Rafał Markiewicz

Blog

Prze_myślnik #24 – zmiana

Wszystkich moich klientów pytam zawsze czemu chcą zmiany oraz dlaczego zależy im na osiągnięciu danego celu. Robię to po to, aby poznać ich motywację i upewnić się, że ją w ogóle mają. Chcę też sprawdzić, czy będę pracować faktycznie nad własnym celem, czy ktoś go im „sprzedał”, a oni tylko ślepo za nim podążają. Zależy mi bowiem na tym, aby dobrze wydali swoje pieniądze 🙂

Rafał Markiewicz - coach - coaching - zmiana

Zbawienny kryzys, czyli o jesiennym przesileniu

Według filozofii Kaizen, każdy problem jest szansą na naukę i choć stosuje się ją zasadniczo do zarządzania przedsiębiorstwami, ja chciałbym przełożyć jej zasadę na obszar życia prywatnego. Konkretnie zaś, na dopadające wiele osób jesienne wyczerpanie zwane przesileniem.

Rafał Markiewicz - coach - kryzys

Jesienna słabość

Przesilenie jesienne nie jest chorobą, ale zespołem charakterystycznych objawów osłabienia organizmu, na które składają się szczególnie: rozdrażnienie, ospałość, brak motywacji i apatia. W takiej sytuacji trudno nam działać na pełnej mocy i pozostawać w nieustannym biegu. Brakuje nam wiosennego przebudzenia, czy też energetyzujących letnich promieni słońca. Zwalniamy i stajemy się mniej efektywni, przez co zaczynamy zawalać wiele terminów i spraw. Często doprowadzając do krytycznego nagromadzenia się zaległości. Jesienne osłabienie ma bowiem tę paskudą naturę, że narasta w nas stopniowo i początkowo nawet nie orientujemy się co nam dolega. Kiedy natomiast uświadomimy sobie co nas dopadło, musimy zacząć uruchamiać awaryjne plany naprawcze, aby odkopać się z zaległości i to jest właśnie ten moment dający nam szansę na naukę.

Kryzysy wymusza „czystkę”

Kiedy jesteśmy w sytuacji kryzysowej musimy określić priorytety i najważniejsze dla nas cele. Dzieje się tak, bo mamy więcej potrzeb niż możliwości ich zaspokojenia i tutaj przechodzimy do clou problemu, a w zasadzie szansy: musimy wyznaczyć rzeczy i sprawy najmniej dla nas istotne. To co możemy poświęcić i to z czego możemy zrezygnować bez większej straty. Ponieważ jesteśmy zmęczeni i z niską energią łatwiej nam uniknąć hurraoptymizmu i czarowania rzeczywistości, że może jednak damy radę, że może za kilka dni itd. Jak mawiał mój nauczyciel fizyki, kiedy brał się za sprawdzanie naszej wiedzy pod tablicą „dożynki czas zacząć”. To właśnie teraz możemy z naszego życia usunąć to co zbędne. To co robiliśmy z rozpędu, a nie z faktycznej potrzeby. To co zaspakajało potrzeby innych, a nie nasze. To co karmiło nasze ego i nabrzmiałą ambicję, a dla rzeczywistego życia nie miało wcale tak wielkiej wartości. Kiedy już podejmiemy decyzję o rezygnacji z niektórych spraw i rzeczy nadejdzie uczucie lekkości i świeżości. Pozwolą nam one uporać się z pozostałymi sprawami.

Strata z zyskiem

Odpuszczenie i rezygnacja w oczywisty sposób sprawia, że coś tracimy. Powinniśmy mieć jednak przy tym świadomość, że w miejsce tego co odpuściliśmy mogą pojawić się w naszym życiu nowe i ciekawe doświadczenia, w które będziemy mogli wejść z nową energią.

Bądźmy zatem jak drzewa, które właśnie pozbywają się umęczonych i wyeksploatowanych liści, tylko po to, aby na wiosnę wypuścić nowe pędy i soczyście zielone listki.

Nauczyciel, czy przyjaciel?

Za nami początek astronomicznej jesieni. Nadchodzi więc czas pysznej gorącej herbaty, opadających liści i lasów mieniących się mnóstwem kolorów.  To jednak też czas, w którym ciemność zagarnia coraz większą część dnia, kiedy dopada nas jesienny brak energii i kiedy łatwiej poddajemy się irytacji i rozdrażnieniu. To co było denerwujące staje się nagle nieznośne, to co jedynie odbierało nam świetny humor teraz może zacząć nas dołować

Rafał Markiewicz- coach - coaching - lifefactory - nauczyciel

Zdecyduj kogo spotykasz

Aby nie poddać się jesiennej chandrze, proponuję mały tygodniowy eksperyment, który być może zmieni twoje podejście do wielu spraw i ludzi. Wystarczy przyjąć tylko jedno proste założenie: od teraz każda spotkana osoba jest twoim przyjacielem lub nauczycielem. Co by się nie wydarzyło, jaka sytuacja by Cię nie spotkała, to każda występująca w niej osoba może zostać zakwalifikowana do jednej z dwóch ról: przyjaciel lub nauczyciel, a w szczególnych sytuacjach może pełnić obie jednocześnie. To zadanie jest proste jedynie z pozoru, bo zazwyczaj co dnia spotykamy kogoś kto nas wkurza, kogoś kto zachowuje się niezgodnie z naszym wartościami lub rozładowuje swoją własną frustrację wyżywając się na innych. Tym razem, kiedy zetkniesz się z taką sytuacją zamiast się automatycznie najeżać i wkurzać, postaraj się odkryć czego taka osoba może Cię nauczyć.

  • Mówi się, że w innych ludziach przeglądamy się jak w lustrze i wkurza nas w nich tak naprawdę to, co wkurza nas w nas samych – zastanów się zatem, czy ten ktoś właśnie nie odkrywa Ci prawdy o tobie samym.
  • Często oczekujemy, wzorców jak się zachowywać i postępować, nie dostrzegając tego, że niektórzy uczą nas uświadamiając nam jak czegoś nie robić. Tak kiedyś dwie fatalne liderki mojego zespołu nauczyły mnie jak być dobrym liderem. Dzięki nim dowiedziałem się jak nie postępować, bo wiedziałem jak wtedy czują się podlegli mi ludzie.
  • Czasami ktoś nie szanuje naszego czasu i po raz kolejny spóźnia się lub nie przychodzi na umówione spotkanie. Zamiast „wieszać na nim psy” pomyśl, że ta osoba jest twoim nauczycielem szacunku do samego siebie, bo jak zwykło się mówić: inni traktują nas tak jak im na to pozwolimy. Być może właśnie odbierasz lekcję asertywności i budowania poczucia swojej wartości –  ktoś uczy Cię stawiać granice.

Oprócz nauczycieli jest w naszym życiu mnóstwo przyjaciół. Ludzi, którzy Cie wspierają, pocieszają lub życzliwie mobilizują do działania. Nierzadko ich nie doceniamy lub nawet nie zauważmy w biegu przez codzienność. To ćwiczenie pomoże Ci ich odkryć i zauważyć.

Bądź czujny

Nastaw sobie regularne przypomnienie w komórce np. co 4 godziny z pytaniem „Przyjaciel czy nauczyciel?”. Dzięki temu, nie zapomnisz o swoim jesiennym teście i zachowasz czujność na automatyczne reakcje. W ten oto sposób wyłapiesz odruchowy komentarz w głowie np. „dupek” i zamiast niego spróbujesz jednak dostrzec, czego ten ktoś Cię uczy. Najważniejsze jednak jest to, że dzięki temu przypomnieniu być może odkryjesz też mnóstwo przyjaciół i wspierających Cię osób.

Pod koniec każdego dnia znajdź dosłownie 5 minut i odpowiedź na trzy poniższe pytania:

  1. Jak ten test dziś zmienił Twoje podejście do zaistniałych wydarzeń?
  2. Kto się okazał najcenniejszym nauczycielem?
  3. Jakiego nowego przyjaciela dostrzegłeś dziś w swoim otoczeniu?

Zapisuj powyższe odpowiedzi i po tygodniu przyjrzyj się swoim notatkom. Zastanów się, co taka zmiana perspektywy wprowadza do Twojego życia.

Co Ci to da?

Ten test pozwoli Ci się na chwilę wyzwolić z mechanicznego odbierania otaczającego Cię świata. Być może zmieni Twoje podejście do niektórych osób, które kiedyś czymś Ci podpadły i przypiąłeś im etykietkę „przeciwników”. Mam nadzieję, że zmieni też Twoje ogólne nastawienie i z lepszym humorem wejdziesz w jesienny czas.

Sam pamiętam jak wiele lat temu byłem niezadowolony ze swojej pracy, swojego życia i relacji z innymi osobami. Uważałem, że inni mają lepiej i czułem się pokrzywdzony. Było tak do momentu, w którym… ze skrzynki na listy wyciągnąłem wezwanie do wojska i zrozumiałem, że mogę to wszystko stracić na kilka miesięcy. Nagle doceniłem to wszystko co miałem i zacząłem walczyć, aby tego nie utracić. Nie zmieniła się moja praca, ani inni ludzie, to ja zmieniłem swoje podejście do nich.

afał Markiewicz - coach - coaching - filizanka_small  Przy pisaniu tego artykuły towarzyszyła mi wyborna mieszanka czarnych herbat zwana Herbatą Wschodniofryzyjską

Life Factory - projekt

„Strzałą” do celu

„Zamknij oczy i wyobraź sobie, że Twoje życie to odcinek, gdzie start oznacza chwilę narodzin, a meta to moment śmierci. A teraz zadam pytanie: czy opłaca ci się biec coraz szybciej i szybciej, by być pierwszym na mecie? O ile przyjemniejszy i bardziej sensowny byłby spokojny spacer przez życie, z bacznym przyglądaniem się nie tylko otoczeniu, ale także… sobie samemu, własnemu wnętrzu”  Tomasz Skalski

Czasami cytuję powyższe moim klientom, którzy pojawiają się u mnie z celem typu: chcę znaleźć nową lepszą pracę, chcę odnieść sukces w życiu, chcę mieć jakieś pasje i są gotowi natychmiast rzucać się do biegu w pogoni za tym celem.  Z jednej strony to super sytuacja, bo są zmotywowani i pełni energii do działania. Z drugiej, najczęściej w tej pogoni chcą powielać schematy zachowań i zwyczaje ze swoich poprzednich biegów do celu. Biegów, które ostatecznie doprowadziły ich do spotkania ze mną. Tymczasem, ja zamiast biegu proponuje im wpierw chwilę zatrzymania i przyjrzenia się samym sobie, aby mogli zrozumieć, po co tak naprawdę biegną, dokąd i po czym rozpoznają metę tego biegu.

Rafał Markiewicz - coach - cel w życiu

Na stacji przesiadkowej życia

Jedną z moich ulubionych stacji kolejowych jest wielka i majestatyczna Milano Centrale, pełna torów, peronów, ludzi, towarzyszącego im gwaru i pośpiechu podróżnych. Jest tam taki zwyczaj, że w kilku miejscach są widoczne tablice z informacjami o najbliższych odjazdach. Jednak przez większość czasu planowane odjazdy choć zawierają godzinę i nazwę stacji docelowej, to nie mają wskazania, z którego peronu odjeżdża dany pociąg. Ta informacja pojawia się dopiero na ok. 15 minut przed planowanym odjazdem. By się w tym wszystkim nie pogubić, rozkojarzyć i nie wsiąść do nie tego pociągu co trzeba, musisz dokładnie wiedzieć dokąd chcesz dotrzeć. Tym bardziej, że często Twoja docelowa stacja podróży, nie jest docelową stacją pociągu. Pamiętam, że kiedy ja chciałem dotrzeć do Florencji, musiałem wiedzieć, że szukam pociągu do Neapolu odjeżdżającego o tej i o tej godzinie. Potem zostało mi tylko pilnować, aby nie przejechać stacji, na której powinienem wysiąść.

Rafał Markiewicz - coach - cel w życiu

Tymczasem sporo osób poszukujących jakiegoś celu w swoim życiu przypomina podróżnych, którzy wbiegają na stację i zamiast patrzeć na tablicę z rozkładem jazdy wybierają pociąg, który według nich jest wystarczająco szybki i nowoczesny. Działają według zasad, skoro mój cel jest dla mnie ważny i tak odległy to muszę wskoczyć w coś naprawdę szybkiego. W ten oto sposób, na stacji w Mediolanie, z pewnością wsiedliby do jednego z pociągów Frecciarossa (Czerwona strzała), który jest najszybszym z pociągów włoskiej kolei. Problem jednak w tym, że te włoskie odpowiedniki naszego Pendolino jeżdżą w różnych kierunkach i ze względu na swoją prędkość zatrzymują się na niewielu stacjach. Nierzadko zdarza się zatem, że choć siedzą w tej mknącej strzale przekonani o swojej zaradności, tak naprawdę jadą w przeciwnym kierunku i w pociągu, który i tak nigdy by się nie zatrzymał na ich stacji…

Co Cię czeka w mieście, którego nie znasz?

Ostatnie wakacje spędziłem we Włoszech, przemieszczając się co dwa-trzy dni do innego miejsca. Jednym z moich przystanków było urocze miasteczko Levanto, położone tuż przy granicy Parku Narodowego Cinque Terre. Choć ten Park Narodowy i pięć przeuroczych miasteczek znajdujących się na jego terenie to główny magnes przyciągający tutaj turystów, ja odkryłem w tym mieście jeszcze jedną niesamowitą atrakcję, która postawiła mnie przed swojego rodzaju „próbą wiary”…

Rafał Markiewicz- coach - coaching - lifefactory - tajemnica

Droga próby

To miał być bardzo spokojny wieczór, po całym dniu zwiedzania Parku Narodowego. Była krótka drzemka, przepyszna pizza i domowe wino, a potem pomysł na mały, niewinny spacer. Początkowo spacerowaliśmy wzdłuż plaży, która jednak po jakimś czasie skończyła się na jednej ze skał. To właśnie wtedy zauważyliśmy niewielki tunel w skale i prowadzącą w nim asfaltową pieszo-rowerową ścieżkę. W tym momencie odezwała się „psiejskość” mojego charakteru i poczułem nieodpartą potrzebę sprawdzenia tego co będzie dalej. Pierwszy tunel był krótki, potem było miejsce wypoczynku z ławkami i pięknym widokiem na zatokę, a tuż za nim kolejny niezbyt długi tunel. Potem kolejne miejsce wypoczynku i…. kolejny tunel, ale już zdecydowanie nie krótki, choć o tym początkowo nie wiedziałem.

Rafał Markiewicz- coach - coaching - lifefactory - tajemnica

Kiedy idziesz drogą, której nie znasz, a na dodatek idziesz wydrążonym w skale tunelem i po przejściu pół kilometra dalej jesteś w tunelu, tak daleko, że nie widzisz już wejścia do niego, ale zarazem tak niedaleko, że nie widzisz jeszcze wyjścia – zaczynasz czuć się bardzo dziwnie. Trochę jakbyś trafił do podziemnych korytarzy złowrogiej Morii, z filmu „Władca pierścieni”. Atmosferę niepokoju dopełnia całkowita cisza, jakiej już dzisiaj się nie spotyka i uczucie chłodu, choć masz świadomość, że na zewnątrz jest gorący wieczór. Skóra zaczyna Ci cierpnąć na karku, a w głowie budzą skrywane demony. Stajesz więc przed zasadniczym pytaniem: iść dalej, czy zawrócić. Nic nie wiesz o tym tajemniczym miejscu, niczego się też w tym momencie nie dowiesz, bo w głębi skały jesteś odcięty od zasięgu sieci komórkowych. Nie masz więc wiedzy, a jedynie przeczucie, intuicję i wreszcie wiarę. Wiarę w to, że na końcu tunelu odkryjesz coś ciekawego i przyjemnego lub w to, że czeka tam to co złe i nieprzyjemne, a twój demon jeszcze szepcze Ci do ucha: „a może ten tunel nie ma żadnego końca?”

Test wiary

Kiedy tak stałem w tym cichym i chłodnym tunelu przypominało mi się pewne opowiadanie o dwóch wędrowcach i mieście. Szło ono mniej więcej tak:

Na skraju jednego z miast siedział starzec, do którego podszedł wędrowiec i zapytał go: „Jakie jest to miasto, do którego zmierzam”. W odpowiedzi starzec zapytał, a jakie było to, z którego przybywasz. Kiedy usłyszał, że pełne dobrych i życzliwych ludzi, a wędrowiec zostawił w nim wielu przyjaciół, starzec uśmiechnął się i powiedział: „To miasto jest również przyjazne i pełne życzliwych mieszkańców. Na pewno poczujesz się w nim bardzo dobrze.” Za jakiś czas do starca podszedł kolejny wędrowiec z pytaniem o to jakie jest to miasto, do którego się zbliża. Starzec ponownie zapytał podróżnik jakie było to, z którego nadchodzi. Kiedy usłyszał, że bardzo złe, nieprzyjazne i pełne złych ludzi bardzo posmutniał. Miał bowiem dla wędrowca bardzo złą informację: miasto do którego nadchodzi, będzie równie nieprzyjazne jak to poprzednie. Miasto jest bowiem miastem, żyją w nim i dobrzy, i źli ludzie. To co w nim odkryjemy i kogo spotkamy, zależy w dużej mierze od tego z jakim nastawieniem do niego przybywamy.

Teraz już wiedziałem co robić. Zdecydowałem się podążać dalej, z nadzieją, że koniec tunelu odkryje przede mną nowe ciekawe miejsce. Nie pomyliłem się, tuż za nim czekało na mnie kolejne piękne i przytulne miasteczko Bonassola. Tak bardzo przypadło mi do gustu, że następnego dnia wieczorem również je odwiedziłem.

A jaką decyzję Ty podejmujesz, stojąc gdzieś pośrodku swoich „życiowych tuneli” – idziesz dalej, czy zawracasz?

afał Markiewicz - coach - coaching - filizanka_small  To wspomnienie z wakacji pisałem w towarzystwie bardzo oryginalnej herbaty owocowej Dynia i Kurkuma

Life Factory - projekt

InspiRacje#5 – Odwaga spełnienia

„Kiedy idealnie gram swoją rolę menedżera w dużej międzynarodowej korporacji , przez większość czasu moje neurony umierają z nudów. Ciągle słyszę o „poważnych wyzwaniach”, „walce” i „sukcesach”. A przecież życie to doskonała zabawa, przygoda, permanentny ciąg zmian. Każdy stan pozornego bezpieczeństwa, jeśli nie znajdujemy go w sobie, zabija nas i oddala od życia. Burzmy go rozsądnie, mądrze i z odwagą. Szukajmy sieb

Rafał Markiewicz- coach - coaching - lifefactory - odwaga spełnienia

Jak chcemy dać szczęście innym, przyjaciołom, rodzinie, jeżeli nie jesteśmy spełnieni? Nie odkładajmy, nie odsuwajmy od siebie myśli o prawdziwym szczęściu, nic wyjątkowego nie zdarzy się ani w długie jesienne wieczory, ani na emeryturze, ani kiedy zarobimy dużo pieniędzy. Przy takim myśleniu zawsze jest ich przecież za mało. Pozorny luksus łatwego życia potwornie kusi. Wydaje nam się, że jest na wyciągnięcie ręki. A przecież pełne bezpieczeństwo jest i tak nieosiągalne. Trzeba odciąć z życia tkankę tłuszczu, którym obrastamy, nim stanie nam serce, bo takie właśnie życie jest naprawdę niebezpieczne.”*

A Ty już odnalazłeś/odnalazłaś siebie?
——————————
Rafał Markiewicz - coach - coaching - sprzedaj lodowke i jedz dookola swiata* Są takie książki, po przeczytaniu których aż mnie nosi. Jestem naładowany energią świeżego spojrzenia lub ukontentowany faktem, że ktoś postrzega świat podobnie do mnie.  Tak też się czułem po przeczytaniu książki Kacpra Godyckiego-Ćwirko „Sprzedaj lodówkę i jedź dookoła świata.”, z której powyższy cytat pochodzi i którą gorąco Wam polecam.
Life Factory - projekt

W trudnościach siła

Często w czasie spotkań z klientami bywam przewrotny. Czasami, aby do czegoś sprowokować mojego rozmówcę, a czasami najzwyczajniej w świecie widzę dane doświadczenie z innej perspektywy. Tak jest właśnie z nierzadko pojawiającym się sformułowaniem „ja to miałem ciężkie życie”. Klient widzi w nim jedynie przyczynę ograniczeń, porażek i braku sukcesów, a ja dostrzegam też wielki potencjał na przyszłość.

Rafał Markiewicz - coach - trudności

Coach wierzy w swojego klienta

To jedna z podstawowych zasad coachingu. Co więcej, na początku wspólnej drogi, klient nierzadko wcale tej wiary nie podziela. Kiedy więc wpatruje się we mnie ze zdziwieniem w oczach, po tym jak oświadczam mu, że w jego często niełatwych doświadczeniach widzę źródło jego siły, opowiadam mu historię o drzewach.

Prawdopodobnie każdy z nas widział gdzieś w górach drzewa rosnące w niesprzyjających miejscach, niemal na litej skale. Cóż, przeważnie nie są to potężne okazy o rozłożystych zielonych koronach. Nie ma się zresztą czemu dziwić. Często smaga je silny i zimy górski wiatr, a korzenie z trudem przeciskają się między kamieniami, aby dotrzeć do i tak ubogiej w wodę i składniki odżywcze ziemi. Tymczasem bracia tych drzew, których nasionka miały więcej szczęścia i trafiły na żyzną glebę, gdzieś w dolinach, żyją sobie w najlepsze. Są wielcy, dorodni i skąpani w zielonej obfitości swoich liści. Bezsprzecznie można rzec, że są w tej sytuacji na pozycji wygranych. Tak…, ale tylko do momentu kiedy wszystko dobrze się układa i żyje się łatwo.

Petter Wohlleben, autor książki „Sekretne życie drzew” zwraca uwagę na fakt, że kiedy trafia się wyjątkowo suche lato, drzewa żyjące dotychczas w dobrobycie gleby bogatej w wodę zaczynają mieć poważne problemy. Nigdy dotąd nie musiały jej racjonować, nie wiedzą jak to robić i w jaki sposób zapewnić sobie przetrwania. Choć gleba robi się sucha jak papier, one wciąż starają się pełną parą pompować wodę do swojego pnia i gałęzi. Zero rozwagi, żadnego instynktu samozachowawczego – bo niby skąd miałyby go mieć. Są zresztą tak ogromne, że potrzebują do przetrwania całej masy wody. Tymczasem niezbyt dorodne drzewa na zboczach gór mają się niemal doskonale. One od lat borykało się z niedostatkiem wody i potrafią z niej korzystać z rozwagą. Doświadczenie wynikające z  ich dotychczasowych problemów, stało się ich najlepszą bronią w tym niełatwym czasie.

Zmiana spojrzenia

Jeśli więc Twoje dotychczasowe życie dało Ci w kość, zarazem dało Ci bogate doświadczenie w radzeniu sobie z problemami i wyzwaniami. Przestań więc żyć przeszłością i na nią ciągle narzekać. Uznaj, że była taka jak była i przestań mówić, że inni mieli lepiej, bo mieli łatwiej – czas może pokazać, że to „lepiej” było bardzo względne.

Do dziś pamiętam klientkę, która na pytanie co najbardziej zapamiętała z naszego pierwszego spotkania, albo co ją w nim najbardziej poruszyło, odpowiedziała: „że pierwszy raz ktoś potraktował mnie inaczej niż ofiarę”. Ty też możesz przestać traktować swoją trudną przeszłość jedynie jako przykrość, a możesz zobaczyć w niej cenną lekcję życia.

Prze_myślnik #21 – natłok informacji

Natłok informacji, przesycenie bodźcami, szum informacyjny oraz rozpaczliwe próby zapanowania nad tym wszystkim, potrafią nas wyczerpać psychicznie i emocjonalnie. Jedyne wyjście to odpuścić, wyłączyć się na chwilę i wziąć na luz. Brzmi prosto, ale w rzeczywistym wykonaniu bywa bardzo trudne. Pamiętam, jak u mnie w domu, wymyśliliśmy sobie sobotę bez internetu i komórek. Na samą myśl o tym planie, już od czwartku chodziłem podenerwowany. Jednak kiedy w niedzielę, totalnie zrelaksowany po sobocie, niespiesznie odpaliłem telefon i komputer okazało się, że świat bez żadnego uszczerbku przetrwał moją nieobecność, a i ja nie bardzo się czułem o coś stratny…