znana i lubiana… ale w praktyce rzadko naprawdę przekładana na życie.

Zasada „Ostrzenia piły”  to nawyk z książki „7 nawyków skutecznego działania” Stephena Coveya. Nie jest to jednak bajka o robieniu przerwy i leżeniu do góry brzuchem. To konkretna strategia dbania o siebie, nie sprowadzająca się tylko do odpoczynku fizycznego.  Covey mówi o czymś więcej: o świadomym odnawianiu zasobów w czterech wymiarach naszej ludzkiej natury.

Warto o tym przypomnieć – zwłaszcza teraz, gdy wielu z nas planuje urlopy.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - Covey - ostrzenie piły - odnawianie zasobów

1. Wymiar fizyczny – ciało, które niesie nas do celu

Ostrzenie piły w tym wymiarze to dbanie o zdrowie, siłę, witalność. To nie tylko weekend na kanapie czy drink z palemką. To pytanie: Jak mogę lepiej traktować swoje ciało na co dzień?

Możesz zadbać np. o takie rzeczy jak:

  • Ruch: spacery, joga, bieganie – w zależności od tego co lubisz.
  • Sen: regeneracja – to nie luksus, ale fundament zdrowego i efektywnego życia.
  • Dieta: świadomość, tego co naprawdę Ci w niej służy.

Co daje Ci ten obszar?
Więcej energii, odporność na stres, poczucie „mam siłę” – niby proste, ale może być rewolucyjne, jeśli zaczniesz stosować regularnie.

2. Wymiar umysłowy – twój mózg też ma zęby

Czyli: karm swój umysł wartościowymi rzeczami. Nie chodzi tylko o „bycie na bieżąco”, ale o rozwój, ciekawość i higienę myśli.

Co możesz robić, aby wzmacniać ten wymiar:

  • Czytaj wartościowe książki (a nie tylko feedy).
  • Ucz się czegoś nowego – języka, umiejętności.
  • Planuj i podsumowuj – refleksja, to prawdziwe intelektualne ostrzenie

Co daje Ci ten obszar?
Lepsze decyzje, jasność myślenia, kreatywność i satysfakcja, że stajesz się prawdziwą wersją siebie.

3. Wymiar duchowy – sens, wartości, spokój

Covey pisze, że ten wymiar to nasz kompas. Bez ostrzenia duchowej piły łatwo błądzimy, nawet jeśli biegniemy. Często nawet nie zauważamy jak przesuwamy nasze granice lub odchodzimy od ważnych dla nas wartości. Niejednokrotnie w tym obszarze posuwamy się tak daleko, że dopiero wypalenie, depresja lub inna niemiła sytuacja przywołuje nas do porządku.

Co możesz robić, aby wzmacniać ten wymiar:

  • Znajdź czas na refleksję, medytację, journaling.
  • Przypomnij sobie, co jest dla Ciebie naprawdę ważne.
  • Kontakt z naturą, sztuką, ciszą.

Co daje Ci ten obszar?
Poczucie spójności i sensu oraz to, że Twoja codzienność ma głębszy wymiar.

4. Wymiar społeczno-emocjonalny – relacje, które nas ostrzą

Nikt nie ostrzy piły samotnie w puszczy (przynajmniej nie na długo). Warto, tę powtarzalną czynność robić w dobrym towarzystwie. Ten wymiar to nasza umiejętność budowania relacji, empatii i asertywności.

Co możesz robić, aby wzmacniać ten wymiar:

  • Pielęgnuj wartościowe kontakty.
  • Ucz się mówić o emocjach.
  • Buduj zaufanie i autentyczność w relacjach.

Co daje Ci ten obszar?
Siatkę wsparcia, siłę do działania i odporność na życiowe zawieruchy.

Czas wakacji – idealny moment, żeby naostrzyć całą piłę

Dla wielu z nas urlop oznacza fizyczny reset. I bardzo dobrze!
Ale Covey przypomina: możesz i warto zrobić więcej. Zatrzymać się i zobaczyć, gdzie w Twoim życiu Twoja piła jest tępa.

  • Może warto zaplanować, jak dbać o każdy z tych czterech wymiarów po powrocie z wakacji?
  • Może ten wyjazd, cisza w lesie, spacer po plaży to dobry moment na decyzję: „Będę ostrzyć piłę regularnie, nie tylko od święta”?

„Nie mamy czasu ostrzyć piły?” To mylne koło: im bardziej jesteśmy zmęczeni, zagubieni i przebodźcowani, tym bardziej takiej przerwy potrzebujemy. Zadbaj o swoje ciało, umysł, ducha i relacje. Niech Twój urlop będzie prawdziwym warsztatem ostrzenia piły, a po powrocie… nie odkładaj jej na półkę. Ostrz piłę mądrze i regularnie, a reszta… przyjdzie łatwiej.

Pułapka samonaprawiania — pokolenie 30+ i 40+ w wyścigu bez końca

Mam wrażenie, wynikające z rozmów z klientami, przyjaciółmi i znajomymi, że żyjemy w czasach, w których normalność przestała być sexy. Zwykłe życie, bez spektakularnych osiągnięć i postów o kolejnych „game changerach”, wygląda dziś jak coś gorszego. Jakbyśmy, mając 30 czy 40 lat, nie mieli prawa na chwilę usiąść na ławce i odetchnąć.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - samonaprawianie - 30+ - 40+ - wyścig - mindfulness

Bo zawsze jest coś do poprawienia. Coś, co jeszcze można w sobie „przerobić”, „przepracować” albo „ulepszyć”. Nieustanny samorozwój stał się obowiązkiem. Jeśli stoisz w miejscu, w głowie od razu wyświetla się pytanie: „Czy aby na pewno nie marnuję życia?”. A jeśli odpuszczasz, to co prawda wyłączasz wewnętrznego perfekcjonistę, ale budzi się potworek FOMO i porównywanie się z innymi.

Wyścig, którego nie da się wygrać

Zauważam, że dla wielu z nas praca nad sobą nie jest już środkiem do spokojniejszego, bardziej świadomego życia. Staje się natomiast celem samym w sobie. Kolejnym projektem, w którym chcemy być najlepszą wersją siebie. Tyle, że tej wersji nigdy nie da się osiągnąć w 100%.

Efekt? Frustracja. Wypalenie. Samobiczowanie, że nie działamy „wystarczająco”.
Do tego dochodzi moda na to, by być „swoim własnym start-upem”. Każdy z nas jest trochę produktem, trochę marką osobistą, trochę maszynką do generowania rozwoju.
A gdzie w tym wszystkim miejsce na zwykłość? Na dzień, w którym możesz niczego nie udowadniać.

Mindfulness – rebelia przeciwko wiecznej pogoni

Na tym tle praktyka uważności staje się dziś aktem małej codziennej rewolucji. Mindfulness uczy zatrzymywać się, zamiast stale przyspieszać. Pokazuje, jak wracać do siebie – do tu i teraz – kiedy wszyscy wokół biegną.

Widzę to w pracy z klientami i u znajomych, którzy zaczynają medytować, siadają w ciszy, uczą się obserwować swoje myśli bez oceniania. Idą na spacer, dla przyjemności spacerowania, a nie dla wyrobienia dziennej liczby kroków. Idąc słuchają otaczającego ich świata, a nie nadrabiają na słuchawkach zalegle podcasty lub audiobooki.

Zyskują dystans, a co najważniejsze odzyskują siebie z machiny „ciągle więcej, lepiej, szybciej”. Jeżeli chcesz i możesz, zdecydowanie polecam Ci dołączenie do tej „rebelii”.

Z czego płynie Twój rozwój?

Chcę się też podzielić z Tobą myślą, która wydaje mi się kluczowa jeżeli chodzi o równowagę. Bo sam rozwój nie jest problemem. Pytanie brzmi: z czego on płynie?

Dla wielu osób nauka, zmiana, poszerzanie horyzontów to czysta radość.
Tak mam ja i prawdopodobnie Ty, skoro to czytasz. Daje nam to poczucie sensu, świeżości i satysfakcji. Dla niektórych z nas jest to niemal jak życiowy tlen.


Ale jest druga strona medalu: rozwój może być także napędzany lękiem.
Obawą, że się cofniemy. Że zostaniemy w tyle. Że bez kolejnego certyfikatu, szkolenia czy kursu wypadniemy z gry.

I to jest paliwo, które wypala najszybciej.
Rozwój z obawy przed byciem „niewystarczającym” prędzej czy później kończy się frustracją. Z tego powodu warto nauczyć się odróżniać, to co mnie naprawdę zasila, od tego co drenuje mnie od środka.

Olej balans, zadbaj o rytm

Jeśli, tak jak ja, masz w sobie naturalną potrzebę uczenia się i odkrywania – nie odcinaj jej!
Nie chodzi o to, żeby wyrzucić rozwój za burtę. Możesz za to świadomie ustawić go w rytmie: aktywność i zatrzymanie, działanie i odpoczynek. Ja to nazywam work-life rytmem, nie balansowaniem.

Ważne, żeby odpoczynek nie był tylko przerwą na „podładowanie baterii przed kolejnym sprintem”.
Niech będzie okazją do zatrzymania się przy samym sobie. Do zadania pytania: Kim teraz jestem? Czego teraz naprawdę potrzebuję? I czy na pewno to ja wybieram ten bieg, czy on wybiera mnie?

Nie albo-albo, lecz i-i

Chcę Cię na koniec zostawić z jedną myślą, która od dawna mi towarzyszy i która daje mi wielką ulgę w świecie pełnym „musisz” i „powinieneś”. Warto spróbować wyjść z zachodniego podejścia albo–albo. Nie wszystko musi być idealnie spójne, poukładane i czarno-białe.

Filozofia Wschodu, z jej powszechnie znanym symbolem Yin i Yang, uczy nas, że przeciwności nie zawsze się znoszą, a wręcz czasami się uzupełniają. Możesz być jednocześnie szybki i powolny, ostry i łagodny. Możesz chcieć się rozwijać, ale też chcieć odpoczywać. Możesz pędzić kiedy trzeba, ale też umieć się zatrzymać kiedy to mądre.

Takie podejście pozwala nie wypaść z dzisiejszego pędzącego świata, ale pomaga też nie zajeździć siebie samorozwojem. Bo przecież życie mamy tylko jedno i wcale nie chodzi o to, żeby je wygrać, ale żeby je poczuć.

Prze_myślnik #83 – Wyzwania a zagrożenia…

Dzisiejszy cytat jest przypomnieniem, jak subtelna, ale istotna granica dzieli to, co rozwija – od tego, co nas niszczy. Różnica między „wyzwaniem” a „zagrożeniem” bywa często jedynie kwestią interpretacji i naszego wewnętrznego stanu.

W mojej pracy coachingowej z klientami obserwuję, że kiedy zadanie uruchamia ciekawość, poczucie wpływu i sensu, staje się wyzwaniem. Ale kiedy to samo zadanie pojawia się w środowisku presji, braku wsparcia i chaosu lub wewnętrznego wyczerpania, może zamienić się w paraliżujące zagrożenie.

Dlatego tak ważna jest uważność i świadomość tego: Czy to, co robisz, Cię wzmacnia – czy drenuje? Czy traktujesz trudność jako zaproszenie do wzrostu – czy jako pułapkę?

Czasem wystarczy zmiana narracji z „muszę to zrobić, bo mnie ocenią” na „chcę to zrobić, bo to ważny krok na mojej drodze”. Bo to nie wyzwania nas wypalają, lecz nasze podejście do nich.

Na koniec, chcę wspomnieć o jeszcze jednej kwestii. Nie zawsze trzeba sobie z tym radzić samemu. Czasami największą różnicę robi jedna rozmowa – z kimś, kto spojrzy z boku, zapyta inaczej, pokaże inną perspektywę. Albo po prostu powie: „Pomogę Ci się z tym uporać.”

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - wyzwanie - zagrożenie - trudność

Różni kandydaci, różne ścieżki – rynek pracy oczami 30-, 40- i 50-latków

Pracując z klientami coachingowymi nad tematami związanymi z karierą, zauważam, że choć na ogólnym poziomie schemat przygotowania do zmiany pracy lub jej poszukiwania bywa powtarzalny, to na głębszym poziomie każdorazowo zależy od konkretnego kandydata.

To stwierdzenie może nie wydaje się szczególnie odkrywcze, ale jest istotne – zwłaszcza w kontekście wielu poradników, które prezentują uniwersalne recepty na poruszanie się po rynku pracy. Tymczasem rzeczywistość wygląda inaczej. Nasze ścieżki zawodowe są pełne zakrętów, przystanków oraz zwrotów i różnią się znacząco w zależności od wieku, etapu życia oraz wcześniejszych doświadczeń.

Pokazuję to na przykładzie tego, jak odmiennie rynek pracy postrzegają osoby w wieku 30+, 40+ i 50+. Z jakimi wyzwaniami się mierzą i jakich różnic warto być świadomym.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - praca - kariera - rekrutacja - szukanie pracy

Osoby w wieku 30 +

Sytuacja na rynku pracy:

  • Pokolenie trzydziestolatków (oraz części czterdziestolatków) w dużej mierze budowało swoje poczucie sensu na karierze, pieniądzach i statusie, traktując pracę jako naczelną wartość.
  • Okres około 30-35 roku życia jest czasem, gdy osobowość się stabilizuje, a wiele osób ma już dzieci i spore doświadczenie.
  • Wielu trzydziestolatków z kilkuletnim doświadczeniem zawodowym znajduje się w okresie tzw. „kryzysu 30-latka”.
  • Jest to moment, gdy kończy się „okres próbny” i pojawia się potrzeba wyznaczenia celów na dorosłe życie, ale jednocześnie trudność w określeniu, czego właściwie się chce.
  • Trzydziestolatkowie mogą odczuwać chaos organizacyjny lub poczucie niezrozumienia w pracy.
  • Osoby młode (25-34 lata) częściej zmieniają miejsce pracy (22% w grupie 25-34 lat vs 14% w grupie 45-54 lata), traktując to jako szansę na nowe doświadczenia, poznanie branży, awans i wyższe wynagrodzenie.
  • Rynek pracy stał się bardziej dynamiczny, a pracownicy częściej zmieniają stanowiska w poszukiwaniu lepszych warunków lub wyzwań.

Liczące się kompetencje:

  • Szczegółowa analiza obecnych kompetencji jest kluczowa w tym okresie.

Sposób szukania pracy:

  • „Kryzys 30-latka” może być szansą na przegląd i ustalenie celów oraz priorytetów życiowych.
  • Warto skorzystać z pomocy doradców kariery lub coachów, którzy analizują predyspozycje, kompetencje i realia rynku, aby pomóc stworzyć plany rozwoju.
  • Czasem potrzebna jest inspiracja i motywacja do działania.
  • Zmiana pracy co dwa lata może być różnie interpretowana przez pracodawców; jeśli wiąże się z awansem i doskonaleniem umiejętności, jest postrzegana pozytywnie, świadcząc o aktywności i poszukiwaniu rozwoju. Jeśli nie wiąże się z awansem, pracodawca może pytać o przyczyny częstych zmian.
  • Częściej poprawę sytuacji finansowej odczuwają osoby, które zmieniły pracę.

Problemy przy szukaniu pracy:

  • Brak jasnego planu na przyszłość.
  • Zbyt bogate CV ze stanowiskami niemającymi wyraźnej ścieżki.
  • Trudność w określeniu, czego się chce i co wybrać na tym etapie życia.
  • Problem z rezygnacją z nielubianej pracy z powodu kredytów czy wysokich zarobków, które utrudniają zmianę.
  • Niektórzy pracodawcy mogą obawiać się szybkiego opuszczenia firmy przez kandydata, który często zmieniał pracę.

Osoby w wieku 40 +

Sytuacja na rynku pracy:

  • Menedżerowie w wieku 40-50 lat często bazują na swoich doświadczeniach z początku kariery (wysokie bezrobocie, praca za darmo) w ocenie młodszych pracowników.
  • Brutalne zwolnienia w korporacjach często dotyczą menedżerów średniego szczebla.
  • Osoby w wieku 35-45 lat zaczynają zadawać sobie pytania o sens pracy, zwłaszcza po 10-15 latach dynamicznego rozwoju i awansów w korporacji.
  • Może pojawić się poczucie braku sensu w pracy biurowej, która nie ma szerszego znaczenia społecznego.
  • Uświadamiają sobie przemijanie, nieuchronność śmierci i dokonują podsumowań, często porównując się negatywnie do osób, które osiągnęły więcej, co wywołuje frustrację i wątpliwości egzystencjalne.
  • Mogą żyć w strachu przed tym, że młodsi koledzy ich wyprą.
  • Wiele osób w tym wieku, pracujących 15-25 lat, trafiło na swoje ścieżki zawodowe przypadkiem i teraz zastanawia się co dalej, często mając już odchowane dzieci i spłacone zobowiązania, co daje więcej opcji.
  • Kultura pracy ukształtowana w latach 90. (intensywna praca, długie godziny) wpłynęła na to pokolenie.
  • Pomimo niższej satysfakcji z pracy i poczucia przeciążenia, specjaliści i menedżerowie wciąż czują się pewnie na rynku, a ponad połowa pozytywnie ocenia swoje perspektywy.
  • Menedżerowie, którzy świadomie odpowiedzą sobie na pytania o sens i cele pracy, mogą być szczęśliwsi i bardziej efektywni w okolicach 50-60 lat niż 30-latkowie.

Liczące się kompetencje:

  • Doświadczenie.
  • Kwalifikacje często lepiej odpowiadają wymaganiom niż młodszych kandydatów.
  • Potencjał do bycia mentorami dla młodszych pracowników.
  • Odporność psychiczna i umiejętność radzenia sobie ze stresem i przeciążeniem.
  • Umiejętność budowania relacji (potrzebna w zespołach wielopokoleniowych).
  • Umiejętność pracy w zespole.
  • Świadomość wartości swoich umiejętności.
  • Dostosowanie się do zmian w zarządzaniu (np. powrót do biura).

Sposób szukania pracy:

  • Potrzebne jest racjonalne spojrzenie na dalszą ścieżkę kariery i unikanie spontanicznych, nagłych decyzji, które mogą prowadzić do strat.
  • Należy wyzbyć się przekonania, że jest to ostatni moment na znalezienie pracy, ponieważ opcje istnieją nawet po 50-tce.
  • Czas kryzysu (np. utrata pracy) to moment na głębokie zastanowienie się nad dalszą drogą.
  • Zastosowanie metodologii i systematyczności w poszukiwaniach (jak w przypadku 50+) może być pomocne.

Problemy przy szukaniu pracy:

  • Ageizm – niższa szansa na otrzymanie oferty pracy niż młodsi kandydaci, pomimo często lepszych kwalifikacji. Prawdopodobieństwo spada o połowę, gdy wiek jest znany na początku rekrutacji.
  • Stereotypy dotyczące wieku.
  • Strach przed utratą pracy, który paraliżuje.
  • Trudności w uzyskaniu podwyżek.
  • Negatywne porównania do rówieśników.
  • Chwytanie się byle jakiej pracy z przekonaniem, że nic lepszego się nie trafi.

Osoby w wieku 50 lat i więcej

Sytuacja na rynku pracy:

  • Mierzą się ze zjawiskiem ageizmu.
  • Posiadają dłuższe doświadczenie i kwalifikacje, które często lepiej odpowiadają wymaganiom pracodawców, ale statystycznie otrzymują mniej ofert pracy niż młodsi kandydaci.
  • Prawdopodobieństwo otrzymania oferty spada o połowę dla kandydatów po 50 roku życia, gdy ich wiek jest znany na początku procesu rekrutacji.
  • Niektórzy pracowali bardzo ciężko od lat 90-tych (kultura „zapierdolu”), ale nie zaobserwowali efektów w postaci kariery.
  • Mogą odczuwać, że są „na aucie”.
  • Obawiają się utraty pracy przed emeryturą.
  • Porównując się do rówieśników, którzy osiągnęli sukces, mogą przeżywać trudne uczucia, w tym reakcje depresyjne.
  • Niż demograficzny sprawia, że pracownik staje się coraz cenniejszy. Firmy wiedzą, że nie mogą sobie pozwolić na zwalnianie starszych pracowników tak łatwo jak kiedyś. Kompetentny pracownik jest na wagę złota.
  • W zespołach wielopokoleniowych starsi pracownicy mogą uczyć się od młodszych dbania o balans między pracą a życiem prywatnym.

Liczące się kompetencje:

  • Ekspertyza i doświadczenie.
  • Dojrzałość.
  • Kompetencje cyfrowe.
  • Kwalifikacje często lepiej dopasowane do wymagań.

Sposób szukania pracy:

  • Trzeba podchodzić do poszukiwań w umiejętny, przemyślany i metodyczny sposób.
  • Należy przeciwdziałać własnym stereotypom dotyczącym ageizmu, które mogą zniechęcać do działania.
  • Ważne jest pokazanie determinacji i pewności siebie.
  • Należy przejrzeć swoją dotychczasową drogę zawodową i zdobyte kompetencje – są one atutem.
  • Trzeba pokazać swoją ekspertyzę i kompetencje cyfrowe.
  • Warto skoncentrować aplikację na konkretnym celu i idealnym pracodawcy.
  • Szukać należy pracodawców, którzy potrzebują konkretnych umiejętności i kompetencji, a także cenią różnorodność. Kultura organizacyjna firmy ma znaczenie.
  • Temat różnorodności (raportowanie ESG) może sprawić, że w przyszłości łatwiej będzie znaleźć pracę.
  • Warto korzystać z programów wsparcia oferowanych przez organizacje rządowe lub NGO (bezpłatne szkolenia, doradztwo zawodowe).
  • Poszukiwania mogą być większym wyzwaniem i trwać dłużej, dlatego ważne jest odpowiednie nastawienie, optymizm i wytrwałość.
  • Wsparcie rodziny i znajomych jest istotne.

Problemy przy szukaniu pracy:

  • Ageizm i dyskryminacja ze względu na wiek.
  • Stereotypy w myśleniu osób rekrutujących i w swoim własnym myśleniu.
  • Statystycznie niższa szansa na otrzymanie oferty pracy pomimo odpowiednich kwalifikacji.
  • Proces poszukiwania pracy może być większym wyzwaniem i zająć więcej czasu.
  • Strach przed utratą pracy.
  • Poczucie bycia „na aucie”, chociaż nie wiadomo, kiedy to nastąpiło.
  • Negatywne porównania do rówieśników.
  • Potencjalny wpływ technologii (np. tłumacze) na zapotrzebowanie na ich tradycyjne usługi.

Jak widać, każda z opisanych grup wiekowych startuje z zupełnie innej pozycji i mierzy się z odmiennymi wyzwaniami. Dlatego uniwersalne reguły i zasady prezentowane w różnego rodzaju poradnikach sprawdzają się jedynie do pewnego stopnia.

Trzydziestolatkowie koncentrują się na rozwoju i awansie, często zmieniają pracę, ale jednocześnie mogą odczuwać brak planu i sensu. W pracy coachingowej często skupiamy się na tym, dokąd chcą zmierzać w swoim życiu zawodowym oraz jak uporządkować i uzasadnić dotychczasowe doświadczenia, by wyłoniła się z nich sensowna ścieżka kariery.

Czterdziestolatkowie mierzą się z kryzysem wieku średniego, pytaniami o sens, lękiem przed utratą pozycji oraz zjawiskiem ageizmu. Często są rozdarci między pozostaniem w obecnym miejscu pracy – mimo poczucia niespełnienia – a próbą zmiany, mimo braku gwarancji, co przyniesie przyszłość. Nierzadko pojawia się także temat utraty sensu w dotychczasowej roli zawodowej, a bywa, że wspólnie rozważamy koncepcję radykalnej zmiany ścieżki kariery.

Pięćdziesięciolatkowie doświadczają najbardziej wyraźnego ageizmu i trudności w znalezieniu pracy, pomimo cennego doświadczenia. Często są zaskoczeni, że ich kompetencje i bogata przeszłość zawodowa nagle przestają być kartą przetargową. Choć deklarują, że dobrze dogadują się z młodszymi członkami zespołu, powinni również uwzględniać, że ta relacja nie zawsze działa w obie strony – co może utrudniać współpracę zespołową. Wielu z nich porównuje aktualny proces poszukiwania pracy z wcześniejszymi doświadczeniami i jest zaskoczonych, jak bardzo się on wydłużył. To często prowadzi u nich do spadku wiary w siebie.

To właśnie z powyższych powodów, tak ważne jest podejście indywidualne. Uwzględniające etap życia, osobiste zasoby i realia rynku pracy, z jakimi mierzy się dana osoba.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi. Więcej informacji

Poniższy wzór polityki cookies chroniony jest prawem autorskim, które przysługują IAB Polska. 1. Serwis nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies. 2. Pliki cookies (tzw. „ciasteczka”) stanowią dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i przeznaczone są do korzystania ze stron internetowych Serwisu. Cookies zazwyczaj zawierają nazwę strony internetowej, z której pochodzą, czas przechowywania ich na urządzeniu końcowym oraz unikalny numer. 3. Podmiotem zamieszczającym na urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu pliki cookies oraz uzyskującym do nich dostęp jest operator Serwisu Lemon Mint Rafał Markiewicz z siedzibą pod adresem ul. Lipowa 16c/8, 81-572 Gdynia 4. Pliki cookies wykorzystywane są w celu: a) dostosowania zawartości stron internetowych Serwisu do preferencji Użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych; w szczególności pliki te pozwalają rozpoznać urządzenie Użytkownika Serwisu i odpowiednio wyświetlić stronę internetową, dostosowaną do jego indywidualnych potrzeb; b) tworzenia statystyk, które pomagają zrozumieć, w jaki sposób Użytkownicy Serwisu korzystają ze stron internetowych, co umożliwia ulepszanie ich struktury i zawartości; 5. W ramach Serwisu stosowane są dwa zasadnicze rodzaje plików cookies: „sesyjne” (session cookies) oraz „stałe” (persistent cookies). Cookies „sesyjne” są plikami tymczasowymi, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika do czasu wylogowania, opuszczenia strony internetowej lub wyłączenia oprogramowania (przeglądarki internetowej). „Stałe” pliki cookies przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika przez czas określony w parametrach plików cookies lub do czasu ich usunięcia przez Użytkownika. 6. W ramach Serwisu stosowane są następujące rodzaje plików cookies: a) „niezbędne” pliki cookies, umożliwiające korzystanie z usług dostępnych w ramach Serwisu, np. uwierzytelniające pliki cookies wykorzystywane do usług wymagających uwierzytelniania w ramach Serwisu; b) pliki cookies służące do zapewnienia bezpieczeństwa, np. wykorzystywane do wykrywania nadużyć w zakresie uwierzytelniania w ramach Serwisu; c) „wydajnościowe” pliki cookies, umożliwiające zbieranie informacji o sposobie korzystania ze stron internetowych Serwisu; d) „funkcjonalne” pliki cookies, umożliwiające „zapamiętanie” wybranych przez Użytkownika ustawień i personalizację interfejsu Użytkownika, np. w zakresie wybranego języka lub regionu, z którego pochodzi Użytkownik, rozmiaru czcionki, wyglądu strony internetowej itp.; e) „reklamowe” pliki cookies, umożliwiające dostarczanie Użytkownikom treści reklamowych bardziej dostosowanych do ich zainteresowań. 7. W wielu przypadkach oprogramowanie służące do przeglądania stron internetowych (przeglądarka internetowa) domyślnie dopuszcza przechowywanie plików cookies w urządzeniu końcowym Użytkownika. Użytkownicy Serwisu mogą dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących plików cookies. Ustawienia te mogą zostać zmienione w szczególności w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym zamieszczeniu w urządzeniu Użytkownika Serwisu. Szczegółowe informacje o możliwości i sposobach obsługi plików cookies dostępne są w ustawieniach oprogramowania (przeglądarki internetowej). 8. Operator Serwisu informuje, że ograniczenia stosowania plików cookies mogą wpłynąć na niektóre funkcjonalności dostępne na stronach internetowych Serwisu. 9. Pliki cookies zamieszczane w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i wykorzystywane mogą być również przez współpracujących z operatorem Serwisu partnerów. 10. Więcej informacji na temat plików cookies dostępnych jest pod adresem wszystkoociasteczkach.pl lub w sekcji „Pomoc” w menu przeglądarki internetowej.

Close