Rafał Markiewicz

Blog

Prze_myślnik #76 –  Trwała wartość doświadczeń

W dzisiejszym konsumpcyjnym świecie niemal na każdym kroku kuszą nas nowoczesne gadżety, modne ubrania, czy różnego rodzaju dobra. Idąc nawet do jednego z popularnych dyskontów, znajdziesz tam specjalne strefy, w których czekają na Ciebie artykuły przemysłowe promowane w ramach specjalnych tygodni. Otwarcie dowolnej strony internetowej z wiadomościami skutkuje mnóstwem informacji i reklam, które uświadamiają Cię co jest dzisiaj trendy, jak daleko odstajesz od tego co modne i co musisz nabyć, aby znaleźć się w grupie będącej teraz na TOPie.

W sumie to nic nowego i powinniśmy się do tego przyzwyczaić. Jednak ciągle łapiemy się na te sztuczki. Ostatecznie po drugiej stronie pracują spece od psychologii sprzedaży i niecnie wykorzystują nasze naturalne reakcje. Starają się wyłączyć nasze krytyczne myślenie i jeżeli już koniecznie potrzebujemy się nad czymś zastanowić, to dbają abyśmy główkowali nad tym czy kupić przedmiot A, czy przedmiot B – zamiast, czy w ogóle coś kupować.

Efektem tych działań jest coraz większa powierzchowność ludzi, płytkość relacji społecznych, nieustająca pogoń za nowymi rzeczami i niemal zanik refleksji. Stajemy się wewnętrznie puści i emocjonalnie niedorozwinięci, koncentrując całą naszą uwagę na tym co na zewnątrz. Zapominamy w ten sposób o wartościach jakie niosą ze sobą doświadczenia i głębokie przeżycia.

Wartość doświadczeń i nowych przeżyć

Kupując nowe przedmioty jesteśmy nimi zachwyceni. Nowy telefon, świeżo wyremontowane mieszkanie lub nowy model komputera wzbudzają ogromne emocje i radość. Niestety, z czasem ta ekscytacja gaśnie. Urok nowości zanika, a przedmioty które były źródłem satysfakcji, stają się codziennością, tracąc na swojej wartości.

Zupełnie inaczej jest z inwestowaniem w doświadczenia, które przynoszą długoterminowe korzyści dla nasze samopoczucia. Badania psychologiczne potwierdzają, że ludzie którzy decydują się na przeżywanie różnych doświadczeń, często odczuwają większą satysfakcję z życia i mają lepsze relacje międzyludzkie. Wspomnienia z tych wydarzeń stanowią trwałe źródło szczęścia, które można przywołać w każdej chwili. Jest to super cenny zasób w dzisiejszych czasach, w których tak wielu ludzi dopada depresja.

Przy czym, to o czym warto pamiętać, to fakt że naszych doświadczeń nie powinniśmy mierzyć ich wizualną atrakcyjnością w kontekście postów na Instagrama. Miarą ich wartości niech się staną: wysiłek jaki musieliśmy w nie włożyć, nutka niepewności jak się z nimi wiąże, dotarcie do wrażeń lub emocji, których do tej pory nie doświadczaliśmy.

Rodzajem takich doświadczeń może być np. wyjście do teatru, w którym musimy uruchomić zasoby naszej wyobraźni i emocji, aby dotarł do nas przekaz przedstawienia. Może być nim parogodzinny spacer po lesie bez telefonu komórkowego, w którym nasza uwaga skupia się na otoczeniu i chłonięciu przyrody. Jednym z moich najmilszych doświadczeń ostatnich miesięcy było siedzenie na plaży i przesypywanie piasku w dłoniach przyglądając się jednocześnie bezkresnej wodzie. Do dziś czuje ciepłe ziarenka muskające moją skórę dłoni i to jak dobrze i spokojnie czułem się w tamtym momencie.

Nieustającym źródłem doświadczeń są różnego rodzaju wyjazdy i podróże. Zarówno te dalekie do innych krajów, jak i takie zupełnie bliskie, w których odkrywamy nowe miejsca lub możemy zaobserwować jak się zmieniły te już nam znane. Tak samo ekscytujące bywa poznawanie nowej wiedzy i uczenie się. Przy czym najfajniejsze są te formy, w których spotykamy się z innymi ludźmi, razem z nimi poznajemy coś nowego i możemy wymieniać się wrażeniami. Nowa wiedza poszerza nasze horyzonty, nowi ludzie stymulują nas do ich poznania, a czasami również radzenia sobie z odmiennością poglądów, wartości i doznań.

Ostatnio jeden z moich znajomych opowiedział mi o swoim ciekawym podejściu do ludzi których poznaje. Stara się nie wchodzić w ewentualną polemikę z ich poglądami, ale gryzie się w język i daje im więcej przestrzeni, żeby o nich opowiadali. W ten sposób uczy się patrzenia na świat oczami innych.

Pomyśl sobie teraz, czy wolałbyś byś na jakimś spotkaniu towarzyskim poznać tego mojego znajomego, czy też jakąś bardzo powierzchowną osobę, ale za to w markowych ciuchach i z najnowszym modelem IPhone w ręku.

Magia tego, że staramy się doświadczać czegoś nowego i poznawać nowe rzeczy, polega na tym, że musimy uwrażliwić nasze wnętrze i stać się bardziej otwarci na innych. W ten sposób budujemy nasze wewnętrzne bogactwo, ale i atrakcyjną osobowość, która przyciągnie do nas równie ciekawe osoby.

Dywidenda wspomnień

Podsumowując – zamiast bezrefleksyjnie gonić za materialnymi dobrami, czasami warto zatrzymać się i zastanowić, co naprawdę przynosi nam trwałe szczęście. Doświadczenia, które gromadzimy przez całe życie, mają unikalną zdolność do wzbogacania naszego wnętrza i dodawania wartości do naszej codzienności. Inwestowanie w doświadczenia to inwestowanie w „dywidendę wspomnień”, która wypłaca się przez całe życie, przynosząc nam radość i satysfakcję na długo po tym, jak zniknie początkowy blask materialnych dóbr.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - wartość doświadczeń

Nielinearny rozwój zawodowy  – nowy trend w planowaniu kariery

Współczesna rzeczywistość zawodowa to dynamiczne środowisko, które wymaga elastyczności i nowych podejść do kreowania kariery zawodowej. Coraz częściej obserwowanym zjawiskiem jest odejście od typowej linearnej koncepcji ścieżki kariery od punktu A do B. Wciąż ewoluujące trendy technologiczne, ekonomiczne i społeczne zachęcają do podejścia nielinearnego, w który występują tzw. rozwojowe skoki w bok.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - ścieżka kariery - nielinearny rozwój - CV - CV kompetencyjne

Przyczyny sprzyjające nielinearnej ścieżce kariery

1. Zmienność rynku pracy: Obecnie możemy obserwować szereg zmian zachodzących w tym obszarze. Nowe technologie, globalizacja i zmieniające się preferencje konsumentów sprawiają, że niektóre branże rozwijają się szybciej niż inne, a niektóre zawody stają się przestarzałe. To prowadzi do konieczności ciągłej adaptacji i ewolucji w karierze zawodowej.

2. Wielość ścieżek rozwoju: Dzisiejszy świat zawodowy nie zamyka nas w jednej z góry wyznaczonej ścieżce kariery. Wręcz przeciwnie zachęca i umożliwia eksplorowanie różnorodnych dróg rozwoju. Zamiast wiązać się z jedną dziedziną, możemy zdobywać umiejętności i doświadczenia w różnych obszarach, co prowadzi do bardziej złożonych, nielinearnych trajektorii zawodowych.

3. Znaczenie umiejętności miękkich: Umiejętności miękkie, takie jak elastyczność, umiejętność współpracy i uczenie się przez całe życie, stają się kluczowe dla sukcesu zawodowego. Wiele organizacji moich coachingowych klientów przechodzi dynamiczne reorganizacje, łączy się z innym firmami lub przenosi niektóre zadania, czy też całe działy do innych krajów. Ucinając niejako niektórym pracownikom możliwość kontynuowania w danym miejscu linearnej ścieżki kariery.

Z tego powodu zamiast skupiania się wyłącznie na zdobywaniu wiedzy technicznej, pracownicy powinni rozwijać też umiejętności adaptacyjne, które umożliwiają im radzenie sobie z różnorodnymi sytuacjami zawodowymi. Wyjątkowo wysoko (i trend ten będzie się pogłębiał) ceniona jest gotowość i zdolność do rozwijania uniwersalnych, niezależnych od konkretnej roli umiejętności, które mogą być następnie płynnie wykorzystywane w całej organizacji. 

4. Popyt na kreatywność i innowacyjność: W nowoczesnym świecie biznesu wartość kreatywności i innowacyjności wciąż wzrasta. Sporo pracodawców poszukuje osób o różnorodnych umiejętnościach, które mogą przynieść nowe spojrzenie i podejście do problemów. To oczekiwanie często sprzyja dziś kreowaniu niestandardowych i nieoczywistych ścieżek kariery.

Przykład lineranej i nielinearnej ścieżki zawodowej

LINERANA ścieżka kariery: Specjalista IT

  • Stażysta ds. IT
  • Technik wsparcia IT
  • Administrator systemów IT
  • Inżynier oprogramowania
  • Kierownik zespołu programistycznego
  • Dyrektor ds. technologii informacyjnych

Linearne ścieżki kariery prezentują typową, ewolucyjną ścieżkę rozwoju zawodowego w konkretnej dziedzinie. Osoba podążająca tą ścieżką stopniowo awansuje od stanowisk początkowych do bardziej zaawansowanych, utrzymując ciągłość w swojej karierze.

NIELINERANA ścieżka kariery: Zróżnicowany specjalista

  • Stażysta ds. marketingu
  • Freelancer w dziedzinie copywritingu
  • Konsultant do spraw mediów społecznościowych
  • Założyciel startupu w branży e-commerce
  • Lider projektu w agencji reklamowej
  • Trener ds. rozwoju osobistego

Nielinearne ścieżki kariery skupiają się na bardziej zróżnicowany rozwój, gdzie osoba eksploruje różne obszary i funkcje zawodowe, zdobywając różnorodne umiejętności i doświadczenia. Ta ścieżka może być bardziej niekonwencjonalna, ale jednocześnie daje możliwość osiągnięcia unikalnych celów zawodowych.

Szczególnie istotnym jest, aby mieć świadomość, że oba podejścia mają swoje zalety i wady. Wybór jednej ze powyższych ścieżek zawodowych powinien być dobrany do indywidualnych preferencji, umiejętności i celów zawodowych.

Może zdarzyć się i tak, że choć obraliśmy linearny model rozwoju naszej ścieżki zawodowej, to czynniki niezależne od nas np. decyzja firmy, w której pracujemy mogą nas popchnąć w kierunku nielinearnego rozwoju. Ważnym jest, aby w takiej sytuacji pozostać otwartym na nowe doświadczenia i umiejętności. Pomoże nam w tym skupianie się na poszukiwaniu i dostrzeganiu możliwości jakich dostarcza nam ta nowa sytuacja, zamiast pielęgnowaniu w sobie poczucia straty i tęsknoty za kiedyś wybraną ścieżką.

Porównanie wad i zalet w kontekście linearnej oraz nielinearnej ścieżki kariery

Tak jak wspominałem wcześniej ważne jest, aby indywidualnie ocenić, która ścieżka najlepiej odpowiada Twoim umiejętnościom, aspiracjom zawodowym i aktualnym trendom rynkowym.

Decydując się na jeden z modeli ścieżki zawodowej warto uwzględnić ten wybór przy tworzeniu CV. W przypadku ścieżki linearnej całkiem dobrze sprawdzi się klasyczne CV chronologiczne, w którym skupiamy się na przejrzystym pokazaniu dotychczasowej ścieżki kariery. Natomiast jeśli nasz wybór padnie na ścieżkę nielinearną warto wtedy rozważyć przygotowanie CV kompetencyjnego, w którym mocniej uwypuklamy umiejętności i kompetencje istotne z punktu widzenia pracodawcy.

Pytaj „Po co?”, a nie tylko „Dlaczego?” – siła dwóch pytań

W sytuacji kiedy stajemy przed jakąś decyzją, wyborem lub koniecznością dokonania jakiejś zmiany niemal intuicyjnie zadajemy pytanie „Dlaczego?”. Tak samo reagujemy, gdy zmianę lub jakieś działanie wprowadza w swoim życiu ktoś inny. Niemal jako naturalne jawią się nam pytania typu: „Dlaczego, chcesz zmienić pracę?”, „Dlaczego chcesz iść do pracy?”, „Dlaczego chcesz wyprowadzić się z Polski?”, „Dlaczego chcesz się rozstać z chłopakiem/dziewczyną?” itd. itp.

Jest to naturalne pytanie jeśli chcemy poznać przyczynę danego zdarzenia. Kiedy jednak przechodzimy do planowania, wymyślania czy koncentrujemy się na rozwoju, znacznie istotniejszym staje się pytanie „Po co?”

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - Pytaj "Po co?", a nie tylko "Dlaczego?"

„Dlaczego?” – pytanie o przeszłość

„Dlaczego?” kieruje naszą uwagę ku przeszłości i jest istotne dla analizy przyczyn, motywacji lub konsekwencji jakiegoś działania. To oczywiście bardzo ważna kwestia, szczególnie kiedy chcemy poznać kontekst lub historię wydarzeń.

Jednak skupienie na tym pytaniu skutkuje tym, że zanurzamy się w przeszłości i właśnie w niej możemy utknąć. Pytanie to bowiem nie otwiera nas, czy też naszego myślenia na perspektywę przyszłości. Retrospektywa, której dokonujemy niekoniecznie zawsze prowadzi nas do konstruktywnego działania w teraźniejszości.

„Po co?” – pytanie o przyszłość

„Po co?” pozwala nam skupić się na celu jakiegoś działania i daje nam klarowność w zakresie wyborów lub motywacji, które nami kierują. Pozwala też zrozumieć znaczenie naszych działań. Udzielając odpowiedzi na to pytanie znamy kierunek i celowość, dzięki czemu koncentrujemy się na tym co istotne w kontekście naszych planów i aspiracji.

Pytanie „Po co?” skupia naszą uwagę na ważnych dla nas wartościach lub efektach, które chcemy uzyskać. Jest to szczególnie cenna wiedza w dzisiejszym zmiennym i niepewnym świecie. Umiejętność odnalezienia się w nowych sytuacjach i celowego działania staje się w takiej rzeczywistości kluczowa.

Siła dwóch pytań

Poniżej przytaczam kilka przykładów, które unaoczniają, czemu kończąc na pytaniu „Dlaczego?”, możemy zgubić to co istotne.

Będziemy wiedzieli dlaczego uciekamy od przeszłości, ale zarazem nie będziemy wiedzieli do czego biegniemy. W tej sytuacji może się okazać, że kiedy już uciekniemy wystarczająco daleko od tego co było, to staniemy w pełnym zagubieniu i może nas wtedy dopaść lęk. Staniemy, bo nie znamy kierunku, w którym mamy się poruszać i celu, do którego chcemy dążyć.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - Pytaj "Po co?", a nie tylko "Dlaczego?" - Chcę zmienić pracę

Często kiedy proszę moich klientów chcących zmienić pracę, aby mi opowiedzieli więcej o całej swojej sytuacji, to słyszę dużo o tym co im w dotychczasowej pracy nie pasuje. Mało kto, opowiada mi o tym co chce tą zmianą pracy osiągnąć. Co więcej, całkiem spora grupa klientów chce się po prostu uwolnić od tego co jest, ale nie wie/nie zastanowiła się co chce w zamian. Tutaj często pada wtedy moje ulubione pytanie: „Mówiąc o zmianie pracy uciekasz od czegoś, czy do czegoś dążysz?”.

Kiedy klient już wie czego szuka w nowej pracy, możemy zacząć doprecyzowywać te oczekiwania, tak aby potem było jasne czego należy szukać w ofertach pracy: inspirujących wyzwań czy spokoju i bezpieczeństwa, wyższej pensji czy więcej wolnego czasu,  ściśle określonych zadań czy elastycznej kreacji, pracy w tej samej branży czy czegoś całkowicie odmiennego.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - Pytaj "Po co?", a nie tylko "Dlaczego?" - Chcę się rozejść

Temat związków i relacji jest zazwyczaj mocno złożony. Łatwo w nim oskarżać drugą stronę i narzekać, że to nie jest to czego byśmy oczekiwali. Jednak kiedy zaczynam pytać, czego w takim razie konkretnie oczekujesz zaczyna się okazywać, że często nie wiemy. Samo „żeby było lepiej” nie wystarcza.

Czasami, kiedy proszę o opisanie tego „fajnego związku”, który ktoś chce zbudować okazuje się, że ten nowy „fajny związek” jest bardzo podobny do obecnego. Tylko nie mam w nim zaszłości, które sobie wyrzucamy podczas każdej awantury.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - Pytaj "Po co?", a nie tylko "Dlaczego?" - Analiza błędu w firmie

To co czasami zaskakuje mnie w niektórych firmach to fakt, że w sytuacji w której zaistnieje jakiś błąd, najważniejszym jest ustalenie kto za to odpowiada i jak zostanie za to ukarany. W takich firmach szefowi lub zarządowi wystarczy nazwisko winnego i wysokość kary/konsekwencji.

Istnieje tam przekonanie, że kara sama w sobie spowoduje, że błąd się nie powtórzy. Tymczasem błędny może być cały proces lub procedura, albo brak kontroli nad jej przebiegiem. Ukaranie jednego człowieka niczego nie rozwiąże. Być może jeszcze pogorszy sytuacje, bo choć błędy będą się powtarzać, z obawy przed karą będą jeszcze lepiej ukrywane.

Jestem daleki od twierdzenie, że wystarczy zastąpić pytanie „Dlaczego?” pytaniem „Po co?” i znajdziemy antidotum na wszelkie problemy. Stoję natomiast na stanowisku, że pytając tylko „Dlaczego?” interesuje nas jedynie to co było i często nie ma tu wtedy przestrzeni do zastanowienia się nad tym jak ma być.

Prze_myślnik #75 –  Zaniechana szansa

Przyszła wiosna i cała przyroda budzi się na nowo do życia. To niezmienny etap rocznego cyklu. Co roku, to co było w okresie zimowym uśpione przebudza się i ciągnie do życia. Powstaje jednak pytanie kiedy Ty przebudziłeś się ostatnio.

Kiedy ostatnio odkryłeś coś nowego? Kiedy ostatnio zrobiłeś coś, czego jeszcze nie robiłeś? Kiedy ostatnio odwiedziłeś miejsce, w którym jeszcze nie byłeś? Kiedy ostatnio dowiedziałeś się o sobie czegoś nowego?

Przy czym, przez „nowe” rozumiem to co doświadczone. To co wywarło na Tobie duże wrażenie, które odczułeś w ciele, emocjach a może i sercu. I dla jasności, nowy serial na platformie streamingowej, to najczęściej za mało.

Może być tak, że praktycznie nigdy się jeszcze nie przebudziłeś. Żyjąc według scenariusza napisanego dla Ciebie przez innych. Nigdy się nie zatrzymałeś i nie zastanowiłeś kim tak naprawdę jesteś. Może nigdy nie spróbowałeś czegoś nowego/nieznanego, bo mogło by Ci się spodobać i zechciałbyś potem zmienić/zburzyć swój dobrze znany, bezpieczny świat.

Lubię opowieść o pięknej pełnej życia sadzawce ogrodowej, do której od dawna nie napłynęła świeża woda. Po latach najczęściej zamienia się ona w cuchnące bajoro. Pełne mułu, stojącej wody i rozkładu. Jedynym ratunkiem dla takiego miejsca jest strumień świeżej wody, która przez nie zacznie przepływać. Wypłucze muł, naniesienie natlenioną wodę i spowoduje, że do sadzawki wróci życie.

Nie czekaj więc i wpuść do swojego życia coś nowego. Próbuj nowych rzeczy, doświadczaj nieznanego i nie czekaj, aż to samo pojawi się w Twoim życiu. Wyjdź temu proaktywnie naprzeciw, daj sobie szansę na takie doświadczenia. Wręcz z premedytacją je zaplanuj – życie masz tylko jedno.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - przebudzenie - wybór - szansa - odkryj siebie

SARA – model reakcji na nieprzychylną informację zwrotną

Informacje zwrotne jakie możemy otrzymać na temat nas samych, jak i naszych działań są bardzo cenne. Z jednej strony pozwalają nam się dowiedzieć jak postrzega nas ktoś inny. Z drugiej pozwalają nam znaleźć odniesienie do tego na ile zgodnie z oczekiwaniami realizujemy jakieś działania czy proces.

Bywają świetną motywacją kiedy są pozytywne. Czasami są też przyczynkiem do refleksji, bo ktoś uważa, że powinniśmy coś robić, czy zachowywać się inaczej. Przy czym powinniśmy pamiętać, że to jego ocena, do której ma prawo, a my mamy prawo do własnego spojrzenia. Możemy więc świadomie podjąć decyzję, czy coś zmieniamy na bazie tej informacji, czy też umacniamy się w tym co lub jak dotychczas robiliśmy.

Jakby jednak nie było, nie unikniemy w swoim życiu prywatnym czy zawodowym, sytuacji w której dotrze do nas informacja zawrotna, która nie będzie tym co chcieliśmy usłyszeć. Mówiąc wprost będzie negatywna lub po prostu niezgodna z tym jak my postrzegamy daną sytuację.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - informacja zwrotna - feedback - model SARA

Możliwa reakcja na trudną informację

Przyjmowanie niezbyt dobrej informacji może nie być czymś łatwym. W takim przypadku doświadczenie jej odbioru przebiega najczęściej poszczególnymi fazami zgodnymi z modelem SARA. Zdanie sobie sprawy z tych naturalnych faz pomoże zarówno udzielającemu jak i odbierającemu informację zareagować spokojniej i uniknąć gorących słów, których później mogą żałować.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - informacja zwrotna - - model SARA - feedback

Szok – na początku możesz być zaskoczony, nie wiedzieć jak zareagować. Jest to naturalna reakcja pozwalająca się chronić przed przyjmowaniem zbyt wiele, zbyt szybko. W tej fazie, najlepiej nie podejmować żadnych działań, żadnych decyzji. Pozwól jej po prostu minąć. 

Myśli lub wypowiedzi mogące się pojawić w tej fazie to np. „Nie rozumie tego feedbacku”, „Nie mogę uwierzyć, że coś takiego powiedzieli”

Złość – po szoku przychodzi kolej na złość lub wręcz wściekłość. Znów podejmując w tej fazie jakiekolwiek działania możesz tylko „nabroić’ – wstrzymaj się.

Myśli lub wypowiedzi mogące się pojawić w tej fazie to np. „Kim Ty w ogóle jesteś?”, „Nie wyładowuj na mnie swojej frustracji”, „Jak oni mogli mi coś takiego zrobić?”, „Kto za tym stoi?”

Racjonalizacja – zaczynasz szukać różnych wytłumaczeń, wyjaśnień. Wygląda na to, że emocje minęły, na pozór myślisz trzeźwo i logicznie. Jest to faza, w której próbujesz ogarnąć informacje poprzez tłumaczenie siebie.

Myśli lub wypowiedzi mogące się pojawić w tej fazie to np. „Nikt nie jest doskonały, wszyscy popełniają błędy”, „Gdyby mnie lepiej wdrożyli w te zadania, lepiej bym je zrozumiał i popełnił mniej błędów”, „Faktycznie nie dopilnowałem jakości zadań, ale musiałem wdrożyć wielu nowych pracowników”, „Może faktycznie byłem za ostry w moich wypowiedziach, ale to ona mnie do tego prowokowała”.

Akceptacja – jesteś już w stanie bardziej obiektywnie i z dystansem spojrzeć na informacje zwrotną. Teraz możesz ocenić, co w niej było cennego i co z niej chcesz wcielić w życie, a czego nie decydujesz się brać pod uwagę.

Myśli lub wypowiedzi mogące się pojawić w tej fazie to np. „Jak najlepiej wykorzystać tę informację?”, „Co powinienem zmienić/poprawić?”, „Kto mi może pomóc to zmienić”

Jak szybko przebiegają poszczególne fazy?

Nie da się tego określić w sposób uniwersalny, bo zależy to co najmniej od trzech czynników:

  • cech osobowościowych otrzymującego informacje,
  • rodzaju i ważności sytuacji (zachowania), którego dotyczy ta informacja,
  • sposobu zachowania przekazującego tę informację (spokój, wzburzenie, agresja itd.).

Znam wiele historii związanych np. ze zwolnieniem kogoś z pracy, w których przejście z fazy szok do złość trwało kilka godzin lub dni. Są jednak wśród nich i takie sytuacje, kiedy to przełączenie między fazami następowało w ciągu kilku minut i nim rozmowa informująca o zwolnieniu z pracy się zakończyła, to zwalniany już przejawiał złość, a nawet agresję wobec przełożonego.

Wcale nie inaczej toczyły się rozmowy w temacie tzw. rocznych ocen pracowniczych. Osoby ocenione według nich niesprawiedliwie przeważnie potrzebowały dłuższej chwili (godzin, dni), aby od zaskoczenia zasłyszaną informacją przejść do fazy złości. Znam jednak jeden konkretny przypadek, kiedy przełożony 5 minut po zakończeniu takiej rozmowy otrzymał od pracownika pisemne wypowiedzenie umowy o pracę i usłyszał cały szereg pejoratywnych epitetów pod swoim adresem.

Dla jasności dodam, że choć powyższe przykłady dotyczą sfery zawodowej, to są mi też znane historie zrywania długoletnich przyjaźni, czy nawet stosunków rodzinnych na skutek przekazanej informacji zwrotnej.

Na szczęście tak ekstremalne przebiegi należą raczej do rzadkości, a świadomość istnienia modelu reakcji na informację zwrotną SARA, może ich liczbę jeszcze zmniejszyć. Bowiem zarówno przekazujący informację zwrotną, jak i ją otrzymujący dzięki świadomości tego co może się wydarzyć, albo właśnie wydarza, mogę po prostu zachować zimną krew i poczekać z reakcją na nadejście fazy Racjonalizacja lub Akceptacja.

Decyduje, wybieram – słowa mocy i sprawczość

Każdy z nas napotyka w swoim życiu wyzwania, które wymagają podjęcia decyzji lub dokonania wyboru. Czasami, żadne z możliwych rozstrzygnięć nie jest tym przez nas wymarzonym. Dodatkowo często dokonując jakiegoś wyboru odczuwamy poczucie straty, bo jednocześnie odrzucamy możliwości tkwiące w rozwiązaniu alternatywnym.

Pojawia się wtedy pokusa unikania decyzji. Zwlekamy z nią do tego momentu, aż jedna z możliwości przestanie być już dostępna, albo kiedy to kto inny swoimi decyzjami dokona za nas wyboru. Niby to łatwiejsze, ale zarazem powstaje wewnątrz nas poczucie słabości i nie decyzyjności co nieuchronnie prowadzi do niższego poczucia własnej wartości i pozbawia nas sprawczości we własnym życiu.

Bywa i tak, że podejmiemy decyzję i niby dokonaliśmy wyboru, ale już za parę godzin, albo następnego dnia ponownie rozmyślamy o tym wyzwaniu i związanymi z nim wyborami. Robimy tak, bo nie mamy pewności czy ten dokonany na pewno jest dobry. Efektem takiego postępowania jest zmęczenie, energetyczne wyczerpanie i finalnie – tak jak w powyższym przykładzie – pozostawienie decyzji losowi lub innej osobie.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - decyduje - wybieram - słowa mocy i sprawczość

Dialogi wewnętrzne i unikanie konieczności obrony swojego zdania

To czego często potrzebujemy w takich sytuacjach, to zauważenie i rozpoznanie naszych wewnętrznych dialogów. Tego co i jak sami do siebie mówimy, tego czym torpedujemy swoje decyzje, tego na jakie lęki odpowiada nasz brak wyboru.

Czasami doskonale wiemy, jaką decyzję chcielibyśmy podjąć, ale obawiamy się, że nie będziemy potrafili jej obronić w obliczu pytań innych osób. Więc, aby ułatwić sobie życie wolimy czasami rozwiązania i komunikaty w stylu: „no jakoś tak wyszło, że tak się ułożyło”, „nie mogłam się zdecydować i tak już jakoś zostało”. Niby wygodnie, bo nie musimy konfrontować naszych decyzji z ocenami lub opiniami innych osób. Nie musimy też bronić podjętej decyzji, no bo w sumie nie była nasza – „samo” tak wyszło.

To o czym często jednak zapominamy, to poczucie pewnego niesmaku i zawiedzenia samym sobą, która przychodzi po pewnym czasie. Czasami dopada nas też zazdrość, że inni jednak zdecydowali i wyszło im to na lepsze. Czasami jest nam wewnętrznie wstyd, że imponują nam odważne i decyzyjne osoby, chcielibyśmy być tacy jak one, ale jednak nie jesteśmy.

Moc i sprawczość

Od jakiegoś już czasu praktykuje z uwagą jedną technikę, która mocno mnie wspiera w decyzjach i jak się okazuje ułatwia ich podejmowanie. Jednak to co najważniejsze, bardzo mocno wzmacnia moje poczucie własnej wartości, siły i sprawczości.

Kiedy staje przed jakimś wyborem, mówię sobie w myślach: „podejmuję decyzję (i tu pada decyzja), bo (i tu pojawia się uzasadnienie ważne dla mnie)”. To co jest istotne, to właśnie fakt, że uzasadnienie ma być ważne dla mnie i nie muszę się zastanawiać jakby to ocenili inni. Nie muszę też budować jakiś sztucznych i nieprawdziwych powodów, które spowodują, że te uzasadnienie będzie dobrze wyglądać.

Cała siła tego rozwiązania płynie z tego, że choć uzasadnieniem może być lęk, brak siły, czy energii to fakt, że miałem odwagę podjąć decyzję dodaje mi mimo tego siły i poczucia własnej wartości. Weźmy jakiś przykład: „decyduję, że najbliższy cały weekend spędzę w domu, bo aktywności towarzyskie w trzech ostatnich weekendach za bardzo mnie wyczerpały i muszę się zregenerować.” Dla mnie to jest komunikat siły, pomimo że de facto wynika z jej braku. To podejście ma też tę zaletę, że zaczynamy lepiej siebie obserwować, rozumieć i przestajemy udawać przed samym sobą.

Dodanie uzasadnienia do decyzji, sprawia że już wiemy dlaczego ona taka jest i nie musimy jej ponownie rozważać. W uzasadnieniu można też zastosować jeden dodatkowy wytrych. Przydatny szczególnie w trudnych, albo mało popularnych uzasadnieniach. Oto przykład sytuacji, w której ktoś postanawia pozostać w związku, w którym nie jest szczęśliwy. „Decyduje się zostać w tym związku, bo w tej chwili brakuje mi siły do układania życia na nowo”. Sformułowanie „w tej chwili” pokazuje, że to nie jest decyzja na całe życie. Jak odbuduje swoją energię, to być może zmienię tę decyzję. I znowu, choć mówimy o braku energii, to stajemy się silniejsi siłą naszej decyzji

Na koniec podzielę się doświadczeniem, w którym zupełnie nieświadomie użyłem w wewnętrznym dialogu słowa „decyduje” i było to najsilniejsze użycie tego słowa w moim życiu. Było to ponad 10 lat temu, kiedy po 13 latach związku zostałem sam, bo choroba zabrała mi najważniejszą wtedy dla mnie osobę. Byłem w żałobie, która mocno przeczołgała mnie po dnie, ale pewnego dnia z nieznanych mi powodów zostałem wyrwany ze snu o 5 nad ranem. Siedząc wybudzony w łóżku, pomyślałem mam dość, decyduję że będę dalej żyć i wyciągać z życia jak najwięcej. To była tak, jakby ktoś oblał mnie chłodną orzeźwiającą wodą. Po tej decyzji, wreszcie zapadłem w głęboki relaksujący sen, a obudziłem się z nową energią do życia. Jakby całe moje ciało i cały mój mental usłyszały tę decyzję i zdecydowały się wspierać mnie w jej realizacji.

Zmiana i zwodnicze czekanie na właściwy moment

Jednych zmiany kręcą i napędzają, drugich przerażają i wywołują u nich lęk. Wiele w naszym podejściu do zmian zależy od naszych wcześniejszych doświadczeń i zaszczepionych na etapie wychowania schematów.

Nie da się jednak zaprzeczyć, że każda zmiana to wysiłek, pokonywanie przeszkód i brak pewności co do pozytywnego finału. Z drugiej stromy, unikanie zmian to grzęźnięcie w stagnacji i brak rozwoju. Są tego świadomi nawet Ci co za zmianami nie przepadają. Często zatem opracowują sprytną strategię. Niby chcą zmiany, ale twierdzą, że muszą się do niej odpowiednio przygotować lub czekają na właściwy moment w życiu.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - postęp - zmiana - czekanie na właściwy moment

Uważaj, na zwodnicze odwlekanie

Sam nie należę do tych, którzy po wpadnięciu na jakiś pomysł natychmiast rzucają się w wir działania. Hołduję zasadzie, że dobre i przemyślane przygotowanie pozwala następnie działać efektywniej i w bardzie uporządkowany sposób.

Kiedy więc podchodzę do jakiejś zmiany, wpierw rozpoznaje temat i zbieram potrzebne mi informacje. Jestem jednak świadomy tego, że jeżeli nie określę jakiejś konkretnej daty końca tych przygotowań, to mogą one trwać miesiącami. Zawsze przecież mogę znaleźć jeszcze kolejne źródło  informacji.

Zatem jeżeli masz podobnie do mnie, wyznacz sobie datę startu zmiany lub konkretnie zdefiniuj co musisz wiedzieć, żeby wystartować. Ma to być minimalny wystarczający zbiór informacji, które pozwolą Ci ruszyć do przodu. Zdefiniuj go od razu przed przystąpieniem do poszukiwań, aby potem „oszukańczo” nie poszerzać tego wymaganego zbioru.

Pamiętaj, że start zmiany nie blokuje Ci dostępu do poszukiwania wiedzy. Jednak dzięki ruszeniu do przodu ze zmianą nie szukasz wszystkich możliwych informacji. Przestajesz być teoretykiem, a stajesz się praktykiem. Szukasz tej wiedzy, która jest dopasowana konkretnie do sytuacji czy też kroku postępu, w którym się znajdujesz.

Poniższe wykresy doskonale obrazują konsekwencje czekania na moment, w którym będziesz gotowy.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - postęp - zmiana - zacznij już dziś
Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - postęp - zmiana - zacznij jak będziesz gotowy

Sprawdziły się dokładnie w mojej historii z podcastem. Wiedziałem, że kiedyś będę chciał go robić i z tego powodu kupiłem nawet specjalny kurs. Zrobiłem jednak jeden błąd, nie umówiłem się sam ze sobą kiedy zaczynam. Kurs więc leżał sobie ponad rok na wirtualnej półce, a ja ciągle nie mogłem zaczynać nagrywania podcastu, no bo za mało wiedziałem na ten temat. No i nie ukończyłem kursu.

Kiedy jednak pewnego dnia na kawie z przyjaciółką padł pomysł zróbmy podcast razem i wystartujmy z nim we wrześniu zaraz po wakacjach. Ogarnąłem się w trzy miesiące. Od biernego słuchacza podcastów stałem się aktywnym twórcą jednego z nich. Poznałem platformy podcastowe, przydatne programy i sprzęt jaki jest potrzebny do nagrywania.

Mierz postęp w zmianie

Jak zapewne zauważyłeś, na wykresach oprócz osi czasu jest także oś określająca postęp. To bardzo ważny parametr, bo dzięki niemu możesz badać czy się w tej zmianie rozwijasz. Np. pierwszy etap postępu to zdobycie wiedzy. Drugi to wdrożenie jej w życie. Trzecim może być poprawianie i doskonalenie tego co robisz.

Kiedy zaczynaliśmy pierwsze nagrania, przez trzy godziny nagrywaliśmy mniej niż minutową czołówkę podcastu. Dziś w trzy godziny potrafimy machnąć dwa lub nawet trzy czterdziestominutowe odcinki. W pierwszych nagrania byliśmy tak sztywni jakby nam kije utknęły w pewnej części ciała. Dziś nagrania robimy na luzie i dobrze się przy nich bawimy.  Dostajemy też bardzo fajne informacje zwrotne o naszych nagraniach.

Jednak dla jasności, ciągle jesteś w procesie zmiany i progresu. Zmieniamy pewne technik i taktyki nagrywania. Mamy też pomysł co zrobić, aby więcej osób nas słuchało.

Uważaj na pułapkę słomianego zapału

Takie wykresy i podpowiedzi, jak w tym artykule zawsze są pewnym uproszczeniem i nie pokazują całego kontekstu. Z tego powodu tak bardzo cenię pracę coachingową, bo pozwala mi ona dopasować się indywidualnie do każdego klienta.

Wchodzenie natychmiast w działanie bez przygotowania i przemyślenia stanowi bowiem pułapkę dla pewnej grupy osób. W metodologii DISC miały by one kolor żółty. Dają się porwać emocjom, a w zasadzie wystrzałowi dopaminy i na tym paliwie wchodzą od razu w działanie. Nakręcone zaczynają działać, ale w każdej chwili może im się odpalić fascynacja innym tematem i odpalą jeszcze jeden. Nim się obejrzą mają ich wiele. W większości z nich działają bez wiedzy i przygotowania, bazując jedynie na swoim entuzjazmie i przekonaniu, że jakoś sobie poradzą.

Niestety sam entuzjazm się szybko wypala, a brak planu działania powoduje, że nie wiadomo co należy zrobić w kolejnym kroku. Brak wiedzy sprawia, że temat staje się trudny. Brak sposobu na pomiar postępu powoduje totalny spadek motywacji. Tymczasem w każdej zmianie wymagana jest pewna konsekwencja i wytrwałość.

Nim taka osoba się obejrzy, dana zmiana w życiu staje się kolejnym z wielu porzuconych projektów. Stąd takie osoby nie powinny się ekscytować pierwszym wykresem i posługiwać się nim jako wymówką dla swojego zachowania. Jak mówi jedna z moich klientek, kluczowe w tej sytuacji jest „wstrzymanie koni” i bardziej uporządkowane podejście do zmiany.

Prze_myślnik #74 –  Postęp nie perfekcja

Ta prosta zasada opisana poniżej, jest jedną z największych dźwigni rozwojowych jakich używam w życiu. Stosuję ją nie tylko do treningów fizycznych, ale również w innych obszarach życia. Stawiam na nią bo chroni mnie przed utratą motywacji, której potrzeba baaaaaardzo dużo, aby mierzyć się z wielkimi wyzwaniami organizowanymi raz na jakiś czas.

Jak każdemu zdarzają mi się gorsze dni. W takich momentach, kiedy mam się zmobilizować do jakiegoś działania, znacznie łatwiej jest mi to zrobić mając w głowie, że to co muszę zrobić to nie jest żaden wyczyn. Po prostu muszę zrobić coś w miarę prostego i będę miał to z głowy. Zarazem jednak mam świadomość, że suma takich małych kroków z czasem da duże efekty.

Jak tego używam?

  • Nie organizuję iluś kilometrowych biegów 2-3 razy w tygodniu – za to co dziennie spaceruje minimum 10 000 kroków. Część z nich nabijam w trakcie normalnych dziennych aktywności.
  • Nie chodzę na siłownie parę razy w tygodniu – oszczędzam czas ćwicząc w domu z aplikacją 4 razy w tygodniu przez niecałą godzinę. Do tego w tym czasie mam 3 minuty rozgrzewki, ok. 25-35 minut treningu siłowego i wydolnościowego oraz ok. 12 minut rozciągania. To ostatnie zapobiega bólom kręgosłupa z powodu długiego przesiadywania przy biurku i pozwala oszczędzić kasę na fizjoterapeutów.
  • Praktycznie poza weekendami nie mam czasu na czytanie książek – za to słucham sobie audiobooków w czasie codziennych spacerów, albo drogi do pracy.
  • Ciekawi mnie sporo rzeczy jednak nie poświęcam na nie specjalnego czasu w tygodniu – po prostu podczas porannego golenia i toalety słucham podcastów.

To tylko część przykładów, ale jak pomyślisz że powyższe rzeczy wydarzają się każdego dnia, to możesz sobie wyobrazić jak dużo w sumie wydarza się tego w skali miesiąca albo roku.

Co więcej w podobny sposób pracuję z przedsiębiorcami i menedżerami. Kiedy czeka nas wprowadzenie jakiejś zmiany albo transformacji, zamiast umawiać się na wielki skok „cywilizacyjny” umawiam się na małe zmiany.

Kiedy ktoś chce się stać np. nowy lepszym menedżerem proponuje, abyśmy najpierw pracowali nad jego wersją 1.0 wprowadzając ją niemal od razu w życie, a potem popracujemy nad wersją 1.1, 1.2, 1,3. Kiedy zrobimy w konsekwencji dużą metamorfozę uznamy, że mamy docelową wersję menedżera 2.0.

Ta sama strategia sprawdza się przy wdrażaniu zmian w firmie, czy w działaniu procesów. Chodź może czeka nas sporo pracy staramy się tak to organizować, aby nie odczuwać presji ogromu pracy. Zaczynamy od wersji 1.0 i przez kolejne wersje dochodzimy do docelowej wersji 2.0.

Być może niektórym z Was skojarzy się to z iteracyjną pracą w metodyce Agile przy zarządzaniu projektami i będzie to skojarzenie bardzo prawidłowe. Gdybym miał to powiedzieć prostymi słowami, powiedziałbym „dąż do postępu, a nie do perfekcji”.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - postęp - perfekcja - działanie

Kiedy coś się już wydarzy nie marnuj czasu na „dlaczego”

Choć większość z nas chciałaby mieć zaplanowane i poukładane życie, to zazwyczaj tak się nie da. Może to i dobrze, bo utknęlibyśmy w strumieniu rutyny i przewidywalności. Los nieustannie dba o to, abyśmy odczuwali rytm życia i nieuchronność zmian w nim zachodzących.

Choć te zmiany nie zawsze są tymi, których chcielibyśmy doświadczać. To jestem pod wrażeniem jak wielu moich klientów po początkowym oporze a nawet lęku, potrafi do nich podejść z otwartą głową. Jak wiele tego co mogło się wydawać złe, można przerobić na coś dobrego.

Czasami potrzebna jest zmiana spojrzenia na pewne sprawy. Czasami zbyt długo trwaliśmy w czymś co nie było dobre i los profilaktycznie wyrzuca na z siodła. Pozbawieni tego co znane i poukładane, zaczynamy widzieć więcej i szerzej. Podchodzimy do spraw bardziej kreatywnie, albo dostajemy energetycznego kopa do działania.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - praca - zmiana - dlaczego

W takich momentach dostrzegam istotność dwóch podejść:

1. Na sprawy można patrzeć w dwóch perspektywach. Krótkoterminowej, obejmującej najbliższe, dni, tygodnie czy miesiące. Długoterminowej, która patrzy na to co się dzisiaj wydarza z perspektywy roku, dwóch a może nawet trzech.

Często zapominamy o tej drugiej i koncentrujemy się na niewygodzie dnia dzisiejszego. Tym czasem każda sytuacja, z którą sobie poradzimy może czegoś nas nauczyć, wzmocnić poczucie naszej wartości i wiary w siebie. Czasami ułatwia też odcięcie od ograniczeń i blokad z przeszłości.

Nie będę ściemniał, pewnie nie ze wszystkim sobie poradzimy i nie zawsze wygramy z losem. Jednak takie doświadczenie możemy przekuć na wewnętrzny system detekcji nachodzących zagrożeń i skutecznie unikać ich w przyszłości.

2. Skoro coś się już wydarzyło, nie taplaj się w nieustających rozkminach „dlaczego”. O ile cenię sobie refleksję i wyciąganie lekcji z przeszłości. To ciągłe zastanawianie się dlaczego to przydarzyło się akurat mnie. Dlaczego ktoś zachował się nikczemnie, niegodnie lub wykorzystał naszą chwilę słabości do niczego konstruktywnego nas nie prowadzi.

Nie siedzimy w głowach innych i często nigdy nie poznamy ich prawdziwych intencji działania. Być może po prostu na naszej życiowej lub zawodowej drodze stanął człowiek zły i nieuczciwy. Może kierował się innymi zasadami i wartościami niż my.

Stało się i zamiast „dlaczego” potrzebujesz raczej pytania „jak najlepiej wyjść z danej sytuacji” oraz „jak w przyszłości zabezpieczyć się przed podobnymi sytuacjami”. Możesz również przyjąć, że był to koszt albo ryzyko podejmowania działań i założyć, że uwzględniasz je w swoim życiu jako nieuchronne. Kiedy zaistnieją nie dajesz im energii, tylko kierujesz ją na kolejne działania nastawione na przyszłość. Widziałem to wiele razy w wykonaniu moich klientów i niemal czułem jak emanują energią działania.

Partia życiowych szachów

Nie gloryfikuję zmian, bo mam świadomość, że potrafią człowieka nieźle przeczołgać. Nie tworzę jednak też iluzorycznego świata, w którym nieprzewidywalne zmiany nie zachodzą. Są one nieodłączną częścią życia.

Czasami lubię patrzeć na życie jak na grę w szachy. Nieustannie rozgrywamy jakieś partie i choć chcielibyśmy, aby wszystko działało na prostych zasadach – albo ruch w przód lub w tył, albo ruch w bok, to zawsze na planszy jest też goniec, który porusza się po skosie i przecina ścieżki prostych ruchów.  Możesz go lubić lub nie, on ma to gdzieś.

4 indyjskie prawa duchowe

Mam w swoim życiu jedną ważną zasadę, które staram się trzymać: Wszystko co dziś się dzieje w jakiś sposób mi sprzyja i choć niekoniecznie dziś widzę lub rozumiem pozytywny aspekt tego wydarzenia, pewnie z czasem się ujawni.

Swojego czasu trafiłem na tzw. „4 indyjskie prawa duchowe”, które idealnie uzupełniają powyższą zasadę i pozwalają uniknąć nieefektywnego zatapiania się w bezproduktywne rozmyślania „dlaczego”.

Prawo pierwsze: Osoba, którą spotykasz w życiu, jest osobą właściwą

Oznacza to tylko tyle, że każdy kto pojawia się w naszym życiu powinien się w nim pojawić. Ma w nim do odegrania istotną rolę. Może nas czegoś nauczyć, albo może być tym kto poprowadzi nas dalej w naszej sytuacji. Czasami też myślę sobie, że to ja pojawiłem się w życiu danej osoby (a nie odwrotnie), żeby coś w nim zmienić.

Prawo drugie: To co się wydarza, jest jedyną rzeczą, jaka mogła się wydarzyć

Trochę mi to obojętne, czy to co się wydarzyło jest zaplanowanym działaniem losu, czy też ta opcja losowo wypadła w jakiejś „boskiej ruletce” siły wyższej. Wszystkie najdrobniejsze wydarzenia i sprawy, które wcześniej zaistniały, czy to za sprawą mojego działania, czy działania innych doprowadziły mnie do tego co jest teraz. Nie ma co rozmyślać „Co by było gdyby…”, bo to już przeszłość i nie można jej zmienić. Pozostaje wierzyć, że tak miało być i z czasem ujawni się pozytywny aspekt tej sytuacji.

Teraz jednak przyjmij to co jest i wykorzystaj to najlepiej jak możesz, skoro nie możesz tego zmienić.

Prawo trzecie: Każda chwila, w której coś się rozpoczyna, jest chwilą właściwą

Może musiałeś być na to gotowy, a może za długo zwlekałeś z jakimś działaniem. Jest też opcja, że to co się teraz stało, przygotowuje Cię do tego co wydarzy się w przyszłości. To co się teraz wydarzyło trafiło w najlepszy moment. Podobno drugim imieniem zmiany jest szansa, więc otrzymałeś ją właśnie w tym momencie.

Prawo czwarte: Co się zakończyło, to się zakończyło

I tyle – przyjmij to jak najszybciej do wiadomości. Nie walcz z tym, nie czepiaj się przeszłości na siłę. Nie dźwigaj jej na swoich barkach w przyszłość, bo Cię spowolni. Nie stawiaj jej ołtarzy, bo może lepszych lub silniejszych „bogów” spotkasz w przyszłości.

Doceń przeszłość, podziękuj jej i zamknij za sobą drzwi. Patrząc ciągle do tyłu na to co minione, możesz nie dostrzec całego potencjału tego co przed Tobą.

Nie jestem żadnym guru, nie głoszę praw objawionych. Staram się po prostu jak najlepiej przejść przez życie. Nikt nam nie dał do niego instrukcji ani nie stworzył życiowego dekalogu. Uczymy się go przechodząc przez nie. To czym się dzielę wypływa z mojego doświadczenia i wiedzy jaką zdobywam.

Możesz wziąć powyższy konstrukt i go używać. Możesz z niego wybrać to co do Ciebie przemawia. Możesz go też odrzucić w całości i zdecydować się na inne podejście. To co wydaje mi się jednak ważne, nie grzęźnij w toksynach pretensji, żali, utyskiwań i przerzucania odpowiedzialności za swoje życie na innych. Trafiłem kiedyś na mądre zdanie, które może być świetnym zakończeniem tego wpisu „Nie przyzwyczaja się do życia, którego nie chcesz”.

Jak z głową szukać pracy i budować swoją karierę

Poszukiwanie pracy, która będzie dla nas odpowiednia i świadome budowanie swojej kariery zawodowej to cały proces, a nie efekt jednej trafnej decyzji.

To też nieustanne weryfikowanie, czy to co obecnie robię w pracy jest tym co faktycznie chciałbym robić. Jest to ważne chociażby z tego powodu, że wiele osób, które pracują w jakiejś firmie kilka lat może de facto nie zmieniając stanowiska i firmy, pracować w „różnych organizacjach”. Mogła się bowiem zmienić struktura firmy i miejsce naszego stanowiska w niej. Wraz ze zmianą szefostwa mogła się zmienić kultura pracy i wartości firmowe. W przypadku „niby tylko” zmiany zespołu mogły się zmienić relacje między ludźmi, albo podejście do realizacji zadań. Pytanie zatem, czy po takich zmianach jest to miejsce, w którym nadal dobrze się czujemy.

Jeżeli czytając powyższe pomyślisz „Uff, mam farta” – u mnie od lat wszystko wygląda tak samo i nic się nie zmieniło. To mam wrażenie, że po przeczytaniu tego artykułu, z tym fartem nie będziesz już przesadzać.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - praca - kariera - poszukiwanie pracy

1. Nadaj kierunek swoim poszukiwaniom

Świadomi kreatorzy swojej kariery wiedzą bardzo dużo o tym co lubią, a czego nie.

Tą wiedzą kierują się właśnie przy poszukiwaniu kolejnych miejsc pracy. Jak ją zdobyli?

  • pracowali w wielu branżach i na różnych stanowiskach
  • kończyli kursy i szkolenia
  • inicjowali projekty
  • działali w organizacjach społecznych lub innych inicjatywach skupiających ludzi
  • uczyli się całe życie

Mając wiele różnorakich doświadczeń jasno potrafią określić, co im pasuje, a co nie.

Widzę to zresztą wyraźnie w trakcie prowadzonych coachingów kariery. Osoby od wielu lat pracujące w jednej firmie, albo w ogóle w swojej wieloletniej karierze pracujące cały czas w jednym miejscu mają bardzo duże problemy w klarownym określeniu co chciałby robić, a czego lub jakich warunków ewidentnie unikać. Co równie ważne, nie wiedzą jak wygląda świat pracy poza ich firmą, a często nawet ciężko im sobie wyobrazić, że mógłby wyglądać inaczej od tego, w którym żyją od lat.

2. Jasno określ swoje wartości

Jeżeli chcesz mieć pracę, w której dobrze się czujesz lub taką pracę – znaleźć zrób to koniecznie.

Dzięki jasnemu sprecyzowaniu trzech/pięciu naszych najważniejszych wartości zyskujemy idealny kompas, albo barometr do weryfikacji tego czy my sami lub nasze otoczenie żyje i działa zgodnie z tym co dla nas ważne. Mówiąc krótko, czy jest spójne z nami.

Jeżeli w swoim środowisku zawodowym czujesz się źle, ewidentnie coś Ci przeszkadza lub Cię uwiera, bądź intuicyjnie czujesz, że coś tu jest nie tak ale nie potrafisz dokładnie określić co. Jest duża szansa na to, że kultura korporacyjna albo wartości tej firmy stoją w sprzeczności z Twoimi wartościami.

Czasami nie wiemy dokładnie co chcielibyśmy robić w życiu prywatnym, czy zawodowym. Jednak jeśli się trochę nad tym zastanowimy z pewnością będziemy potrafili powiedzieć co dla nas w ogóle w życiu jest ważne. Jakie życiowe wartości, są tymi które są dla nas najważniejsze. To z tego powodu niejednokrotnie pracując z klientami nad ich karierą na początku naszej wspólnej pracy robimy ćwiczenie pomagające odkryć te wartości. Ponieważ uznaję, że ta wiedza jest fundamentem, na którym powinniśmy oprzeć nasze kolejne działania.

3. Zdefiniuj „pracę marzeń”

Dzięki temu będziesz wiedział czego szukasz.

Co prawda nikt Ci nie obieca, że dokładnie taką pracę znajdziesz, ale będziesz miał świetny punkt odniesienia dla ogłoszeń o pracę lub konkretnych ofert składanych w trakcie rozmów rekrutacyjnych. Tylko od Ciebie zależy, czy uznasz że oferta spełniająca definicję pracy marzeń np. w 70% jest taką, którą jesteś gotów zaakceptować.

Co więcej dzięki zdefiniowaniu pracy marzeń, będziesz od razu wiedział o co pytać potencjalnego pracodawcy w czasie rozmowy rekrutacyjnej.

Myśląc o pracy marzeń zastanów się nad wszystkim co się z nią wiąże. Zapisanie wizji tego jak powinien wyglądać każdy z poniższych punktów z pewnością ułatwi Ci to zadanie:

  • relacja z przełożonym
  • współpracownicy (jacy) i relacje z nimi
  • kultura pracy
  • produkt/usługa
  • wynagrodzenie
  • balans między pracą a życiem prywatnym

4. Odważ się mówić „nie” ofercie pracy, która do Ciebie nie pasuje

Dzięki temu być może będziesz dłużej szukał pracy, ale potem nie będziesz się w niej męczył.

Jednym z ważnych etapów w kształtowaniu mojej kariery zawodowej był ten mement, w którym umówiłem się sam ze sobą, że to iż jakaś firma chce mnie zatrudnić nie jest wystarczającym powodem do podjęcie w niej pracy. Jeszcze ja muszę chcieć w niej pracować. Mówiąc inaczej musi mieć lub oferować to coś, w zamian za co chcę oddać mój czas i zaangażowanie.

Zbyt dużo ludzi decyduje się na pracę, która do nich nie pasuje. Upraszczając temat, można powiedzieć, że są trzy powody takiego działania:

  • Chcę mieć temat z głowy – poszukiwanie pracy to ciężka robota. Świadomość tego, że jestem bezrobotny mocno wpływa też na nasze samopoczucie i z pewnością obniża poczucie własnej wartości. Do tego dochodzą pytania ze strony bliskich i znajomych: „czy już coś znaleźliśmy”. Czujemy presję, mamy tego wszystkiego dość i chcemy wykazać się zaradnością. Bierzemy więc taką pracę, w której nas w ogóle chcą i odtrąbiamy sukces. Tylko, że to sukces krótkoterminowy. W dłuższej perspektywie czasu może być porażką, bo przez kilka lat będziemy męczyć się z tą pracą, którą przyjęliśmy.
  • Uciekam i wszystko inne od tego co jest, będzie super – uciekasz z obecnej pracy, bo nie możesz jej już znieść. Być może chcesz jeszcze ukarać swojego obecnego pracodawcę odchodząc od niego i psując mu organizację pracy. To jest ten moment, w którym kiedy ktoś się do Ciebie uśmiechnie na rozmowie rekrutacyjnej lub rekruterka będzie miła i Ty już bez głębszego zastanowienia zmieniasz miejsce pracy. Problem w tym, że kiedy przestaniesz uciekać i z większym spokojem i rozsądkiem spojrzysz na swoje nowe miejsce pracy możesz pomyśleć „jak ja mogłem się w to wpakować”.
  • Jaram się tym, że mnie chcą – czasami pytam moich klientów jak to się stało, że pracują w danym miejscu i zdarza mi się słyszeć. Wysłałem kilkanaście CV do różnych firm, ale z tej jednej odezwali się od razu następnego dnia. Szybko umówili rozmowę rekrutacyjną i złożyli ofertę. Widać było, że im na mnie zależy. Czy to naprawdę decydujący powód, aby zacząć pracować w danym miejscu? Chcieli koniecznie Ciebie, czy kogokolwiek kto będzie pracował za takie pieniądze lub nie doczytał w internecie niepochlebnych opinii o firmie? Jest jeszcze trudniej oprzeć się temu mechanizmowi, jak nową pracę oferuje Ci headhunter. Wielu ludzi po cichu marzy o tym, aby kiedyś „kupił” ich właśnie headhunter.

Co jednak robić kiedy nie masz poduszki finansowej, która pozwala przetrwać bez pracy jakiś czas i musisz zacząć szybko zarabiać? Brać to co jest, ale z jednym zastrzeżeniem. Głośno i dobitnie powiedzieć sobie (a może nawet gdzieś zapisać): „Decyduję się wziąć tę pracę, choć ni jest to praca moich marzeń, bo………. (wpisz powód)”.

Czemu to takie ważne – bo nie jesteś w tej sytuacji „ofiarą”, która opowiada, że musiała wziąć tę pracę bo nie miała innego wyjścia. Wyjście było, mogłeś jej nie brać. Jednak świadomie zdecydowałeś się na to nieidealne rozwiązanie, bo ważniejsze było np. terminowe spłacenie kredytu lub możliwość sprawdzenia tego jak pracuję się np. międzynarodowym środowisku. Zyskałeś w ten sposób poczucie bezpieczeństwa lub nowe doświadczenie.

5. Miej wizję zawodowej przyszłości

Nie musi być ona dalekosiężna, czasami to konkretna wizja kolejnego kroku. Jest ważna, bo dzięki temu możesz łatwo określić jakie kroki musisz podjąć lub czego się nauczyć, aby znaleźć się tam gdzie chcesz.

Taki plan działań ułatwia byciem proaktywnym w budowaniu swojej kariery. Świadomość tego dokąd chcemy dotrzeć pozwala być bardziej czujnym i lepiej wyłapywać z otoczenia te informacje, które wspierają nasze palny. Czy to będą intersujące podcasty, materiały na You Tube, książki, artykuły czy przydatne szkolenia. Czasami w naszej pracy pojawia się jakiś nowy projekt bliski temu do czego dążymy i możemy się w niego zaangażować. Bywa i tak, że doświadczenie w jakimś obszarze możemy zdobywać działając w jakiś organizacjach społecznych, czy stowarzyszeniach.

W tym punkcie są ważne dwie kwestie:

  • świadomość tego, że Twój wybór wizji i planu działań to nie decyzja na całe życie – nie podpisujesz tu swoją krwią cyrografu. Za jakiś czas lub po dotarciu do danego miejsca w karierze możesz zmienić cel lub pomysł na swoją karierę zawodową. Piszę o tym, bo wiele osób nadaje tym decyzjom tak wielki ciężar odpowiedzialności, że nie są w stanie go udźwignąć i nie podejmują żadnej decyzji. Pamiętaj, że jak nie trafisz idealnie ze swoim pomysłem to zawsze dołożysz nowe doświadczenie tak cenne w kontekście pkt. 1 w tym artykule,
  • buduj plany na swoją karierę niezależnie od swojego pracodawcy –  tzn. najpierw miej pomysł na plan związany z Twoją karierą, a dopiero potem szukaj możliwości jego realizacji u swojego pracodawcy. Jeżeli zrobisz odwrotnie bardzo mocno zawęzisz sobie możliwości wyboru. Będziesz brać pod uwagę tylko to co oferuje Twój pracodawca, pomijając znacznie szerszą ofertę rynku. Może być zresztą tak, że mając nowe kompetencje zainspirujesz obecnego pracodawcę, do stworzenia rozwiązania lub stanowiska, na którym je wykorzystasz. Wtedy wygrane będą obie strony.

Te punkty nie zawsze są łatwe do realizacji. Czasami są niemożliwe do zrealizowania w jeden rok. Zresztą nasze oczekiwania do każdego z nich będą się zmieniać wraz z naszym rozwojem osobistym, zawodowym, sytuacją rodzinną czy też wiekiem. Stąd warto je cyklicznie przeglądać i aktualizować swoje odpowiedzi.

Jednak posługując się nimi już od samego początku drogi zawodowej możesz budować ją bardziej świadomie niż większość osób. Kiedy będziesz miał 35 lub 40 lat i bogactwo doświadczeń zawodowych, wtedy będziesz mógł wycisnąć z tego podejścia prawdziwy max korzyści.

Ps. Inspiracją do napisania tego artykułu był krótki materiał z pracujwstartupie.com