Rafał Markiewicz

Blog

Zmiana i zwodnicze czekanie na właściwy moment

Jednych zmiany kręcą i napędzają, drugich przerażają i wywołują u nich lęk. Wiele w naszym podejściu do zmian zależy od naszych wcześniejszych doświadczeń i zaszczepionych na etapie wychowania schematów.

Nie da się jednak zaprzeczyć, że każda zmiana to wysiłek, pokonywanie przeszkód i brak pewności co do pozytywnego finału. Z drugiej stromy, unikanie zmian to grzęźnięcie w stagnacji i brak rozwoju. Są tego świadomi nawet Ci co za zmianami nie przepadają. Często zatem opracowują sprytną strategię. Niby chcą zmiany, ale twierdzą, że muszą się do niej odpowiednio przygotować lub czekają na właściwy moment w życiu.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - postęp - zmiana - czekanie na właściwy moment

Uważaj, na zwodnicze odwlekanie

Sam nie należę do tych, którzy po wpadnięciu na jakiś pomysł natychmiast rzucają się w wir działania. Hołduję zasadzie, że dobre i przemyślane przygotowanie pozwala następnie działać efektywniej i w bardzie uporządkowany sposób.

Kiedy więc podchodzę do jakiejś zmiany, wpierw rozpoznaje temat i zbieram potrzebne mi informacje. Jestem jednak świadomy tego, że jeżeli nie określę jakiejś konkretnej daty końca tych przygotowań, to mogą one trwać miesiącami. Zawsze przecież mogę znaleźć jeszcze kolejne źródło  informacji.

Zatem jeżeli masz podobnie do mnie, wyznacz sobie datę startu zmiany lub konkretnie zdefiniuj co musisz wiedzieć, żeby wystartować. Ma to być minimalny wystarczający zbiór informacji, które pozwolą Ci ruszyć do przodu. Zdefiniuj go od razu przed przystąpieniem do poszukiwań, aby potem „oszukańczo” nie poszerzać tego wymaganego zbioru.

Pamiętaj, że start zmiany nie blokuje Ci dostępu do poszukiwania wiedzy. Jednak dzięki ruszeniu do przodu ze zmianą nie szukasz wszystkich możliwych informacji. Przestajesz być teoretykiem, a stajesz się praktykiem. Szukasz tej wiedzy, która jest dopasowana konkretnie do sytuacji czy też kroku postępu, w którym się znajdujesz.

Poniższe wykresy doskonale obrazują konsekwencje czekania na moment, w którym będziesz gotowy.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - postęp - zmiana - zacznij już dziś
Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - postęp - zmiana - zacznij jak będziesz gotowy

Sprawdziły się dokładnie w mojej historii z podcastem. Wiedziałem, że kiedyś będę chciał go robić i z tego powodu kupiłem nawet specjalny kurs. Zrobiłem jednak jeden błąd, nie umówiłem się sam ze sobą kiedy zaczynam. Kurs więc leżał sobie ponad rok na wirtualnej półce, a ja ciągle nie mogłem zaczynać nagrywania podcastu, no bo za mało wiedziałem na ten temat. No i nie ukończyłem kursu.

Kiedy jednak pewnego dnia na kawie z przyjaciółką padł pomysł zróbmy podcast razem i wystartujmy z nim we wrześniu zaraz po wakacjach. Ogarnąłem się w trzy miesiące. Od biernego słuchacza podcastów stałem się aktywnym twórcą jednego z nich. Poznałem platformy podcastowe, przydatne programy i sprzęt jaki jest potrzebny do nagrywania.

Mierz postęp w zmianie

Jak zapewne zauważyłeś, na wykresach oprócz osi czasu jest także oś określająca postęp. To bardzo ważny parametr, bo dzięki niemu możesz badać czy się w tej zmianie rozwijasz. Np. pierwszy etap postępu to zdobycie wiedzy. Drugi to wdrożenie jej w życie. Trzecim może być poprawianie i doskonalenie tego co robisz.

Kiedy zaczynaliśmy pierwsze nagrania, przez trzy godziny nagrywaliśmy mniej niż minutową czołówkę podcastu. Dziś w trzy godziny potrafimy machnąć dwa lub nawet trzy czterdziestominutowe odcinki. W pierwszych nagrania byliśmy tak sztywni jakby nam kije utknęły w pewnej części ciała. Dziś nagrania robimy na luzie i dobrze się przy nich bawimy.  Dostajemy też bardzo fajne informacje zwrotne o naszych nagraniach.

Jednak dla jasności, ciągle jesteś w procesie zmiany i progresu. Zmieniamy pewne technik i taktyki nagrywania. Mamy też pomysł co zrobić, aby więcej osób nas słuchało.

Uważaj na pułapkę słomianego zapału

Takie wykresy i podpowiedzi, jak w tym artykule zawsze są pewnym uproszczeniem i nie pokazują całego kontekstu. Z tego powodu tak bardzo cenię pracę coachingową, bo pozwala mi ona dopasować się indywidualnie do każdego klienta.

Wchodzenie natychmiast w działanie bez przygotowania i przemyślenia stanowi bowiem pułapkę dla pewnej grupy osób. W metodologii DISC miały by one kolor żółty. Dają się porwać emocjom, a w zasadzie wystrzałowi dopaminy i na tym paliwie wchodzą od razu w działanie. Nakręcone zaczynają działać, ale w każdej chwili może im się odpalić fascynacja innym tematem i odpalą jeszcze jeden. Nim się obejrzą mają ich wiele. W większości z nich działają bez wiedzy i przygotowania, bazując jedynie na swoim entuzjazmie i przekonaniu, że jakoś sobie poradzą.

Niestety sam entuzjazm się szybko wypala, a brak planu działania powoduje, że nie wiadomo co należy zrobić w kolejnym kroku. Brak wiedzy sprawia, że temat staje się trudny. Brak sposobu na pomiar postępu powoduje totalny spadek motywacji. Tymczasem w każdej zmianie wymagana jest pewna konsekwencja i wytrwałość.

Nim taka osoba się obejrzy, dana zmiana w życiu staje się kolejnym z wielu porzuconych projektów. Stąd takie osoby nie powinny się ekscytować pierwszym wykresem i posługiwać się nim jako wymówką dla swojego zachowania. Jak mówi jedna z moich klientek, kluczowe w tej sytuacji jest „wstrzymanie koni” i bardziej uporządkowane podejście do zmiany.

Prze_myślnik #74 –  Postęp nie perfekcja

Ta prosta zasada opisana poniżej, jest jedną z największych dźwigni rozwojowych jakich używam w życiu. Stosuję ją nie tylko do treningów fizycznych, ale również w innych obszarach życia. Stawiam na nią bo chroni mnie przed utratą motywacji, której potrzeba baaaaaardzo dużo, aby mierzyć się z wielkimi wyzwaniami organizowanymi raz na jakiś czas.

Jak każdemu zdarzają mi się gorsze dni. W takich momentach, kiedy mam się zmobilizować do jakiegoś działania, znacznie łatwiej jest mi to zrobić mając w głowie, że to co muszę zrobić to nie jest żaden wyczyn. Po prostu muszę zrobić coś w miarę prostego i będę miał to z głowy. Zarazem jednak mam świadomość, że suma takich małych kroków z czasem da duże efekty.

Jak tego używam?

  • Nie organizuję iluś kilometrowych biegów 2-3 razy w tygodniu – za to co dziennie spaceruje minimum 10 000 kroków. Część z nich nabijam w trakcie normalnych dziennych aktywności.
  • Nie chodzę na siłownie parę razy w tygodniu – oszczędzam czas ćwicząc w domu z aplikacją 4 razy w tygodniu przez niecałą godzinę. Do tego w tym czasie mam 3 minuty rozgrzewki, ok. 25-35 minut treningu siłowego i wydolnościowego oraz ok. 12 minut rozciągania. To ostatnie zapobiega bólom kręgosłupa z powodu długiego przesiadywania przy biurku i pozwala oszczędzić kasę na fizjoterapeutów.
  • Praktycznie poza weekendami nie mam czasu na czytanie książek – za to słucham sobie audiobooków w czasie codziennych spacerów, albo drogi do pracy.
  • Ciekawi mnie sporo rzeczy jednak nie poświęcam na nie specjalnego czasu w tygodniu – po prostu podczas porannego golenia i toalety słucham podcastów.

To tylko część przykładów, ale jak pomyślisz że powyższe rzeczy wydarzają się każdego dnia, to możesz sobie wyobrazić jak dużo w sumie wydarza się tego w skali miesiąca albo roku.

Co więcej w podobny sposób pracuję z przedsiębiorcami i menedżerami. Kiedy czeka nas wprowadzenie jakiejś zmiany albo transformacji, zamiast umawiać się na wielki skok „cywilizacyjny” umawiam się na małe zmiany.

Kiedy ktoś chce się stać np. nowy lepszym menedżerem proponuje, abyśmy najpierw pracowali nad jego wersją 1.0 wprowadzając ją niemal od razu w życie, a potem popracujemy nad wersją 1.1, 1.2, 1,3. Kiedy zrobimy w konsekwencji dużą metamorfozę uznamy, że mamy docelową wersję menedżera 2.0.

Ta sama strategia sprawdza się przy wdrażaniu zmian w firmie, czy w działaniu procesów. Chodź może czeka nas sporo pracy staramy się tak to organizować, aby nie odczuwać presji ogromu pracy. Zaczynamy od wersji 1.0 i przez kolejne wersje dochodzimy do docelowej wersji 2.0.

Być może niektórym z Was skojarzy się to z iteracyjną pracą w metodyce Agile przy zarządzaniu projektami i będzie to skojarzenie bardzo prawidłowe. Gdybym miał to powiedzieć prostymi słowami, powiedziałbym „dąż do postępu, a nie do perfekcji”.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - postęp - perfekcja - działanie

Kiedy coś się już wydarzy nie marnuj czasu na „dlaczego”

Choć większość z nas chciałaby mieć zaplanowane i poukładane życie, to zazwyczaj tak się nie da. Może to i dobrze, bo utknęlibyśmy w strumieniu rutyny i przewidywalności. Los nieustannie dba o to, abyśmy odczuwali rytm życia i nieuchronność zmian w nim zachodzących.

Choć te zmiany nie zawsze są tymi, których chcielibyśmy doświadczać. To jestem pod wrażeniem jak wielu moich klientów po początkowym oporze a nawet lęku, potrafi do nich podejść z otwartą głową. Jak wiele tego co mogło się wydawać złe, można przerobić na coś dobrego.

Czasami potrzebna jest zmiana spojrzenia na pewne sprawy. Czasami zbyt długo trwaliśmy w czymś co nie było dobre i los profilaktycznie wyrzuca na z siodła. Pozbawieni tego co znane i poukładane, zaczynamy widzieć więcej i szerzej. Podchodzimy do spraw bardziej kreatywnie, albo dostajemy energetycznego kopa do działania.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - praca - zmiana - dlaczego

W takich momentach dostrzegam istotność dwóch podejść:

1. Na sprawy można patrzeć w dwóch perspektywach. Krótkoterminowej, obejmującej najbliższe, dni, tygodnie czy miesiące. Długoterminowej, która patrzy na to co się dzisiaj wydarza z perspektywy roku, dwóch a może nawet trzech.

Często zapominamy o tej drugiej i koncentrujemy się na niewygodzie dnia dzisiejszego. Tym czasem każda sytuacja, z którą sobie poradzimy może czegoś nas nauczyć, wzmocnić poczucie naszej wartości i wiary w siebie. Czasami ułatwia też odcięcie od ograniczeń i blokad z przeszłości.

Nie będę ściemniał, pewnie nie ze wszystkim sobie poradzimy i nie zawsze wygramy z losem. Jednak takie doświadczenie możemy przekuć na wewnętrzny system detekcji nachodzących zagrożeń i skutecznie unikać ich w przyszłości.

2. Skoro coś się już wydarzyło, nie taplaj się w nieustających rozkminach „dlaczego”. O ile cenię sobie refleksję i wyciąganie lekcji z przeszłości. To ciągłe zastanawianie się dlaczego to przydarzyło się akurat mnie. Dlaczego ktoś zachował się nikczemnie, niegodnie lub wykorzystał naszą chwilę słabości do niczego konstruktywnego nas nie prowadzi.

Nie siedzimy w głowach innych i często nigdy nie poznamy ich prawdziwych intencji działania. Być może po prostu na naszej życiowej lub zawodowej drodze stanął człowiek zły i nieuczciwy. Może kierował się innymi zasadami i wartościami niż my.

Stało się i zamiast „dlaczego” potrzebujesz raczej pytania „jak najlepiej wyjść z danej sytuacji” oraz „jak w przyszłości zabezpieczyć się przed podobnymi sytuacjami”. Możesz również przyjąć, że był to koszt albo ryzyko podejmowania działań i założyć, że uwzględniasz je w swoim życiu jako nieuchronne. Kiedy zaistnieją nie dajesz im energii, tylko kierujesz ją na kolejne działania nastawione na przyszłość. Widziałem to wiele razy w wykonaniu moich klientów i niemal czułem jak emanują energią działania.

Partia życiowych szachów

Nie gloryfikuję zmian, bo mam świadomość, że potrafią człowieka nieźle przeczołgać. Nie tworzę jednak też iluzorycznego świata, w którym nieprzewidywalne zmiany nie zachodzą. Są one nieodłączną częścią życia.

Czasami lubię patrzeć na życie jak na grę w szachy. Nieustannie rozgrywamy jakieś partie i choć chcielibyśmy, aby wszystko działało na prostych zasadach – albo ruch w przód lub w tył, albo ruch w bok, to zawsze na planszy jest też goniec, który porusza się po skosie i przecina ścieżki prostych ruchów.  Możesz go lubić lub nie, on ma to gdzieś.

4 indyjskie prawa duchowe

Mam w swoim życiu jedną ważną zasadę, które staram się trzymać: Wszystko co dziś się dzieje w jakiś sposób mi sprzyja i choć niekoniecznie dziś widzę lub rozumiem pozytywny aspekt tego wydarzenia, pewnie z czasem się ujawni.

Swojego czasu trafiłem na tzw. „4 indyjskie prawa duchowe”, które idealnie uzupełniają powyższą zasadę i pozwalają uniknąć nieefektywnego zatapiania się w bezproduktywne rozmyślania „dlaczego”.

Prawo pierwsze: Osoba, którą spotykasz w życiu, jest osobą właściwą

Oznacza to tylko tyle, że każdy kto pojawia się w naszym życiu powinien się w nim pojawić. Ma w nim do odegrania istotną rolę. Może nas czegoś nauczyć, albo może być tym kto poprowadzi nas dalej w naszej sytuacji. Czasami też myślę sobie, że to ja pojawiłem się w życiu danej osoby (a nie odwrotnie), żeby coś w nim zmienić.

Prawo drugie: To co się wydarza, jest jedyną rzeczą, jaka mogła się wydarzyć

Trochę mi to obojętne, czy to co się wydarzyło jest zaplanowanym działaniem losu, czy też ta opcja losowo wypadła w jakiejś „boskiej ruletce” siły wyższej. Wszystkie najdrobniejsze wydarzenia i sprawy, które wcześniej zaistniały, czy to za sprawą mojego działania, czy działania innych doprowadziły mnie do tego co jest teraz. Nie ma co rozmyślać „Co by było gdyby…”, bo to już przeszłość i nie można jej zmienić. Pozostaje wierzyć, że tak miało być i z czasem ujawni się pozytywny aspekt tej sytuacji.

Teraz jednak przyjmij to co jest i wykorzystaj to najlepiej jak możesz, skoro nie możesz tego zmienić.

Prawo trzecie: Każda chwila, w której coś się rozpoczyna, jest chwilą właściwą

Może musiałeś być na to gotowy, a może za długo zwlekałeś z jakimś działaniem. Jest też opcja, że to co się teraz stało, przygotowuje Cię do tego co wydarzy się w przyszłości. To co się teraz wydarzyło trafiło w najlepszy moment. Podobno drugim imieniem zmiany jest szansa, więc otrzymałeś ją właśnie w tym momencie.

Prawo czwarte: Co się zakończyło, to się zakończyło

I tyle – przyjmij to jak najszybciej do wiadomości. Nie walcz z tym, nie czepiaj się przeszłości na siłę. Nie dźwigaj jej na swoich barkach w przyszłość, bo Cię spowolni. Nie stawiaj jej ołtarzy, bo może lepszych lub silniejszych „bogów” spotkasz w przyszłości.

Doceń przeszłość, podziękuj jej i zamknij za sobą drzwi. Patrząc ciągle do tyłu na to co minione, możesz nie dostrzec całego potencjału tego co przed Tobą.

Nie jestem żadnym guru, nie głoszę praw objawionych. Staram się po prostu jak najlepiej przejść przez życie. Nikt nam nie dał do niego instrukcji ani nie stworzył życiowego dekalogu. Uczymy się go przechodząc przez nie. To czym się dzielę wypływa z mojego doświadczenia i wiedzy jaką zdobywam.

Możesz wziąć powyższy konstrukt i go używać. Możesz z niego wybrać to co do Ciebie przemawia. Możesz go też odrzucić w całości i zdecydować się na inne podejście. To co wydaje mi się jednak ważne, nie grzęźnij w toksynach pretensji, żali, utyskiwań i przerzucania odpowiedzialności za swoje życie na innych. Trafiłem kiedyś na mądre zdanie, które może być świetnym zakończeniem tego wpisu „Nie przyzwyczaja się do życia, którego nie chcesz”.

Jak z głową szukać pracy i budować swoją karierę

Poszukiwanie pracy, która będzie dla nas odpowiednia i świadome budowanie swojej kariery zawodowej to cały proces, a nie efekt jednej trafnej decyzji.

To też nieustanne weryfikowanie, czy to co obecnie robię w pracy jest tym co faktycznie chciałbym robić. Jest to ważne chociażby z tego powodu, że wiele osób, które pracują w jakiejś firmie kilka lat może de facto nie zmieniając stanowiska i firmy, pracować w „różnych organizacjach”. Mogła się bowiem zmienić struktura firmy i miejsce naszego stanowiska w niej. Wraz ze zmianą szefostwa mogła się zmienić kultura pracy i wartości firmowe. W przypadku „niby tylko” zmiany zespołu mogły się zmienić relacje między ludźmi, albo podejście do realizacji zadań. Pytanie zatem, czy po takich zmianach jest to miejsce, w którym nadal dobrze się czujemy.

Jeżeli czytając powyższe pomyślisz „Uff, mam farta” – u mnie od lat wszystko wygląda tak samo i nic się nie zmieniło. To mam wrażenie, że po przeczytaniu tego artykułu, z tym fartem nie będziesz już przesadzać.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - praca - kariera - poszukiwanie pracy

1. Nadaj kierunek swoim poszukiwaniom

Świadomi kreatorzy swojej kariery wiedzą bardzo dużo o tym co lubią, a czego nie.

Tą wiedzą kierują się właśnie przy poszukiwaniu kolejnych miejsc pracy. Jak ją zdobyli?

  • pracowali w wielu branżach i na różnych stanowiskach
  • kończyli kursy i szkolenia
  • inicjowali projekty
  • działali w organizacjach społecznych lub innych inicjatywach skupiających ludzi
  • uczyli się całe życie

Mając wiele różnorakich doświadczeń jasno potrafią określić, co im pasuje, a co nie.

Widzę to zresztą wyraźnie w trakcie prowadzonych coachingów kariery. Osoby od wielu lat pracujące w jednej firmie, albo w ogóle w swojej wieloletniej karierze pracujące cały czas w jednym miejscu mają bardzo duże problemy w klarownym określeniu co chciałby robić, a czego lub jakich warunków ewidentnie unikać. Co równie ważne, nie wiedzą jak wygląda świat pracy poza ich firmą, a często nawet ciężko im sobie wyobrazić, że mógłby wyglądać inaczej od tego, w którym żyją od lat.

2. Jasno określ swoje wartości

Jeżeli chcesz mieć pracę, w której dobrze się czujesz lub taką pracę – znaleźć zrób to koniecznie.

Dzięki jasnemu sprecyzowaniu trzech/pięciu naszych najważniejszych wartości zyskujemy idealny kompas, albo barometr do weryfikacji tego czy my sami lub nasze otoczenie żyje i działa zgodnie z tym co dla nas ważne. Mówiąc krótko, czy jest spójne z nami.

Jeżeli w swoim środowisku zawodowym czujesz się źle, ewidentnie coś Ci przeszkadza lub Cię uwiera, bądź intuicyjnie czujesz, że coś tu jest nie tak ale nie potrafisz dokładnie określić co. Jest duża szansa na to, że kultura korporacyjna albo wartości tej firmy stoją w sprzeczności z Twoimi wartościami.

Czasami nie wiemy dokładnie co chcielibyśmy robić w życiu prywatnym, czy zawodowym. Jednak jeśli się trochę nad tym zastanowimy z pewnością będziemy potrafili powiedzieć co dla nas w ogóle w życiu jest ważne. Jakie życiowe wartości, są tymi które są dla nas najważniejsze. To z tego powodu niejednokrotnie pracując z klientami nad ich karierą na początku naszej wspólnej pracy robimy ćwiczenie pomagające odkryć te wartości. Ponieważ uznaję, że ta wiedza jest fundamentem, na którym powinniśmy oprzeć nasze kolejne działania.

3. Zdefiniuj „pracę marzeń”

Dzięki temu będziesz wiedział czego szukasz.

Co prawda nikt Ci nie obieca, że dokładnie taką pracę znajdziesz, ale będziesz miał świetny punkt odniesienia dla ogłoszeń o pracę lub konkretnych ofert składanych w trakcie rozmów rekrutacyjnych. Tylko od Ciebie zależy, czy uznasz że oferta spełniająca definicję pracy marzeń np. w 70% jest taką, którą jesteś gotów zaakceptować.

Co więcej dzięki zdefiniowaniu pracy marzeń, będziesz od razu wiedział o co pytać potencjalnego pracodawcy w czasie rozmowy rekrutacyjnej.

Myśląc o pracy marzeń zastanów się nad wszystkim co się z nią wiąże. Zapisanie wizji tego jak powinien wyglądać każdy z poniższych punktów z pewnością ułatwi Ci to zadanie:

  • relacja z przełożonym
  • współpracownicy (jacy) i relacje z nimi
  • kultura pracy
  • produkt/usługa
  • wynagrodzenie
  • balans między pracą a życiem prywatnym

4. Odważ się mówić „nie” ofercie pracy, która do Ciebie nie pasuje

Dzięki temu być może będziesz dłużej szukał pracy, ale potem nie będziesz się w niej męczył.

Jednym z ważnych etapów w kształtowaniu mojej kariery zawodowej był ten mement, w którym umówiłem się sam ze sobą, że to iż jakaś firma chce mnie zatrudnić nie jest wystarczającym powodem do podjęcie w niej pracy. Jeszcze ja muszę chcieć w niej pracować. Mówiąc inaczej musi mieć lub oferować to coś, w zamian za co chcę oddać mój czas i zaangażowanie.

Zbyt dużo ludzi decyduje się na pracę, która do nich nie pasuje. Upraszczając temat, można powiedzieć, że są trzy powody takiego działania:

  • Chcę mieć temat z głowy – poszukiwanie pracy to ciężka robota. Świadomość tego, że jestem bezrobotny mocno wpływa też na nasze samopoczucie i z pewnością obniża poczucie własnej wartości. Do tego dochodzą pytania ze strony bliskich i znajomych: „czy już coś znaleźliśmy”. Czujemy presję, mamy tego wszystkiego dość i chcemy wykazać się zaradnością. Bierzemy więc taką pracę, w której nas w ogóle chcą i odtrąbiamy sukces. Tylko, że to sukces krótkoterminowy. W dłuższej perspektywie czasu może być porażką, bo przez kilka lat będziemy męczyć się z tą pracą, którą przyjęliśmy.
  • Uciekam i wszystko inne od tego co jest, będzie super – uciekasz z obecnej pracy, bo nie możesz jej już znieść. Być może chcesz jeszcze ukarać swojego obecnego pracodawcę odchodząc od niego i psując mu organizację pracy. To jest ten moment, w którym kiedy ktoś się do Ciebie uśmiechnie na rozmowie rekrutacyjnej lub rekruterka będzie miła i Ty już bez głębszego zastanowienia zmieniasz miejsce pracy. Problem w tym, że kiedy przestaniesz uciekać i z większym spokojem i rozsądkiem spojrzysz na swoje nowe miejsce pracy możesz pomyśleć „jak ja mogłem się w to wpakować”.
  • Jaram się tym, że mnie chcą – czasami pytam moich klientów jak to się stało, że pracują w danym miejscu i zdarza mi się słyszeć. Wysłałem kilkanaście CV do różnych firm, ale z tej jednej odezwali się od razu następnego dnia. Szybko umówili rozmowę rekrutacyjną i złożyli ofertę. Widać było, że im na mnie zależy. Czy to naprawdę decydujący powód, aby zacząć pracować w danym miejscu? Chcieli koniecznie Ciebie, czy kogokolwiek kto będzie pracował za takie pieniądze lub nie doczytał w internecie niepochlebnych opinii o firmie? Jest jeszcze trudniej oprzeć się temu mechanizmowi, jak nową pracę oferuje Ci headhunter. Wielu ludzi po cichu marzy o tym, aby kiedyś „kupił” ich właśnie headhunter.

Co jednak robić kiedy nie masz poduszki finansowej, która pozwala przetrwać bez pracy jakiś czas i musisz zacząć szybko zarabiać? Brać to co jest, ale z jednym zastrzeżeniem. Głośno i dobitnie powiedzieć sobie (a może nawet gdzieś zapisać): „Decyduję się wziąć tę pracę, choć ni jest to praca moich marzeń, bo………. (wpisz powód)”.

Czemu to takie ważne – bo nie jesteś w tej sytuacji „ofiarą”, która opowiada, że musiała wziąć tę pracę bo nie miała innego wyjścia. Wyjście było, mogłeś jej nie brać. Jednak świadomie zdecydowałeś się na to nieidealne rozwiązanie, bo ważniejsze było np. terminowe spłacenie kredytu lub możliwość sprawdzenia tego jak pracuję się np. międzynarodowym środowisku. Zyskałeś w ten sposób poczucie bezpieczeństwa lub nowe doświadczenie.

5. Miej wizję zawodowej przyszłości

Nie musi być ona dalekosiężna, czasami to konkretna wizja kolejnego kroku. Jest ważna, bo dzięki temu możesz łatwo określić jakie kroki musisz podjąć lub czego się nauczyć, aby znaleźć się tam gdzie chcesz.

Taki plan działań ułatwia byciem proaktywnym w budowaniu swojej kariery. Świadomość tego dokąd chcemy dotrzeć pozwala być bardziej czujnym i lepiej wyłapywać z otoczenia te informacje, które wspierają nasze palny. Czy to będą intersujące podcasty, materiały na You Tube, książki, artykuły czy przydatne szkolenia. Czasami w naszej pracy pojawia się jakiś nowy projekt bliski temu do czego dążymy i możemy się w niego zaangażować. Bywa i tak, że doświadczenie w jakimś obszarze możemy zdobywać działając w jakiś organizacjach społecznych, czy stowarzyszeniach.

W tym punkcie są ważne dwie kwestie:

  • świadomość tego, że Twój wybór wizji i planu działań to nie decyzja na całe życie – nie podpisujesz tu swoją krwią cyrografu. Za jakiś czas lub po dotarciu do danego miejsca w karierze możesz zmienić cel lub pomysł na swoją karierę zawodową. Piszę o tym, bo wiele osób nadaje tym decyzjom tak wielki ciężar odpowiedzialności, że nie są w stanie go udźwignąć i nie podejmują żadnej decyzji. Pamiętaj, że jak nie trafisz idealnie ze swoim pomysłem to zawsze dołożysz nowe doświadczenie tak cenne w kontekście pkt. 1 w tym artykule,
  • buduj plany na swoją karierę niezależnie od swojego pracodawcy –  tzn. najpierw miej pomysł na plan związany z Twoją karierą, a dopiero potem szukaj możliwości jego realizacji u swojego pracodawcy. Jeżeli zrobisz odwrotnie bardzo mocno zawęzisz sobie możliwości wyboru. Będziesz brać pod uwagę tylko to co oferuje Twój pracodawca, pomijając znacznie szerszą ofertę rynku. Może być zresztą tak, że mając nowe kompetencje zainspirujesz obecnego pracodawcę, do stworzenia rozwiązania lub stanowiska, na którym je wykorzystasz. Wtedy wygrane będą obie strony.

Te punkty nie zawsze są łatwe do realizacji. Czasami są niemożliwe do zrealizowania w jeden rok. Zresztą nasze oczekiwania do każdego z nich będą się zmieniać wraz z naszym rozwojem osobistym, zawodowym, sytuacją rodzinną czy też wiekiem. Stąd warto je cyklicznie przeglądać i aktualizować swoje odpowiedzi.

Jednak posługując się nimi już od samego początku drogi zawodowej możesz budować ją bardziej świadomie niż większość osób. Kiedy będziesz miał 35 lub 40 lat i bogactwo doświadczeń zawodowych, wtedy będziesz mógł wycisnąć z tego podejścia prawdziwy max korzyści.

Ps. Inspiracją do napisania tego artykułu był krótki materiał z pracujwstartupie.com

Uwolnij przestrzeń i zasoby – oczyszczanie, zamiast planowania

Zbliżamy się do końcówki roku i rozpoczęcia kolejnego. Tradycyjnie, pewnie całe rzesze osób znowu będą planować i obiecywać sobie realizację noworocznych celów. Czy to tych dotyczących zadbania o kondycję fizyczną, zdrowego odżywiania czy jakiś innych z obszarów edukacyjnych, czy też rozwojowych. Nie mam jednak dla nich dobrej wiadomości. Jak co roku sporo z nich uwierzy w „magię” postanowienia i zasadniczo nic nie zmieniając w swoim otoczeniu i kalendarzu przystąpi do ich realizacji. Niestety, dość szybko też w realizacji tych celów polegnie. Aby istotnie zwiększyć szansę na skuteczne wdrożenie noworocznych planów w życie trzeba już teraz podjąć pewne strategiczne działania.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - planowanie - oczyszczanie - uwalnianie - cele noworoczne

Zobrazuje to przykładem przygotowania zimowej herbaty. Zalej herbatę w kubku wrzącą wodą. Nie żałuj sobie, wlej jej do oporu po same brzegi. A teraz wrzuć do tego kubka kawałek imbiru, plaster pomarańczy, dodaj z trzy goździki i sążnistą łyżkę miodu. Jak sądzisz ile zawartość kubka znalazło się poza nim?

Nasze życie jest jak ten pełen po same brzegi kubek z wrzątkiem. Dziś ilość rzeczy, możliwości i różnego rodzaju rozpraszaczy jest tak wielka, że niemal wszyscy jesteśmy przestymulowani, przebodźcowani i często żyjemy w biegu i niedoczasie. Dokładanie do tego kolejnych planów i działań jest czystym szaleństwem. Plany są jak te dodatki dorzucane do herbaty, aby nadać jej pysznego zimowego smaku. Choć każdy z nich jest atrakcyjny i smaczny, to każdy z nich powoduje kolejne ulanie zawartości kubka. Tak będzie też z naszym kalendarzem i czasem. Nie udźwigną one kolejnych działań i aktywności. Chyba, że oczyścimy nasze obecne życie z tego co zbędne (upijemy trochę herbaty, zanim zaczniemy do niej dokładać)  i zrobimy miejsce na to co nowe.

Oczyszczanie i porządki

Do końca roku zostało jeszcze trochę czasu. Zatem to dobry moment, aby na chwilę się zatrzymać. Uporządkować rozgrzebane rzeczy i pozbyć się tego co zbędne, a co jest w naszym życiu, bo kiedyś do niego trafiło.

Proponuje podejść do tematu kompleksowo i zająć się oczyszczaniem naszego życia w trzech obszarach.

Porządki fizyczne:

Uporządkuj swoją przestrzeń, w której się poruszasz. Zadbaj o to, aby stała się przestronna i poukładana. Przewietrz ją, poukładaj tak, aby łatwo było się w niej odnajdywać i to co najważniejsze, zrób miejsce na ewentualne nowe rzeczy. Usuń przedmioty zbędne i te, które nie dają Ci już radości. Odgruzuj szafy i półki z tego co zostało, bo „może kiedyś się przyda” a od roku albo dwóch i tak po to nie sięgnąłeś.

Wyobraź sobie tornado, które przeszło przez Twoje mieszkanie i wywiało z niego wszystko co nie było przymocowane na stałe, lub nie było ciężkim meblem. Czy gdybyś teraz odtwarzał to co straciłeś, to znowu kupiłbyś każdą z tych rzeczy? Tej, której byś teraz nie kupił wyrzuć, sprzedaj lub oddaj, bo jest Ci niepotrzebna.

Porządki cyfrowe:

Uporządkuj niejednokrotnie zawalony pulpit w komputerze i folder „pobrane”. To samo zrób na telefonie. Uporządkuj skrzynkę pocztową i nie trzymaj jakiś starych nieprzeczytanych mail, bo ubzdurałeś sobie, że jak będziesz miał kiedyś czas to do nich wrócisz. Usuń zbędne pliki i nieużywane aplikacje. Anuluj niepotrzebne subskrypcje. Jeżeli nadal chcesz korzystać z jakiś social mediów zrób porządek w swoich profilach.

Wyobraź sobie, że padł Ci komputer lub przez przypadek wyczyścił wirtualnych dysk w chmurze. Co byś chciał konieczne odtworzyć? Co byłoby konieczne do tego, żebyś mógł skutecznie działać lub pracować na swoim urządzeniu? Każdy, kto kiedyś stracił zawartość swojej skrzynki pocztowej, dobrze wiek jak nie odczuł później braku wielu teoretycznie „super ważnych” i „istotnych” maili 😉

Porządki mentalne:

Trudno zauważyć bałagan w naszej głowie, ale można go poczuć. To samo dotyczy stresu, który napina nasze mięśnie i spina ciało. W codziennym biegu przez życie i pośpiechu często tego nie zauważamy. Pośpiech zabija też naszą kreatywność. Powoduje, że wiele czynności wykonujemy rutynowo i bezrefleksyjnie. Bez zastanowienia czy są konieczne lub czy nie można ich zrobić łatwiej.

Pozbądź się zbędnych stresorów. Zatrzymaj się, weź oddech i zadaj sobie pytanie czego chcesz w życiu i co jest dla Ciebie tak naprawdę w nim ważne. Nadaj priorytety sprawom i zaplanuj w swoim kalendarzu regularny czas na zadbanie o siebie. Często w naszych kalendarzach zapominamy o sobie.  O czasie na zatrzymanie, medytację, poczytanie książki dla przyjemności, realizację naszego hobby czy czasie na odkrywanie czegoś nowego.

Być może to właśnie powyższe stanie się Twoim wyzwaniem noworocznym, którego naprawdę potrzebujesz i które będzie Ci służyć.

Uwolnij przestrzeń i zasoby

Skup się na końcówce roku, a nie na początku kolejnego. Wyobraź sobie, że w ostatnich dniach grudnia przez Twoje życie przetacza się wielka oczyszczająca fala. Zabierze ona wszystko co zbędne, zmyje wszelkie brudy i przemyje oczy, abyś mógł zyskać nowe, czyste i szersze spojrzenie na swoje życie. A kiedy fala już przejdzie, a Ty podeschniesz poczujesz się lekki, pełny energii i zobaczysz nagle jak dużo miejsce zrobiło się w Twojej przestrzeni i zasobach czasowych na nowe rzeczy.

Wejdź z tą lekkością i otwartością w nowy rok – poczuj czego potrzebujesz. Przy czym dla jasności, data 26 stycznia, 13 lutego, czy 15 marca jest tak samo dobra na nowe plany jak 1 stycznia. W sumie może nawet lepsza, bo nie uwierzysz w „magię” daty i sam weźmiesz na siebie odpowiedzialność za swoje plany.

Przeskok Mentalny: Wyzwanie dla Menedżera Operacyjnego, który awansuje

Mam przyjemność pracować z wieloma menedżerami, którzy chcą doskonalić swój warsztat i być coraz lepszymi w tym co robią. Wśród nich wyróżnia się ta grupa menedżerów, którzy awansują w strukturze firmy z pozycji menedżera operacyjnego na wyższy poziom zarządzania. Choć z reguły to dla nich w pełni zasłużony i radosny moment, to w przeważającej liczbie sytuacji nie są świadomi przed jak dużym wyzwaniem stają.

Nie jest to bowiem, jak się zazwyczaj wydaje, tylko wejście o jeden stopień wyżej w hierarchii firmowej. Na tym etapie kariery, to wejście w zupełnie inny świat. Obowiązują w nim inne reguły, inne kryteria oceny skuteczności i sporo ze znanych sposobów działania nie działa.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - awans - menedżer operacyjny

Poniżej wypunktowałem kilka kwestii z jakimi menedżer operacyjny po swoim awansie z pewnością będzie musiał się zmierzyć:

Oderwanie od codzienności operacyjnej

Menedżer operacyjny, który awansował i wchodzi  w nowy zakres obowiązków często traci bezpośredni kontakt z codziennymi operacjami. Wcześniej mógł być bezpośrednio zaangażowany w procesy, zarządzanie zasobami ludzkimi czy kontrolę nad efektywnością operacyjną. Znam też wiele sytuacji, w których menedżer operacyjny wprost włączał się w działania operacyjne, żeby wesprzeć swój zespół. Teraz musi zacząć całkowicie polegać na swoich podwładnych, co nierzadko prowadzi do utarty wglądu w szczegóły działania firmy. Ta sytuacja budzi lęk u wielu byłych menadżerów operacyjnych, gdyż właśnie znajomość tych szczegółów stanowiła ich „siłę” i bazę ich eksperckości na poprzednim stanowisku.

Nieidealność

O ile na stanowisku menadżera operacyjnego w wielu kwestiach procesowych mamy zerojedynkowe rozwiązania. Bądź też dysponujemy precyzyjnymi wskazówkami/normami definiującym w jaki sposób mierzyć poprawność realizacji zadania. O tyle na wyższym szczeblu zarządzania mamy często do czynienia z zadaniami, które nie mają zerojedynkowych rozwiązań, albo definicji jakie jest ich idealne zrealizowanie. Do tego dochodzi często brak pełnej i jasnej puli informacji o wszystkich aspektach danego zadania. W efekcie tracimy możliwość działania na poziomie bliskim perfekcyjności, do którego byliśmy przyzwyczajeni.

Konieczność zmiany perspektywy

Na wyższym poziomie zarządzania menedżer operacyjny musi skupić się na bardziej strategicznych aspektach działalności działu lub firmy. Musi on przestawić swoją perspektywę z operacyjnej na strategiczną. Nie jest to łatwe, zwłaszcza dla osób przyzwyczajonych do podejścia opartego na rozwiązaniach bieżących problemów. O ile na poprzednim stanowisku detaliczność i szczegółowość w analizie spraw była bardzo pożądana. Tutaj pojawia się oczekiwanie podejmowania decyzji na bazie dużo bardziej ogólnych obrazów sytuacji.

Zarządzanie ludźmi

Na tym poziomie często pojawia się konieczność zarządzania ludźmi, którzy zarządzają innym ludźmi. Mówiąc inaczej, nasz świeżo awansowany menedżer staje się liderem liderów, bądź otrzymuje dużo większy zespół, w którym nie da rady budować tak bliskich relacji z ludźmi, jak to było w poprzednim zespole. Ta sytuacja wymaga od niego umiejętności motywowania, delegowania zadań oraz budowania efektywnych relacji między różnymi działami organizacji.

Współpraca z innym działami

Wraz z awansem menedżer operacyjny musi być bardziej zaangażowany we współpracę z innymi działami firmy. Musi zrozumieć jak jego działa wpływa na całość organizacji i jakie są powiązania jego działu z innymi działami. Musi dostrzegać strukturę tych relacji i współpracować z innymi liderami, aby osiągnąć cele strategiczne organizacji. Wymaga to od niego wysokich umiejętności komunikacyjnych, negocjacyjnych i rozumienie różnych perspektyw.

Rozwój nowych umiejętności

Oprócz wspomnianych powyżej wyzwań, na nowym stanowisku często pojawia się konieczność nabycia lub rozwinięcia umiejętności takich jak: analiza danych, planowanie strategiczne i rozwiązywanie konfliktów na wyższym poziomie. Dochodzi też jeszcze jedno wyzwanie, związane z nabyciem pewnych kompetencji natury politycznej i wyczucia w działaniu. Pozwala to na budowanie aliansów, budowanie sieci wzajemnego wsparcia, zawieranie strategicznych kompromisów i naukę niedociskania pewnych spraw do końca, bynajmniej na forum publicznym. Sam zresztą często rozwijając moich menedżerów lubiłem powtarzać pewną, dawno zasłyszaną prawdę: „Czym wyżej, tym mniej merytoryki, a więcej polityki”. Czasami mi nie wierzyli, a po miesiącach lub latach stwierdzali, że miałem rację.

Moim celem nie jest straszenie, czy też odradzanie wchodzenia na kolejny szczebel kariery. Jest nim natomiast uświadomienie tego, że trafiasz w całkowicie odmienną sytuację i z pewnością wiele razy poczujesz się zagubiony – i tak jest okay, bo tak mają niemal wszyscy. To o co warto zadbać, to o zbudowanie wspierającego otoczenia lub znalezienie osoby, która poda pomocną dłoń lub doradzi co robić. Mogę też powiedzieć jeszcze jedno, ten awans dla sporej części awansowanych jest wstępem do nowej i arcyciekawej zawodowej przygody.

Prze_myślnik #73 –  Żyj tu i teraz, ale patrz w przyszłość

Wielu osób zajmujących się rozwojem osobistym podkreśla wagę bycia tu i teraz. Dodając do tego, że wczoraj już było i nic w nim zmienić nie możemy. Natomiast jutra jeszcze nie ma i nie wiemy co się wydarzy, ani jak to jutro będzie wyglądać.

Z pewnością mają rację i to szczególnie istotną w dzisiejszym przebodźcowanym świecie. W świecie, który dynamicznie pędzi do przodu i ulega ciągłym przeobrażeniom. W świecie zmiennym, nieprzewidywalnym i pełnym social mediów z ich algorytmami wypaczającymi rzeczywistość i nasz odbiór otaczającego świata. Kiedy to piszę, aż sam chciałbym przystanąć i zatopić się w chwili obecnej, bez tego tempa i pogoni za nie wiadomo czym. Na myśl o takim pobyciu myślami i ciałem tylko tu i teraz czuje jak wypełnia mnie poczucie spokoju i się wyciszam. Robi się miło, błogo i spokojnie.

„Tu i teraz” mnie wciąga i na swój sposób osacza. Uwielbiam ten stan, w którym siedzę spokojny i wyciszony widząc i czując jak świat wokół mnie pędzi, a mi się z tego pędu udało wyłączyć. Uwielbiam kultywować moje sobotnie poranki i do południa. Staram się dbać o to, aby w tym jednym dniu w tygodniu nie budzić się na dźwięk budzika, tylko wybudzać naturalnie. Staram się nie zrywać z łóżka z myślą ile rzeczy na mnie czeka do zrobienia. Włączam etap „leniwca”, pozwalam sobie na rozpraszanie i nieefektywność. Jem strasznie późno śniadanie i jestem cały zatopiony w tym sobotnim błogostanie.

Skoro w soboty jest tak fajnie, to może mógłbym tak żyć każdego dnia. Jak bym się mocno postarał, to może bym mógł, ale nie chcę. Mam bowiem świadomość, że o ile jest to strasznie wygodne i miłe, to do niczego mnie nie prowadzi. Nauczyłem się czerpać radość z działania, aktywności, rozwoju i pokonywania wyzwań. Oczywiście, że bywają momenty kiedy one mnie przytłoczą i wtedy takie powrócenie na krótką chwile do bycia tu i teraz „uziemia” mnie, dystansuje od tej bieżączki i pozwala złapać właściwą perspektywę.

Już dawno temu zrozumiałem, że to co robię tu i teraz często nie daje pełni efektów już w tym samym momencie. Jednak po pewnym czasie te efekty się sumują i wprowadzają istotną zmianę w moim życiu. Moja dzisiejsza kondycja, stan zdrowia i wygląd są tak naprawdę efektem decyzji podjętych wiele lat temu. To, że dziś czerpię mnóstwo radości i realizuję się w pracy coacha, jest efektem decyzji sprzed wielu lat, że chcę nim zostać. Czy zawsze wszystko to przewidziałem i szczegółowo rozplanowałem – nie. Nawet, gdybym chciał i tak pewnie by mi się nie udało, bo nie uwzględniłbym wielu zmiennych oraz zdarzeń, które przez ten czas zaistniały.

Mam jednak w głowie taki koncept, że ja nie planuję daleko w przód swojego życia, bo plany mają to do siebie, że dość często nie do końca wychodzą. Ja projektuję swoje życie i nanoszę w tym projekcie nieustannie małe poprawki dopasowując go do aktualnej rzeczywistości. Dzięki temu cały czas podążam w wybranym kierunku na bieżąco modyfikując swoją drogę. Dzięki temu, żyję „tu i teraz”, ale jednocześnie patrząc w przyszłość. Czego Wam też życzę i do czego Was zachęcam.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - przyszłość - projektuj życie - tu i teraz

Samozmęczeni – czyli o tym jak sami się „zajeżdżamy”

Nadeszła jesień i wielu moich klientów oraz znajomych bardziej odczuwa spadek energii i przypływ zmęczenia. Zapewne wpływ na to ma między innymi pogoda. Dodatkowo jak twierdziła moja nauczycielka jogi jesień to czas, kiedy nasze organizmy naturalnie zwalniają i przygotowują się do zimy. Ja jednak zacząłem się zastanawiać czy my faktycznie jesteśmy teraz bardziej zmęczeni, czy tylko to zmęczenie bardziej zauważamy. Jak bowiem twierdzi urodzony w Korei Południowej niemiecki filozof Byung-Chul Han obecnie wszyscy żyjemy w „społeczeństwie zmęczenia”.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - zmęczenie - wyczerpanie - wypalenie zawodowe - społeczeństwo zmęczenia

Społeczeństwo zmęczenia vs. społeczeństwo dyscypliny

Wspomniany autor w jednym ze swoich esejów porównuje charakterystyczne dla XIX wieku społeczeństwo dyscypliny ze współczesnym społeczeństwem zdominowanym przez zmęczenie. To pierwsze opierało się na zewnętrznej dyscyplinie i nadzorze, w którym instytucje, takie jak kościół czy państwo, narzucały określone normy i sankcje, by kształtować zachowania ludzi. Dzisiejsze społeczeństwo zmęczenia jest natomiast oparte na wewnętrznej presji i samokontroli. Tak więc nikt inny, jak my sami narzucamy sobie presję do osiągnięcia sukcesu, efektywności i szczęścia, co prowadzi niemal nas wszystkich do poczucia wyczerpania.

Co napędza społeczeństwo zmęczenia?

Nadmiar informacji – w dzisiejszych czasach z internetu, social mediów i mediów tradycyjnych wylewa się na nas masa wiadomości. Doprowadza to do przeciążenia umysłu, rozproszenia i trudności w przetwarzaniu informacji. Choć często nie do końca jesteśmy tego świadomi nieustanne  bombardowanie informacjami zwiększa poziom stresu i przyczynia się do zmęczenia psychicznego. Sam przekonałem się o tym dobitnie kiedy niemal 10 lat temu zrezygnowałem z aktywnego oglądania telewizji, a szczególnie kanałów informacyjnych. Poczucie spokoju jakiego doznałem był dla mnie zaskoczeniem, ale i dużą ulgą psychiczną.

Konsumpcjonizm – wielu z nas nieustannie dąży do posiadania coraz większej liczby dóbr materialnych i przeżywania ciągle nowych doświadczeń. Ten nieustanny nacisk na konsumpcję i hiperaktywizację prowadzi do niekończącego się wyścigu i braku satysfakcji. Ciekawym zjawiskiem jest fakt, że o ile nadmiar dóbr materialnych zaczyna być momentami postrzegany jako negatywny, o tyle nadmiar doświadczeń nadal zwodniczo jawi nam się w pozytywnym świetle. Tymczasem, to zdominowanie naszego życia przez ciągłe poszukiwanie nowości i przyjemności prowadzi do braku satysfakcji i spokoju.

Kult sukcesu i doskonałości – dziś często kultura i social media narzucają nam wysokie standardy sukcesu, doskonałości i osiągnięć zawodowych. Przy jednoczesnym pomijaniu lub przemilczaniu niepowodzeń. Jak celnie stwierdził jeden z moich klientów specjalizujący się w marketingu internetowym „Na Instagramie wszystko wszystkim wychodzi”.  Ten kult skutkuje ciągłym dążeniem do osiągania wyśrubowanych celów, w efekcie czego wiele osób odczuwa przeciążenie i wyczerpanie psychiczne.

Ciągła dostępność – w świecie on-line i my żyjemy on-line. Stale podłączeni, dostępni i aktywni. Zaczynamy odczuwać brak prywatności, trudności z odpoczynkiem oraz odłączeniem się od pracy i różnego rodzaju zobowiązań.

Przemęczenie zawodowe – współczesne tempo pracy, dynamika zmian narzędzi i systemów z których korzystamy, jak również nieustanne zmiany struktur i przemiany szczególnie w dużych organizacjach prowadzą do nadmiernego obciążenia pracowników. Jeżeli dodamy do tego nadgodziny, ciągłe naciski na wydajność i brak równowagi między pracą a życiem osobistym mamy oczywiste wyjaśnienia dla syndromu wypalenia zawodowego dotykającego coraz większą liczbę osób.

Kultura pozytywnego myślenia – promowany jest kult pozytywnego myślenia i zaradności, w efekcie którego staramy się prezentować jedynie w pozytywnym świetle. Jednocześnie ignorując wszelkie negatywne emocje, które odczuwamy. To prowadzi do wewnętrznych konfliktów, które następnie doprowadzają nas do wyczerpania psychicznego.

Brak czasu na refleksję – żyjąc w ciągłym zabieganiu i natłoku obowiązków zaczynamy gubić się w życiu. Brakuje nam czasu na zwykłe zatrzymanie i refleksję. Na kontemplację, samocenę i zadanie sobie pytania co jest w naszym życiu tak naprawdę ważne. Niezauważenie gubimy poczucie tożsamości i przestajemy znać samych siebie.

Promocja nierealnego sukcesu i szczęścia w mediach społecznościowych – widzimy w nich idealne życiorysy i sukcesy innych ludzi. Prowadzi to niejednokrotnie do porównywania się i budowania nieustannej presji, której jesteśmy poddani. To wszystko przyczynia się do poczucia przemęczenia psychicznego.

Czy można się wyrwać z tej matni?

Niestety obawiam się, że nie jest to możliwe w 100%. Natomiast wierzę w to, a nawet osobiście doświadczam tego, iż można istotnie obniżać wpływ „społeczeństwa zmęczenia” na nasze życie. Najważniejsze w tym wszystkim zdaje się świadome budowanie swojego życia. Istotne jest również zadbanie o momenty zatrzymania i refleksji, a także odkrycie i pielęgnowanie swojego wewnętrznego życia. Dorzuciłbym jeszcze do tego krytyczne myślenie i poczucie celu w życiu. To chyba najważniejsze składniki naszego antidotum na wyniszczające zmęczenie, które serwuje nam współczesny świat.

Pisząc ten tekst powracam wspomnieniami do ostatniego lata, w czasie którego w jeden z wcale nie najładniejszych dni spędziłem pół godziny, a może trochę dłużej siedząc z najbliższą mi osobą na pustej plaży i obserwując falujące puste morze. Do dziś czuje to poczucie połączenia z morzem, które jest tu zawsze. Z plażą, która istnieje pomimo pędzącego świata i z osobą którą kocham. W tamtej chwili to było wszystko czego potrzebowałem, aby doznać głębokiego poczucia spokoju, zadowolenia i wyciszenia. Siłą tamtego doświadczenia jest to, że nawet teraz po wielu miesiącach w pędzie biegu przez życie jestem w stanie powrócić do tamtego wspomnienia i głębokiego poczucia spokoju.

Jeżeli nadal interesuje Cię ten temat polecam także obejrzenie serialu dokumentalnego „Żyć 100 lat: Tajemnice niebieskich stref.” dostępnego na platformie Netflix.

Czekasz na gotowe mosty, czy sam projektujesz swoje? – słów parę o sprawczości

Każdy z nas trafia w swoim życiu na wyzwania i przeszkody. Prawie każdy z nas ma też jakieś cele, ambicje czy marzenia. Każdemu z nas przydarzają się też różnego rodzaju okazje. Na każdą z tych sytuacji możemy zareagować na dwa sposoby. Biernością i oczekiwaniem, aż ktoś inny wyznaczy kierunek działania lub biorąc sprawy w swoje ręce i budując mosty prowadzące nas do sukcesu. To właśnie ta zdolność do podejmowania inicjatyw i tworzenia własnych szans jest kluczem do osiągnięcia szczęśliwego i spełnionego życia. Jest także doskonałym opisem sprawczości, która jest jedną z kluczowych życiowych zdolności.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - sprawczość - odwaga - proaktywność

Ostatnio trafiłem na genialną metaforę opisującą te postawy. Mówi ona o budowaniu mostów nad rzekami, które stanowią dowolną przeszkodę w drodze do naszego celu. „Można czekać, aż ktoś te mosty zbuduje i nam dostarczy, albo zacząć je budować z tego co spływa rzeką”.  Oczekiwanie na gotowe rozwiązania i poleganie na innych może prowadzić do stagnacji i utraty kontroli nad swoim losem. Co więcej rzeka żyje. Zmienia swój bieg, siłę nurtu i ukształtowanie brzegów. Most zamówiony dawno temu i dostarczony teraz na miejsce może już nie pasować do obecnej sytuacji. Z tego względu warto działać proaktywnie i budować własne mosty.

Będąc architektem jesteś sprawczy

Jeszcze do  niedawna myśląc o sprawczości w życiu często łączyłem ją z osiąganiem zamierzonych efektów. Dziś jestem świadomy tego, że o sprawczości nie do końca świadczą tylko efekty. Kluczowe jest w sprawczości zachowanie kontroli i wpływu, które umożliwia świadome kierowanie całym działaniem oraz weryfikację procesu i celu. Właśnie z tego powodu czekanie na innych, by spełnili nasze oczekiwania jest ryzykowne. Nie mamy wtedy wpływu na ich decyzje ani na niespodziewane zmiany sytuacji. Kiedy sami podejmujemy inicjatywę, mamy możliwość kształtowania swojego losu i dostosowywania do zmieniających się okoliczności.

Nie czekaj i działaj świadomie

Budowanie mostów z tego co spływa rzeką oznacza wykorzystywanie dostępnych zasobów i możliwości jakie przynosi nam życie. Nie musimy czekać na idealne warunki ani jakiś specjalny moment czy wydarzenie, aby zacząć działać. Możemy wykorzystać to, co mamy, i rozwijać się w miarę jak napotykamy na kolejne przeszkody czy wyzwania. Jednocześnie w ten sposób świadomie odpowiadając na zmiany zachodzące w naszym życiu i otoczeniu.

Ćwicz się w sprawczości

Bardzo podoba mi się to co o sprawczości mówi Bill Zima badacz uczniowskiej sprawczości. Wskazuje on, że na sprawczość składa się zestaw postaw i zestaw umiejętności. Do postaw zalicza: nastawienie na rozwój, wytrwałość, inteligencję emocjonalną, kreatywność i wytrwałość. W zestawie umiejętności wymienia między innymi: ustalanie celów, rozwiązywanie problemów i współpracę.

Budowanie własnych mostów w życiu idealnie odpowiada na powyższe. Wymaga od nas kreatywności i determinacji. Nie zawsze istnieje gotowe rozwiązanie na nasze problemy. Musimy więc być gotowi do eksperymentowania, uczenia się na własnych błędach i nieustannego doskonalenia. To właśnie w takich trudnych chwilach rodzą się innowacje i odkrywamy naszą prawdziwą siłę.

Na zakończenie chciałbym  przytoczyć twierdzenie dr Christine Caldwell z Naropa University, według której energię do zmiany możemy czerpać „z trzech możliwych źródeł: bycia do czegoś popychanym, szukania przyjemności oraz bycia ciekawym”.  Życzę więc Wam, aby w Waszym życiu było jak najwięcej przyjemności i ciekawości.

Nie widzę tego, co dla mnie niewygodne – o niedorzecznych decyzjach

Moja przyjaciółka twierdzi, że faceci często mówią wszystko o sobie już na pierwszej randce. To jedynie kobiety nie chcą słyszeć tego co dla nich niewygodne. Moje doświadczenia pokazują, że ta reguła nie dotyczy tylko kobiet i pierwszych randek.

Ulegają jej przedsiębiorcy wdrażający nowe metodologie lub rozwiązania, jak również osoby poszukujące nowej pracy. Po prostu tak bardzo chcemy już coś zmienić lub zakończyć jakąś ciągnącą się sytuację, że bezpodstawnie a czasami nawet wbrew faktom idealizujemy wybierane rozwiązanie.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - decyzja - niedorzeczna decyzja

Na skróty – ma być szybko i łatwo

Te skróty są o tyle zaskakujące, że to nie ktoś inny wprowadza nas w błąd, tylko my sami poprzez selektywną percepcję, z tego co ktoś mówi wyciągamy tylko interesujące nas fragmenty i zaczynamy sobie z nich w wyobraźni tworzyć „magiczne rozwiązania”.

Przykładowo jeden z moich klientów przedsiębiorców, z którym pracujemy nad poukładaniem jego firmy zaczął naciskać, abyśmy zajęli się tematem wartości w organizacji. Posłuchał podcastu, w którym ktoś mówił, że jak mamy je dobrze poukładane to ludzie w firmie sami dbają o to, aby wszystko odpowiednio działało i miało wysoką jakość. Moja odpowiedź była taka, że to nie jest etap na wprowadzanie wartości, bo to będzie za szybko. Klient jednak chciał, abym odsłuchał ten podcast. Odsłuchałem i to był drugi odcinek pewnych porad dla przedsiębiorców. Kobieta, która w nim o tych wartościach mówiła, co najmniej  trzy razy zaznaczyła „zanim zaczniesz wdrażać wartości koniecznie zacznij od tego o czym mówimy w pierwszej części”. A co było w pierwszej części? Ano to, że podstawą wszelkiego działania jest dokładne rozpisanie zakresu obowiązków i odpowiedzialności w firmie a następnie ich wdrożenie oraz ustalenie celu działania firmy. Te działania nie był tak „seksowne” jak wymyślanie wartości i dodatkowo wymagały sporo pracy i wysiłku. Wiązały się też z pracą z ludźmi w tej firmie zatrudnionymi i zmianą ich postrzegania swojej roli w organizacji. Więc co zrobiły mój klient z tymi niewygodnymi działaniami? „Przeoczył” konieczność ich wdrożenia i wymyślił sobie magiczny sposób zgodnie, z którymi wartości firmowe mają mu magicznie poukładać firmę.

Jest to idealny przykład na to, jak ktoś w porę niewyhamowany w swoich zapędach, wdraża w swojej organizacji jakieś częściowe i tylko wygodne działania wyrwane z jakiejś metodologii. Kiedy jednak tak przeprowadzone zmiany nie przynoszą efektów, oskarża metodologię o to, że jest ona do niczego.

Niech się dzieje co chce, byle już się zadziało

Niecierpliwość to kolejny istotny element układanki w przypadku niedorzecznych decyzji. Czasami jakaś sytuacja na tyle nas mierzi, irytuje i wkurza, że zamiast trzymać się pewnych założeń dotyczących tego na co chcemy ją zamienić, zaczynamy je odpuszczać i bierzemy obojętnie co nam się trafi. Co więcej jesteśmy na tyle kreatywni, że wymyślamy sobie wyimaginowane scenariusze jak pomimo mocno nieidealnego rozwiązania, nasze życie idealnie się ułoży.

Do dzisiaj wspominam jednego dalekiego znajomego, który znudzony swoją pracą wpadł na „genialny” pomysł, że zostanie przedstawicielem handlowym. Miał artystyczną duszę, dość rozbudowane ego i parcie na szkło. Kiedy zapytałem go skąd wybór takiej profesji, opowiedział mi z entuzjazmem jak wspaniale miałby w takiej pracy. Miałby służbowy samochód, mógłby sobie jeździć i śpiewać piosenki. Kiedy świeciłoby słońce, zatrzymywałby swoje służbowe auto na jakiejś pięknej łące i opalałby się na jego masce.

Cóż, muszę przyznać, że ta wizja szokuje mnie do dziś. Tym mocniej im lepiej poznałem prace przedstawicieli handlowych. Zasypanych koniecznością tworzenia mnóstwa raportów z wizyt u klientów, starających się wyżyłować jak największe sprzedaże, aby zrealizować narzucone na nich plany sprzedażowe. Co zaś do parkowanie samochodów w ciągu dnia pracy na kwiecistych łąkach, to zamontowane w autach GPS’y, kiedy stoją one za długo w jakimś miejscu potrafią wysłać alarmowego SMS’a do szefa takiego przedstawiciela. Zatem z wylegiwania na masce samochodu nici.

Powyższy przykład na pewno należy do tych ekstremalnych, ale dopiero co jednemu z moich klientów pomogłem dostrzec wyimaginowany wizerunek pracy w zawodzie jaki rozważał. Ważną informacją w tym kontekście jest to, że mój klient obecnie pracuje i jedną z rzeczy, która go bardzo mocno męczy i irytuje są częste kontakty z klientami. Znalazł więc sobie „idealny” zawód na dalszą ścieżkę zawodową jest nim…  pośrednik nieruchomości. Czemu chciał go wybrać? Bo na Instagramie zobaczył jakie fajne życie mają tacy pośrednicy m.in. ciągle chodzą po wypasionych i super urządzonych willach lub apartamentach.

Żeby oddać sprawiedliwość, ja sam mam w swojej ścieżce zawodowej epizod męczenia się na jednym stanowisku. Męczenie wzięło się stąd, że też miałem pewne idylliczne wyobrażenie charakteru tej pracy, mocno odbiegające od rzeczywistości. Po prostu w opisach zakresu zadań na takich stanowiskach, „nie zauważyłem” tego czego nie chciałem robić 😉. Dziś bogatszy o te doświadczenie pomagam moim klientom nie popełniać takich błędów.

Co zaś do Pań i pierwszych randek. Zawsze zadziwia mnie jak wiele z nich oczekuje wykształconego rycerza na białym rumaku, a jak wiele z nich wybiera potem giermka na kłapouchym osiołku z odpadającym ogonem. Jednak niemal zawsze wtedy z tryumfem ogłaszają „ja go jeszcze zmienię…”

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi. Więcej informacji

Poniższy wzór polityki cookies chroniony jest prawem autorskim, które przysługują IAB Polska. 1. Serwis nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies. 2. Pliki cookies (tzw. „ciasteczka”) stanowią dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i przeznaczone są do korzystania ze stron internetowych Serwisu. Cookies zazwyczaj zawierają nazwę strony internetowej, z której pochodzą, czas przechowywania ich na urządzeniu końcowym oraz unikalny numer. 3. Podmiotem zamieszczającym na urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu pliki cookies oraz uzyskującym do nich dostęp jest operator Serwisu Lemon Mint Rafał Markiewicz z siedzibą pod adresem ul. Lipowa 16c/8, 81-572 Gdynia 4. Pliki cookies wykorzystywane są w celu: a) dostosowania zawartości stron internetowych Serwisu do preferencji Użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych; w szczególności pliki te pozwalają rozpoznać urządzenie Użytkownika Serwisu i odpowiednio wyświetlić stronę internetową, dostosowaną do jego indywidualnych potrzeb; b) tworzenia statystyk, które pomagają zrozumieć, w jaki sposób Użytkownicy Serwisu korzystają ze stron internetowych, co umożliwia ulepszanie ich struktury i zawartości; 5. W ramach Serwisu stosowane są dwa zasadnicze rodzaje plików cookies: „sesyjne” (session cookies) oraz „stałe” (persistent cookies). Cookies „sesyjne” są plikami tymczasowymi, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika do czasu wylogowania, opuszczenia strony internetowej lub wyłączenia oprogramowania (przeglądarki internetowej). „Stałe” pliki cookies przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika przez czas określony w parametrach plików cookies lub do czasu ich usunięcia przez Użytkownika. 6. W ramach Serwisu stosowane są następujące rodzaje plików cookies: a) „niezbędne” pliki cookies, umożliwiające korzystanie z usług dostępnych w ramach Serwisu, np. uwierzytelniające pliki cookies wykorzystywane do usług wymagających uwierzytelniania w ramach Serwisu; b) pliki cookies służące do zapewnienia bezpieczeństwa, np. wykorzystywane do wykrywania nadużyć w zakresie uwierzytelniania w ramach Serwisu; c) „wydajnościowe” pliki cookies, umożliwiające zbieranie informacji o sposobie korzystania ze stron internetowych Serwisu; d) „funkcjonalne” pliki cookies, umożliwiające „zapamiętanie” wybranych przez Użytkownika ustawień i personalizację interfejsu Użytkownika, np. w zakresie wybranego języka lub regionu, z którego pochodzi Użytkownik, rozmiaru czcionki, wyglądu strony internetowej itp.; e) „reklamowe” pliki cookies, umożliwiające dostarczanie Użytkownikom treści reklamowych bardziej dostosowanych do ich zainteresowań. 7. W wielu przypadkach oprogramowanie służące do przeglądania stron internetowych (przeglądarka internetowa) domyślnie dopuszcza przechowywanie plików cookies w urządzeniu końcowym Użytkownika. Użytkownicy Serwisu mogą dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących plików cookies. Ustawienia te mogą zostać zmienione w szczególności w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym zamieszczeniu w urządzeniu Użytkownika Serwisu. Szczegółowe informacje o możliwości i sposobach obsługi plików cookies dostępne są w ustawieniach oprogramowania (przeglądarki internetowej). 8. Operator Serwisu informuje, że ograniczenia stosowania plików cookies mogą wpłynąć na niektóre funkcjonalności dostępne na stronach internetowych Serwisu. 9. Pliki cookies zamieszczane w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i wykorzystywane mogą być również przez współpracujących z operatorem Serwisu partnerów. 10. Więcej informacji na temat plików cookies dostępnych jest pod adresem wszystkoociasteczkach.pl lub w sekcji „Pomoc” w menu przeglądarki internetowej.

Close