Rafał Markiewicz

Blog

Kamizelka ratunkowa i pasy bezpieczeństwa w życiu i biznesie

Kiedy pracuję z moimi klientami nad przygotowaniem do trudnego dla nich wyzwania, które będzie rozłożone w czasie, niemal zawsze chcę żebyśmy dodatkowo wypracowali rozwiązania, które będą dla nich „pasami bezpieczeństwa” i „kamizelką ratunkową”.

Klienci, szczególnie Ci z biznesu nauczeni skupiania uwagi na zadaniu i efektywności jego rozwiązania zwykli zapominać, że zadanie nie wydarza się w próżni i szczególnie jak będzie trwało ono dłużej będą mu towarzyszyć różne stany i wydarzenia w jego otoczeniu i ich życiu.

Klienci nie z biznesu, często nie mają  wprawy w planowaniu wyzwań i często też nie mają bogatych doświadczeń w pokonywaniu różnych trudności. Z tego powodu przeraża ich już samo wyzwanie i to przerażenie jest na tyle spore, że nie pozwala spojrzeć na to co nadchodzi z szerszej perspektywy.

Tymczasem na każdego, kto mierzy się z długotrwającym trudnym wyzwaniem spadną wcześniej czy później wątpliwości, zmęczenie, chęć rezygnacji z wyzwania, czy przytłoczenie komplikacjami. Właśnie na te zdarzenia chce ich dobrze przygotować, oprócz pomocy w uporaniu się z samym zadaniem jakie wynika z wyzwania.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - wyczerpanie - wyzwanie - brak energii - komplikacje

Systemy zabezpieczeń

Pasy bezpieczeństwa – ich główny zadaniem jest zabezpieczenie naszego ciała w sytuacjach, w których dochodzi do gwałtownego zahamowania pojazdu, kolizji przy dużej prędkości, wypadnięcia z drogi i np. koziołkowania pojazdu. Zabezpieczają nas też w samolotach przy startach, lądowaniu i podczas przydarzających się ostatnio coraz częściej turbulencji w czasie lotu. Zabezpieczają nasze ciało przed przemieszczaniem się, uderzaniem o różne elementy czy nawet wypadnięciem przez szybę.

Kamizelki ratunkowe – spełniają kilka ról w kryzysowych sytuacjach. Kiedy wpadamy do wody, to ich wyporność powoduje, że zawsze wyniosą nas na powierzchnię i pozwolą złapać oddech. Zadziałają nawet w sytuacji gdy wpadamy do wody po jakimś zderzeniu i straciliśmy przytomność. Mają jeszcze jedną super cechę, która przyda się nawet tym, którzy umieją pływać i nie stracili przytomności. Jeśli będą musieli oczekiwać w wodzie na ratunek sporo czasu i opadną z sił, one utrzymają ich na powierzchni i nie pozwolą pójść pod wodę.

Co systemy zabezpieczeń mają wspólnego z wyzwaniem do realizacji?

Pozwalają one w miarę bezpiecznie odpowiedzieć na twa typu problemów, które się pojawią.

Turbulencje w wzywaniu – są to momenty spiętrzeń trudności w realizacji zadania. Często nie planowane, a czasami nawet nadchodzące ze strony, z której byśmy się ich nie spodziewali np.

porzucił nas wspólnik realizujący z nami to zadanie

liczyliśmy na wsparcie najbliższych, a oni sabotują nasze działania

sprawy proceduralne miały iść szybko, a mnożą się zawiłości i utrudnienia

do dużej sterty problemów, doszły kolejne

przekraczamy wstępnie planowane koszty

pojawia się „przeciwnik” aktywnie utrudniający nasze działania

To trochę przypomina sytuację jakby nasz projekt wypadł z drogi i jechał po sążnistych wybojach, koziołkował lub przewrócił się na bok. W każdej z tych sytuacji możemy się potężnie poobijać. Czym bardziej będziemy pobijani, tym bardziej boli i demotywuje do działania. Zaczynamy się zastanawiać, czy to jest warte tego wysiłku, stawiamy pytanie „po co ja to robię”, czy to mi coś w ogóle da itp. itd.

Pasem bezpieczeństwa będzie zawczasu przedyskutowanie sobie tego po co chcesz podejść do danego wyzwania, jasne określenie jego celu i korzyści jakie Ci przyniesie jego realizacja. Następnie spisanie tego i trzymanie tej notatki w jakimś podręcznym miejscu w trakcie całego wyzwania. Kiedy opadniesz z sił, będziesz miał gorszy dzień i dopadną Cię wątpliwości ta notatka pozwoli przypomnieć sobie po co to robisz. Uwierz mi, że jak nie będziesz miał tego spisanego, to w trudnych monetach nie przypomnisz sobie tego tak łatwo. Chodzi o to, abyś niczym pasami bezpieczeństwa był przypięty do celu i korzyści z tego działania.

Brak siły i energii – każde wyzwanie męczy, a długotrwałe niemal wysysa energię. Ta natomiast jest niezbędna do pokonywania przeszkód i trudności. Z tego powodu, już zawczasu przygotowujemy z moimi klientami jakieś dostępy do „źródełek energii”, z których będą się doładowywali. Może to być zadbanie o higienę pracy i czas na relaks oraz odpoczynek w trakcie trwania wyzwania. Może to być zintensyfikowanie spacerów na łonie natury, albo spotkań ze znajomymi w zależności od tego co komu dodaje energii. Pomysły skąd czerpać energię naprawdę bywają bardzo różne. Chodzi jednak o to, aby określić je zawczasu i stosować w ramach profilaktyki, a nie jako lekarstwo w stanach wyczerpania. Stały dopływ energii, będzie działał jak kamizelka ratunkowa, pozwalając nam utrzymać się na powierzchni wody w trudnych i wyczerpujących momentach.

Musze przyznać, że wielu moich klientów jest zaskoczonych w czasie naszej pracy nad przygotowaniem się do wyzwania, kiedy ich pytam: „Wiemy, że to zadanie będzie zużywać Twoją energię, jak zamierzasz ją na bieżąco doładowywać?”.

 

Sposoby zabezpieczeń wypracowywane z moimi klientami bywają bardzo różne, tak samo jak różni są moim klienci i ich sprawy. Ostatnio pomagałem zapinać pasy bezpieczeństwa i zakładać kamizelki ratunkowe w takich sytuacjach jak przygotowanie do rozwodu, zmiany pracy, zmiany ścieżki kariery, przeprowadzka do innego miasta, reorganizacja firmy, rozpoczęcie działalności w nowym obszarze (zmian profilu), podjęcie się prowadzenia jednocześnie dwóch dużych projektów.

Ich posiadanie, nie oznacza konieczności skorzystania z nich. Jednak już sama świadomość, że je mamy i możemy z nich skorzystać w razie potrzeby, dodaje poczucia bezpieczeństwa i odwagi w działaniu.

 

Ważny sygnał ostrzegawczy z Twojej głowy

W dzisiejszym pędzącym świecie całkiem łatwo jest doprowadzić do stanu przeciążenia naszego organizmu. Nie trzeba się nawet jakoś specjalnie starać. Wystarczy przez chwilę być nieuważnym i wziąć na siebie za dużo, albo pozwolić innym na wrzucenie nam tego.

Czasami to nawet nie jest kwestia obiektywnie zbyt dużej liczby zadań czy zdarzeń. Natomiast jest ich zbyt dużo w odniesieniu do naszej kondycji fizycznej czy psychicznej w danej chwili. Pojawia się wtedy taki moment, że przychodzi myśl: „chciałbym, stracić przytomność na dwa dnia, aby się na moment od tego wszystkiego odłączyć”, „po co mi ta firma, gdybym był zwykłym stoczniowcem życie byłoby prostsze”, „mam tego wszystkiego dość, specjalnie zawale ten projekt niech mnie wywalą i będzie po wszystkim”.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - sygnał ostrzegawczy - incepcja

Powyższe myśli są tylko przykładami, u każdego z nas mogą brzmieć nieco inaczej. Co tak naprawdę one oznaczają? Czy faktycznie chcielibyśmy aby zrealizował się scenariusz w nich zawarty?

Bączek w „Incepcji”

„Incepcja” to film Christophera Nolana z 2010 roku, który opowiada o przygodach Doma Cobba i jego zespołu specjalistów. Zajmują się oni tytułową  incepcją, czyli projektowaniem i wchodzeniem do snów innych osób w celu zaszczepienia im w umyśle jakiegoś pomysłu – może to być np. inwestycja na giełdzie, albo pogodzenia się z kimś, z kim jesteśmy od dawna w konflikcie.

Wchodzą jednak do świata snów innych ludzi można się czasami zagubić i przestać odróżniać co jest snem, a co rzeczywistością. Z tego powodu każdy z członków tego zespołu ma swój sposób na sprawdzenie, czy wciąż śni. Dla Doma jest to puszczenie małego bączka. Jeżeli urządzenie się przewraca, to znaczy, że jest w realnym świecie. Jeżeli jednak nie przestaje się kręcić, to wie, że jest w stanie snu.

Kreacja w naszej głowie

Nasz umysł też tworzy różne światy, a w zasadzie sposoby postrzegania rzeczywistości. Uruchamia różne filtry, perspektywy i podpina pod to jeszcze jakieś przekonania.

Szczególnie lubi posługiwać się lękiem i wkręcać nam filmy o tym jak wszystko pójdzie zaraz źle. Do tego swoje dołoży wewnętrzny krytyk. Jeżeli tylko coś będzie nam szło nie tak, lub w ogóle nie pójdzie, od razu poczęstuje nas informacją, że: „jesteśmy do niczego”, „jesteśmy słabi”, „jesteśmy głupi”, „wszyscy się z nas śmieją” itd. itp.

Właśnie w tych momentach kiedy jesteśmy zmęczeni lub osłabieni (np. z powodu choroby) wali się na nas wszystko: nie mamy siły, mamy wizję jak wszystko zaraz pójdzie źle i wiemy jak kiepscy jesteśmy. Myśl, żeby zemdleć, specjalnie zawalić projekt lub zostać stoczniowcem wyrasta jak spod ziemi.

I teraz uwaga… te myśli są jak bączek w Incepcji.

Jeżeli popłyniemy za nimi i zaczniemy rozmyślać jak super byłoby, gdyby się wydarzyło to o czym sobie pomyśleliśmy to znaczy, że wypadliśmy z realnego świata. Wpadając najprawdopodobniej w wyimaginowaną pułapkę, którą zastawił na nas lęk.

Jeżeli natomiast otrząśniemy się z tych myśli i pomyślimy „co ja pieprzę” – jesteśmy w świecie realnym.

Utarta przytomności na dwa dni niczego nie załatwi.

Umyślne zawalenie projektu spowoduje, że stracimy robotę i poczucie wiary w siebie. Jeżeli już, to pociągnij ten projekt najlepiej jak potrafisz. Jeżeli uda Ci się go skończyć, będziesz miał sukces, ale zarazem po tym zwycięstwie możesz złożyć wypowiedzenie, aby nigdy już się nie narazić na takie przeciążenie. Jeżeli projektu nie uda się skończyć, będziesz miał czyste sumienie – zrobiłeś co mogłeś.

 No i pomysł zostania stoczniowcem, gdy dzisiaj jesteś menedżerem lub właścicielem firmy – naprawdę? W tym pomyśle pociąga cię tylko brak odpowiedzialności na stanowisku stoczniowca, a nie robota jaką wykonuje stoczniowiec. Najprawdopodobniej znienawidziłbyś ją w parę dni.

Spirala lęku

Czemu podejście do tych myśli jak do bączka z „Incepcji” jest takie ważne?

Bo takie myśli przeważnie powodują u nas przygnębienie, spadek energii, której i tak jest mało, poczucie żalu i straty (bo mogło by być tak fajnie) oraz szepczą „nie masz wyjścia, nie dasz rady, polegniesz”. Ulegając im, podkręcamy lęk, a lęk kreuje dalsze jeszcze bardziej katastroficzne wizje. Ta nakręcająca się spirala już wiele osób popchnęła do depresji, wypalenia zawodowego lub innych zaburzeń.

Kiedy potraktujemy te myśli jako ostrzeżenie, że odpadliśmy od realnego postrzegania świata – możemy na nie racjonalnie zareagować. Zatrzymać się na moment. Wziąć kilka głębszych oddechów. Zdystansować się od sprawy, aby zobaczyć ją bardziej obiektywnie i z większej perspektywy. Następnie podjąć przemyślane działania, które będą szły w dwóch kierunkach:

Pierwszy – wzmocnić siebie. Np. zadbać o sen, lepsze odżywianie, lepsze nawodnienie, krótki spacer lub podanie sobie odpowiednich suplementów.

Drugi – spojrzeć gdzie jesteśmy, gdzie chcemy dojść i wyznaczyć pierwsze kroki, które są najpilniejsze lub konieczne. Działać strategicznie, a nie próbować jednocześnie ogarniać wszystko i gasić wszystkie pożary. Być może jasno zakomunikować, że potrzebujemy wsparcia.

Myśli, o których piszę w tym artykule nie są ani dobre, ani złe. Są za to jasnym sygnałem, że trzeba coś zmienić w naszym działaniu. To jak do nich podejdziemy, zależy już tylko od nas.

Samowspółczucie – iluzoryczna słabość, która dodaje nam siły

W mojej pracy coachingowej często pracuje z osobami, które są bardzo wymagające wobec samych siebie. Wysoko stawiają swoją życiowo-zawodową poprzeczką i choć są zmęczone lub nawet przemęczone cały czas nie odpuszczają. Chcą udowodnić sobie i innym, że są silne i dadzą radę. Zupełnie nie mając świadomości, że tej siły w ten właśnie sposób się pozbawiają.

Współczucie dla samego siebie, zwane samowspółczuciem, to pojęcie dość odległe naszej kulturze. Polska kultura tradycyjnie ceni ciężką pracę i samodyscyplinę a samowspółczucie traktuje jako równoznaczne z lenistwem lub brakiem ambicji. Do tego dochodzą silne w naszej kulturze wartości katolickie, które choć cenią pomoc i współczucie dla innych, to już podobne traktowanie samego siebie nierzadko określają mianem egoizmu. Efektem tego swoistego miksu jest przekonanie, że samowspółczucie jest sprzeczne z ideą bycia produktywnym i odpowiedzialnym.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - samowspółczucie - współczucie dla samego siebie

Korzeni podejścia opartego na współczuciu dla samego siebie można się doszukiwać w starożytnych tradycjach medytacyjnych i filozoficznych, takich jak buddyzm. Znajdziemy je także w jednej z podstawowych zasad jogi zwanej Ahimsą. Jest to reguła etyczna nakazująca niewyrządzanie krzywdy i co ciekawe odnosi się ona zarówno do innych jak i samego siebie. Zatem samowspółczucie oznacza traktowanie siebie z taką samą życzliwością, zrozumieniem i wsparciem, jakie okazalibyśmy bliskiej osobie w trudnych chwilach.

Dlaczego samowspółczucie jest ważne?

Samowspółczucie bywa mylnie utożsamiane z biernością lub rozczulaniem się nad sobą, jednak takie spojrzenie jest dalekie od prawdy. W rzeczywistości, samowspółczucie to aktywne podejście do własnych potrzeb i emocji, które sprzyja zdrowemu i zrównoważonemu życiu.

1 Redukcja stresu i lęku

Jeżeli potrafimy być dla siebie życzliwi w trudnych sytuacjach to dzięki temu doświadczamy mniejszego stresu i niepokoju. Kiedy jesteśmy dla siebie surowi i krytyczni, zwiększamy poziom kortyzolu – hormonu stresu. Życzliwość wobec siebie aktywuje system relaksacji, co sprzyja redukcji stresu i lęku.

2 Lepsze zdrowie psychiczne

Jak pokazują badania, osoby praktykujące życzliwość wobec samych siebie mają niższe ryzyko depresji i innych zaburzeń psychicznych. Samowspółczucie pomaga w radzeniu sobie z negatywnymi emocjami i trudnymi doświadczeniami. Dzieje się tak, bo zamiast tłumić uczucia lub je ignorować, uczymy się ja akceptować i przeżywać w zdrowy sposób.

3 Wzrost motywacji i odporności

Ten aspekt lubię szczególnie za jego przewrotność. Wbrew powszechnemu przekonaniu, samowspółczucie nie prowadzi do pobłażliwości wobec siebie i lenistwa. Jest wręcz odwrotnie – badania pokazują, że osoby współczujące sobie są bardziej zmotywowane do osiągania celów i podejmowania wyzwań. Wiedzą, że mogą liczyć na swoje wsparcie, nawet jeśli coś pójdzie nie tak, co zwiększa ich odporność psychiczną i zdolność do podejmowania ryzyka.

Przypomnij sobie z ilu możliwości zrezygnowałeś w swoim życiu, bo nie dawały gwarancji sukcesu i miałeś poczucie, że gdybyś podjął się tego ryzyka i nie odniósł sukcesu, to byś sobie nie wybaczył tej błędnej decyzji. To właśnie m.in. z tej przyczyny mnóstwo ludzi tkwi od lat w pracach, których nienawidzi i w związkach, w których się tylko męczy – nic z tym nie robiąc.

4 Lepsze relacje z innymi

Osoby współczujące sobie są bardziej empatyczne i wyrozumiałe zarówno wobec siebie, jak i wobec innych. Łatwiej rozumieją i akceptują fakt, że wszyscy ludzie mają swoje trudności i słabości, co sprzyja budowaniu głębszych i bardziej autentycznych więzi. Są w tej sytuacji też mniej skłonne do krytycznej oceny innych.

5 Wzmocnione poczucie własnej wartości

Dzięki praktyce samowspółczucia budujemy zdrowe poczucie własnej wartości, które nie opiera się na porównaniach z innymi ani na osiągnięciach zewnętrznych. Dzięki temu nasz poczucie wartości jest bardziej stabilne i odporne na zmieniające się okoliczności. Mamy świadomość, że zasługuje na miłość i szacunek, niezależnie od tego, co się dzieje w naszym życiu.

6 Konstruktywne podejście do błędów

Praktykując samowspółczucie potrafimy bardziej konstruktywnie podejść do swoich błędów i porażek. Zamiast obwiniać się i krytykować, uczymy się z tych doświadczeń i szukamy sposobów na poprawę. To podejście wspiera rozwój i adaptację, tak ważne w dzisiejszym dynamicznie zmieniającym się świecie.

7 Zdrowy balans między pracą a odpoczynkiem

Osoby współczujące sobie potrafią dostrzec, kiedy potrzebują przerwy i regeneracji, co zapobiega wypaleniu zawodowemu i chroni przed chronicznym stresem. Taki balans sprzyja długofalowej efektywności i zdrowiu.

Warto zatem pamiętać, że samowspółczucie to wbrew pozorom potężne narzędzie, które może znacząco poprawić nasze zdrowie psychiczne i emocjonalne, zwiększać motywację i wzmacniać poczucie własnej wartości. W dzisiejszym świecie, pełnym wyzwań i presji może ono stanowić klucz do zdrowszego i bardziej spełnionego życia.

Właściwy kierunek, jest ważniejszy niż właściwe decyzje

W naszym życiu często stajemy przed sytuacjami, które zmuszają nas do podejmowania decyzji. Niejednokrotnie te wybory mogą wydawać się przytłaczające. Szczególnie jeżeli wierzymy w to, że każda decyzja ma znaczenie dla naszego sukcesu lub porażki. Jeżeli faktycznie tak myślimy, znaleźliśmy się w pułapce, która z jednej strony blokuje nasze wybory, a z drugiej strony straszliwie wyczerpuje nasze zasoby energetyczne.

To czego potrzebujemy, to szerszego spojrzenia i przyłożenia większego wysiłku nie do jednostkowych decyzji, ale do wyboru i trzymania się wybranego kierunku.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - właściwe decyzje - kierunek

Decyzje vs. kierunek

Decyzje to konkretne punkty na mapie naszego życia – np. wybór szkoły, zmiana pracy, zakup nowego mieszkania. Każda z nich wydaje się wręcz monumentalna w momencie, w którym musi być podjęta. Kiedy jednak spojrzymy na szerszy obraz, dojdziemy do wniosku, że to nie pojedyncze decyzje definiują nasze życie, ale definiuje je raczej kierunek, w którym zmierzamy.  

Podążanie we właściwym kierunku należy rozumieć jako dążenie do celów, które są zgodne z naszymi wartościami i aspiracjami (pod warunkiem, że je znamy). Jeśli skupimy się na kierunku, łatwiej możemy zaakceptować błędy i zmiany decyzji, ponieważ mamy świadomość, że są one częścią większego procesu. Dzięki temu unikniemy tzw. paraliżu decyzyjnego. Skupiając się jedynie na właściwym podejmowaniu decyzji, nadajemy im wyimaginowanie wielkiego znaczenia i niemal umieramy ze strachu, że każda podjęta decyzja może być tą „złą”.

Ja sam w takich sytuacjach używam jednej z technik, którą poznałem na kursie coachingu. Kiedy utykam w jakiejś decyzji staram się na nią spojrzeć z szerszej perspektywy. Najpierw próbuję poczuć jak się z nią czuję, kiedy jestem blisko niej. Potem w wyobraźni przesuwam się w najdalszy róg pokoju i stamtąd przyglądam się tej sytuacji. Następnie w wyobraźni oddalam się tak daleko, aby widzieć tę decyzję z perspektywy całego miasta a następnie całego kraju. Ostatecznie wznoszę się ponad naszą planetę i patrzę na tę decyzję z perspektywy kosmosu. Zapewniam, że w tym momencie schodzi ze mnie cała presja i ciśnienie związane z tą decyzją. Nagle, okazuje się ona małym niewiele znaczącym wyborem, którego muszę dokonać. Z tak poszerzoną perspektywą i większym luzem powracam do samej decyzji, aby ją podjąć.

Znaczenie kierunku w życiu

Załóżmy, że jestem młody chłopakiem, który marzy o karierze w branży technologicznej. W pewnym momencie staję przed wyborem: pójść na studia informatyczne na renomowanej uczelni, czy podjąć pracę w start-upie, w którym od razu będę zdobywał praktyczne doświadczenia. Całą sytuację utrudnia to, że obie opcje mają swoje plusy i minusy, a w momencie podejmowania tej decyzji jawi mi się ona jako kluczowa dla mojej przyszłej kariery/życia.

Znajduję się więc pod ogromną presją, rozpaczliwie szukając odpowiedzi na pytania: Co wybrać, aby postąpić właściwie? Czy to będzie najlepsza rzecz dla mnie? A prawda jest taka, że tego nie wiem. Jedyne co mogę zrobić, to dokonać wyboru i sprawić, aby ten wybór stał się najlepszym wyborem jakiego mogłem dokonać.

Jeżeli mam jasno wytyczony kierunek – rozwój w branży technologicznej – to obie decyzje mogą mnie doprowadzić do sukcesu. Jeżeli tylko będę się konsekwentnie trzymał wytyczonego kierunku i uczył się oraz rozwijał swoje umiejętności, niezależnie od wybranego scenariusza.

Z tego powodu tak kluczowe jest, aby włożyć więcej wysiłku w pracę, która ma miejsce po dokonaniu wyboru, niż w cały wysiłek włożony w dokonanie tego wyboru.

Skupienie na właściwym kierunku

Pozostaje pytanie, jak dokonać tego, aby bardziej skupiać się na kierunku, niż na właściwych decyzjach. Poniżej podaję cztery kroki, które według mnie są kluczowe:

Określenie swoich wartości i celów – zrozumienie tego, co jest naprawdę dla Ciebie ważne. Dzięki temu możesz ustawić ustawić życiowy kompas w odpowiednim kierunku.

Elastyczność i adaptacja – bycie otwartym na zmiany i niespodziewane okoliczności. Nawet jeśli jakaś decyzja nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, to może ona otworzyć drzwi do nowych możliwości.

Nauka na błędach – błędy są nieodłączną częścią procesu. Są błędem, ale nie należy ich postrzegać  jako porażki, lepiej podchodzić do nich jak do cennych lekcji. Pomagają one lepiej zrozumieć siebie i swoje cele. Czasami też pozwalają na przyszłość wykluczyć z naszych decyzji pewne kierunki, które nam nie odpowiadają.

Stały rozwój – konsekwentne dążenie do samodoskonalenia. Dzięki temu, bez względu na decyzje jakie podejmujesz, skupienie się na ciągłym rozwoju zapewni, że zawsze będziesz zmierzać w stronę swojego celu.

Podsumowaniem dla tego wpisu, niech będzie poniższy cytat:

Świadomość tego, że mamy wpływ na swoje życie, jest ciągle niewystarczająca. Większość ludzi uważa, że nie mają wyboru i że to świat zewnętrzny determinuje to, co mogą, a czego nie mogą. To nieprawda. Możemy mieć wpływ na swoje życie, kiedy podejmujemy odważne decyzje i nie zrażamy się niepowodzeniami, które są naturalną częścią życia

Jakub. B. Bączek

Prze_myślnik #76 –  Trwała wartość doświadczeń

W dzisiejszym konsumpcyjnym świecie niemal na każdym kroku kuszą nas nowoczesne gadżety, modne ubrania, czy różnego rodzaju dobra. Idąc nawet do jednego z popularnych dyskontów, znajdziesz tam specjalne strefy, w których czekają na Ciebie artykuły przemysłowe promowane w ramach specjalnych tygodni. Otwarcie dowolnej strony internetowej z wiadomościami skutkuje mnóstwem informacji i reklam, które uświadamiają Cię co jest dzisiaj trendy, jak daleko odstajesz od tego co modne i co musisz nabyć, aby znaleźć się w grupie będącej teraz na TOPie.

W sumie to nic nowego i powinniśmy się do tego przyzwyczaić. Jednak ciągle łapiemy się na te sztuczki. Ostatecznie po drugiej stronie pracują spece od psychologii sprzedaży i niecnie wykorzystują nasze naturalne reakcje. Starają się wyłączyć nasze krytyczne myślenie i jeżeli już koniecznie potrzebujemy się nad czymś zastanowić, to dbają abyśmy główkowali nad tym czy kupić przedmiot A, czy przedmiot B – zamiast, czy w ogóle coś kupować.

Efektem tych działań jest coraz większa powierzchowność ludzi, płytkość relacji społecznych, nieustająca pogoń za nowymi rzeczami i niemal zanik refleksji. Stajemy się wewnętrznie puści i emocjonalnie niedorozwinięci, koncentrując całą naszą uwagę na tym co na zewnątrz. Zapominamy w ten sposób o wartościach jakie niosą ze sobą doświadczenia i głębokie przeżycia.

Wartość doświadczeń i nowych przeżyć

Kupując nowe przedmioty jesteśmy nimi zachwyceni. Nowy telefon, świeżo wyremontowane mieszkanie lub nowy model komputera wzbudzają ogromne emocje i radość. Niestety, z czasem ta ekscytacja gaśnie. Urok nowości zanika, a przedmioty które były źródłem satysfakcji, stają się codziennością, tracąc na swojej wartości.

Zupełnie inaczej jest z inwestowaniem w doświadczenia, które przynoszą długoterminowe korzyści dla nasze samopoczucia. Badania psychologiczne potwierdzają, że ludzie którzy decydują się na przeżywanie różnych doświadczeń, często odczuwają większą satysfakcję z życia i mają lepsze relacje międzyludzkie. Wspomnienia z tych wydarzeń stanowią trwałe źródło szczęścia, które można przywołać w każdej chwili. Jest to super cenny zasób w dzisiejszych czasach, w których tak wielu ludzi dopada depresja.

Przy czym, to o czym warto pamiętać, to fakt że naszych doświadczeń nie powinniśmy mierzyć ich wizualną atrakcyjnością w kontekście postów na Instagrama. Miarą ich wartości niech się staną: wysiłek jaki musieliśmy w nie włożyć, nutka niepewności jak się z nimi wiąże, dotarcie do wrażeń lub emocji, których do tej pory nie doświadczaliśmy.

Rodzajem takich doświadczeń może być np. wyjście do teatru, w którym musimy uruchomić zasoby naszej wyobraźni i emocji, aby dotarł do nas przekaz przedstawienia. Może być nim parogodzinny spacer po lesie bez telefonu komórkowego, w którym nasza uwaga skupia się na otoczeniu i chłonięciu przyrody. Jednym z moich najmilszych doświadczeń ostatnich miesięcy było siedzenie na plaży i przesypywanie piasku w dłoniach przyglądając się jednocześnie bezkresnej wodzie. Do dziś czuje ciepłe ziarenka muskające moją skórę dłoni i to jak dobrze i spokojnie czułem się w tamtym momencie.

Nieustającym źródłem doświadczeń są różnego rodzaju wyjazdy i podróże. Zarówno te dalekie do innych krajów, jak i takie zupełnie bliskie, w których odkrywamy nowe miejsca lub możemy zaobserwować jak się zmieniły te już nam znane. Tak samo ekscytujące bywa poznawanie nowej wiedzy i uczenie się. Przy czym najfajniejsze są te formy, w których spotykamy się z innymi ludźmi, razem z nimi poznajemy coś nowego i możemy wymieniać się wrażeniami. Nowa wiedza poszerza nasze horyzonty, nowi ludzie stymulują nas do ich poznania, a czasami również radzenia sobie z odmiennością poglądów, wartości i doznań.

Ostatnio jeden z moich znajomych opowiedział mi o swoim ciekawym podejściu do ludzi których poznaje. Stara się nie wchodzić w ewentualną polemikę z ich poglądami, ale gryzie się w język i daje im więcej przestrzeni, żeby o nich opowiadali. W ten sposób uczy się patrzenia na świat oczami innych.

Pomyśl sobie teraz, czy wolałbyś byś na jakimś spotkaniu towarzyskim poznać tego mojego znajomego, czy też jakąś bardzo powierzchowną osobę, ale za to w markowych ciuchach i z najnowszym modelem IPhone w ręku.

Magia tego, że staramy się doświadczać czegoś nowego i poznawać nowe rzeczy, polega na tym, że musimy uwrażliwić nasze wnętrze i stać się bardziej otwarci na innych. W ten sposób budujemy nasze wewnętrzne bogactwo, ale i atrakcyjną osobowość, która przyciągnie do nas równie ciekawe osoby.

Dywidenda wspomnień

Podsumowując – zamiast bezrefleksyjnie gonić za materialnymi dobrami, czasami warto zatrzymać się i zastanowić, co naprawdę przynosi nam trwałe szczęście. Doświadczenia, które gromadzimy przez całe życie, mają unikalną zdolność do wzbogacania naszego wnętrza i dodawania wartości do naszej codzienności. Inwestowanie w doświadczenia to inwestowanie w „dywidendę wspomnień”, która wypłaca się przez całe życie, przynosząc nam radość i satysfakcję na długo po tym, jak zniknie początkowy blask materialnych dóbr.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - wartość doświadczeń

Nielinearny rozwój zawodowy  – nowy trend w planowaniu kariery

Współczesna rzeczywistość zawodowa to dynamiczne środowisko, które wymaga elastyczności i nowych podejść do kreowania kariery zawodowej. Coraz częściej obserwowanym zjawiskiem jest odejście od typowej linearnej koncepcji ścieżki kariery od punktu A do B. Wciąż ewoluujące trendy technologiczne, ekonomiczne i społeczne zachęcają do podejścia nielinearnego, w który występują tzw. rozwojowe skoki w bok.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - ścieżka kariery - nielinearny rozwój - CV - CV kompetencyjne

Przyczyny sprzyjające nielinearnej ścieżce kariery

1. Zmienność rynku pracy: Obecnie możemy obserwować szereg zmian zachodzących w tym obszarze. Nowe technologie, globalizacja i zmieniające się preferencje konsumentów sprawiają, że niektóre branże rozwijają się szybciej niż inne, a niektóre zawody stają się przestarzałe. To prowadzi do konieczności ciągłej adaptacji i ewolucji w karierze zawodowej.

2. Wielość ścieżek rozwoju: Dzisiejszy świat zawodowy nie zamyka nas w jednej z góry wyznaczonej ścieżce kariery. Wręcz przeciwnie zachęca i umożliwia eksplorowanie różnorodnych dróg rozwoju. Zamiast wiązać się z jedną dziedziną, możemy zdobywać umiejętności i doświadczenia w różnych obszarach, co prowadzi do bardziej złożonych, nielinearnych trajektorii zawodowych.

3. Znaczenie umiejętności miękkich: Umiejętności miękkie, takie jak elastyczność, umiejętność współpracy i uczenie się przez całe życie, stają się kluczowe dla sukcesu zawodowego. Wiele organizacji moich coachingowych klientów przechodzi dynamiczne reorganizacje, łączy się z innym firmami lub przenosi niektóre zadania, czy też całe działy do innych krajów. Ucinając niejako niektórym pracownikom możliwość kontynuowania w danym miejscu linearnej ścieżki kariery.

Z tego powodu zamiast skupiania się wyłącznie na zdobywaniu wiedzy technicznej, pracownicy powinni rozwijać też umiejętności adaptacyjne, które umożliwiają im radzenie sobie z różnorodnymi sytuacjami zawodowymi. Wyjątkowo wysoko (i trend ten będzie się pogłębiał) ceniona jest gotowość i zdolność do rozwijania uniwersalnych, niezależnych od konkretnej roli umiejętności, które mogą być następnie płynnie wykorzystywane w całej organizacji

4. Popyt na kreatywność i innowacyjność: W nowoczesnym świecie biznesu wartość kreatywności i innowacyjności wciąż wzrasta. Sporo pracodawców poszukuje osób o różnorodnych umiejętnościach, które mogą przynieść nowe spojrzenie i podejście do problemów. To oczekiwanie często sprzyja dziś kreowaniu niestandardowych i nieoczywistych ścieżek kariery.

Przykład lineranej i nielinearnej ścieżki zawodowej

LINERANA ścieżka kariery: Specjalista IT

  • Stażysta ds. IT
  • Technik wsparcia IT
  • Administrator systemów IT
  • Inżynier oprogramowania
  • Kierownik zespołu programistycznego
  • Dyrektor ds. technologii informacyjnych

Linearne ścieżki kariery prezentują typową, ewolucyjną ścieżkę rozwoju zawodowego w konkretnej dziedzinie. Osoba podążająca tą ścieżką stopniowo awansuje od stanowisk początkowych do bardziej zaawansowanych, utrzymując ciągłość w swojej karierze.

NIELINERANA ścieżka kariery: Zróżnicowany specjalista

  • Stażysta ds. marketingu
  • Freelancer w dziedzinie copywritingu
  • Konsultant do spraw mediów społecznościowych
  • Założyciel startupu w branży e-commerce
  • Lider projektu w agencji reklamowej
  • Trener ds. rozwoju osobistego

Nielinearne ścieżki kariery skupiają się na bardziej zróżnicowany rozwój, gdzie osoba eksploruje różne obszary i funkcje zawodowe, zdobywając różnorodne umiejętności i doświadczenia. Ta ścieżka może być bardziej niekonwencjonalna, ale jednocześnie daje możliwość osiągnięcia unikalnych celów zawodowych.

Szczególnie istotnym jest, aby mieć świadomość, że oba podejścia mają swoje zalety i wady. Wybór jednej ze powyższych ścieżek zawodowych powinien być dobrany do indywidualnych preferencji, umiejętności i celów zawodowych.

Może zdarzyć się i tak, że choć obraliśmy linearny model rozwoju naszej ścieżki zawodowej, to czynniki niezależne od nas np. decyzja firmy, w której pracujemy mogą nas popchnąć w kierunku nielinearnego rozwoju. Ważnym jest, aby w takiej sytuacji pozostać otwartym na nowe doświadczenia i umiejętności. Pomoże nam w tym skupianie się na poszukiwaniu i dostrzeganiu możliwości jakich dostarcza nam ta nowa sytuacja, zamiast pielęgnowaniu w sobie poczucia straty i tęsknoty za kiedyś wybraną ścieżką.

Porównanie wad i zalet w kontekście linearnej oraz nielinearnej ścieżki kariery

Tak jak wspominałem wcześniej ważne jest, aby indywidualnie ocenić, która ścieżka najlepiej odpowiada Twoim umiejętnościom, aspiracjom zawodowym i aktualnym trendom rynkowym.

Decydując się na jeden z modeli ścieżki zawodowej warto uwzględnić ten wybór przy tworzeniu CV. W przypadku ścieżki linearnej całkiem dobrze sprawdzi się klasyczne CV chronologiczne, w którym skupiamy się na przejrzystym pokazaniu dotychczasowej ścieżki kariery. Natomiast jeśli nasz wybór padnie na ścieżkę nielinearną warto wtedy rozważyć przygotowanie CV kompetencyjnego, w którym mocniej uwypuklamy umiejętności i kompetencje istotne z punktu widzenia pracodawcy.

Pytaj „Po co?”, a nie tylko „Dlaczego?” – siła dwóch pytań

W sytuacji kiedy stajemy przed jakąś decyzją, wyborem lub koniecznością dokonania jakiejś zmiany niemal intuicyjnie zadajemy pytanie „Dlaczego?”. Tak samo reagujemy, gdy zmianę lub jakieś działanie wprowadza w swoim życiu ktoś inny. Niemal jako naturalne jawią się nam pytania typu: „Dlaczego, chcesz zmienić pracę?”, „Dlaczego chcesz iść do pracy?”, „Dlaczego chcesz wyprowadzić się z Polski?”, „Dlaczego chcesz się rozstać z chłopakiem/dziewczyną?” itd. itp.

Jest to naturalne pytanie jeśli chcemy poznać przyczynę danego zdarzenia. Kiedy jednak przechodzimy do planowania, wymyślania czy koncentrujemy się na rozwoju, znacznie istotniejszym staje się pytanie „Po co?”

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - Pytaj "Po co?", a nie tylko "Dlaczego?"

„Dlaczego?” – pytanie o przeszłość

„Dlaczego?” kieruje naszą uwagę ku przeszłości i jest istotne dla analizy przyczyn, motywacji lub konsekwencji jakiegoś działania. To oczywiście bardzo ważna kwestia, szczególnie kiedy chcemy poznać kontekst lub historię wydarzeń.

Jednak skupienie na tym pytaniu skutkuje tym, że zanurzamy się w przeszłości i właśnie w niej możemy utknąć. Pytanie to bowiem nie otwiera nas, czy też naszego myślenia na perspektywę przyszłości. Retrospektywa, której dokonujemy niekoniecznie zawsze prowadzi nas do konstruktywnego działania w teraźniejszości.

„Po co?” – pytanie o przyszłość

„Po co?” pozwala nam skupić się na celu jakiegoś działania i daje nam klarowność w zakresie wyborów lub motywacji, które nami kierują. Pozwala też zrozumieć znaczenie naszych działań. Udzielając odpowiedzi na to pytanie znamy kierunek i celowość, dzięki czemu koncentrujemy się na tym co istotne w kontekście naszych planów i aspiracji.

Pytanie „Po co?” skupia naszą uwagę na ważnych dla nas wartościach lub efektach, które chcemy uzyskać. Jest to szczególnie cenna wiedza w dzisiejszym zmiennym i niepewnym świecie. Umiejętność odnalezienia się w nowych sytuacjach i celowego działania staje się w takiej rzeczywistości kluczowa.

Siła dwóch pytań

Poniżej przytaczam kilka przykładów, które unaoczniają, czemu kończąc na pytaniu „Dlaczego?”, możemy zgubić to co istotne.

Będziemy wiedzieli dlaczego uciekamy od przeszłości, ale zarazem nie będziemy wiedzieli do czego biegniemy. W tej sytuacji może się okazać, że kiedy już uciekniemy wystarczająco daleko od tego co było, to staniemy w pełnym zagubieniu i może nas wtedy dopaść lęk. Staniemy, bo nie znamy kierunku, w którym mamy się poruszać i celu, do którego chcemy dążyć.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - Pytaj "Po co?", a nie tylko "Dlaczego?" - Chcę zmienić pracę

Często kiedy proszę moich klientów chcących zmienić pracę, aby mi opowiedzieli więcej o całej swojej sytuacji, to słyszę dużo o tym co im w dotychczasowej pracy nie pasuje. Mało kto, opowiada mi o tym co chce tą zmianą pracy osiągnąć. Co więcej, całkiem spora grupa klientów chce się po prostu uwolnić od tego co jest, ale nie wie/nie zastanowiła się co chce w zamian. Tutaj często pada wtedy moje ulubione pytanie: „Mówiąc o zmianie pracy uciekasz od czegoś, czy do czegoś dążysz?”.

Kiedy klient już wie czego szuka w nowej pracy, możemy zacząć doprecyzowywać te oczekiwania, tak aby potem było jasne czego należy szukać w ofertach pracy: inspirujących wyzwań czy spokoju i bezpieczeństwa, wyższej pensji czy więcej wolnego czasu,  ściśle określonych zadań czy elastycznej kreacji, pracy w tej samej branży czy czegoś całkowicie odmiennego.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - Pytaj "Po co?", a nie tylko "Dlaczego?" - Chcę się rozejść

Temat związków i relacji jest zazwyczaj mocno złożony. Łatwo w nim oskarżać drugą stronę i narzekać, że to nie jest to czego byśmy oczekiwali. Jednak kiedy zaczynam pytać, czego w takim razie konkretnie oczekujesz zaczyna się okazywać, że często nie wiemy. Samo „żeby było lepiej” nie wystarcza.

Czasami, kiedy proszę o opisanie tego „fajnego związku”, który ktoś chce zbudować okazuje się, że ten nowy „fajny związek” jest bardzo podobny do obecnego. Tylko nie mam w nim zaszłości, które sobie wyrzucamy podczas każdej awantury.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - Pytaj "Po co?", a nie tylko "Dlaczego?" - Analiza błędu w firmie

To co czasami zaskakuje mnie w niektórych firmach to fakt, że w sytuacji w której zaistnieje jakiś błąd, najważniejszym jest ustalenie kto za to odpowiada i jak zostanie za to ukarany. W takich firmach szefowi lub zarządowi wystarczy nazwisko winnego i wysokość kary/konsekwencji.

Istnieje tam przekonanie, że kara sama w sobie spowoduje, że błąd się nie powtórzy. Tymczasem błędny może być cały proces lub procedura, albo brak kontroli nad jej przebiegiem. Ukaranie jednego człowieka niczego nie rozwiąże. Być może jeszcze pogorszy sytuacje, bo choć błędy będą się powtarzać, z obawy przed karą będą jeszcze lepiej ukrywane.

Jestem daleki od twierdzenie, że wystarczy zastąpić pytanie „Dlaczego?” pytaniem „Po co?” i znajdziemy antidotum na wszelkie problemy. Stoję natomiast na stanowisku, że pytając tylko „Dlaczego?” interesuje nas jedynie to co było i często nie ma tu wtedy przestrzeni do zastanowienia się nad tym jak ma być.

Prze_myślnik #75 –  Zaniechana szansa

Przyszła wiosna i cała przyroda budzi się na nowo do życia. To niezmienny etap rocznego cyklu. Co roku, to co było w okresie zimowym uśpione przebudza się i ciągnie do życia. Powstaje jednak pytanie kiedy Ty przebudziłeś się ostatnio.

Kiedy ostatnio odkryłeś coś nowego? Kiedy ostatnio zrobiłeś coś, czego jeszcze nie robiłeś? Kiedy ostatnio odwiedziłeś miejsce, w którym jeszcze nie byłeś? Kiedy ostatnio dowiedziałeś się o sobie czegoś nowego?

Przy czym, przez „nowe” rozumiem to co doświadczone. To co wywarło na Tobie duże wrażenie, które odczułeś w ciele, emocjach a może i sercu. I dla jasności, nowy serial na platformie streamingowej, to najczęściej za mało.

Może być tak, że praktycznie nigdy się jeszcze nie przebudziłeś. Żyjąc według scenariusza napisanego dla Ciebie przez innych. Nigdy się nie zatrzymałeś i nie zastanowiłeś kim tak naprawdę jesteś. Może nigdy nie spróbowałeś czegoś nowego/nieznanego, bo mogło by Ci się spodobać i zechciałbyś potem zmienić/zburzyć swój dobrze znany, bezpieczny świat.

Lubię opowieść o pięknej pełnej życia sadzawce ogrodowej, do której od dawna nie napłynęła świeża woda. Po latach najczęściej zamienia się ona w cuchnące bajoro. Pełne mułu, stojącej wody i rozkładu. Jedynym ratunkiem dla takiego miejsca jest strumień świeżej wody, która przez nie zacznie przepływać. Wypłucze muł, naniesienie natlenioną wodę i spowoduje, że do sadzawki wróci życie.

Nie czekaj więc i wpuść do swojego życia coś nowego. Próbuj nowych rzeczy, doświadczaj nieznanego i nie czekaj, aż to samo pojawi się w Twoim życiu. Wyjdź temu proaktywnie naprzeciw, daj sobie szansę na takie doświadczenia. Wręcz z premedytacją je zaplanuj – życie masz tylko jedno.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - przebudzenie - wybór - szansa - odkryj siebie

SARA – model reakcji na nieprzychylną informację zwrotną

Informacje zwrotne jakie możemy otrzymać na temat nas samych, jak i naszych działań są bardzo cenne. Z jednej strony pozwalają nam się dowiedzieć jak postrzega nas ktoś inny. Z drugiej pozwalają nam znaleźć odniesienie do tego na ile zgodnie z oczekiwaniami realizujemy jakieś działania czy proces.

Bywają świetną motywacją kiedy są pozytywne. Czasami są też przyczynkiem do refleksji, bo ktoś uważa, że powinniśmy coś robić, czy zachowywać się inaczej. Przy czym powinniśmy pamiętać, że to jego ocena, do której ma prawo, a my mamy prawo do własnego spojrzenia. Możemy więc świadomie podjąć decyzję, czy coś zmieniamy na bazie tej informacji, czy też umacniamy się w tym co lub jak dotychczas robiliśmy.

Jakby jednak nie było, nie unikniemy w swoim życiu prywatnym czy zawodowym, sytuacji w której dotrze do nas informacja zawrotna, która nie będzie tym co chcieliśmy usłyszeć. Mówiąc wprost będzie negatywna lub po prostu niezgodna z tym jak my postrzegamy daną sytuację.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - informacja zwrotna - feedback - model SARA

Możliwa reakcja na trudną informację

Przyjmowanie niezbyt dobrej informacji może nie być czymś łatwym. W takim przypadku doświadczenie jej odbioru przebiega najczęściej poszczególnymi fazami zgodnymi z modelem SARA. Zdanie sobie sprawy z tych naturalnych faz pomoże zarówno udzielającemu jak i odbierającemu informację zareagować spokojniej i uniknąć gorących słów, których później mogą żałować.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - informacja zwrotna - - model SARA - feedback

Szok – na początku możesz być zaskoczony, nie wiedzieć jak zareagować. Jest to naturalna reakcja pozwalająca się chronić przed przyjmowaniem zbyt wiele, zbyt szybko. W tej fazie, najlepiej nie podejmować żadnych działań, żadnych decyzji. Pozwól jej po prostu minąć. 

Myśli lub wypowiedzi mogące się pojawić w tej fazie to np. „Nie rozumie tego feedbacku”, „Nie mogę uwierzyć, że coś takiego powiedzieli”

Złość – po szoku przychodzi kolej na złość lub wręcz wściekłość. Znów podejmując w tej fazie jakiekolwiek działania możesz tylko „nabroić’ – wstrzymaj się.

Myśli lub wypowiedzi mogące się pojawić w tej fazie to np. „Kim Ty w ogóle jesteś?”, „Nie wyładowuj na mnie swojej frustracji”, „Jak oni mogli mi coś takiego zrobić?”, „Kto za tym stoi?”

Racjonalizacja – zaczynasz szukać różnych wytłumaczeń, wyjaśnień. Wygląda na to, że emocje minęły, na pozór myślisz trzeźwo i logicznie. Jest to faza, w której próbujesz ogarnąć informacje poprzez tłumaczenie siebie.

Myśli lub wypowiedzi mogące się pojawić w tej fazie to np. „Nikt nie jest doskonały, wszyscy popełniają błędy”, „Gdyby mnie lepiej wdrożyli w te zadania, lepiej bym je zrozumiał i popełnił mniej błędów”, „Faktycznie nie dopilnowałem jakości zadań, ale musiałem wdrożyć wielu nowych pracowników”, „Może faktycznie byłem za ostry w moich wypowiedziach, ale to ona mnie do tego prowokowała”.

Akceptacja – jesteś już w stanie bardziej obiektywnie i z dystansem spojrzeć na informacje zwrotną. Teraz możesz ocenić, co w niej było cennego i co z niej chcesz wcielić w życie, a czego nie decydujesz się brać pod uwagę.

Myśli lub wypowiedzi mogące się pojawić w tej fazie to np. „Jak najlepiej wykorzystać tę informację?”, „Co powinienem zmienić/poprawić?”, „Kto mi może pomóc to zmienić”

Jak szybko przebiegają poszczególne fazy?

Nie da się tego określić w sposób uniwersalny, bo zależy to co najmniej od trzech czynników:

  • cech osobowościowych otrzymującego informacje,
  • rodzaju i ważności sytuacji (zachowania), którego dotyczy ta informacja,
  • sposobu zachowania przekazującego tę informację (spokój, wzburzenie, agresja itd.).

Znam wiele historii związanych np. ze zwolnieniem kogoś z pracy, w których przejście z fazy szok do złość trwało kilka godzin lub dni. Są jednak wśród nich i takie sytuacje, kiedy to przełączenie między fazami następowało w ciągu kilku minut i nim rozmowa informująca o zwolnieniu z pracy się zakończyła, to zwalniany już przejawiał złość, a nawet agresję wobec przełożonego.

Wcale nie inaczej toczyły się rozmowy w temacie tzw. rocznych ocen pracowniczych. Osoby ocenione według nich niesprawiedliwie przeważnie potrzebowały dłuższej chwili (godzin, dni), aby od zaskoczenia zasłyszaną informacją przejść do fazy złości. Znam jednak jeden konkretny przypadek, kiedy przełożony 5 minut po zakończeniu takiej rozmowy otrzymał od pracownika pisemne wypowiedzenie umowy o pracę i usłyszał cały szereg pejoratywnych epitetów pod swoim adresem.

Dla jasności dodam, że choć powyższe przykłady dotyczą sfery zawodowej, to są mi też znane historie zrywania długoletnich przyjaźni, czy nawet stosunków rodzinnych na skutek przekazanej informacji zwrotnej.

Na szczęście tak ekstremalne przebiegi należą raczej do rzadkości, a świadomość istnienia modelu reakcji na informację zwrotną SARA, może ich liczbę jeszcze zmniejszyć. Bowiem zarówno przekazujący informację zwrotną, jak i ją otrzymujący dzięki świadomości tego co może się wydarzyć, albo właśnie wydarza, mogę po prostu zachować zimną krew i poczekać z reakcją na nadejście fazy Racjonalizacja lub Akceptacja.

Decyduje, wybieram – słowa mocy i sprawczość

Każdy z nas napotyka w swoim życiu wyzwania, które wymagają podjęcia decyzji lub dokonania wyboru. Czasami, żadne z możliwych rozstrzygnięć nie jest tym przez nas wymarzonym. Dodatkowo często dokonując jakiegoś wyboru odczuwamy poczucie straty, bo jednocześnie odrzucamy możliwości tkwiące w rozwiązaniu alternatywnym.

Pojawia się wtedy pokusa unikania decyzji. Zwlekamy z nią do tego momentu, aż jedna z możliwości przestanie być już dostępna, albo kiedy to kto inny swoimi decyzjami dokona za nas wyboru. Niby to łatwiejsze, ale zarazem powstaje wewnątrz nas poczucie słabości i nie decyzyjności co nieuchronnie prowadzi do niższego poczucia własnej wartości i pozbawia nas sprawczości we własnym życiu.

Bywa i tak, że podejmiemy decyzję i niby dokonaliśmy wyboru, ale już za parę godzin, albo następnego dnia ponownie rozmyślamy o tym wyzwaniu i związanymi z nim wyborami. Robimy tak, bo nie mamy pewności czy ten dokonany na pewno jest dobry. Efektem takiego postępowania jest zmęczenie, energetyczne wyczerpanie i finalnie – tak jak w powyższym przykładzie – pozostawienie decyzji losowi lub innej osobie.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - decyduje - wybieram - słowa mocy i sprawczość

Dialogi wewnętrzne i unikanie konieczności obrony swojego zdania

To czego często potrzebujemy w takich sytuacjach, to zauważenie i rozpoznanie naszych wewnętrznych dialogów. Tego co i jak sami do siebie mówimy, tego czym torpedujemy swoje decyzje, tego na jakie lęki odpowiada nasz brak wyboru.

Czasami doskonale wiemy, jaką decyzję chcielibyśmy podjąć, ale obawiamy się, że nie będziemy potrafili jej obronić w obliczu pytań innych osób. Więc, aby ułatwić sobie życie wolimy czasami rozwiązania i komunikaty w stylu: „no jakoś tak wyszło, że tak się ułożyło”, „nie mogłam się zdecydować i tak już jakoś zostało”. Niby wygodnie, bo nie musimy konfrontować naszych decyzji z ocenami lub opiniami innych osób. Nie musimy też bronić podjętej decyzji, no bo w sumie nie była nasza – „samo” tak wyszło.

To o czym często jednak zapominamy, to poczucie pewnego niesmaku i zawiedzenia samym sobą, która przychodzi po pewnym czasie. Czasami dopada nas też zazdrość, że inni jednak zdecydowali i wyszło im to na lepsze. Czasami jest nam wewnętrznie wstyd, że imponują nam odważne i decyzyjne osoby, chcielibyśmy być tacy jak one, ale jednak nie jesteśmy.

Moc i sprawczość

Od jakiegoś już czasu praktykuje z uwagą jedną technikę, która mocno mnie wspiera w decyzjach i jak się okazuje ułatwia ich podejmowanie. Jednak to co najważniejsze, bardzo mocno wzmacnia moje poczucie własnej wartości, siły i sprawczości.

Kiedy staje przed jakimś wyborem, mówię sobie w myślach: „podejmuję decyzję (i tu pada decyzja), bo (i tu pojawia się uzasadnienie ważne dla mnie)”. To co jest istotne, to właśnie fakt, że uzasadnienie ma być ważne dla mnie i nie muszę się zastanawiać jakby to ocenili inni. Nie muszę też budować jakiś sztucznych i nieprawdziwych powodów, które spowodują, że te uzasadnienie będzie dobrze wyglądać.

Cała siła tego rozwiązania płynie z tego, że choć uzasadnieniem może być lęk, brak siły, czy energii to fakt, że miałem odwagę podjąć decyzję dodaje mi mimo tego siły i poczucia własnej wartości. Weźmy jakiś przykład: „decyduję, że najbliższy cały weekend spędzę w domu, bo aktywności towarzyskie w trzech ostatnich weekendach za bardzo mnie wyczerpały i muszę się zregenerować.” Dla mnie to jest komunikat siły, pomimo że de facto wynika z jej braku. To podejście ma też tę zaletę, że zaczynamy lepiej siebie obserwować, rozumieć i przestajemy udawać przed samym sobą.

Dodanie uzasadnienia do decyzji, sprawia że już wiemy dlaczego ona taka jest i nie musimy jej ponownie rozważać. W uzasadnieniu można też zastosować jeden dodatkowy wytrych. Przydatny szczególnie w trudnych, albo mało popularnych uzasadnieniach. Oto przykład sytuacji, w której ktoś postanawia pozostać w związku, w którym nie jest szczęśliwy. „Decyduje się zostać w tym związku, bo w tej chwili brakuje mi siły do układania życia na nowo”. Sformułowanie „w tej chwili” pokazuje, że to nie jest decyzja na całe życie. Jak odbuduje swoją energię, to być może zmienię tę decyzję. I znowu, choć mówimy o braku energii, to stajemy się silniejsi siłą naszej decyzji

Na koniec podzielę się doświadczeniem, w którym zupełnie nieświadomie użyłem w wewnętrznym dialogu słowa „decyduje” i było to najsilniejsze użycie tego słowa w moim życiu. Było to ponad 10 lat temu, kiedy po 13 latach związku zostałem sam, bo choroba zabrała mi najważniejszą wtedy dla mnie osobę. Byłem w żałobie, która mocno przeczołgała mnie po dnie, ale pewnego dnia z nieznanych mi powodów zostałem wyrwany ze snu o 5 nad ranem. Siedząc wybudzony w łóżku, pomyślałem mam dość, decyduję że będę dalej żyć i wyciągać z życia jak najwięcej. To była tak, jakby ktoś oblał mnie chłodną orzeźwiającą wodą. Po tej decyzji, wreszcie zapadłem w głęboki relaksujący sen, a obudziłem się z nową energią do życia. Jakby całe moje ciało i cały mój mental usłyszały tę decyzję i zdecydowały się wspierać mnie w jej realizacji.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi. Więcej informacji

Poniższy wzór polityki cookies chroniony jest prawem autorskim, które przysługują IAB Polska. 1. Serwis nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies. 2. Pliki cookies (tzw. „ciasteczka”) stanowią dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i przeznaczone są do korzystania ze stron internetowych Serwisu. Cookies zazwyczaj zawierają nazwę strony internetowej, z której pochodzą, czas przechowywania ich na urządzeniu końcowym oraz unikalny numer. 3. Podmiotem zamieszczającym na urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu pliki cookies oraz uzyskującym do nich dostęp jest operator Serwisu Lemon Mint Rafał Markiewicz z siedzibą pod adresem ul. Lipowa 16c/8, 81-572 Gdynia 4. Pliki cookies wykorzystywane są w celu: a) dostosowania zawartości stron internetowych Serwisu do preferencji Użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych; w szczególności pliki te pozwalają rozpoznać urządzenie Użytkownika Serwisu i odpowiednio wyświetlić stronę internetową, dostosowaną do jego indywidualnych potrzeb; b) tworzenia statystyk, które pomagają zrozumieć, w jaki sposób Użytkownicy Serwisu korzystają ze stron internetowych, co umożliwia ulepszanie ich struktury i zawartości; 5. W ramach Serwisu stosowane są dwa zasadnicze rodzaje plików cookies: „sesyjne” (session cookies) oraz „stałe” (persistent cookies). Cookies „sesyjne” są plikami tymczasowymi, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika do czasu wylogowania, opuszczenia strony internetowej lub wyłączenia oprogramowania (przeglądarki internetowej). „Stałe” pliki cookies przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika przez czas określony w parametrach plików cookies lub do czasu ich usunięcia przez Użytkownika. 6. W ramach Serwisu stosowane są następujące rodzaje plików cookies: a) „niezbędne” pliki cookies, umożliwiające korzystanie z usług dostępnych w ramach Serwisu, np. uwierzytelniające pliki cookies wykorzystywane do usług wymagających uwierzytelniania w ramach Serwisu; b) pliki cookies służące do zapewnienia bezpieczeństwa, np. wykorzystywane do wykrywania nadużyć w zakresie uwierzytelniania w ramach Serwisu; c) „wydajnościowe” pliki cookies, umożliwiające zbieranie informacji o sposobie korzystania ze stron internetowych Serwisu; d) „funkcjonalne” pliki cookies, umożliwiające „zapamiętanie” wybranych przez Użytkownika ustawień i personalizację interfejsu Użytkownika, np. w zakresie wybranego języka lub regionu, z którego pochodzi Użytkownik, rozmiaru czcionki, wyglądu strony internetowej itp.; e) „reklamowe” pliki cookies, umożliwiające dostarczanie Użytkownikom treści reklamowych bardziej dostosowanych do ich zainteresowań. 7. W wielu przypadkach oprogramowanie służące do przeglądania stron internetowych (przeglądarka internetowa) domyślnie dopuszcza przechowywanie plików cookies w urządzeniu końcowym Użytkownika. Użytkownicy Serwisu mogą dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących plików cookies. Ustawienia te mogą zostać zmienione w szczególności w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym zamieszczeniu w urządzeniu Użytkownika Serwisu. Szczegółowe informacje o możliwości i sposobach obsługi plików cookies dostępne są w ustawieniach oprogramowania (przeglądarki internetowej). 8. Operator Serwisu informuje, że ograniczenia stosowania plików cookies mogą wpłynąć na niektóre funkcjonalności dostępne na stronach internetowych Serwisu. 9. Pliki cookies zamieszczane w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i wykorzystywane mogą być również przez współpracujących z operatorem Serwisu partnerów. 10. Więcej informacji na temat plików cookies dostępnych jest pod adresem wszystkoociasteczkach.pl lub w sekcji „Pomoc” w menu przeglądarki internetowej.

Close