Rafał Markiewicz

Blog

Małe szczęścia

Mieszkają w nas od urodzenia. Kiedy jesteśmy dziećmi, mamy z nimi doskonały kontakt. Niestety z wiekiem, poznawaniem świata, pędem życia, zalewem informacji i reklam tracimy z nimi kontakt niemal całkowicie. Małe szczęścia chowają się głęboko w nas, ustępując miejsca tym wielkim i spektakularnym, choć jakże często pustym i nieosiągalnym.

Rafał Markiewicz- coach - coaching - lifefactory - małe szczęścia

W oczekiwaniu na „deszcz szczęścia”

Nieustannie gonimy za naszym szczęściem i niezaspokojoną satysfakcją z życia. Próbujemy zdobyć na własność najnowszy model smartfona, ciuchy ze świeżo zaprezentowanej kolekcji , dopiero co wydaną książkę lub grę. Koniecznie musimy zobaczyć w kinie najnowszy film, wybrać się w modne miejsce na wakacje, odwiedzić kultową knajpę i awansować w pracy lub poderwać przystojną drugą połówę. Liczba takich pozycji na liście „musimy, chcemy, pragniemy” jest praktycznie niewyczerpana. Spece od marketingu dbają o to, abyśmy uwierzyli w to, że nowy model smartfona, czy nowy ciuch odmienią nasze życie. Uczynią nas kimś wyjątkowym i dadzą poczucie spełnienia, a szczęście niczym rzęsisty deszcz lunie na nas z nieba. W takiej pogoni za „ulewą szczęścia” możemy spędzić całe życie. Kiedy już dobiegamy do „chmury szczęśliwości”, zawsze gdzieś na horyzoncie zaczyna majaczyć jeszcze większa i bardziej spektakularna chmura szczęścia, do której warto biec.

Rafał Markiewicz- coach - coaching - lifefactory - małe szczęścia

Małe krople szczęśliwości

Zawsze fascynowało mnie czemu tak często ludzie żyjący gdzieś w biednych krajach, praktycznie bez żadnego majątku, uśmiechają się na zdjęciach. Dopiero z czasem zrozumiałem, że nie mają oni tak wielkich oczekiwań od życia i świata jak te, które są promowane i funkcjonują w naszej kulturze. Wkrótce poznałem też takich ludzi i w moim otoczeniu. Czerpią oni radość z rzeczy prostych i codziennych. Zachwycają się parą fantazyjnie unoszącą się znad kubka gorącej herbaty, promieniami słońca przebijającymi się przez żaluzje w oknie, zapachem świeżo wypranych ubrań, chwilą spędzoną w wygodnym fotelu z ciekawą książką, czy też spotkaniem z bliskimi. To oni zapalają świeczkę w domu, aby stworzyć miłą atmosferę i znajdują chwilę, aby popieścić swojego psa lub pobawić się z kotem. Mają w domu małe doniczki z przyprawami, aby ich świeży smak i zapach mogły zawsze wzbogacić przygotowywane przyprawy. Zamiast pogoni za „ulewą szczęścia” cieszą się małymi „kroplami szczęśliwości”, bo tych jest całe mnóstwo wokół nich. Dzięki temu szczęśliwi i spełnieni żyją wolniej i spokojniej…

Teraz w okresie świąteczno-noworocznego zabiegania szczególnie warto na powrót obudzić w sobie takie proste „małe szczęścia” i czerpać z nich całe dobro. Jak jeden maluch, który zaśmiewał się do rozpuku po tym jak na białej kartce narysował własnoręcznie kredką niebieską linię. Co narysujesz Ty?

afał Markiewicz - coach - coaching - filizanka_small Pisałem ten artykuł racząc się przepyszną zieloną herbatą Mogo Mogo o smaku mango

Life Factory - projekt

Odkryj na nowo siebie i otaczający Cię świat

Seria filmów zatytułowana „Wewnętrzne światy, zewnętrzne światy” jest genialnym dziełem kanadyjskiego filmowca, muzyk i nauczyciela medytacji Daniela Schmitda. Skłania ona do refleksji na naszym miejscem i rolą we wszechświecie.  Uświadamia, że jesteśmy jego integralną częścią i pozwala zrozumieć jak wszechświat wpływa na nas, i jak my wpływamy na niego. Uzmysławia wreszcie, że wszystko co nas otacza jest połączone i wywodzi się z tego samego źródła, którym jest doświadczenie.

Znajdziecie tu połączenie rdzennej wiedzy wielu kultur, współczesnych odkryć naukowych odsłaniających tajemnicę istnienia oraz bezpośrednich doświadczeń związanych z medytacją i wglądem wewnątrz siebie.

To piękna, ale zarazem pełna merytoryki i konkretów seria, która zachęca do szerszego i pełniejszego spojrzenia na świat, który nas otacza. To również droga do odnalezienia odpowiedzi na wiele nurtujących nas niełatwych pytań o sens naszego życia. Każdy z pewnością odbierze ją po swojemu i zgodnie ze swoimi doświadczeniami. Dla mnie największą wartością poniższych, czterech części serii „Wewnętrzne światy, zewnętrzne światy” był spokój jaki udało mi się osiągnąć, kiedy szerzej i bardziej otwarcie spojrzałem na świat.

Cz. I – Akasza

Nawiązująca do naszego duchowego połączenia ze źródłem. Do energii i wibracji, która przenika cały wszechświat, wszystkie rzeczy i stworzenia.

Cz.II – Spirala

Opowiada min. o znaczeniu „świętej geometrii” w kreacji. O jej udziale w budowie naszego ciała, o drzewiastej strukturze naszego układu nerwowego i o przepływie energii życiowej wewnątrz nas. O czakrach, kanałach energetycznych i sposobach zmniejszania oporu dla przepływu tej energii.

Cz.III – Wąż i lotos

Ta część serii opowiada o pierwotnym znaczeniu i symbolice wielu kultur. O skutkach rozdzielenia nauki od duchowości i fragmentarycznym postrzeganiu wiedzy poprzez specjalizacje. Mówi też o występujących w wielu kulturach dwóch przeciwstawnych siłach oraz powiązaniu występującego w wielu wierzeniach „trzeciego oka” z szyszynką znajdująca się w naszym mózgu. Odkrywa też, czemu w tak wielu religiach, w różnych częściach świata, osoby oświecone/święci mają aureolę wokół głowy.

Cz. IV – Poza myślami

W tej części skupiamy się  na źródle problemów ludzkości.  Pościgu za szczęściem, poszukiwaniu go na zewnątrz nas i traktowaniu jak towaru do nabycia. O jednoczesnym dążeniu do zmiany i stabilizacji. O zahipnotyzowaniu strumieniem informacji, obrazów i wiadomości tekstowych. O znaczeniu spowolnienia i wyciszenia dla odkrycia prawdziwych nas.

afał Markiewicz - coach - coaching - filizanka_small Polecam oglądanie tych fascynujących odcinków w towarzystwie „królowej zielonych herbat”, czyli herbaty Lung Ching – Smocza Studnia

Life Factory - projekt

Kryzys, tragedia i samo dno

Czy tytuł brzmi wystarczająco dołującą i czarno, aby przetrwanie było bohaterstwem?  Jeśli nie, można dołożyć szczyptę dramatu lub trochę dodatkowych przeciwności losu. Jeśli jest wystarczająco dobry, wystarczy usiąść zagłębić się w beznadziejnej sytuacji i przyjmować wyrazy współczucia od bliskich i znajomych.

Rafał Markiewicz - gdynia - gdańsk - coach - trudność - kryzys - probem

Trudność jest wymagająca, kryzys wiele usprawiedliwia

Nie twierdzę, że kryzysy i tragedie nam się nie przytrafiają. Są obecne w naszym życiu od zawsze i są nieuniknione. Ścinają z nóg najsilniejszych i poniewierają odpornych psychicznie. Bywa i tak, że przemieniają nas całkowicie, rzucając w wir życia, z którego łapczywie wyrywamy ile się da, bo już rozumiemy, że nie jesteśmy nieśmiertelni. Szare myszki stają się wampami, romantyczni introwertycy nagle zaczynają wieść życie samców alfa, itd. Jakby się losy nie potoczyły, w pierwszych momentach tragedii lub poważnego kryzysu jesteśmy przytłoczeni i potrzebujemy chwili, aby zacząć działać. Przydaje się też wtedy pomoc i wsparcie ze strony najbliższych.

Trudności w naszym życiu są mniej obciążające i destrukcyjne, tym samym brak reagowania na nie jest trudniej usprawiedliwić. Trudność powoduje niewygodę i dyskomfort, ale nie odbiera energii. Również najbliżsi, zamiast pomocy i opieki nad nami, oferują  nam raczej dobre rady i zachęcenie do działania. Jeśli nic z tym nie robimy, wyrzuty sumienia zaczynają narastać. Tymczasem wiele osób woli narzekać i trwać w tym co choć złe i niewygodne, to jednak znane i przewidywalne. Za cholerę nie chcemy opuścić strefy komfortu i zaryzykować zmiany. Często kieruje nami bardziej  strach przed poczuciem starty: „Co będzie, jeśli zmienię to co mam na coś gorszego?” niż chęć zbudowania i stworzenia czegoś lepszego. Niejednokrotnie, aby jakoś sobie poradzić z tą dyskomfortową sytuacją i uciszyć wyrzuty sumienia, ubarwiamy i podkręcamy tragizm naszej obecnej sytuacji.  Nagle „okazuje się”, że nasze trudności w związku, to już nie trudności a kryzys, trudna sytuacja z szefem w pracy nabiera cechy sytuacji tragicznej a nasza własna firma czy też finanse na koncie nie borykają się z problemami tylko sięgają dna.

Mały zabieg semantyczny, lekkie ubarwienie, szczypta tragizmu i już nasz problem stał się dramatem. Znajomi zamiast z dobrymi radami spieszą z ze wsparciem i współczuciem. Nasze sumienie milknie, umysł zaczyna generować lęk przed zmianą i zaczyna nam brakować energii. Jakże wygodnie się urządziliśmy – nic tylko trwać w letargu i zbierać uwagę znajomych skupionych na naszym dramatycznym położeniu.

Prywatny koniec świata

Chciałbym jasno napisać, że nie podejmuję się oceny tego, co dla kogo jest problemem, tragedią a nawet prywatnym końcem świata. Każdy z nas jest inny, ma inną psychikę jak również, na różnych etapach swojego życia, ma inną kondycję psychiczną. To co kilka miesięcy temu mogłoby być dla mnie problem do załatwienia w pięć minut, dziś gdybym był przepracowany, chory lub borykał się z kilkoma innymi poważnymi problemami, mogłoby się stać tym co by mnie ostatecznie przybiło i odebrało chęć do działania.  Do końca życia będę pamiętał historię młodej dziewczyny potrąconej na przejściu dla pieszych przez biały samochód. Kiedy wyzdrowiała i zdawałoby się, że wróciła do pełni zdrowia, obudziła się trauma. Kiedy tylko stała przy ulicy i czekała, aby przejść na drugą stronę, a nadjeżdżał jakiś biały samochód, dostawała ataku paniki i uciekała z tego miejsca. Tymczasem większość z nas, stojąc przy przejściu, nawet nie zauważy ile samochodów i w jakim kolorze nas mija. Każdy z moich klientów, z którymi pracuję, sam określa na ile dana sytuacja jest dla niego trudna. Ja tylko dociekam, czy faktycznie tak ją postrzega, czy zbudował tylko zasłonę dymną dla usprawiedliwienia niedziałania. Jest to bowiem podstawa do tego, aby ustalić jak mamy dalej razem pracować nad wyjściem z tej sytuacji.

Rafał Markiewicz - gdynia - gdańsk - coach - trudność - kryzys - problem - upadek

Dotykając dna

Kiedy faktycznie jest źle i sądzimy, iż niżej upaść się nie da, pozostają dwie rzeczy do zrobienia. Pierwsza – sprawdzić czy to faktycznie dno, czy jedynie warstwa mułu nad nim i jest jeszcze o co walczyć. Druga, zaakceptować sytuację, w której jesteśmy i wykorzystać nowe możliwości:

  • zanegować schematy i przekonania, którymi żyjemy, a które nas tu doprowadziły;
  • zweryfikować jak bardzo zboczyliśmy od naszego prawdziwego celu w życiu i sobie go przypomnieć, a może wreszcie ustalić;
  • nabrać pokory do życia i planów na nie;
  • nauczyć się odpuszczać i porzucać przesadną ambicję;
  • zbudować odważnie wszystko od nowa, bo co można stracić, gdy już niżej upaść się nie da.

Warto również pamiętać o tym, że:  gdy coś się kończy, jednocześnie coś zaczyna!

Czy boisz się ciszy?

Często podświadomie uciekamy w hałas, aby przypadkiem nie usłyszeć tego co pochodzi z naszego wnętrza. Podłączamy się do „Matrixa” zwanego społeczeństwem lub zabieganiem i trwamy tak w  letargu zapominając o nas samych i naszych prawdziwych potrzebach.

Rafał Markiewicz- coach - coaching - lifefactory - cisza

Cisza jest prawdą

Choć obecnie ciężko w to uwierzyć, cisza jest naszym naturalnym stanem.  Jednak my nieustannie zatopieni w zgiełku i hałasie tracimy umiejętność w niej funkcjonowania. Kiedy pierwszy raz się z nią stykamy reagujemy lękiem, niepokojem  i dyskomfortem, bo nagle tracimy część kontaktu z dotychczas znanym światem. Widzimy go, ale już nie słyszymy. Nauczeni przekazami od innych intuicyjnie czekamy na coś strasznego, czyli przysłowiową burzę, która teraz powinna nadejść. A ona, nie nadchodzi i nie nadchodzi… otacza nas tylko cisza.

„Sprowadziłem Cię, bo o czymś wiesz, ale nie potrafisz tego wytłumaczyć, ale to czujesz. Przez całe życie miałeś przeczucie, że z tym światem coś jest nie w porządku . Nie wiesz co, ale dręczy Cię to i doprowadza do obłędu. To przeczucie sprowadziło Cię do mnie. Wiesz o czym mówię?

– o Matrixie?

– Chcesz wiedzieć co to jest? Matrix jest wszędzie, otacza nas ze wszystkich stron. Nawet tu i teraz. Widzisz go, wyglądając przez okno i włączając telewizor. Czujesz, gdy idziesz do pracy, czy do kościoła, gdy płacisz podatki. To świat, który postawiono Ci przed oczami, by przesłonić prawdę.

– Jaką prawdę?

– Że jesteś niewolnikiem, jak wszyscy inni urodziłeś się w kajdanach. W więzieniu, którego nie możesz poczuć ani dotknąć. W więzieniu umysłów. Niestety nie da się wytłumaczyć czym jest Matrix. Sam musisz się przekonać. To ostateczna decyzja, potem nie będzie odwrotu. Jeśli weźmiesz niebieską obudzisz się we własnym łóżku i uwierzysz w co zechcesz. Czerwoną – zostaniesz w krainie czarów i pokażę Ci dokąd prowadzi królicza nora. Pamiętaj, że mogę Ci zaoferować prawdę i nic ponadto.”

Matrix

Ta wciąż trwająca cisza zmusza nas do wejrzenia w samych siebie, do zastanowienia się nad tym co odczuwamy i co to odczuwanie robi z nami. Nagle zaczynają się do nas przebijać nasze wewnętrzne od dawna tłumione głosy, wrażenia, myśli i refleksje. Ku naszemu zaskoczeniu spodziewana pustka ciszy zaczyna wypełniać się mnóstwem emocji. Nie zawsze będą to tylko dobre emocje, obudzą się i te mniej przyjemne, bo budzi się nasze wnętrze i wszystko co tam od dawna ukrywaliśmy.

Cisza nie krzywdzi, ona tylko pyta

Kiedy wchodzimy w ciszę, kiedy wytłumimy już wszystkie zewnętrzne bodźce i spodziewamy się błogiego uczucia spokoju…. do głosu dochodzi nas wewnętrzny hałas. To nasz umysł broni się przed tym, abyśmy nie uznali go za bezużyteczny i próbuje pokazać jak jest ważny. Nagle przypominają się nam niedokończone sprawy, jednocześnie zaczynamy planować co będzie jutro na obiad, analizujemy ostatnie spotkanie z szefem i zastanawiamy się nad losem porzuconej przyjaciółki a to dopiero początek. Czy możemy temu zapobiec – odpowiedź brzmi: nie! Zjawisko to w medytacji nosi nazwę „wodospadu myśli”. Jedyne co możemy zrobić, to uświadomić sobie, co wyczynia z nami umysł i zająć pozycję obserwatora. Nie walczyć z nim, nie próbować negatywnych myśli czy emocji przerabiać na pozytywne, tylko przyjąć je takim jakie są (bo są częścią nas) i obserwować co one z nami robią.

Nauka przebywania w ciszy przypomina kąpiel na morskiej płyciźnie, do której trzeba dojść po trochę nierównym i wyboistym dnie. W pierwszej chwili rozgrzane ciało odbiera wodę jako zimną, w stopy kują nas kamienie i co chwilę o mało się nie wywracamy pokonując nierówności, jednocześnie zanurzając się coraz bardziej. Kiedy dojdziemy do płycizny nasze ciało już przyzwyczai się do temperatury wody, a gładkie dno i mała głębokość zachęcą nas do położenia się na plechach w nagrzanej słońcem wodzie. Teraz już tylko moment do pełnego relaksu i „rozpłynięcia się” w morskiej toni.

Kiedy przetrwamy „wodospad myśli” czeka nas taka właśnie spokojna „płycizna”, na której rozpłyniemy się sami w sobie. Zaczniemy zupełnie inaczej odbierać sygnały ze swojego ciała i początkowy lęk przed ciszą zastąpi zupełny spokój i pogodzenie ze sobą. Cisza bowiem, jest konieczna do tego, aby odpowiedzieć sobie na pytania: Kim jestem?, Czego chcę w życiu? Czego mi brakuj? Co jest dla mnie ważne? W ten sposób poznajemy lepiej siebie i zaczynamy się coraz bardziej lubić.

Rafał Markiewicz- coach - coaching - lifefactory - cisza

A kiedy, dnia pewnego…

Umiejętność przebywanie samemu z sobą i to jeszcze w ciszy jest bardzo cenną umiejętnością. Wcześniej czy później, ktoś z naszych bliskich może od nas odejść czy to do kogoś innego, czy też naturalną koleją rzeczy opuszczając ten świat. Poczucie krzywdy i straty pcha nas wtedy w objęcia samotności, zaczyna nas otaczać pustka i cisza. Jeśli nie lubimy samych siebie i do tego cisza budzi w nas lęk, będzie to dla nas bardzo trudnym do udźwignięcia przeżyciem.

Porada:
Początkowe zanurzanie się w ciszy, może być niełatwym wyzwaniem. Jeśli przytłoczy Cie natłok myśli lub dopadnie poczucie niepokoju zacznij oddychać przez nos oraz postaraj się zwolnić i wydłużyć wdech i wydech. Możesz zacząć w myślach liczyć oddechy lub wypowiadać opis czynności w trakcie jej wykonywania: „wdech” na wdechu i „wydech” na wydechu – to powinno wystarczająco zająć Twój umysł.  Dzięki temu już po chwili poczujesz się wyciszony i spokojny.

afał Markiewicz - coach - coaching - filizanka_small Pisząc o ciszy popijałem wyjątkową białą herbatę o łagodnym jaśminowym smaku China Jasmine Dragon Phoenix Pearls

Life Factory - projekt

Siła „programów” w naszej głowie

Ostatnio czytałem książkę Don Miguela Ruiza pod tytułem „Cztery umowy” opartą według autora na prastarej mądrości Tolteków. Dom Miguel opisuje w niej źródła ograniczających ludzi, a przyjętych jedynie na wiarę, przekonań, które okradają nas z radości i wywołują niepotrzebne cierpienie. Sposobem na ich przezwyciężenie jest zawarcie z samym sobą czterech umów:

Umowa 1: Szanuj swoje słowo

Umowa 2: Nie bierz niczego do siebie

Umowa 3: Nie zakładaj niczego z góry

Umowa 4: Rób wszystko najlepiej jak potrafisz

W tym wpisie chciałbym się zająć moim zdaniem niezwykle ważną umową nr 2, czyli Nie bierz niczego do siebie. Jej rozwinięcie brzmi: „Cokolwiek inni robią, nie robią tego z twego powodu. To, co mówią i robią, jest wyłącznie projekcją ich własnej rzeczywistości, ich własnych snów. Kiedy uniezależniasz się od opinii i poczynań innych ludzi, przestaniesz niepotrzebnie cierpieć.”

Rafał Markiewicz - gdynia - gdańsk - coach - przekonania

Moc słów, które niszczą

Świetnym przykładem takiej projekcji swojego świata, a w zasadzie samopoczucia, na drugą osobę jest przytoczona w tej książce opowieść o matce i córce:

Była sobie raz kobieta, bardzo inteligentna i o złotym sercu. Miała córkę, którą kochała i rozpieszczała. Pewnego wieczoru wróciła po ciężkim dniu pracy do domu, zmęczona, podenerwowana, z okropnym bólem głowy. Potrzebowała odrobiny ciszy i spokoju, ale córka śpiewała i radośnie podskakiwała. Córka nie uświadamiała sobie, jak czuje się matka. Była w swoim własnym świecie, swoim własnym śnie. Czuła się wspaniale, pląsała i śpiewała coraz głośniej i głośniej, wyrażając radość i miłość. Śpiewała tak głośno, że matczyny ból się nasilił. W pewnym momencie matka straciła panowanie nad sobą. Spojrzała ze złością na swoją śliczną córeczkę i wrzasnęła – “Zamknij się! Co za okropny, nieznośny głos! Czy nie możesz się po prostu zamknąć?!”

 W rzeczywistości matka nie mogła znieść żadnego hałasu, wcale nie chodziło o to, że głos małej dziewczynki był okropny. Ale córka dała wiarę słowom matki i w tym momencie zawarła ze sobą umowę. Od tej pory nigdy nie śpiewała, bo wierzyła, że jej głos jest wstrętny i przerazi każdego, kto go usłyszy. Stała się nieśmiała w szkole i zawsze odmawiała, kiedy proszoną ją, by zaśpiewała. Nawet mówienie do innych stawało się coraz trudniejsze. Wszystko się zmienił w sercu małej dziewczynki z powodu tej nowej umowy: wierzyła, że musi tłumić swoje emocje, jeśli chce by ją akceptowano i kochano.

Załadowano program

Być może w Twoim życiu wydarzyły się podobne sytuacje i nieświadomie zawarłeś ze sobą jakąś niszcząca Cię umowę. Działają one jak programy załadowane do naszej głowy i narzucają nam mnóstwo ograniczeń. Często dają o sobie znać w sformułowaniach miękkich  „nie zrobię tego, bo nie lubię”, „nie zrobię tego, bo niechęcę”, „nie zrobię tego, bo to nie dla mnie”  lub bardzo twardych stwierdzeniach „nie zrobię tego, bo znowu wyjdę na głupka”, „nie zrobię tego, bo to dla bystrych”, „nie zrobię tego, bo jestem za brzydka” itd.

Źródłem tych przekonań zazwyczaj są inni: rodzice, znajomi, rodzeństwo, koledzy z pracy, szef albo zupełnie nieznane osoby, które skomentowały głośno nasze zachowanie. Ludzie ci, być może nie do końca świadomie, swoją wypowiedzią nas zawstydzili, obrazili lub wywołali poczucie strachu. Nauczyliśmy się, że aby unikać tych uczuć musimy ukryć to co – według tych ludzi – było w nas niedoskonałe.

Ten temat nierzadko przewija się w moich spotkaniach z klientami. Szukamy wtedy źródła tego przekonania, próbujemy wrócić do sytuacji, która je wygenerowała i przyjrzeć się jej z punktu widzenia niezależnego obserwatora. Obserwatora, który próbuje również zrozumieć stany emocjonalne pozostałych osób i rozpoznać co mogło spowodować, że wypowiedziały swój krzywdzący nas sąd. Bardzo często wychodzi na to, że po prostu wyładowywały swoją własną frustrację lub w ten sposób radziły sobie ze swoją własną niemocą.

Celebruj codzienność

Często kiedy myślimy o śmierci, rozpatrujemy jej nadejście w perspektywie dalekiej przyszłości. Dopiero, kiedy dotknie nas jakaś ciężka choroba o słabych rokowaniach, perspektywa ta nagle ulega drastycznemu skróceniu. Do tego momentu uważamy, że mamy jeszcze sporo czasu i wiele ważnych oraz istotnych spraw odkładamy na niedookreśloną przyszłość.

Rafał Markiewicz- coach - coaching - lifefactory - codzienność

Niejednokrotnie obiecujemy sobie, że zaczniemy żyć życiem jakiego pragnęliśmy jak tylko awansujemy w pracy na jakieś stanowisko, otworzymy własną firmę, spłacimy kredyt na mieszkanie lub dokonamy równie spektakularnego życiowego osiągnięcia. Nierzadko z tego samego powodu odkładamy na później różne przyjemności życia wierząc w to, iż kiedyś je nadrobimy. Jeżeli myślisz podobnie, przeczytaj poniższą opowieść, która krąży w internecie i wtedy zadaj sobie jeszcze raz pytanie o swoją życiową strategię.

Mężczyzna otworzył szafę z ubraniami swojej zmarłej żony. Na wieszakach znajdowało się wiele sukienek, które miała na sobie raz czy dwa, ale były tam też takie, które czekały na jakąś specjalną okazję.

W pudełku z biżuterią znalazł naszyjniki i kolczyki, których jego ukochana nie nosiła już od dawna. Były tam również pierścionki i bransoletki, o które dbała ze szczególną troską, a także stare bransolety od jej mamy, zapakowane w jedwabnych torebeczkach czekające na wyjątkową okazję.

Mężczyzna nagle wstał i poszedł do jadalni, do szafki z zastawą. Tam stały kryształowe szklanki, droga porcelana, a także srebrny komplet sztućców, który kupił jakiś czas temu żonie – zapakowany jeszcze w zamszowe pudełko czekające na specjalną okazję.

Tak wiele pamiątek w tym domu patrzyło na niego smutno i ponuro, a w powietrzu unosił się zapach kamfory. Jej pogrzeb był przecież wczoraj. Odeszła z tego świata po długiej i ciężkiej chorobie. Wszystkie rzeczy, które kupiła z tak wielkim zapałem, ale nigdy nie zdążyła użyć – były dla mężczyzny jak cios prosto w serce. Był pełen żalu, rozgoryczenia i smutku… „Dlaczego nie nosiła tych wszystkich pięknych sukienek? Dlaczego spędziła życie na oszczędzaniu i wiecznym zbieraniu na przyszłość, której nie dożyła? Dlaczego nie jedliśmy obiadów w tej luksusowej zastawie?” – pytał mąż.

Nikt nie jest bardziej wyjątkowy niż Twoja rodzina! Nie ma chwili bardziej wyjątkowej od tej, która jest właśnie TERAZ!

Z pewnością jest wiele racji w tym, aby oszczędzać i zbierać na gorszy dzień. Jednak nie można się w tym wszystkim zagubić. Należy pamiętać, że żyjemy właśnie DZIŚ. Żyjmy pełną piersią i nie martwmy się na zapas!

Przeszłość jest historią, przyszłość tajemnicą, a teraźniejszość darem! Pamiętaj, że czas spędzony z Twoimi bliskimi jest wart więcej niż wszystkie bogactwa tego świata. Zawsze miej czas na rozmowę, szanuj, słuchaj, dbaj!

Specjalne i wyjątkowe okazje, zdarzają się niezbyt często. Natomiast życie toczy się każdego dnia. Ci najszczęśliwsi spośród nas i zadowoleni z życia nauczyli się celebrować codzienność. To, że dwoje ludzi mogło się po pracy spotkać razem w swoim domu może być wystarczającym powodem do tego, aby włożyć coś wyjątkowego i zjeść pyszną kolację na luksusowej zastawie. Jest to tak samo dobry powód jak to, że obudziliśmy się o poranku kolejnego dnia. Jest przecież wielu ludzi na świecie, którym tego nie było już dane doświadczyć…

afał Markiewicz - coach - coaching - filizanka_small Przy takim temacie nie mogłem wybrać nic innego jak tylko herbatę YOGI TEA  – Radość Życia 

Life Factory - projekt

Co Ci robi stres?

Każdy z nas intuicyjnie wie co oznacza stres. Niemniej jednak, nie zawsze potrafimy go prosto zdefiniować. Co jest tym bardziej trudne, że różnie reagujemy na stres i tak samo różne przyczyny wywołują go u każdego z nas. Najprościej mówiąc stresem nazywamy każdy skierowany względem nas wymóg, który powoduje konieczność chwilowego lub trwałego dostosowania się. Może nim być zarówno rozwód, jak i małżeństwo, awans w pracy albo jej utrata, śmierć bliskiej osoby albo narodziny dziecka. Stres wywoła także wakacyjny wyjazd, organizacja zjazdu rodzinnego, spotkanie towarzyskie z udziałem nieznanych osób a nawet wygrana w totolotka.

Rafał Markiewicz- coach - coaching - lifefactory - stres

Mechanika stresu

Według Hansa Selye, który wiele lat temu zapoczątkował badania nad stresem, nasz organizm radzi sobie z nim na trzy sposoby:

  1. Sygnały informujące o stresie płyną z mózgu przez nerwy ruchowe do mięsni rąk i nóg oraz pozostałych mięśni szkieletowych szykując je do szybkiego działania.
  2. Te same sygnały wędrują z mózgu do najważniejszych narządów w naszym ciele. Serce zaczyna szybciej pracować, podnosi się poziom glukozy we krwi i ciśnienie. Przyśpieszają również płuca i zwiększa się liczba erytrocytów – czerwonych krwinek odpowiedzialnych za transport tlenu z płuc do pozostałych narządów. Dzięki temu jesteśmy lepiej dotlenieni i mamy więcej energii. Jednocześnie spowalnia praca jelit, gdyż trawienie uznawane jest w tym momencie z mniej ważne. Musi dać pierwszeństwo działaniu, które w krytycznej sytuacji może uratować nam życie.
  3. Wspomniane wcześniej sygnały z mózgu trafiają także do gruczołów nadnerczowych i podwzgórza. Te pierwsze powodują zwiększenie wydzielania adrenaliny do krwi, która dla organizmu stanowi bodziec do szybkiego działania. Podwzgórze natomiast dba o widzialnie hormonów, które przyśpieszają przemianę materii (co przyczyni się do szybszej zmiany pokarmu na energię) oraz zwiększają liczbę leukocytów – białych krwinek, odpowiedzialnych za ochronę organizmu przed wirusami i bakteriami (to na wypadek zranienia).

Mówiąc wprost, nasz organizm jest przygotowany w tym momencie do walki lub ucieczki. Całkowicie skoncentrowany na szybkiej reakcji i ochronie organizmu. Napięte mięśnie chronią wewnętrzne narządy a zwiększona liczba białych krwinek jest gotowa do natychmiastowej reakcji w przypadku zranienia lub innych uszkodzeń ciała. Nasz wzrok się wyostrza a pole widzenia zawęża, tak abyśmy mogli szybko wykryć i zlokalizować wroga lub zagrożenie. Dzięki tak doskonałemu przygotowaniu, jesteśmy w stanie przetrwać niejedną sytuację zagrażającą naszemu życiu.

Szkopuł jednak w tym, że przy obecnym rozwoju cywilizacji raczej nie często uciekamy przed drapieżnikami, próbujemy upolować mamuta albo jesteśmy zagrożeni atakiem wrogiego plemienia. Mimo to stresujemy się innymi, znacznie błahszymi, sprawami ale nasz organizm reaguje na stres jakby to chodziło o nasze życie. Dla niego niemiły mail od szefa nie różni się niczym od szarżującego na nas nosorożca. Nie odróżnia pogoni za autobusem od pogoni za zwierzyną i lęku przed samotnością od lęku przed grożącą nam lawiną. Dziś stresujących sytuacji jest znacznie więcej niż kiedyś, ale nie są one tak groźne jak to dawniej bywało. Jednak każda reakcja stresowa odpala w nas znaną od wieków i wyczerpującą nasz organizm sekwencję odpowiedzi na stres. Jeżeli te sytuacje są krótkotrwałe i nie następują jedna po drugiej jesteśmy sobie w stanie z tym poradzić. Kiedy jednak sytuacji stresowych jest za dużo lub żyjemy w długotrwałym stresie zaczynamy z czasem płacić za to naszym zdrowiem.

Rafał Markiewicz- coach - coaching - lifefactory - stres

Konsekwencje zdrowotne

Zdarza się, że nadmierny stres niszczy lub uszkadza zdrowe narządy i układy  w naszym organizmie. Czasem na skutek stresu pogorszeniu ulega stan jakiegoś słabego lub uszkodzonego ogniwa w naszym ciele i na przykład w żołądku pojawiają się wrzody. Czasem pod jego wpływem ujawnia się ukryta dotąd podatność na niektóre zaburzenia psychosomatyczne, jak na przykład wady serca. Czasem stres osłabia mechanizmy obronne organizmu, przez co stajemy się bardziej podatni na działanie różnego rodzaju wirusów i bakterii. Stres bierze też górę nad naszymi zdrowymi nawykami, wyczerpując nas do tego stopnia, że jesteśmy zbyt zmęczeni, aby zażywać ruchu. Bywa i tak, że stres popycha nas w objęcia niezdrowych nałogów takich jak alkohol lub palenie papierosów, które pozwalają na szybkie, choć tylko chwilowe, jego rozładowanie.

Kiedy jesteśmy w stresie nasz oddech przyspiesza i staje się mniej więcej dwukrotnie szybszy od normalnego. Jeśli jest to stan krótkotrwały nasz organizm świetnie wykorzysta dodatkową porcję tlenu. Jeśli jednak sytuacja ma charakter długotrwały to krótki, urywany oddech może doprowadzić do sytuacji, w której spierzchną nam usta a drogi nosowe ulegną podrażnieniu.

Podobnie odpływ krwi ze skóry i układu pokarmowego do mięśni szkieletowych, cały czas gotowych do działania spowoduje, że najpierw chłodne staną się nasze dłonie i stopy. Potem nasza twarz stanie się blada lub popielata a finalnym efektem tej reakcji może być ciężki do zniesienia migrenowy ból głowy oraz nadciśnienie.

W naszym organizmie uruchomi się również „pętla insulinowa”. Wpierw na skutek wysokiego poziomu glukozy we krwi uwolniona zostanie dodatkowa porcja insuliny, by poziom ten obniżyć. Jeśli insuliny we krwi znajdzie się zbyt dużo , poziom glukozy staje się zbyt niski, doprowadzając do hipoglikemii. Efektem tego jest poczucie zmęczenia i przemożna chęć sięgnięcia po coś, co szybko postawi nas na nogi: po papierosa, kawę, cukierka. To z kolei prowadzi do jeszcze większej produkcji insuliny, poziom glukozy znów spada i cały cykl zaczyna się od nowa.

Kolejna reakcja łańcuchowa wywoływana przez stres dotyczy układu trawiennego. Jej skutkiem jest zmniejszenie wydzielania soków żołądkowych oraz spowolnienie ruchów robaczkowych jelit. W efekcie, sytuacja ta może doprowadzić do nieżytu żołądka, nudności bądź zatwardzenia. Do tego dochodzą glikokortykoidy, czyli hormony wydzielane przez organizm w czasie stresu, zwiększają one pośrednio kwasowość żołądka, przez co zwiększa się prawdopodobieństwo pojawienia się zgagi lub wrzodów.

Długotrwały stres powoduje także znaczny spadek aktywności leukocytów, czyli białych krwinek, odgrywających ważną rolę w obronie organizmu przed różnymi chorobami. Do tego dochodzą wahania poziomu immunoglobuliny IgA – białek o istotnym znaczeniu dla układu odpornościowego. Immunoglobuliny IgA, obecna między innymi w ślinie, chronią nasz organizm przed zakażeniami bakteryjnymi i wirusowymi, a zwłaszcza przed infekcjami górnych dróg oddechowych i powstawaniem ubytków pochodzenia próchnicowego w uzębieniu. Teraz powinno być dla Ciebie jasne, czemu wiele osób rozpoczynających pracę w nowej firmie, po pierwszym tygodniu łapie przeziębienia.

Przygotowując ten post, w dużej mierze korzystałem wiedzy zawartej w książce Georgi Witkin „Stres męski – nowe spojrzenie”.

Life Factory - projekt

Zasady bycia człowiekiem

Szare, mgliste i deszczowe weekendy mają według mnie swoją ważną rolę do spełnienia. Zatrzymują nas w domu, zachęcając do poszukiwania ciepłego i przyjemnego miejsca. Wyhamowują nasz codzienny pośpiech, zatrzymują w gonitwie za czymś nowym oraz wprowadzają atmosferę refleksji i zadumy.

Rafał Markiewicz- coach - coaching - lifefactory - Zasady bycia człowiekiem

To dobry moment, aby przypomnieć sobie „Zasady bycia człowiekiem” i zastanowić się, które z nich są dla nas najważniejsze. Ja szczególnie lubię 6, ale każdy z Was znajdzie sobie pewnie swoją.

Zasady bycia człowiekiem

  1. OTRZYMASZ CIAŁO
    Możesz je lubić lub nienawidzić go, lecz pozostanie twoje przez cały czas twojego pobytu tutaj.
  2. BĘDZIESZ SIĘ UCZYĆ
    Zapisano Cię na nieformalne studia w szkole zwanej Życiem. Każdego dnia będziesz mieć szansę odebrać parę lekcji. Mogą ci się podobać, możesz jednak uznać, że są bezużyteczne i głupie.
  3. NIE MA BŁĘDÓW, SĄ TYLKO NAUCZKI
    Dorastanie to proces oparty na metodzie prób i błędów, na Eksperymentach. Eksperymenty „nieudane” są tak samo ważną częścią tego procesu, jak doświadczenia, które się powiodły.
  4. LEKCJA POWTARZANA JEST DOPÓTY, DOPÓKI SIĘ JEJ NIE NAUCZYSZ
    Każda lekcja zostanie Ci zaprezentowana w rozmaitych wersjach, dopóki się jej nie nauczysz. Dopiero gdy ją pojmiesz, przejdziesz do następnej.
  5. NAUKA SIĘ NIGDY NIE KOŃCZY
    Nie ma takiej chwili w życiu, która nie zawierałaby swoich lekcji. Żyjesz, a więc musisz się uczyć.
  6. „TAM” WCALE NIE JEST LEPIEJ NIŻ „TUTAJ”
    Gdy tylko twoje „tam” stanie się „tutaj”, natychmiast znajdziesz sobie następne „tam”, które znów będzie przedstawiać się lepiej niż „tutaj”.
  7. INNI SĄ PO PROSTU ODZWIERCIEDLENIEM CIEBIE
    Nie kocha się ani nie nienawidzi czegoś w innych, jeśli nie kocha się lub nie nienawidzi tego w sobie.
  8. OD CIEBIE ZALEŻY, CO UCZYNISZ ZE SWOIM ŻYCIEM
    Masz wszystkie przybory i bogactwa, których możesz potrzebować. Co z nimi uczynisz, zależy wyłącznie od ciebie. Wybór jest twój.
  9. ODPOWIEDZI NA TWOJE PYTANIA SĄ W TOBIE
    Odpowiedzi na pytania, które niesie życie, są w tobie. Wystarczy tylko przyjrzeć się, wsłuchać i zaufać.
  10. ZAPOMNISZ TO WSZYSTKO
  11. MOŻESZ SOBIE JEDNAK PRZYPOMNIEĆ, KIEDY TYLKO ZECHCESZ

Anonim

afał Markiewicz - coach - coaching - filizanka_small W rozmyślaniach nad powyższymi zasadami z pewnością pomoże wam kubek pysznej herbaty, ja proponuję  Herbatę czarną z żurawiną

Life Factory - projekt