Współczesny świat przypomina wielkomiejskie skrzyżowanie w godzinach szczytu. Informacje, bodźce, oczekiwania, role – wszystko krzyżuje się, przenika i konkuruje o naszą uwagę. Życie w erze VUCA (zmienność, niepewność, złożoność, niejednoznaczność) sprawia, że łatwo jest się zagubić, przeciążyć i wypaść z rytmu. Sam tego doświadczyłem i z tego powodu stworzyłem Filozofię 3P – prostą, ale nie uproszczoną koncepcję, która jest dla mnie osobistym drogowskazem.
Dlaczego potrzebujemy osi w życiu?
Nie chodzi o to, by trzymać się sztywno jakichś zasad, ale o to, by mieć wewnętrzny kompas, który pomoże podejmować decyzje w chaosie codzienności. Filozofia 3P to nie zestaw reguł, ale postawa życiowa. Jej celem nie jest dyscyplina sama w sobie, ale świadomość, spójność i sens.
W świecie, w którym wszystko przyspiesza, coraz ważniejsze staje się zwalnianie. W świecie, który oferuje nieskończone możliwości, coraz istotniejsze jest wybieranie. A w rzeczywistości, która zachęca do konsumpcji, wartościowe staje się upraszczanie.
Prostota – sztuka rezygnowania z tego, co zbędne
Prostota to nie banalność. To odwaga, by nie komplikować. To zdolność, by widzieć sedno sprawy. Nie chodzi tu tylko o minimalizm w designie czy mieszkaniu, ale o wewnętrzny porządek myśli, wolny od nadmiaru narracji, przekonań i cudzych oczekiwań.
Prostota – eliminacja zbędnych elementów, zarówno w myśleniu, jak i działaniu. Skupianie się na esencji, bez rozpraszania energii.
To umiejętność powiedzenia sobie: „To wystarczy”. To spacer po lesie zamiast kolejnego scrollowania. To decyzja, by robić mniej, ale głębiej. Prostota pozwala na autentyczny kontakt z własnymi wartościami, z chwilą obecną, z tym, co naprawdę ważne.
Porządek – przestrzeń, rytm, harmonia
Porządek to nie perfekcjonizm. To wewnętrzna klarowność, ale też umiejętność zwolnienia tempa i zatroszczenia się o swoje zasoby. Porządek to system, ale taki, w którym jest miejsce na oddech, pauzę, niedoskonałość.
Porządek – strategiczna organizacja działań, przestrzeni i umysłu, by działać efektywnie
Porządek to nie tylko plan działania, ale też świadomość, kiedy odpuścić. To umiejętność budowania rytuałów, które wspierają nas, a nie ograniczają. To uznanie, że mindfulness, odpoczynek, „przywracanie oddechu” to nie luksus, tylko element skuteczności.
Proaktywność – działanie z głową i sercem
Proaktywność nie oznacza bycia wciąż zajętym. To nie pogoń, to nie ściganie się z czasem. To świadome wybieranie momentu, kierunku i intencji. Proaktywność w duchu 3P to uważne działanie zamiast reaktywnego rzucania się na wszystko.
Proaktywność – wychodzenie z inicjatywą zamiast czekania na okazje.
To również umiejętność rezygnowania z działania, gdy jest ono niepotrzebne. To wewnętrzna zgoda na to, że czasami największą odwagą jest pauza. W proaktywności chodzi o jakość decyzji, a nie o ich ilość.
3P jako życiowy kompas
Filozofia 3P niczego nie narzuca. Ona zaprasza. To nie regulamin do przestrzegania, ale mantra, która pomaga odzyskać głos w hałasie współczesności. Prostota, Porządek i Proaktywność mogą być pytaniami, które zadajemy sobie każdego dnia:
Czy to, co robię, jest proste i zgodne ze mną?
Czy mam wokół i w sobie porządek, który mnie wspiera?
Czy działam, bo chcę, a nie dlatego, że muszę?
To nie ideały. To praca codzienna. Ale właśnie dlatego są tak skuteczne.
3P to kotwica świadomości w nieprzewidywalnym świecie.
I może bądź jak ja: zacznij od własnego chaosu. W nim jest potencjał. Reszta przyjdzie z czasem.
Jeżeli masz ochotę, możesz pobrać Manifest filozofii 3P – dzięki temu będzie miał go zawsze pod ręką 😉
Zdanie z poniższego Prze_myślnika, to jedno z tych zdań, które swoją treścią potrafi wywalić człowiekowi świat do góry nogami. Nie będę jednak ściemniał, że przeczytałem je kiedyś i to zaważyło na całym moim życiu. Wręcz przeciwnie, trafiłem na nie dopiero niedawno, ale uważam, że jest doskonałym podsumowanie tego, czego doświadczyłem w życiu.
Przez wiele lata wydawało mi się, że trzeba najpierw się poprawić, zasłużyć, przestawić, „ogarnąć siebie”, żeby dopiero potem móc ruszyć do przodu. Zdarzało mi się myśleć: „Dopiero jak będę bardziej pewny siebie, bardziej asertywny, lepiej przygotowany… wtedy wszystko pójdzie lepiej.”
Ale im bardziej próbowałem się „naprawiać”, tym bardziej czułem się, jakbym się oddalał od samego siebie. Im bardziej próbowałem się dobrze przygotować, tym więcej miałem wątpliwości. Im bardziej byłem asertywny, tym częściej miałem rozterki czy dobrze robię. W pewnym momencie byłem tym wszystkim mocno zmęczony, wkurzony i zirytowany. Zbuntowałem się i odpuściłem.
I to był moment, kiedy naprawdę coś zaczęło się zmieniać.
Bo nie da się budować na gruncie, którego się nie lubi. Zmiana nie wydarza się wtedy, gdy jesteśmy wobec siebie surowi – tylko wtedy, gdy jesteśmy prawdziwi.
Jeśli nie zaakceptujesz siebie:
możesz przez lata „usprawniać się” w nieskończoność – i ciągle czuć, że to za mało;
możesz odrzucać te części siebie, które i tak zawsze będą się upominać o uwagę;
możesz gonić za zmianą, która nie jest twoja, tylko kogoś innego.
A jeśli pozwolisz sobie być dokładnie taki, jaki jesteś – z tym, co cię męczy i z tym, co cię cieszy – to otwiera się coś nowego. Pojawia się przestrzeń. Oddech. Autentyczność. A z niej dopiero może wypłynąć zmiana, która ma sens.
Pewnie zdarzyło Ci się kiedyś marzyć o odpoczynku po intensywnym okresie pracy, a gdy w końcu się pojawił – zacząłeś czuć się niespełniony i niespokojny. Może było odwrotnie – po czasie spędzonym na wypoczynku, nagle poczułeś, że marnujesz życie i wpadłeś w tryb ekstremalnej produktywności. Jeśli tak się zadziało, to możliwe, że jesteś ofiarą „Syndromu Sauny” – mechanizmu, który nie pozwala Ci osiągnąć stabilnej satysfakcji w życiu.
Podobnie jak w saunie – kiedy jest Ci zbyt gorąco, pragniesz zimnej wody. Gdy się w niej zanurzysz, początkowo czujesz ulgę, ale z czasem zaczyna Ci być zbyt zimno, więc marzysz o powrocie do ciepła. Wracasz do ciepła, na początku jest super, ale z czasem robi się nieznośnie gorąco i marzysz… o wskoczeniu do zimnej wody. Tak samo w życiu: szukasz spokoju, ale gdy go masz, brakuje Ci ekscytacji. Rzucasz się w wir działania, ale gdy przesadzisz – chcesz znów odpocząć. I tak w kółko.
To nie tylko problem braku balansu – to pułapka, która sprawia, że Twoje życie jest ciągłą sinusoidą zamiast stabilnym, satysfakcjonującym rytmem.
„Syndrom Sauny” niszczy Twoje życie
Żyjąc w trybie ciągłego przełączania się między skrajnościami, nigdy nie doświadczasz prawdziwego spełnienia. W efekcie:
Nigdy nie jesteś „tu i teraz” – zamiast cieszyć się chwilą, zawsze gonisz za czymś innym.
Podejmujesz chaotyczne decyzje – działasz impulsywnie, szukając szybkiej ulgi, a nie długoterminowej satysfakcji.
Twój rozwój jest przypadkowy – zamiast podążać wyznaczoną ścieżką, dryfujesz między stanami „muszę coś zmienić” a „muszę odpocząć”.
Ciągle coś Ci nie pasuje – nawet jeśli osiągniesz sukces lub odpoczywasz, masz poczucie, że coś jest nie tak.
To nie jest życie w zgodzie ze sobą – to życie sterowane chwilowymi emocjami i brakiem głębszej świadomości tego, czego naprawdę chcesz.
Jak wyrwać się z Syndromu Sauny i przejąć kontrolę?
Kluczem do uwolnienia z tego emocjonalnego wahadła jest ustalenie swoich wartości i priorytetów, które będą Twoim kompasem zamiast ciągłego skakania między przeciwnościami.
Krok 1: Zdefiniuj swoje prawdziwe wartości
Zadaj sobie pytanie: Czego naprawdę chcę w życiu? Nie chwilowo, nie w danym momencie – ale na dłuższą metę. Jeśli nie wiesz, czego chcesz, zawsze będziesz szukać ulgi w czymś innym.
Krok 2: Zatrzymaj się i zaakceptuj moment
Naucz się cieszyć zarówno aktywnością, jak i odpoczynkiem – bez poczucia winy i bez szukania ucieczki. Praktyka mindfulness, z pewnością będzie tutaj pomocna.
Krok 3: Stwórz stabilny rytm życia
Zamiast przechodzić ze skrajności w skrajność, ustal zrównoważony plan działania i odpoczynku. Wyznacz sobie rytuały, które pozwolą Ci funkcjonować harmonijnie.
Krok 4: Pracuj nad swoją świadomością
Zamiast reagować impulsywnie, ucz się obserwować swoje emocje i potrzeby. Gdy czujesz chęć ucieczki w pracę lub odpoczynek – zatrzymaj się i zastanów, czy to faktycznie jest to, czego potrzebujesz.
Życie nie musi być sinusoidą ekstremów. Gdy określisz, czego naprawdę chcesz, przestaniesz żyć w trybie niekończącego się przełączania. To będzie moment, w którym przejmujesz stery swojego życia.
W mojej coachingowej pracy z klientami nieustanie poszukuję skutecznych rozwiązań, które pomagają im działać efektywniej lub spojrzeć na swoją sytuację z większym dystansem i obiektywizmem. Czasami brakuje mi gotowych narzędzi, więc w takich momentach tworzę je samodzielnie, dostosowując je do konkretnej potrzeby.
Właśnie w ten sposób, podczas jednego ze spotkań, zrodziło się narzędzie, które nazywam skalą dramatyzmu. Dla podkreślenia tego, co ono demaskuje, lubię również określać je mianem skali dramy.
Kiedy problem staje się katastrofą – pułapka przesadnej paniki
Wielokrotnie kiedy trafiamy na jakąś trudną sytuację myślimy, że jest ona absolutnym dramatem z którego nie ma wyjścia. Przykładami mogą być: konflikt w pracy, nieudany projekt, problemy finansowe czy trudności w relacjach. Czujemy, że to koniec świata i że nie damy rady. Jednak ktoś patrzący na to z boku widzi coś zupełnie innego – sytuację, którą można rozwiązać. Dlaczego więc my sami wpadamy w panikę?
To proste: nasz umysł ma tendencję do dramatyzowania, szczególnie gdy jesteśmy emocjonalnie zaangażowani. Nie potrafimy obiektywnie spojrzeć na problem, więc wyolbrzymiamy jego znaczenie.
Przykładem jest jedna z moich klientek prowadząca kilka ważnych projektów i będąca pod presją dużych nacisków swoich przełożonych. Kiedy pracowaliśmy była zmęczona, przepracowana i zirytowana całą sytuacją. Kiedy zapytałem ją jak w skali od 1 do 10, gdzie jeden oznacza całkowity spokój i harmonię a 10 totalnie trudną sytuację oceniła by tę sytuację, w której się znajduje. Po chwili zastanowienia powiedziała, że tak gdzieś na 9 może 10.
Skala Dramatyzmu – jak obiektywnie ocenić problem?
To właśnie wtedy wymyśliłem narzędzie które pomaga zyskać dystans do danej sytuacji i niejako bardziej obiektywnie się skalibrować. Jest nim Skala Dramatyzmu. Praca z tym narzędziem polega na porównaniu problemu, który nas dotyka, z prawdziwie dramatycznymi wydarzeniami w życiu. Zanim jednak dokonamy takiego porównania musimy stworzyć samą skalę.
Oto jak ją stworzyć. Narysuj na kartce papieru pionową kreskę i zaznacz na niej 10 poziomych linii zaznaczając je od dołu do góry cyframi od 1 do 10.
Poziom 10 – Największa możliwa tragedia Zastanów się, co w Twoim życiu mogłoby być absolutnym dramatem. Dla większości osób będzie to śmierć bliskiej osoby, poważna choroba, utrata dziecka. To są prawdziwe tragedie – sytuacje, które mają kolosalny wpływ na całe życie.
Poziom 7-9 – Bardzo trudne sytuacje Tutaj umieść zdarzenia takie jak nieuleczalna choroba, utrata całego majątku, rozwód po wielu latach związku. Są to momenty, które wymagają ogromnej siły psychicznej, ale nadal są do przejścia.
Poziom 4-6 – Problemy wymagające wysiłku, ale do rozwiązania Tutaj trafiają rzeczy, które nas bolą, ale nie niszczą życia: utrata pracy, trudny projekt, kłopoty finansowe, kryzys w związku, kłótnia z kimś bliskim. To są problemy, które mogą być poważne, ale nadal mamy nad nimi kontrolę.
Poziom 1-3 – Przejściowe trudności Opóźnienie w pracy, niezadowolenie szefa, kłótnia z przyjacielem, chwilowy stres. To są sytuacje, które po kilku dniach lub tygodniach staną się jedynie wspomnieniem.
Poziom 0-1 – Spokój i harmonia To stan, w którym czujemy się dobrze, nie ma większych problemów, życie płynie spokojnie.
Jak stosować Skalę w codziennym życiu?
Gdy następnym razem poczujesz, że masz do czynienia z katastrofą, zadaj sobie pytanie: Gdzie umieściłbym tę sytuację na mojej Skali Dramatyzmu?
Wielu moich klientów początkowo oceniało swój problem jako „9” lub „10”. Po stworzeniu Skali Dramatyzmu i „przyłożeniu” do niej swojego problemu, nagle stwierdzało, że adekwatna ocena ich sytuacji to „4” lub „5”. Takie porównanie problemu ze skalą daje ogromny spokój i świadomość, że życie toczy się dalej.
Przywołana wcześniej klientka po stworzeniu takiej skali, gdzie jako 10 wskazała śmierć najbliższej osoby a jako 9 nieuleczalną chorobę, stwierdziła że jej problemy z projektami i szefostwem to najwyżej 6 albo 5. Odetchnęła, złapała dystans i dopiero od tego momentu mogliśmy zacząć pracę nad tym jak poradzić sobie z jej wyzwaniami. Kiedy okazało się, że realnie nie są one aż tak wielkie jej umysł dopuścił możliwość, że można tym wszystkim jakoś zarządzić.
Naucz się dystansu – to klucz do spokoju
Kiedy nauczymy się stosować Skalę Dramatyzmu, zaczynamy inaczej patrzeć na życie. Zamiast wpadać w panikę, przykładamy konkretny problem do skali i adekwatnie go wyceniamy a dzięki temu uczymy się dystansu. To daje nam przewagę – zamiast tracić energię na zamartwianie, możemy skupić się na rozwiązaniach.
Warto pamiętać, że emocje nie zawsze są dobrym doradcą. Z tego powodu warto wypracować w sobie nawyk porównywania sytuacji do rzeczywistych potencjalnych tragedii – wtedy łatwiej zrozumieć, że nie każda trudność to koniec świata.
A teraz Twoja kolej: Jaka jest Twoja Skala Dramatyzmu? Jak oceniasz ostatni problem, który wydawał się nie do przejścia? Może warto spojrzeć na niego jeszcze raz?
Stephen R. Covey, autor książki 7 nawyków skutecznego działania, wprowadził koncepcję kręgu zainteresowania i kręgu wpływu jako narzędzi pomagających skuteczniej zarządzać sobą i swoim życiem.
W tej koncepcji Świat składa się z trzech obszarów:
Spraw, które nas nie interesują – ten obszar obejmuje wszystkie sprawy i kwestie, którymi się zupełnie nie interesujemy i nie zajmujemy.
Kręgu zainteresowania – obejmuje on wszystko, co przykuwa naszą uwagę – politykę, pogodę, decyzje szefa, kryzysy gospodarcze, zdrowie bliskich itd.
Kręgu wpływu – to ta część kręgu zainteresowania, na którą faktycznie mamy wpływ poprzez nasze zachowanie, decyzje, sposób komunikacji, rozwój umiejętności, reakcje na trudne sytuacje.
Cała sztuka sprytnego zarządzani sobą polega na koncentracji na właściwym kręgu.
Ludzie PROAKTYWNI, skupiający się na swoim kręgu wpływu mają większe poczucie kontroli nad życiem, skuteczniej osiągają cele i rzadziej doświadczają frustracji. Z czasem zyskują przekonanie, że ich wpływ na kształtowanie własnego życia poszerza się.
Ci, którzy są BIERNI, koncentrują się na kręgu zainteresowania. Zatem poświęcają swój czas i energię na analizowanie słabości innych ludzi, problemy środowiska i okoliczności, na które nie mają realnego wpływu. Często oskarżają innych (los, politykę, świat, życie) i wykształcają w sobie postawę ofiary, przez co czują się bezsilni. Z czasem zyskują przekonanie, że ich wpływ na kształtowanie własnego życia kurczy się.
Jak wykorzystać kręgi do poprawy życia?
Aby lepiej zrozumieć, jak działa ta metoda, przyjrzyjmy się trzem sytuacjom, w których jej zastosowanie może poprawić nasze życie:
Przykład 1: Stres w pracy Janina denerwuje się, bo jej szef podejmuje chaotyczne decyzje i często zmienia zdanie. Zamiast narzekać i tracić energię na frustrację, koncentruje się na tym, co może kontrolować: lepszej komunikacji ze współpracownikami, zarządzaniu własnym czasem i proponowaniu konkretnych rozwiązań.
Przykład 2: Zdrowie i kondycja Adam martwi się o swoje zdrowie, ponieważ w rodzinie występują choroby serca. Zamiast koncentrować się na strachu przed chorobą, zaczyna działać: zdrowo się odżywia, regularnie ćwiczy i kontroluje wyniki badań.
Przykład 3: Sytuacja polityczna i gospodarcza Maria jest zaniepokojona inflacją i niestabilnością gospodarczą, którą dodatkowo podkręca nowy Prezydent USA. Nie może zmienić polityki rządzących, ale może wpłynąć na swoje finanse: uczy się lepiej zarządzać budżetem, inwestuje w rozwój zawodowy i szuka dodatkowych źródeł dochodu.
Jak skutecznie pracować z kręgami i czemu warto?
Aby skutecznie wykorzystać koncepcję kręgów, warto wdrożyć kilka kluczowych nawyków:
Identyfikuj swój krąg wpływu – kiedy czymś się martwisz, zastanów się: „Czy mam na to wpływ? Co mogę zrobić?”
Zmieniaj perspektywę – zamiast skupiać się na problemach, koncentruj się na możliwych rozwiązaniach.
Działaj – nie czekaj, aż sytuacja się zmieni, tylko zacznij zmieniać swoje otoczenie dzięki własnym decyzjom.
Nie trać energii na to, czego nie możesz zmienić – życie staje się lepsze, kiedy skupiasz się na realnych możliwościach, zamiast na frustracji.
Rozważna praca z kręgami Coveya prowadzi do większego poczucia kontroli, spokoju i efektywności w działaniu. Gdy zmieniasz perspektywę i koncentrujesz się na tym, na co masz wpływ, poszerzasz swój krąg wpływu – a to oznacza większe możliwości w przyszłości.
Pewnie wiele razy słyszałeś lub sam mówiłeś: „Nie mam wyboru”, „Takie są realia”, „Nie da się inaczej”? To przekonania, które jak cienie towarzyszą wielu z nas. Co jednak istotne, tym towarzyszeniem nas nie wzmacniają, tylko nam szkodzą. Dzieje się tak, ponieważ są błędne.
Świat zewnętrzny niewątpliwie wpływa na nasze życie. Pojawiają się trudności, ograniczenia i zmienne okoliczności, które nie zawsze są po naszej myśli. Ale to nie one decydują ostatecznie o naszej przyszłości. Decydujemy my – poprzez swoje myśli, działania i podejście do niepowodzeń.
Każdy z nas może mieć wpływ na swoje życie. Przy czym, nie chodzi tu o to, aby wierzyć w magiczne rozwiązania, ale by przyjąć odpowiedzialność za siebie i wybrać:
Czy zostaniemy w toksycznym miejscu pracy, czy poszukamy nowej ścieżki.
Czy będziemy użalać się nad sobą, czy potraktujemy porażkę jako lekcję.
Czy poddamy się ograniczeniom, czy poszukamy sposobu na ich obejście.
Nie możemy kontrolować wszystkiego, ale możemy kontrolować nasze decyzje i reakcje. A to już całkiem spory arsenał działań.
Często kiedy zaczynamy z niego korzystać, wpadamy w pułapkę jednego z największych mitów – że sukces oznacza brak porażek. Nic bardziej mylnego! Ludzie, którzy osiągnęli coś znaczącego, nie byli wolni od upadków – oni po prostu nie pozwolili, by strach przed nimi ich zatrzymał.
Thomas Edison wykonał 10 000 prób zanim wynalazł żarówkę.
Walt Disney został zwolniony z gazety, bo „brakowało mu wyobraźni”.
Oprah Winfrey usłyszała, że „nie nadaje się do telewizji”.
Gdyby poddali się po pierwszej porażce, ich historie wyglądałyby dziś zupełnie inaczej.
Na zakończenie mam dla Ciebie cytat z książki Masz wpływ na swoje życie Sebastiana Kotowa. Mocno osadź w swojej świadomości przesłanie z niego płynące:
„Odpowiedzialność idzie w parze z sukcesem, jest oznaką w pełni zintegrowanej i spójnej osobowości. To absolutny warunek osiągnięcia wszystkiego czego pragniesz w życiu. Przyjęcie pełnej odpowiedzialności za samego siebie da ci pełną kontrolę nad życiem. Zdanie sobie sprawy, że nikt nie przyjdzie ci na ratunek, to początek odpowiedzialności.”
W poprzednim wpisie pisałem o Nassimie Talebie, który w swojej książce „Antykruchość. O rzeczach, którym służą wstrząsy” wprowadził trzy pojęcia: kruchość, odporność i antykruchość. Dziś natomiast chciałbym się skupić na przedstawionej przez niego w tej książce „teorii sztangi” jako narzędziu do zarządzania ryzykiem i budowania trwałego sukcesu.
Sztanga, czyli dwa ciężkie obciążenia na każdym końcu i lekki pręt łączący je pośrodku. Taleb sugeruje, że podobnie jak w fizycznej sztandze, sukces w życiu i biznesie polega na zbalansowaniu ekstremów, przy jednoczesnym unikaniu przeciętnych rozwiązań, które mogą prowadzić do stagnacji i nadmiernej podatności na ryzyko.
W praktyce teoria sztangi zakłada działanie w dwóch przeciwstawnych obszarach: z jednej strony posiadanie czegoś niezwykle stabilnego i bezpiecznego, a z drugiej śmiałe ryzykowanie w obszarach o dużym potencjale zysku. To pozwala minimalizować straty przy jednoczesnym wykorzystaniu okazji.
Przykłady zastosowania teorii sztangi
Inwestowanie oszczędności:
Taleb wyjaśnia, że teoria sztangi jest idealna w strategiach finansowych. Zamiast lokować wszystkie oszczędności w umiarkowanie ryzykowne inwestycje, sugeruje podzielenie środków na dwie części:
85-90% kapitału ulokować w bezpiecznych i stabilnych aktywach, takich jak obligacje czy konto oszczędnościowe.
10-15% przeznaczyć na bardzo ryzykowne, ale potencjalnie wysokodochodowe inwestycje, jak startupy, kryptowaluty czy innowacyjne technologie.
Taka strategia zabezpiecza bazowy majątek, jednocześnie dając szansę na duży zysk w przypadku powodzenia ryzykownej inwestycji.
Te 10-15% w przypadku straty nas nie zrujnuje, natomiast w przypadku zysku ten na ryzykowanych inwestycjach może być bardzo wysoki i dzięki niemu możemy się istotnie wzbogacić.
Pisarstwo:
Taleb wskazuje na pisarzy, którzy rozwijają swoje kariery, łącząc bezpieczną pracę zarobkową z pisaniem odważnych, kreatywnych książek. Bestsellerowy autor, taki jak Stephen King, zaczynał od stabilnej pracy nauczyciela, jednocześnie pisząc powieści. Ten schemat działania umożliwiał mu śmiałe eksperymentowanie literackie bez ryzyka finansowego.
Pisarze, którzy tworzą „bezpieczne” teksty, takie jak artykuły na zlecenie czy zlecone prace redakcyjne, z jednej strony mają regularne przychody, ale i nikłą szansę na sławę i karierę. Natomiast Ci, którzy pracują nad bardziej ryzykownymi projektami, np. powieściami czy książkami popularnonaukowymi, mogą z jednej stroni nigdy nie odnieść sukcesu, ale jedna dobrze przyjęta książka może zmienić całe życie finansowe i zawodowe autora.
Z tego powody Taleb przestrzega pisarzy przed karierą akademicką, bo z jej powodu nie będą mogli pisać tak jak chcą lub tego co chcą. Będą ważyć słowa i zastanawiać się czy to wypada wykładowcy lub czy to nie zagrozi ich akademickiej karierze. Tak samo jak niebezpieczne jest życie tylko z pisania, bo wtedy władzę nad pisarzem ma wydawnictwo. Może mu narzucać tytuł, styl pisania lub wskazywać na jaki temat ma pisać książkę. Te rozwiązania są swoistego rodzaju klatką, która zmusza do przeciętności.
Kariera zawodowa:
Teoria sztangi świetnie sprawdza się także w planowaniu kariery. Załóżmy, że jesteś specjalistą w swojej dziedzinie, np. w IT, marketingu czy finansach:
Bezpieczna strona sztangi: Kontynuujesz stabilną pracę na etacie, która zapewnia Ci regularne dochody i bezpieczeństwo finansowe.
Ryzykowna strona sztangi: Równocześnie rozwijasz projekty poboczne, takie jak tworzenie startupu, własna działalność gospodarcza czy realizacja pasji, która może przekształcić się w dochodowy biznes.
To podejście pozwala korzystać z bezpieczeństwa stałej pracy, jednocześnie otwierając się na możliwości, które mogą przynieść przełomowe zmiany w karierze.
Czemy trzymanie się środka sztangi to błąd?
Taleb wprowadził pojęcie „czarnych łabędzi”, czyli niezwykle rzadkich, ale wpływowych wydarzeń, które są trudne do przewidzenia. Środek sztangi to strategia, która opiera się na przewidywalności i stabilności, ale w praktyce świat jest pełen nieoczekiwanych wstrząsów – od kryzysów gospodarczych po innowacje technologiczne, które zmieniają rynek.
Środek sztangi jest często postrzegany jako strefa komfortu – stabilna, ale mało elastyczna. Problem w tym, że nie daje on przestrzeni na eksplorację działań, które mogą przynieść wyjątkowe korzyści. W efekcie, taka strategia może sprawić, że utkniesz w stagnacji i przegapisz szansę na przełomowy sukces.
Taleb zwraca uwagę na fakt, że potencjalne zyski z ryzykownego działania mogą znacznie przewyższyć potencjalne straty. Działając w środkowej strefie, rezygnujemy z takich okazji. Tymczasem ryzykowne działania, mimo że rzadziej przynoszą sukces, mogą przynieść nieproporcjonalnie wysokie korzyści, jeśli się powiodą. Przykład: Inwestor lokujący 10% kapitału w startup może stracić tę część pieniędzy, ale jeśli firma odniesie sukces, może zarobić wielokrotność tej kwoty.
Środek sztangi daje fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Umiarkowane strategie mogą wydawać się rozsądne i stabilne, ale w rzeczywistości często brakuje im zarówno solidnych zabezpieczeń, jak i potencjalnych dźwigni do dużego sukcesu. W obliczu nagłych wstrząsów (np. kryzys ekonomiczny, pandemia) to właśnie osoby w „środku” najczęściej tracą najwięcej
Jak wdrożyć teorię sztangi w życie?
Chociaż „teoria sztangi” brzmi atrakcyjnie, wymaga przemyślanego podejścia. Aby ją zastosować:
1. Równoważ skrajności. Kluczowym aspektem teorii sztangi jest unikanie “środka” – inwestowania energii, czasu lub środków w rozwiązania, które ani nie są w pełni bezpieczne, ani nie oferują znaczącego zysku.
2. Zidentyfikuj swoje bezpieczne podstawy. Mogą to być oszczędności, stabilna praca lub inne aktywa, które zapewniają Ci minimum egzystencjalne.
3. Znajdź obszary do śmiałych eksperymentów. To może być inwestowanie w rozwój osobisty, rozwijanie nowego produktu czy wejście w niszowy rynek. Ważne, by eksperymenty te miały potencjał na duży zwrot.
Teoria sztangi to nie tylko koncepcja zarządzania ryzykiem, ale także filozofia życiowa. W świecie, w którym nieprzewidywalność jest normą, łączenie bezpieczeństwa z ryzykownymi, ale obiecującymi działaniami daje nam nie tylko stabilność, ale także szansę na prawdziwy sukces. Jak powiedział Taleb: „Rób rzeczy, które są albo bardzo bezpieczne, albo bardzo ryzykowne, ale nic pomiędzy.”
Powiedział również: „Przeciętność jest bardziej niebezpieczna, niż się wydaje.”
Czy mu zaufasz i podążysz za jego wezwaniem, to Twoja decyzja. W mojej opinii nie jest to droga dla wszystkich, ale już sama świadomość jej istnienia może być inspirująca.
Kruchość, odporność i antykruchość to trzy główne pojęcia wprowadzone przez Nassima Taleba w jego książce „Antykruchość. O rzeczach, którym służą wstrząsy”. Pojęcia te pomagają zrozumieć jak różne systemy, osoby i organizacje reagują na stresory oraz nieprzewidziane zdarzenia. Taleb twierdzi, że tradycyjne podejście do zarządzania zmianami staje się niewystarczające w obliczu niepewności.
Przy czym warto zauważyć, że pojawiające się na początku 2025 roku różnego rodzaju analizy, raporty i publikacje jasno wskazują, że rok ten będzie rokiem wielu zmian. Niby nic nowego, bo rok 2024 też miał być taki i taki też był. Natomiast tym co szczególnie przebija z tych prognoz to nie fakt samych zmian, ale dużej niepewności co do ich przebiegu i skutków.
* Kintsugi to japońska technika naprawy, która dosłownie oznacza „złote łączenie”. Polega na odbudowywaniu potłuczonych naczyń ceramicznych za pomocą złota, srebra lub platyny, aby łączyć rozbite części. W rezultacie, zamiast ukrywać pęknięcia, Kintsugi je podkreśla i nadaje im wartość – sprawiając, że wady stają się czymś pięknym.
Oto trzy stany, które według koncepcji Taleba opisują reakcję na nieoczekiwane wydarzenia:
Kruchość: Wszystko, co kruche, łamie się lub niszczy pod wpływem chaosu. Przykład? Szklana filiżanka, która upada na podłogę, rozbijając się na kawałki. W kontekście życia codziennego będzie to osoba, która panicznie reaguje na nieprzewidziane zmiany w pracy.
Odporność: Stan neutralności wobec stresu. System odporny pozostaje nienaruszony, ale nie korzysta na zmianach. Dobrym przykładem jest stalowy pręt, który może wytrzymać duże obciążenia, ale nie zyskuje na tych doświadczeniach. W życiu to np. osoba, która po trudnym wydarzeniu wraca do punktu wyjścia bez większych zysków ani strat.
Antykruchość: Tu tkwi magia. Systemy antykruche zyskują na chaosie i niepewności. Przykładem może być układ mięśniowy, który staje się silniejszy dzięki regularnym treningom. W życiu zawodowym antykrucha osoba przekształca kryzys w szansę na rozwój i innowacje.
Dla lepszego zobrazowania powyższych opisów odwołam się do przykładu przytaczanego przez samego Taleba w kontekście zawodowym.
1. Specjalista pracujący od wielu lat w dużej instytucji finansowej – czuje się bezpieczny, bo ma zapewniony stały comiesięczny przychód z wynagrodzenia. Pracuje w dużej instytucji z wieloletnim doświadczeniem w działalności na rynku finansowym. Jest wieloletnim pracownikiem, zatem ma zbudowaną pozycję i rozpoznawalność w firmie. Dzięki pensji, którą otrzymuje prowadzi życie na całkiem dobrym poziomie. Mógł sobie pozwolić na niemały kredyt, który umożliwił mu realizację jego życiowych ambicji.
Zdarzenie: nagła utrata pracy
Skutki: potężny cios zarówno w aspekcie zawodowym, jak i prywatnym. Pojawia się ryzyko braku możliwości spłaty rat kredytu, konieczne obniżenie poziomu życia. W aspekcie zawodowym brak świadomości obecnego rynku pracy. Brak dobrego rozeznania w kontekście rynku finansowego, bo przez wiele lat poprzez „ochronne” działanie instytucji finansowej był oderwany od rzeczywistego rynku finansowego. Brak aktualnego CV, brak wprawy w poszukiwaniu pracy i odnajdowaniu się na rozmowach rekrutacyjnych. Poprzez wieloletnie bezpieczne środowisko pracy nie budował koncepcji swojej strategii zawodowej oraz nie dbał o aktywny rozwój swoich umiejętności i poszerzanie kompetencji. Ta nagła utarta pracy, działa w jego życiu jak tsunami niszczące to co budował latami.
Stan według Taleba: kruchość
2. Pracownik w średniej wielkości firmie o zmiennej sytuacji rynkowej, bez presji na pracę, bo ma bogatych rodziców, którzy mu pomagają lub od których otrzymał spore zasoby finansowe – czuje się bezpieczny, bo ma zapewnione środki finansowe. Prace wykonuje bo tak trzeba, albo jedynie po to aby rodzice nie mieli pretensji.
Zdarzenie: nagła utrata pracy
Skutki: z punktu widzenia pracownika nic istotnego się nie wydarzyło. Ma zapewnione środki finansowe więc czuje się bezpiecznie. Utrata pracy nie stanowi dla niego żadnego zagrożenia, stracił jedną to znajdzie drugą. Przy czym może się nawet nie spieszyć zbyt z jej poszukiwaniem, bo podoba mu się czas „odzyskany” z powodu braku pracy.
Stan według Taleba: odporność
3. Taksówkarz prowadzący własną działalność – choć w skali roku udaje mu się uzyskać podobne przychody co Specjalista z instytucji finansowej, to żyje ciągle w pewnej gotowości, poczuciu ryzyka i nieustannie analizuje sytuację. Ma dni, w których zarabia dużo, ale ma też dni, w których nie zarobi nawet na pokrycie kosztów zużytego paliwa. Nieustannie jest w bezpośrednim kontakcie z klientami i rynkiem. Może więc na bieżąco reagować na zachodzące zmiany, wykorzystywać nadarzające się okazje i dopasowywać swoją strategię. Chaos może mu sprzyjać. Świetnym przykładem był COVID, wielu ludzi przesiadło się wtedy z publicznych środków transportu do taksówek. Zła pogoda lub trudne warunki pogodowe zwiększają liczbę klientów taksówek, a taksówkarze w takim momencie mogą dyktować wyższe ceny. Jednocześnie poruszając się w takich niesprzyjających warunkach taksówkarz nieustannie doskonali swoją technikę jazdy i przestają być one dla niego tak trudne, jak dla standardowych kierowców.
Zdarzenie: nagła usterka samochodu, która go unieruchamia
Skutki: każda usterka samochodu pozbawia go zarobku. Jednak po jej usunięciu może nadrobić straty wypracowując potem więcej godzin lub biorąc więcej lepiej płatnych kursów w nocy lub weekendy. Sam jest sobie szefem, więc sam decyduje ile i kiedy pracuje. W przypadku całkowitego zniszczenia samochodu, może wziąć kolejny na kredyt, korzystać z wypożyczonego samochodu lub zatrudnić się w korporacji taksówkarskiej dysponującej swoja flotą taksówek.
Stan według Taleba: antykruchość
Różnica między kruchością, a antykruchością polega na tym, że ta pierwsza daje poczucie złudnego bezpieczeństwa i usypia czujność. Prawdopodobieństwo wystąpienia sytuacji naprawdę kryzysowych jest bardzo niskie, ale jak już wystąpią ich skutki są olbrzymie. W antykruchości często jesteśmy wystawieni na działanie „małych kryzysów”, które jednak jesteśmy w stanie rozwiązać i nie powodują one dużych skutków. Ucząc się jednak sobie z nimi radzić nieustannie podnosimy swoje umiejętności, dopasowujemy strategię działania i wzmacniamy naszą odporność. Nawet jak wystąpi jakiś duży kryzys i tak poradzimy sobie lepiej niż ci nie zaprawieni w radzeniu sobie z kryzysami – ta nasza przewaga nad nimi.
Niepewność – nowa „normalność” w 2025 roku
Rok 2025 przynosi nam jedno pewne wyzwanie: niepewność. Nie wystarczy już „być gotowym na zmianę”, bo zmiana jest tylko elementem szerszego krajobrazu, który Taleb opisuje jako świat „Czarnego Łabędzia” – nieprzewidywalnych i rzadkich zdarzeń o ogromnym wpływie. Antykruchość staje się więc kompetencją kluczową dla jednostek i organizacji. Powstaje więc pytanie: jak sobie z nią radzić?
Akceptuj małe porażki: Jak w treningu siłowym, małe dawki stresu wzmacniają nas i przygotowują na większe wyzwania.
Zmieniaj nastawienie: Zamiast postrzegać kryzys jako zagrożenie, traktuj go jako możliwość. Antykrucha mentalność to gotowość na eksperymenty i naukę z każdej porażki.
Buduj redundancję: Taleb zwraca uwagę, że antykruchość wymaga dopuszczalnego marginesu błędu. W praktyce oznacza to posiadanie oszczędności, alternatywnych źródeł dochodu czy wielowymiarowych umiejętności zawodowych.
Jak wprowadzić antykruchość w życie?
Jeśli rok 2025 ma nas czegoś nauczyć, to tego, że rozwój wymaga nie tylko elastyczności, ale i aktywnego wykorzystywania chaosu. Co więcej, wydaje się, że ta umiejętność będzie również przydatna w następnych latach.
Poniżej podaję więc trzy praktyczne kroki do tego, by stawać się antykruchym:
Eksperymentuj małymi krokami: Testuj nowe pomysły bez obawy przed niepowodzeniem. Dzięki temu budujesz „mięśnie antykruchości”.
Inwestuj w rozwój osobisty: Nauka nowej umiejętności, czytanie książek o tematyce rozwoju osobistego czy praca z coachem pomaga radzić sobie z niepewnością.
Twórz sieci wsparcia: W czasach niepewności kontakt z ludźmi, którzy myślą podobnie i wspierają się nawzajem, ma wartość nie do przecenienia.
Według Taleba antykruchość to przyszłość. Najprawdopodobniej świat w najbliższych latach będzie należał do tych, którzy widzą w chaosie szansę, a nie zagrożenie. Uczą się sobie z nim radzić i go oswajać.
Jak wielu z Was wie, dla mnie rok zaczyna się i kończy wraz z wakacjami, a nie od jakiegoś symbolicznego dnia w kalendarzu, oznaczonego jako 1 stycznia. Szanuję jednak to, że dla wielu osób jest to moment szczególny – czas przełomu, w którym rzekomo coś się kończy, a coś nowego zaczyna.
Z tym zaczynaniem bym nie przesadzał, bo najczęściej ogranicza się ono do wielu planów, które mają się zadziać z nastaniem kolejnego roku. Plany te, aby miały szansę na realizację, muszą być konkretne i z jasno określoną datą wykonania. Do tego potrzebny jest jeszcze wysiłek i działanie. Co więcej, nie wystarczy jedynie zacząć – trzeba w tym działaniu wytrwać. I właśnie w tej wytrwałości kryje się sekret niezrealizowanych postanowień noworocznych.
Żyjemy w czasach, gdy niemal wszystko staje się dla nas zadaniem do wykonania. Nawet spacer nie jest już tylko spacerem – liczymy kroki i spalone kalorie. Budząc się rano, nie wystarcza nam, że czujemy się wyspani; musimy sprawdzić liczbę cykli snu oraz poziom regeneracji. Nawet odpoczynek bywa kolejnym punktem do odhaczenia na liście zadań, najlepiej z dokładnymi parametrami. Presja, którą często sami na siebie nakładamy bywa przytłaczająca.
Zamiast tworzyć kolejną listę postanowień noworocznych, proponuję Ci prostą, a jednocześnie skuteczną zabawę. Ułożenie, tych pięciu poniższych haseł opisujących różne obszary życia, w hierarchii ważności na nadchodzący rok. Zacznij od tego, które w 2025 roku będzie dla Ciebie najistotniejsze, a następnie określ kolejne.
Dzięki temu zamiast definiować zadania, zyskasz świadomość, na które obszary swojego życia chcesz w nadchodzących 12 miesiącach poświęcić najwięcej uwagi i energii.
Mój kompas na 2025 rok:
1. 2. 3. 4. 5.
Niech ten kompas będzie Twoim przewodnikiem – prostym, ale skutecznym. Życzę Ci owocnego i harmonijnego roku 2025!
Hasło „strefa komfortu” przewija się w niezliczonych publikacjach, często sugerując, że jest to przestrzeń pełna wygody i zadowolenia. Rzekomo właśnie z tego powodu funkcjonując w tak cieplarnianych warunkach nie chcemy nic zmieniać i z niej wychodzić.
Tymczasem bywają sytuacje, w których mówi się o kimś, że utknął w „strefie komfortu” i z tego powodu nic nie zmienia w swoim życiu. Przewrotność tej diagnozy polega na tym, że danej osobie w tej rzekomej „strefie komfortu” wcale nie jest komfortowo. Przykładem może być nieudany związek, w którym ktoś tkwi, bo boi się, że nie znajdzie w swoim życiu innego partnera lub partnerki. Czyli de facto tkwi w niefajnej relacji z obawy przed samotnością. Analogiczna sytuacja może dotyczyć pracy, która męczy i wypala, ale ktoś mimo wszystko trzyma się jej kurczowo, bo boi się zmiany na gorsze. To wszystko wcale nie brzmi jak komfort.
W rzeczywistości „strefa komfortu” jest często strefą stagnacji – miejscem, które wybieramy nie dlatego, że jest nam tam dobrze, ale dlatego, że jest znane. To, co znane, utożsamiamy z bezpieczeństwem, nawet jeśli płacimy za to frustracją czy wypaleniem
Strefa komfortu – co tak naprawdę nas blokuje
Prawdziwa nazwa „strefy komfortu” to „strefa bezpieczeństwa”. To przestrzeń, w której kontrolujemy sytuację i minimalizujemy ryzyko. Ale tu pojawia się pułapka: opuszczenie tej strefy, choć otwiera nas na rozwój, bywa niekomfortowe. Doświadczamy wtedy lęku, niepewności i dyskomfortu, który błędnie interpretujemy jako porażkę.
Jako porażkę szczególnie łatwo to potraktować, kiedy trzymamy się sztywno tej błędnej nazwy jaką jest „strefa komfortu”. W głowach wielu osób rodzi się wtedy takie myślenie. Wyszedłem z tego komfortu, w którym byłem i nie daję rady. Nie radzę sobie z ogarnianiem nowej sytuacji, zatem jestem kiepski, niezaradny, jest to dla mnie za trudne. Mówiąc inaczej: nie jestem w stanie funkcjonować, poza tym co już znam – świat stał się za bardzo skomplikowany.
Te osoby zapominają uwzględnić w tej układance kluczowego elementu jakim jest lęk. Tymczasem, lęk jest naturalną reakcją na wyjście poza to, co znane. Dlatego, kiedy trafiamy do „strefy paniki” – tej niewygodnej przestrzeni zmiany – nasz umysł podpowiada nam, żeby wrócić do znanego, choćby i niewygodnego. Wiedza, że ten lęk jest normalny i naszym zadaniem na tym etapie nie jest jego pokonanie, ale wytrwanie w naszym działaniu pomimo niego, może pomóc nam wytrzymać dyskomfort i nie poddawać się panice.
Jak oswoić lęk i wytrwać w drodze do zmian
Wychodzenie ze strefy bezpieczeństwa nie musi oznaczać chaosu. Warto znać kilka praktycznych wskazówek, przydatnych w sytuacji radzenia sobie z lękiem podczas zmian:
Nazwij swoje uczucia: Świadomość, że lęk i dyskomfort są naturalne, pozwala zmniejszyć ich wpływ. Powiedz sobie: „To jest nowe i dlatego wydaje się trudne – to część procesu”.
Rób małe kroki: Nie musisz od razu rzucać wszystkiego i wchodzić w nieznane. Wybierz jeden, mały krok – np. nowy kurs, rozmowę z mentorem, przygotowanie CV.
Przypomnij sobie poprzednie sukcesy: Zastanów się, ile razy w życiu zmiany przyniosły ci pozytywne efekty. Świadomość wcześniejszych sukcesów dodaje odwagi. Szczególnie jak sobie przypomnisz jak wielkim wyzwaniem czy problemem kiedyś ci te zmiany, których dokonałeś się wydawały.
Otocz się wsparciem: Rozmowa z kimś, kto przeszedł podobną drogę, może pomóc. Mentor, coach, a nawet bliski przyjaciel są tu nieocenieni.
Przygotuj się na dyskomfort: Zamiast walczyć z lękiem, zaakceptuj go. Traktuj go jak dowód na to, że idziesz w kierunku rozwoju.
Pamiętaj, że za strefą paniki kryje się nowa szersza strefa działania, którą z czasem dobrze poznasz i w której będziesz się swobodnie poruszać. Zdobędziesz dostęp do nowych możliwości i doświadczeń. Dodatkowo każdy krok ku zmianie, to także krok ku lepszemu poznaniu siebie.
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi. Więcej informacji
Poniższy wzór polityki cookies chroniony jest prawem autorskim, które przysługują IAB Polska.
1. Serwis nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies.
2. Pliki cookies (tzw. „ciasteczka”) stanowią dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i przeznaczone są do korzystania ze stron internetowych Serwisu. Cookies zazwyczaj zawierają nazwę strony internetowej, z której pochodzą, czas przechowywania ich na urządzeniu końcowym oraz unikalny numer.
3. Podmiotem zamieszczającym na urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu pliki cookies oraz uzyskującym do nich dostęp jest operator Serwisu Lemon Mint Rafał Markiewicz z siedzibą pod adresem ul. Lipowa 16c/8, 81-572 Gdynia
4. Pliki cookies wykorzystywane są w celu:
a) dostosowania zawartości stron internetowych Serwisu do preferencji Użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych; w szczególności pliki te pozwalają rozpoznać urządzenie Użytkownika Serwisu i odpowiednio wyświetlić stronę internetową, dostosowaną do jego indywidualnych potrzeb;
b) tworzenia statystyk, które pomagają zrozumieć, w jaki sposób Użytkownicy Serwisu korzystają ze stron internetowych, co umożliwia ulepszanie ich struktury i zawartości;
5. W ramach Serwisu stosowane są dwa zasadnicze rodzaje plików cookies: „sesyjne” (session cookies) oraz „stałe” (persistent cookies). Cookies „sesyjne” są plikami tymczasowymi, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika do czasu wylogowania, opuszczenia strony internetowej lub wyłączenia oprogramowania (przeglądarki internetowej). „Stałe” pliki cookies przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika przez czas określony w parametrach plików cookies lub do czasu ich usunięcia przez Użytkownika.
6. W ramach Serwisu stosowane są następujące rodzaje plików cookies:
a) „niezbędne” pliki cookies, umożliwiające korzystanie z usług dostępnych w ramach Serwisu, np. uwierzytelniające pliki cookies wykorzystywane do usług wymagających uwierzytelniania w ramach Serwisu;
b) pliki cookies służące do zapewnienia bezpieczeństwa, np. wykorzystywane do wykrywania nadużyć w zakresie uwierzytelniania w ramach Serwisu;
c) „wydajnościowe” pliki cookies, umożliwiające zbieranie informacji o sposobie korzystania ze stron internetowych Serwisu;
d) „funkcjonalne” pliki cookies, umożliwiające „zapamiętanie” wybranych przez Użytkownika ustawień i personalizację interfejsu Użytkownika, np. w zakresie wybranego języka lub regionu, z którego pochodzi Użytkownik, rozmiaru czcionki, wyglądu strony internetowej itp.;
e) „reklamowe” pliki cookies, umożliwiające dostarczanie Użytkownikom treści reklamowych bardziej dostosowanych do ich zainteresowań.
7. W wielu przypadkach oprogramowanie służące do przeglądania stron internetowych (przeglądarka internetowa) domyślnie dopuszcza przechowywanie plików cookies w urządzeniu końcowym Użytkownika. Użytkownicy Serwisu mogą dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących plików cookies. Ustawienia te mogą zostać zmienione w szczególności w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym zamieszczeniu w urządzeniu Użytkownika Serwisu. Szczegółowe informacje o możliwości i sposobach obsługi plików cookies dostępne są w ustawieniach oprogramowania (przeglądarki internetowej).
8. Operator Serwisu informuje, że ograniczenia stosowania plików cookies mogą wpłynąć na niektóre funkcjonalności dostępne na stronach internetowych Serwisu.
9. Pliki cookies zamieszczane w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i wykorzystywane mogą być również przez współpracujących z operatorem Serwisu partnerów.
10. Więcej informacji na temat plików cookies dostępnych jest pod adresem wszystkoociasteczkach.pl lub w sekcji „Pomoc” w menu przeglądarki internetowej.