Rafał Markiewicz

Blog

Ramy życia

Stosunkowo niewiele osób, kiedy patrzy na obraz ma świadomość jak istotna dla całokształtu jest jego rama. Może ona zarówno działać na korzyść jego zawartości lub wręcz przeciwnie, psuć cały efekt. Dla lepszego zobrazowania, możemy sobie wyobrazić nowoczesny, dynamiczny obraz otoczony starą, szeroką ramą. Odbierze mu ona „swoim ciężarem” dynamiki oraz pozbawi nowoczesności.

Problem w tym, że życie wielu z nas wygląda właśnie w ten sposób. Ulega ono dynamicznym przemianom, tak samo jak nasze otoczenie. Zawartość obrazu ulega wiec zmianie, ale rama pozostaje wciąż ta sama. Gruba, ciężka i niedopasowana – tylko my tego nie zauważamy.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - portfel kompetencji - ramy życia - zmiana
Image by mollyroselee from Pixabay

Przekonania i schematy zachowań – składowe naszej ramy

Skąd się biorą ramy? Składają się na nią przekonania i zasady, w których się wychowaliśmy i które nam w ramach tego procesu wychowawczego wpojono. Budują ją także nasze doświadczenia zarówno te dobre, jak i złe. To często właśnie na nich bazuje nasza wiara, że coś dział lub nie.

Rama kształtuje się intensywnie w pierwszej części naszego życia. Problem w tym, że tylko nieliczni pracują z nią świadomie również w następnych latach. Gdybyśmy się przyjrzeli większości życiowych ram będą one stare, nieco spękane i bardzo często obrosłe kurzem.

Tymczasem obraz w nie zamknięty – czyli nasze życie – praktycznie co dni będzie malowany od nowa. Teraz spróbujmy sobie wyobrazić jak będzie wyglądał całokształt. Dynamiczna zawartość, zamknięta w starym i zakurzonym obramowaniu.

Co Ci robi rama?

Życiowe ramy służą do tego, aby łatwiej było nam żyć. Pomagają unikać powtarzania błędów z przeszłości. Dzięki nim łatwiej nam też zakwalifikować dane zdarzenie, zachowanie, czy pogląd jako zgodny z nami lub nie. To ich niekwestionowane zalety.

Ramy jednak, to również pewnego rodzaju klatka. Coś co nas ogranicza i zamyka. To także ciężar, który dźwigamy przez swoje życie. Im grubsze i cięższe tym bardziej ciągnął nas w dół i trzymają przy ziemi. W tych ramach, często zagnieżdża się także nasz lęk i wewnętrzny krytyk.

Masz ochotę zrobić coś nietypowego w swoim życiu lub pozwolić sobie na kreatywność i skorzystanie ze swojego potencjału, a rama skrzypi: „nie rób tego, bo polegniesz”, „nie dasz rady”, „to dobre dla innych, a nie dla Ciebie”, „co pomyślą inni”, „a jeśli Ci nie wyjdzie”, „tak nie wolno/nie wypada” itd.

Spróbuj sobie teraz wyobrazić ciemne pomieszczenie z otwartymi drzwiami, które prowadzą na piękna świetlistą łąkę. Widzi je także znajdujący się w tym pomieszczeniu pies, który postanawia skorzystać wreszcie z wolności i wybiegać się w promieniach słońca. Chwyta swój ulubiony kij od miotły w pysk i zaczyna biec ku słońcu. Nagle „trach!”… i staje jak wryty w progu. Próbuje jeszcze raz i znowu „trach!”, próg pozostaje niepokonany. Skonsternowany, wkurza się i napiera całą siłą i znowu nic.

Mentalna blokada

Nie, w drzwiach nie było szyby, nie zatrzymała go też jakaś tajemnicza siła. Zatrzymał go kij od miotły, który trzyma w pysku. Co próbuje przejść, kij blokuje się na framudze. Nie zadziała ani siła, ani rozpęd. Nie przeskoczy też progu. Będzie tak tkwił w miejscu, aż do momentu, kiedy nie wypuści kija z pyska.

Wielu pomyśli sobie „co za durny pies”. Problem w tym, że oni zachowują się tak samo jak on. Kiedy mają przed sobą „drzwi możliwości”, próbują przez nie przejść nie wypuszczając swojej ramy z rąk. Działa ona dokładnie tak samo jak ten kij.

– Zmienił bym pracę na lepszą, bo tej nie znoszę i mało płacą.

–  To zmień!

– No, ale wiesz… nie wiem czy sobie poradzę – „trach!” rama walnęła w obrys drzwi

– Chciałabym mieć swoją działalność i być freelancerką

– No to już, czym się zajmiesz?

– No jeszcze nie wiem, bo nie lubię ryzyka – „trach!” rama wali we framugę

– Chciałabym mieć szczęśliwe życie, ale miałam trudne dzieciństwo

– Spoko, on już było. Teraz sama decydujesz jakie będzie Twoje życie.

– No ale, to moje dzieciństwo…. – „trach!” futryna trzeszczy od uderzenia, ale nie puszcza

– Mam problemy w komunikacji z ludźmi

– Jak to się zatem dzieje, że widzisz mnie pierwszy raz i rozmawiasz ze mną tak swobodnie

– No, ale z tobą to co innego – „puk” lekki stukot ramy

– Hmm, skąd to przekonanie? Ktoś Ci o tym powiedział? Masz jakieś sygnały od innych?

– No nie, ale tak czuję… – „trach!” tym razem rama z impetem uderza w obramowanie drzwi

Praca coacha, to często pokazywanie klientowi lustra, w którym może się przejrzeć. Czasami dopiero wtedy dostrzega ramę zblokowaną w drzwiach.

Czasami coach musi też pomóc klientowi wyobrazić sobie co może się stać po drugiej stronie drzwi. Tylko po to, aby miał chęć i odwagę puszczenia dotychczasowej ramy.

Często, kiedy klient przejdzie przez drzwi i czuje się zagubiony, coach pyta go z jakich składowych chce zbudować swoją nową ramę, aby była oparciem, a nie ciężarem.

To co – dostrzegasz na horyzoncie, jakieś nowe drzwi?

Portfel kompetencji zamiast jednego zawodu

Jeszcze do niedawna dostawałem sporo pytań od moich klientów, odnośnie tego jaki zawód wybrać. Oczywiście chodziło o taki, który da niezłe pieniądze i bezpieczeństwo zatrudnienia. Dziś dostaję raczej prośby o pomoc, w odnalezieniu się na rynku pracy i wytyczeniu długofalowej strategii działania.

Zarówno w tym pierwszym, jak i drugi przypadku zawsze odpowiadałem zapomnij o zawodzie, pomyśl o portfelu kompetencji.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - portfel kompetencji - zawód
Image by Andrew Lloyd Gordon from Pixabay

Dynamiczne tempo zmian – rynek pracy wciąż transformuje

Szacuje się że ponad połowa istniejących dziś zawodów zniknie w ciągu najbliższych 20 lat, a aż 60% zawodów, w których ludzie będą pracować w ciągu najbliższych 10 lat jeszcze nie powstało. Zresztą tempo zmian na rynku pracy najlepiej pokazały niedawne wydarzenia. W styczniu tego roku niewiele firm rozważało pracę zdalną z domu, a jeszcze mniej ją faktycznie wdrożyło. Dziś, zaledwie 4 miesiące później, spora część z nas doświadczyła pracy w trybie home office, a pokaźna liczba firmy planuje wdrożenie jej jako standardowego rozwiązania w relacjach ze swoimi pracownikami. Oznacza to, że już obecnie miejsce naszej pracy, nie musi być wcale ściśle powiązane z miejsce naszego zamieszkania.

Zaledwie kilka miesięcy temu takie zawody jak kucharz, fryzjer i kosmetyczka, może nie zawsze dobrze płatne, ale jednak wydawały się 100% pewniakami. Sytuacja wywołana koronawirusem pokazała natomiast, że choć zapotrzebowanie na te usługi nie spadło, to wdrożone ograniczenia w działalności odcięły większość osób z tych zawodów od stałych źródeł dochodu lub zarobków.

Zawodowym pewniakiem miał być zawód programisty i choć zasadniczo wyszedł on obronną ręką z konfrontacji z COVID-19, to jednak część firm informatycznych popadła w duże kłopoty lub zniknęła z rynku. Przyczyna była banalna, kłopoty zaczęli mieć ich klienci. Znam jedną firmę, która pisała programy dla branży turystycznej. Dziś większość jej pracowników musi znaleźć nową pracę, bo branża turystyczna mocno dostała po kieszeni w związku z epidemią.

Doświadczenie w danym zawodzie – może wspierać, ale nie powinno ograniczać

Niemal standardowym działaniem osób poszukujących pracy jest poszukiwanie jej w zawodzie jaki do tej pory wykonywali. Co ciekawe, robią to nawet wtedy, kiedy nie przepadają za tym zawodem. Wychodzą bowiem z założenia, że dotychczasowe doświadczenie podnosi ich szanse na zdobycie nowego, podobnego do poprzedniego zatrudnienia. Z całą pewnością mają rację.

Popełniają jednak jeden zasadniczy błąd, bo zakładają jednocześnie, że powyższa sytuacja wyklucza lub co najmniej istotnie ogranicza możliwość poszukiwania zatrudnienia w innych obszarach. Błąd polega na tym, że patrzą na wykonywany zawód, a nie umiejętności jakie są z nim związane.

Jeżeli spojrzymy na te drugie z wystarczająco otwartym umysłem, to nagle może się okazać, że podobny zestaw kompetencji jest przydatny w innych aktywnościach zawodowych. Jeśli odpowiednio je (a nie poprzedni zawód) zaakcentujemy, to możemy zostać potraktowani jako kandydat z doświadczeniem. Dodatkowe „punkty” zdobędziemy zaś za to, jeżeli będziemy potrafili wykazać, że ten nowy zawód wpisuje się w naszą strategie rozwoju i poszerzania własnych umiejętności. Zatem jest naszym świadomym i przemyślanym wyborem.

Wybieraj raczej nowe, niż znane

Z tego też względu jeżeli będziemy stali przed wyborem dwóch ofert pracy, powinniśmy zawsze postawić na tą, która jest w mniejszym stopniu podobna do poprzedniej. Wybierając w ten sposób, zapewnimy sobie gwarancję rozwoju i zdobycia nowych umiejętności.

Czemu to takie ważne? Bo czym szerszym wachlarzem umiejętności dysponujemy tym bardziej atrakcyjni jesteśmy na rynku pracy. Z jednej strony możemy dysponować większą liczbą tych kompetencji, które na danym stanowisku są potrzebne. Z drugiej jawimy się jako kandydat o dużej elastyczności poznawczej, który potrafi się dostosować do nowych sytuacji i wyzwań. Jest wszakże  jeden warunek – powinniśmy potrafić logicznie uzasadnić dobór dotychczasowych.

Wielu moich klientów jest zaskoczonych, że można znaleźć pewne powiązania w zakresie kompetencji, dość chaotycznie do tej pory dobieranych. Np. zbudowaliśmy kiedyś powiązanie między technikum krawiecki a konstruktorem sprzętu militarnego. Wykonując ten zawód mój klient uzasadniał na rozmowach o pracę, że wiedza krawiecka jest jego dodatkowym atutem, bo wykorzystuje ją często przy projektowaniu materiałowych okryć i pokrowców na elementy wyposażenia. Przy czym była to wiedza unikatowa w tym obszarze zawodowym. Wiedział on jakich technik łączenia różnych materiałów używać i jakie szwy zastosować, aby materiał się nie odkształcał i dobrze chronił określony sprzęt.

Elastyczność w działaniu – czyli, czego uczą nas Wikingowie?

Dla większości z nas sytuacja związana z koronawirusem była dużym zaskoczeniem, żeby nie powiedzieć szokiem. Znaleźliśmy się nagle w “wielkiej niewiadomej”. Bez żadnych wzorców działania, do których moglibyśmy się odwołać. Jak również bez żadnych realnych scenariuszy dotyczących tego co dalej. 

Cała sytuacja stała się czystą kwintesencją tzw. świata VUCA, czyli świata który jest zmienny, niepewny, złożony i niejednoznaczny. Czy to nowe zjawisko – zdecydowanie nie. Ja mówiłem już o nim na moich wykładach i prelekcjach od 2018 roku. Zaryzykowałbym jednak twierdzenie, że w takim świecie żyli i całkiem sprawnie funkcjonowali już Wikingowie.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - elastyczność - działanie
Photo by Medienstürmer on Unsplash

Większość znanych mi osób w tej nowej sytuacji reagowała w jeden z poniższych scenariuszy:

Mam “wielki plan” i się go trzymam

– problem w tym, że szczegółowo przygotowany plan nagle przestał pasować do otaczającej nas rzeczywistości. Jedni to wypierali i z zaciętością mechanicznego buldożera parli cały czas do przodu nie zważając na destrukcję jaką ten buldożer wywoływał. Inni zamarli w połowie działań i czekają cały czas w tym zastygnięciu, aż dawny świat powróci i dopasuje się ponownie do ich genialnego planu. Mam jednak dla nich niemiłą informacje, stary świat nie wróci, a jeśli już to nie w takiej formie w jakiej go znają.

Nie mam planu, ale i tak będę działać

– czyli nie ważne jak i z czym byle był szum. To typowy syndrom chomiczego kołowrotka. W sytuacji niepewności/zagrożenia wskakuję do niego i zaczynam zapierdzielać, tak że mało ducha nie wyzionę. Kiedy jest źle, po prostu jeszcze bardziej przyśpieszam. Dokąd biegnę, dokąd gnam – nieważne. Kiedy spytają o plany lub pomysł – powołam się na intuicję. O co chodzi w tym działaniu? Ano o to, że jak nie wyjdzie i polegnę, to będę mógł chociaż stwierdzić “przecież tak bardzo się starałem”. 

Skoro ja nie widzę problemu, problem nie widzi mnie

– chyba wielu z nas spotkało się z taką sytuacją, kiedy małe dziecko miało się schować. Zakryło więc swoje oczy nie ruszając się z miejsca i stwierdziło “już”. Właśnie tak część osób działa też w obecnej sytuacji. Poddaje się biernie temu co jest, zakrywa oczy i stara się jakoś po cichu przetrwać. Bez wychylania, bez specjalnych działań, jakby nic się nie zmieniło. Z cichą nadzieję, że samo się ułoży lub ktoś inny to ogarnie.

Niestety, żadna z tych strategii nie jest skutecznym rozwiązaniem na dziś. Pozostaje pytanie, jak zatem radzili sobie w takich sytuacjach tytułowi Wikingowie? 

Skuteczność Wikingów w podbojach nowych ziem i  miast sprowadzała się do dwóch rzeczy. Przemyślanego planu i strategii działania oraz gotowości do elastycznego reagowania na zmieniającą się sytuację. Mówiąc krótko, plan był ważny, ale nie był “święty”. Kiedy przestawał przystawać do okoliczności Wikingowie bez zbędnych ceregieli i lamentów zmieniali go. To właśnie było ich przewagą nad innymi ludami. 

Można by powiedzieć, że wręcz wszystkie ich działania były dostosowane do takiego trybu działania. Małe i zwinne łodzie, zamiast wielkich okrętów – możliwość szybkiego manewrowania i przemieszczania się. Ich ciało ochraniały skórzane kaftany zamiast ciężkich zbroi, które ograniczały ruchy. Ich celem nie było podbicie i poddanie sobie nowych ziem, bo to wymagało czasu i energii np. na tworzenie administracji i zarządzanie nimi. Preferowali szybki atak, zdobycie łupów i powrót do siebie. 

W pełni wykorzystywali też zasoby, którymi dysponowali. Uzależnionych od grzybków halucynogennych wojowników, zawsze ustawili na czole łodzi dobijających do brzegu. To oni, z obłędem w oczach i zaciętością na twarzy pierwsi zaskakiwali na brzeg i atakowali wrogów. Tak np. rodziły się legendy o Wikingach, którzy rzekomo są diabelskimi demonami.

Elastyczność cechowała ich nie tylko w działaniach wojennych, ale i w życiu codziennym. Niewiele osób wie, że Ci zdziczali rozbójnicy po powrocie z wypraw wojennych lubili się oddawać słuchaniu pieśni i poezji. Natomiast ludzie parający się tego typu działaniami byli w ich społecznościach szanowani i doceniani. 

Wikingowie bowiem, mieli świadomość tego, że po ciężkiej i intensywnej pracy, trzeba odpocząć i się zrelaksować. O czym zapomina dziś wielu z nas, wpadając w spiralę stresu i przemęczenia w ramach swoich home office.

Mam zatem propozycję. Kiedy dziś w swoich działaniach odczuwasz przemęczenie lub nie wiesz jak działać, zadaj sobie pytanie:  “Jak w takiej sytuacji postąpiliby Wikingowie?”

5 przeszkód w drodze do skutecznej zmiany – jak je pokonać?

Niektóre osoby, z którymi zdarza mi się pracować zanim trafią do mnie przechodzą szereg różnych ścieżek, które mają potencjalnie pomóc im rozwiązać ich problemy.  Fakt, że spotykają się ze mną najczęściej jest oznaką, że nie dały one oczekiwanego przez nich rezultatu. Czy to oznacza, że te ścieżki były złe – niekoniecznie. Często po prostu moi kliencie nie przeszli całej drogi lub nawet na nią nie weszli. Dziś opowiadam o tym jak wytrwać na ścieżce zmian.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - zmiana - zmiany
Image by riyan hidayat from Pixabay

Czytać o jakiejś drodze, czy nawet słuchać o niej z ust jej autora nie jest tym samym co jej pokonanie. Znam wiele osób, których domowe biblioteki uginają się od różnego rodzaju poradników psychologicznych i motywacyjnych, ale ich życie praktycznie się nie zmienia. Kupują wciąż nowe książki i szkolenia z nadzieją, że to następne będzie właśnie tym właściwym. Tymczasem jest to zgubna iluzja.

Doskonale opowiada o tym mistrz Shi Heng Yi z Shaolin Temple Eurpoe używają metafory góry, na której szczyt chcemy wejść, aby poznać roztaczający się z niej widok. Jeżeli u jej podnóża odpytamy schodzących ze szczytu o to, którą drogą najlepiej się wspinać i co widać ze wierzchołka nie oznacza to, że już poznaliśmy tę górę. Bowiem żadne słowa i opisy nie zastąpią doświadczenia.

Każdy z nas musi odnaleźć swoją drogę na szczyt i swoimi oczami doświadczyć widoku z jej wierzchołka. To właśnie dlatego, książki i szkolenia o zmianach w życiu, które poznajemy nie są tożsame z własną praktyką i doświadczeniem.

Jak mówi mistrz Shi Heng Yi, każdy z nas w drodze na szczyt musi pokonać pięć przeszkód, które są odpowiednikiem stanów naszego umysłu:

Przeszkoda pierwsza – zmysłowe pragnienia

To moment kiedy zwracamy uwagę na coś innego niż nasza droga. Na coś, co daje szybkie i przyjemne emocje, które mogą pochodzić z takich źródeł jak nasz wzrok, słuch, zapach, smak czy odczucia.

Świetnym przykładem jest gwarna restauracja napotkana po kilometrze drogi na szczyt. Śmiech, radość, kuszące zapachy jedzenia i atmosfera sielankowego wypoczynku, aż kusi aby zejść ze szlaku i rozsiąść się przy jednym ze stołów.

W naszym codziennym życiu jej odpowiednikiem może być skrolowanie Facebooka w pogoni ze śmiesznymi filmikami lub plotkami o życiu innych. Może też być nim np. nowy serial na Netflix’ie  czy innej platformie.

Przeszkoda druga – zła wola/niechęć

Lubię ten moment nazywać „testem losu”. Sprawdza on jak bardzo zależy nam na naszym celu. Są to te chwile, w których napotykamy pierwsze przeszkody i przeciwności. Łatwo się wtedy poddać i zawrócić lub usiąść i utyskiwać nad swoim ciężkim losem.

Kiedy wspinasz się do góry taką przeszkodą może być deszcz, wyboista droga lub rzeka, którą należy pokonać. To co należy w tej sytuacji zrobić, to bez względu na powód po prostu się nie poddać.

Przeszkoda trzecia – nuda i odrętwienie

To ten moment w drodze, w którym zaczynamy odczuwać ciężar ciała, zmęczenie umysłu, senność i brak motywacji. Brakuje nam energii, popadamy w apatię czy wręcz w stany depresyjne. Pojawiają się w głowie pytania o sens naszego działania.

Znajdujemy się w sytuacji pułapki. To jak byśmy wpadli do jakiejś czarnej dziury lub zostali zamknięci w jakiejś małej komórce. W tej sytuacji ciężko jest podjąć decyzję o jakimś dodatkowym wysiłku fizycznym, czy umysłowym aby kontynuować drogę.

Jak na ironię ratunkiem z tego stanu jest kolejna przeszkoda.

Przeszkoda czwarta – niepokój

To stan, w którym nasz umysł nie jest w stanie osiedlić się w chwili obecnej. Martwi się przyszłością lub podróżuje w przeszłość i szuka wzorców, do których możemy się odwołać.

W tej sytuacji nie posuwamy się w górę na naszej drodze do celu. Zamiast tego tkwimy w rozterkach i takim wewnętrznym rozedrganiu. Jak mówi mistrz Shi Heng Yi ten stan można porównać do umysły małpy, który co chwila przeskakuje z jednej gałęzi na drugą. Problem w tym, że tym samym nie potrafi się zatrzymać i zobaczyć wyraźnie ostatniej przeszkody.

Przeszkoda piąta – sceptyczne wątpliwości

Odpowiada niezdecydowaniu, które rozgaszcza się w naszym umyśle. To właśnie tutaj pojawiają się rozmyślania o tym co będzie jeśli to niewłaściwa ścieżka, co powiedzą inni. Nasz umysł nie może się zsynchronizować z naszymi działaniami, celami i aspiracjami, które mamy.

Czym więcej wątpliwości w naszej głowie, tym częściej się zatrzymujemy i przystajemy zamiast piąć się w górę.

Jak można sobie poradzić z tym przeszkodami?

Trzeba tak ustrukturyzować swoje życie i działania, aby zapobiec ich powstawaniu. Przeszkody są niczym czarna chmura w naszej drodze na szczyt, aby ją pokonać musimy pamiętać o czterech ważnych krokach w trakcie naszej wspinaczki:

Pierwszyrozpoznaj swój stan umysłu, w którym się znajdujesz. Której z pięciu przeszkód odpowiada w danym momencie?

Drugizaakceptuj i pozwól, aby sytuacja lub osoba była taka jak jest. Odrzuć swoje wcześniejsze oczekiwania – to Ty je wykreowałeś.

Trzecizbadaj, czemu dana sytuacja Ci się przytrafia. Czemu to przyszło właśnie teraz i jaka będzie konsekwencja, jeśli pozostaniesz w tym stanie.

Czwartyto co się dzieje jest praktyką. Jest Twoim doświadczeniem, a nie Tobą. Nie jesteś ciałem, nie jesteś umysłem, nie jesteś emocją – po prostu dostrzegasz te trzy aspekty samego siebie.

Co tu pomoże coach?

Niech odpowiedzią będzie opowieść jednego z psychologów, który opowiada historię ze swojego dzieciństwa. Mieszkał na wsi i pewnego razu zobaczył konia, który ewidentnie zgubił się swojemu właścicielowi. Podszedł do niego i sprowadził go na drogę, a następnie cały czas mu towarzyszył.  W ten sposób przeszli przez prawie pół wsi.

Nagle z przeciwka nadbiegł zdyszany właściciel, a chłopiec powiedział że właśnie odprowadza konia do domu. Totalnie zaskoczony zapytał chłopaka skąd ten wiedział czyj to koń i gdzie ma go odprowadzić. Chłopiec odpowiedział, że wiedział to koń.

On tylko pilnował konia, że jak ten zbaczał z drogi żeby poskubać trawy, aby potem wrócił na drogę i szedł dalej.


Jeżeli masz ochotę, wystąpienie mistrza Shi Heng Yi znajdziesz pod tym linkiem

Prze_myślnik #45 – rezygnacja z marzeń

Często dokonując życiowych wyborów, niezauważalnie wpadamy w „pułapkę bezpieczeństwa”. Na pozór staramy się chronić przed tym co nieznane i niebezpieczne. Unikamy zachowań, które mogą zdestabilizować naszą obecną sytuację i takich, które nie dają pewnej wygranej.

Lubimy używać hasła „prokrastynacji”, aby tłumaczyć nim nasze odwlekanie działań. Ostatecznie to łatwiejsze niż przyznanie się do wewnętrznego strachu.  Nierzadko powołujemy się na nasze ustalone zasady lub reguły, których trzymamy się w życiu. Tak jakby zapominając, że ich wybór to nasza decyzja i tylko od nas zależy, czy będziemy trzymać się ich nadal, czy je zmienimy.

Niebezpieczeństwo „pułapki bezpieczeństwa” polega na tym, że chroni nas niczym solidny płot przed zewnętrznym światem. Pozwala się bezpiecznie schronić w jego obrębie. Umyka nam jednak fakt, że płot jest rodzajem klatki, w której zamykamy się na własne życzenie. Nie tylko ogranicza naszą przestrzeń życiową, ale i przysłania szeroki horyzont.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - rezygnacja z marzeń

Home Office – jak się w nim odnaleźć i po co Ci zwinne zarządzanie

Home Office to obecnie dominujący tryb pracy wśród moich klientów. Wielu z nich, choć o nim wcześniej marzyło, dziś ma go już serdecznie dość. Czują się nim zmęczeni i sfrustrowani. Nie odczuwają satysfakcji i zarazem czują lęk przed tym jak wypadają w oczach przełożonych. Ten opis dotyczy szczególnie stanowisk menedżerskich i wymagających pracy bardziej kreatywnej niż np. wbijanie prostych rekordów do bazy danych.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - home office
Image by Alexandra_Koch from Pixabay

Obecny tryb pracy wprowadza wiele zamieszania w naszych zwyczajach i ustalonych rytmach dnia. Co więcej gubi się w nim również nasza głowa, która choć chce dobrze potrafi nieźle namieszać. Z wielu moich rozmów wyłania się pewien schemat działania, którego warto być świadomym. Znalazłem też na niego sposób, który sprawdza się u wielu moich klientów i znajomych.

Skoro „home” to luz…

Kiedy nasz mózg dostaje informację, że będziemy pracować z domu bywa nieco zagubiony. No bo skoro w domu, to przecież na luzie. Skoro w domu, to prawie jak na urlopie. Skoro w domu, to frajerstwem byłoby przepracowanie 8 pełnych godzin bez załatwienia jakiejś prywaty.

Wpadamy wiec na pomysł, że budzimy się zaledwie kilkanaście minut przed rozpoczęciem pracy, no bo przecież umyć się i zjeść śniadanie możemy jak już odpalimy firmowy komputer. Obiad też się sam nie zrobi, wiec można trochę pichcić i pracować. Do tego można dołożyć krótki wyskok do sklepu, małe pranie lub przetarcie kurzy. Nie wspominając o ewentualnym ogarnięciu dzieci lub domowych zwierzaków.

Powyższe działania dają nam poczucie, że nie jesteśmy homeoffice’owym frajerem i wykorzystujemy dobrodziejstwa tej formy pracy na całego. Nasz mózg daje nam like’a w naszym mentalnym rankingu i czujemy się dobrze. Tak jest jednak tylko przez chwilę…

Jak „office” to ocena efektywności

Ledwo nasz mózg odfajkuje, że jesteśmy tacy sprytni i zaradni przechodzi do kolejnego zadania z listy. Jest nim pytanie, „czy byliśmy dziś w pracy efektywni?” i tutaj zaczyna się panika. No bo przecież było śniadanie, obiad może jakieś inne zajęcia a praca nie śmigała na 100%.

Staramy się więc w biegu odkupić nasze winy i docisnąć z robotą. Nie potrafimy jednak ocenić ile mamy do nadgonienia, więc siedzimy potem w pracy do końca dnia dzióbiąc zadania w obawie, że nas źle ocenią. Do tego dochodzi lęk przed nadchodzącym kryzysem i tym, że mogą nas zwolnić. Lepiej się więc wykazać. Tym bardziej, że koleżanka lub kolega z biura też śle swoje służbowe maile o godz. 21:00

Kiedy dzień dobiega końca i wieczór zamiast na relaksie spędziliśmy w pracy przed komputerem, czujemy się zmęczeni i sfrustrowani. Wpadamy więc na pomysł jakiejś wieczornej rozrywki, bo przecież tak rano nie musimy się zrywać, bo możemy się podnieść zaledwie kilkanaście minut przed rozpoczęciem pracy.

I tutaj nasz codzienny cykl właśnie się zamyka.

Za mało – źle, za dużo – też nie dobrze

Powyższy schemat działania powoduje, że robimy często więcej niż normlanie. Dodatkowo rywalizując z innymi o to, kto będzie dłużej pracował danego dnia. W efekcie tego postępowania wielu pracodawców ku swojemu zaskoczeniu zauważyło większą efektywność pracy na home office niż w biurze.

Zrozumieli jednak przyczynę tego stanu i są świadomi długofalowego negatywnego wpływu takiego działania na naszą satysfakcję z pracy oraz późniejszą efektywność. Część firmy zaczęła więc edukować swoich pracowników odnośnie wagi odpoczynku w ciągu dnia. Część wprost zadeklarowała, że w trakcie pracy możesz załatwić coś prywatnego, tylko z tym nie przeginaj. Inne wprowadziły zakaz wysyłania służbowej korespondencji po godz. 18:00 oraz ustawiania spotkań on-line, które kończą się po 16:00

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - zwinne zarządzanie - scrum - agille

Zapanuj nad działaniem – cel, postęp, weryfikacja i zwinne zarządzanie

Wraz z moimi klientami wypracowałem kilka przydatnych reguł, które pomagają odnaleźć się w pracy w trybie home office i zadbać o wszystkie strony tej relacji:

Ustalony rytm dnia
Wiele osób ma problem z tym, że granica między czasem prywatnym, a czasem pracy im się rozmywa. Często też trwają, gdzieś w trybie pomiędzy. Z tego powodu określ jasno w jakich godzinach pracujesz lub ile godzin max. poświęcasz na prace. Kiedy nadejdzie ten czas wyłącz firmowy komputer, a najlepiej schowaj go z pola widzenia. Po prostu wirtualnie wyjdź z pracy

Wyznacz czas na czynność
Nie od dziś wiadomo, że jak mamy za dużo czasu to dane zadanie nagle nam się „rozciąga”. Np. jak na ważnego maila mamy dwadzieścia minut to napiszemy go w tym czasie, ale jak mamy na niego godzinę, to będziemy go pisać przez cały ten czas. Pamiętając o tym ustal jasno, że np. max. 30 minut po tym jak odpalisz firmowy komputer masz być już po śniadaniu, prysznicu i siedzieć nad klawiaturą z kubkiem pysznej kawy.

Działaj zwinnie
Największy problem z pracą na home office to często brak poczucia wystarczającego postępu pracy i problem z określeniem tego, ile pracy danego dnia jest ok. Tutaj z pomocą przychodzą nam zwinne metodologie zarządzania projektami, w których dopuszczamy ciągłą zmienność, ale też musimy określić jakieś ramy naszej efektywności.  Proponuję skorzystać z dwóch elementów działania w nich stosowanych.

  • Backlog – to rodzaj „worka”, do którego wrzucamy spisane wszystkie nasze zadania jakie na nas czekają lub jakie chcemy zrealizować w najbliższym czasie. Fajnie jak będziemy potrafili nadać im od razu jeden z priorytetów: koniecznie załatwić, należy załatwić, fajnie by było załatwić, zrobić jak będzie czas. Uwaga ten „wirtualny worek” cały czas żyje i możemy do niego dorzucać kolejne zadania. Co jednak nie jest równoznaczne z tym, że się nimi od razu zajmujemy.

  • Sprint – bieg na krótkim dystansie, w czasie którego realizujemy z góry określony zestaw zadań. Zazwyczaj sprinty trwają dwa tygodnie, ale dla naszych potrzeb będzie chyba najlepszy sprint tygodniowy. Jeżeli masz zadanie, które będzie trwać dłużej niż tydzień podziel je na mniejsze części.

Jak to działa?
Na początku tygodnia, a najlepiej jeszcze pod koniec poprzedniego wybierasz z backlogu zadania do realizacji na kolejny tydzień (sprint). Dzielisz wykonanie każdego z nich na max pięć dni, tak aby w kolejny piątek na koniec dnia roboczego wszystkie mogły być skończone.

Potem bierzesz kartkę i rozpisujesz je na poszczególne dni. Weryfikując na koniec każdego dnia postęp prac. W przykładzie jest pokazany postęp prac na koniec środy. Jasno z niego wynika gdzie trzeba przyśpieszyć, gdzie jesteśmy o czasie, a gdzie nieco wyprzedzamy plan.

Home office - sprint - plan działania

Dzięki temu zabiegowi wiemy jakie mamy cele/cele na ten tydzień i jak realizujemy plany. Najważniejsze jednak jest to, że widzimy efekt i postęp prac, a tego poczucie nam właśnie brakuje najbardziej w czasie home office.

Prze_myślnik #44 – być sobą

Koronawirus zatrzymał wielu z nas na dłużej w domach. Wyhamował nasz szaleńczy bieg przez życie i sprawił, że mamy czas na przyjrzenie się samym sobie. Na takie wewnętrzne spojrzenie w lustro i postawienie sobie pytania: „Czy widzę tam tego, kogo chciałbym zobaczyć?”.

Pewnie nie zawsze. Otrzymaliśmy jednak czas na przemyślenie tej sytuacji i decyzję, czy dalej idziemy dotychczasową drogą, czy też wybieramy nową – tym razem naszą!

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - być sobą

Jakiego masz drive’a – czyli co Cię napędza?

Zamknięci ostatnio w domach z innym członkami rodziny możemy dość dobitnie doświadczać różnicy naszych charakterów. Tego jak różnie podchodzimy do tych samych spraw. Jak różnie radzimy sobie z istniejącymi wyzwaniami i jak cholernie potrafimy się nawzajem irytować.

Łączą nas jednak relacje rodzinne, zatem staramy się być w naszych reakcjach nieco pobłażliwi. Co jednak w sytuacji, kiedy takie same różnice występują między ludźmi w pracy i w ramach zespołów, w których działamy.

Pierwsze co warto zrobić to uświadomić sobie skąd się one biorą i czemu ludzie kierują się różnymi i odmiennymi przekonaniami.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - motywacja - nakaz - driver - analiza transakcyjna
Image by StockSnap from Pixabay

Analiza transakcyjna i driver’y

Zacznijmy od tego, że analiza transakcyjna to jedna z teorii psychologicznych wyjaśniająca m.in. motywy ludzkich zachowań. W jej ramach stworzono termin „driver”, który opisuje zjawisko nieuświadomionych przekazów popychających nas do określonego myślenia i postępowania. Mówiąc krótko, to takie nasze wewnętrzne nakazy, których spełnienie powoduje, że czujemy się „ok”. Jeśli ich nie realizujemy obniża się nasz nastrój, spada poczucie własnej wartości i stajemy się rozdrażnieni i poirytowani.

Wszystko zaczyna się od wewnętrznego MUSZĘ! Muszę być silny, muszę być doskonały, muszę się śpieszyć, musze się starać, muszę sprawiać przyjemność.

To pięć głównych nakazów (driver’ów) kierujących ludźmi. Przeważnie jest tak, że jeden z nich jest tym dominującym u każdego z nas. Czasami dwa lub trzy z nich równomiernie dominują nasze zachowania. Częściej jednak jedynie w słabszym stopniu dopełniają ten dominujący. Z tego powodu zwykle nie mamy problemu ze wskazaniem tego, który jest w naszym przypadku kluczowy.

5 nakazów (driver’ów)

Każdy z nakazów wpływa nie tylko na to jak się zachowujemy, ale również definiuje nasz styl pracy. Każdy z nich ma swoje pozytywne, jak i negatywne oblicze. Każdy ma też „przyzwolenie”, którego możemy sobie udzielić, aby zniwelować nieco jego dominację. Choć nie czarujmy się, tendencja pozostaje i szczególnie w sytuacjach stresowych lub kiedy na zmęczeniu wchodzimy w tryb działania na „autopilocie” z pewnością da o sobie znać.

Warto znać swój nakaz, ale i nakazy swoich bliskich lub członków zespołu, aby rozumieć ich motywy działania. Czasami też warto znać „przyzwolenie”, które może ich w tym nakazie wyhamować.

Bądź silny

Osoby z tym nakazem doskonale radzą sobie z trudnymi sytuacjami i presją czasu. W sytuacjach kryzysowych potrafią zachować zimną krew. Są wytrwałe i pracowite. Nie poddają się w obliczu niepowodzeń. Swoim zachowaniem dają innym poczucie bezpieczeństwa. Można odnieść wrażenie, że trwale i nieustępliwie stoją na posterunku, że zawsze można na nich polegać.

Jednocześnie jednak niechętnie proszą o pomoc, nawet w sytuacjach w których, byłoby to zdecydowanie zalecane. Mają bowiem przeświadczenie, że ze wszystkim muszą sobie poradzić same. Jest to szczególnie niebezpieczne przy złożonych projektach, bo nie zasygnalizują z wystarczającym wyprzedzeniem zaistniałego ryzyka lub zagrożenia. Będą za to starały się same z nim uporać intensyfikując swoją pracę.

Są często odbierane jako osoby chłodne emocjonalnie, które nie okazują uczuć. Wszystko dlatego, że w ich głowie nieustannie kołacze nakaz „musze dać radę”, „muszę zacisnąć żeby i iść do przodu”, „muszę pokazać, że jestem silny nawet gdy mi tej siły braknie”, „muszę pokazać spokój, choć tak naprawdę się boję” i wreszcie klasyczne „ja zawsze dam radę. Jak nie ja, to kto?”

Przyzwolenie: Masz prawo być zmęczony i prosić o pomoc. Masz prawo wyrażać swoje potrzeby – one nie są słabością. Świadczą jedynie o tym, że jesteś świadomy siebie.

Bądź doskonały

Te nakaz tworzy osoby perfekcyjne i idealne. Staną na głowie i zaharują się, aby tylko osiągnąć wyznaczoną sobie poprzeczkę. Ich raporty są wymuskane. Ich imprezy porażają wirtuozerią i dbałością o szczegóły. Tu nie ma miejsce na przypadek, czy jakiekolwiek uproszczenie. Są bardzo staranne i uporządkowane. Tworzą szczegółowe plany postępowania i listy zadań.

Jednocześnie jednak bywają mało elastyczne w swoich działaniach. Nierzadko stawiają wygórowane wymagania nie tylko sobie, ale i innym i są wiecznie z nich niezadowolone. Nie dają przyzwolenie na błędy, a kiedy już je popełnią nie radzą sobie z tą sytuacją. Przymus perfekcjonizmu odbiera im umiejętność cieszenia się życiem, a wszystko w nim jest zero-jedynkowe. Albo idealne, albo fatalne – nie ma nic pomiędzy. Wiele spraw i rzeczy zabiera im wiele czasu, bo muszą je dokładnie sprawdzić. Ciężko im też podejmować szybkie decyzje, bo wszystkie aspekty muszą być dokładnie zweryfikowane, aby uniknąć błędu.

Wewnętrzny głos szepcze im nieustanie: „sprawdź”, „popraw”, „osiągnij doskonałość”, „uważaj na błędy”

Przyzwolenie: Jesteś w porządku tu i teraz. Jesteś wystarczająco dobry taki jaki jesteś.

Śpiesz się

Osoby, u których dominuje ten nakaz ciągle się śpieszą, ciągle coś optymalizują i nieustannie myślą w jaki sposób zrobić jeszcze więcej rzeczy w tym samym czasie. Kiedy mają mnóstwo na głowie czują przypływ energii i szukają najsprytniejszych rozwiązań na skończenie działania. Niekończąca się lista zadań i bycie w niedoczasie to dla nich standardowa sytuacja. Działanie ma być szybkie, bez rozważania zbyt wielu opcji. Liczy się tylko, aby jak najszybciej je odhaczyć i przejść do następnego. Chwila przestoju, czy niedziałania to porażka i strata czasu. Wypoczynek, to zupełnie zbędny kaprys i bezproduktywna ekstrawagancja.

Niestety w ich przypadku pośpiech często rzutuje na niską jakość działania. Wielość realizowanych jednocześnie działań powoduje, że żadnego z nich tak do końca nie przeżywają i w żadne z nich nie są na 100% zaangażowani. Czasami można odnieść wrażenie, że są myślami gdzieś indziej niż tu i teraz, bo myślą już o kolejnych zadaniach.

Wewnętrzny głos udziela prostych i jednoznacznych instrukcji: „szybciej”, „więcej”, „pośpiesz się”

Przyzwolenie: Masz prawo odpocząć i zregenerować siły. Masz czas na spokojne zrealizowanie zadania.

Staraj się

To przypadek nieco zbliżony do powyższego. Przy czym tutaj akcent nie pada na szybkość, tylko na ilość i skomplikowanie. „Wyznawcy” tego nakazu najczęściej mają rozpoczętych wiele zadań, ale i tak cały czas rozglądają się za czymś nowym. Jeszcze jeden projekt, jeszcze jedno zadanie to dla nich żaden problem. Z chęcią zagłębią się w niuanse i wielowątkowość jakiegoś zagadnienia, nawet wtedy kiedy mieli wykonać w tym zakresie proste i nieskomplikowane zadanie. Kreatywność, innowacyjność i wielokierunkowe myślenie to ich znak rozpoznawczy. Za wszystko biorą się z entuzjazmem i energią, którą obdzielają innych.

Tak wszechstronne i wielowątkowe myślenie często powoduje brak skupienia na samym terminie wykonania. Osoby z tym nakazem często biorą na siebie za dużo obowiązków i zadań. Pracują więcej niż inni, ale ten nakład pracy nie przekłada się na efekty. Nawet przykładowe proste zrobienie kanapek dla dzieci, może zamienić się w  kreatywne i czasochłonne wycinanie buziek z wędlin, serów i warzyw.

To co kieruje działaniem tych osób, to podświadomy przekaz „staraj się, żeby Cię docenili”, „skoro dostajesz więcej zadań, to znaczy że jesteś ważny”, „nowe jest ciekawe”, „wykaż się”

Przyzwolenie: Masz prawo do ograniczonej liczby zadań, tak abyś skończył je spokoju i komforcie.

Sprawiaj przyjemność

Ten nakaz przenosi uwagę z siebie na innych. Osoby, u których on dominuje doskonale wyczuwają i odgadują nastroje i potrzeby innych osób. Starają się zarazem na nie odpowiedzieć zanim ktokolwiek je o to poprosi. Dają drobne prezenty, robią miłe przysługi i dbają o dobrą atmosferę. Zwykle są ciepłe i oddane innym. Cenią sobie harmonię i brak konfliktów.

Zatapiając się w tym oddaniu innym często zapominają o sobie lub przesuwają swoje potrzeby na plan dalszy jako mało ważne. Nie potrafią odmawiać, być asertywne ani egzekwować zobowiązań lub obietnic innych. Zależy im na tym, aby po prostu „było fajnie”. Gubią swoją osobowość starając się przypodobać wszystkim. Nie potrafią zawalczyć o swoje.

W ich głowach nieustannie wybrzmiewa nakaz: „zadbaj o innych”, „zrób im dobrze”, „poświęć się dla innych”, „dobro innych jest ważniejsze niż Twoje”.

Przyzwolenie: Masz prawo zadbać o siebie, Ty też jesteś ważny. To jest dobre i Cię rozwija.

Teraz kiedy znasz już 5 nakazów możesz stwierdzić, które z nich kierują Twoim życiem. Znasz ich silne i słabe strony dzięki czemu możesz z nich świadomie korzystać. Możesz też dać sobie zgodę na odpowiednie przyzwolenie i uwolnić się od nadmiernego dyktatu kluczowego nakazu.

Jeżeli jesteś menedżerem zespołu możesz przyjrzeć się jego członkom i postarać się rozpoznać ich „drivery”. Dzięki temu lepiej dopasujesz zadania do ich stylu pracy. Zawczasu wygasi potencjalne konflikty i zadbasz o lepszą komunikację, która dotrze do ich kluczowego nakazu.

Kryzys – szansa na drugie życie menedżera

Mówi się, że kryzys katalizuje i ułatwia zmianę. Przy czym to twierdzenie wcale nie musi odnosić się tylko do firm lub procesów. Może ono dotyczyć również zachowań człowieka. To właśnie z tego powodu kryzys daje szansę na „drugie życie” menedżera.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - menedżer - manager
Photo by Zan on Unsplash

W czasie sesji coachingowych często pracuje z menedżerami, którzy chcą podnieść efektowność swoich działań lub zadbać o to, aby ich menedżerskie aktywności były spójne z nimi samymi. Wyzwanie przed jakim czasami stajemy, to sposób w jaki te zmiany w menedżerskim warsztacie lub zachowaniu wprowadzić w życie. Szczególnie w sytuacji, w której podwładni menedżera oraz jego szefowie mają już wyrobiony jego obraz.

Wbrew pozorom nie jest to wcale takie trudne. Wymaga jedynie świadomego i rozłożonego w czasie działania. Tak, aby nagle nie zszokować swojego otoczenia sprzecznymi sygnałami lub nagłym zaprzeczeniem zasadom, których do tej pory przestrzegaliśmy.

Czasami słyszę od moich klientów, że najlepiej byłoby zmienić firmę i zacząć w jakimś nowym miejscu. Takim, w którym mnie nie znają i miałbym szansę na zbudowanie swojego nowego wizerunku menedżera. Dziś taką doskonałą szansę na zmianę daje kryzys.

Wszyscy musimy się odnaleźć w nowej sytuacji. Zdobywany nowe doświadczenia i niejednokrotnie przewartościowujemy swoje podejście do wielu spraw. W firmach pojawiły się nowe rozwiązania, zaszły zmiany w procesach i musieliśmy się nauczyć organizować swoją pracę na odległość lub w rozproszonych zespołach.

Kiedy to wszystko się nieco uspokoi i zaczniemy wracać do w miarę „normalnego” funkcjonowania, warto będzie zrobić podsumowanie tego okresu. Ustalić, które z wdrożonych zasad, czy rozwiązań zostają z nami na dłużej. To właśnie przy okazji takiego podsumowania łatwo będzie przekazać informację o zmianach w naszym osobistym działaniu. To będzie szansa na nasze drugie „otwarcie” w tej samej organizacji. Na nasz menedżerski second life.

3 kluczowe pytania

Czy wiesz jakim chcesz być menedżerem?

To pytanie, które często zadaję moim klientom i na które niewielu z nich zna odpowiedź. Jest tak dlatego, że najczęściej to jakim jesteśmy menedżerem nie wynika z naszej przemyślanej strategii, ale jest wynikiem serii naszych niejednokrotnie przypadkowych doświadczeń.

Jaką masz wizję działu/projektu za który odpowiadasz?

To kolejne z pytań, na które warto znać odpowiedź. Wiadomo, że w dzisiejszym czasie wiele elementów jest płynnych i ulega szybkim zmianom. Wizja to jednak nie cienka linia dokładnie opisując nasze działanie, ale bardziej latarnia na horyzoncie, która nas prowadzi w jakimś określonym kierunku.

Jaki jest nasz cel na ten rok i na kolejne trzy lata?

W tej kwestii po ostatnich wydarzenia z pewnością wiele się mogło zmienić i tym bardziej jest to kluczowa informacja, dla Twoich podwładnych. Tak aby wiedzieli, czego obecnie się od nich oczekuje. Co na ten moment staje się priorytetem. Czy np. są to mniejsze koszty, czy większa sprzedaż. Może celem głównym staje się jakiś typ klienta, a może określona grupa produktów. W innym przypadku, może to być jak najszybsze spisanie instrukcji i procedur opisujących nowe procesy lub zasady.

I chciałbym stanowczo stwierdzić, że jeśli w powyższych kwestiach nie dostajesz jasnych wytycznych od swoich przełożonych, to nie jest to żadne usprawiedliwienie dla braku odpowiedzi na te pytania. Zawsze możesz udzielić ich sam na poziomie działu/projektu za jaki odpowiadasz.

Co więcej możesz swoim podwładnym jasno powiedzieć, że chciałbyś dostać takie odpowiedzi od swoich przełożonych jednak ich nie masz. Więc chcą ułatwić im pracę, sam musiałeś je przygotować. Mogą jednak ulec one zmianie, jeśli pojawią się jakieś nowe wytyczne z „góry”.

5 ważnych obszarów

Warto pamiętać, że w swoich menedżerskich działaniach powinniśmy uwzględniać pięć obszarów naszej odpowiedzialności. Poniżej wymieniłem każdy z nich, dopisując do nich przykładowe pytania. Powinny one pomóc Ci w budowaniu odpowiedzi do wcześniejszych pytań. Pamiętaj jednak, aby były one spójne z Tobą, a nie czysto teoretyczne i podręcznikowe, bo wtedy nikt w nie nie uwierzy.  

Współpraca z organizacją
  • Jak mają wyglądać relacje z biznesem i klientami?
  • Jak mają wyglądać relacja z pozostałymi zespołami w organizacji?
  • Jak chcę budować te relacje?
  • Jakie są wobec mnie oczekiwania organizacji?
Praca zespołu
  • Co powinienem wiedzieć i czy wiem, czego nie wiem?
  • Jak chciałbym być odbierany?
  • Jaki poziom motywacji chciałby utrzymywać w zespole?
  • Jak będzie udzielana informacja zwrotna w zespole i przez kogo?
  • Jak będą rozwiązywane problemy i podejmowane decyzje?
Działania operacyjne
  • Jak ma wyglądać organizacja pracy w zespole?
  • Jakie są standardy jakościowe?
  • Jak procedury/instrukcje obowiązują w naszej pracy ?
  • Jak postępujemy z nowymi inicjatywami i pomysłami?
  • O jakich informacjach/sytuacjach chcę być informowany?
Organizacja procesu
  • Jak będą mierzone efekty działań w zespole?
  • Jak będzie analizowana efektywność pracy?
  • Jakiego typu spotkania będą organizowane?
  • W jaki sposób będą stawiane cele i jak będą monitorowane?
  • Jak będzie organizowany podział, szacowanie i realizacja zadań?

Dziś standardem staje się zmienność. Zmienność: informacji, dostępnych danych, sytuacji rynkowej, postaw i oczekiwań klientów oraz systemów zarządzania. Wraz z nadejściem tak dużej zmienności, naturalnym elementem, który pojawia się w obszarze zawodowym jest niepewność, która dotyka menedżerów, właścicieli firm, ale także i samych pracowników. Wszyscy więc szukają obecnie menedżerów, szefów czy liderów, którzy z tym brakiem pewności dobrze sobie radzą.

Rafał Markiewicz „Menedżer 3.0 – jak dobrze zarządzać i samemu nie polec” 03/02/2019

Zatrzymaj „potwora strachu” – zadaj 5 racjonalnych pytań

Dzisiejsza sytuacja dla większości z nas nie jest łatwa. Co więcej, budzi wiele obaw o przyszłość i wcale w kontekście tej przyszłości nie pomaga. Wyczerpuje natomiast nasze zasoby energii i blokuje naszą proaktywność. Najwyższy czas przejąć na tym stanem kontrolę.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - racjonalne - RTZ - zdrowe myślenie
Image by mohamed Hassan from Pixabay

Strach a lęk

Wielu moich znajomych twierdzi, że czuje strach przed tym co nadchodzi. Tymczasem nie jest to strach, ale lęk. Z tego powodu warto umieć je od siebie odróżniać.

Ten pierwszy jest naturalną reakcją, która towarzyszy nam w sytuacjach realnego zagrożenia. Strach odpala w naszym organizmie sekwencję reakcji, które przygotowują nas do walki lub ucieczki. Przyśpieszone bicie serca, napięcie mięśni, wzrost ciśnienia krwi, rozszerzenie oskrzeli i źrenic. 

Lęk jest natomiast odpowiedzią na negatywne nastawienie wykreowane przez nasz umysł, a nie na jakąś realną sytuację. Często jest wynikiem oczekiwania na bliżej nieokreślone, nieprzyjemne doświadczenie. Wywołuje w nas uczucie niepokoju i napięcia, doprowadzając do obniżenia nastroju i spadku aktywności. To dlatego tak wielu z nas twierdzi dziś, że nie ma energii do działania.

Siła przekonań

Genialnie siłę przekonań w jednym zdaniu podsumował Henry Ford: „Jeśli uważasz, że coś potrafisz to masz rację, jeśli uważasz że czegoś nie potrafisz, to także masz rację!”. Podobnie może być z przekonaniem odnośnie tego co się wydarzy w najbliższej przyszłości.

Nasz mózg w pierwszej kolejności próbuje nas uchronić przed tym co niebezpieczne i z tego powodu koncentruje się na zagrożeniach. W wyniku tego, kiedy w naszej głowie odpalają się tak zwane „filmy” na temat przyszłych wydarzeń, najczęściej mają one negatywne scenariusze.

I chce powiedzieć jasno. Nie oczekuję, że w tej sytuacji w jakiej jesteśmy zaczniesz tworzyć radosne i hiper optymistyczne scenariusze na przyszłość. Chcę natomiast, abyś zamiast wizji „zagłady” stworzył wizje działania lub chociażby wizję najlepszego przygotowania do niejasnej przyszłości.

Z tego względu chcę Ci zaproponować prostą technikę, która pochodzi z metody zwanej Racjonalną Terapią Zachowań.

5 pytań zdrowego myślenia

Ta technika pozwala na odnalezienie oraz zmianę negatywnych programów myślowych i zastąpienie ich bardziej adekwatnymi (racjonalnymi). W swoim założeniu została stworzona do wykorzystania jej w ramach pomocy samemu sobie.

Sprowadza się do przepuszczenia swojego przekonania przez filtr 5 pytań.

  1. Czy to przekonanie jest oparte na faktach?
  2. Czy to przekonanie chroni moje życie lub zdrowie?
  3. Czy to przekonanie ułatwia mi osiągać bliższe lub dalsze cele?
  4. Czy to przekonanie pomaga uniknąć lub rozwiązywać konflikty?
  5. Czy to przekonanie pozwala mi się czuć tak, jak chcę?

Jeżeli na chociaż trzy z powyższych pytań odpowiesz „tak” oznacza to, że Twoje przekonanie jest racjonalne. Trzy odpowiedzi na „nie” świadczą o tym, że nie jest ono racjonalne i należy je zmienić.


Przejdźmy zatem do praktyki i zweryfikujmy tą metodą twierdzenie: „Ta epidemia zniszczy moje życie”:

1. Czy to przekonanie jest oparte na faktach?
Nie – to nie jest fakt, a jedynie przypuszczenie/wyobrażenie

2. Czy to przekonanie chroni moje życie lub zdrowie?
Nie – raczej je niszczy, powodując stres i napięcie

3. Czy to przekonanie ułatwia mi osiągać bliższe lub dalsze cele?
Nie – raczej blokuje moje działania lub powoduje, że działam emocjonalnie zamiast racjonalnie

4. Czy to przekonanie pomaga uniknąć lub rozwiązywać konflikty?
Nie – raczej powodując u mnie niepokój prowokuje nowe

5. Czy to przekonanie pozwala mi się czuć tak, jak chcę?
Nie – zdecydowanie to nie jest ten stan, którego potrzebuję

Już Tobie pozostawię przepuszczenie przez ten filtr twierdzenia „Ta epidemii powoduje, że powinienem być bardziej otwarty na nowe sytuacje i działać bardziej elastycznie/niestandardowo”.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi. Więcej informacji

Poniższy wzór polityki cookies chroniony jest prawem autorskim, które przysługują IAB Polska. 1. Serwis nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies. 2. Pliki cookies (tzw. „ciasteczka”) stanowią dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i przeznaczone są do korzystania ze stron internetowych Serwisu. Cookies zazwyczaj zawierają nazwę strony internetowej, z której pochodzą, czas przechowywania ich na urządzeniu końcowym oraz unikalny numer. 3. Podmiotem zamieszczającym na urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu pliki cookies oraz uzyskującym do nich dostęp jest operator Serwisu Lemon Mint Rafał Markiewicz z siedzibą pod adresem ul. Lipowa 16c/8, 81-572 Gdynia 4. Pliki cookies wykorzystywane są w celu: a) dostosowania zawartości stron internetowych Serwisu do preferencji Użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych; w szczególności pliki te pozwalają rozpoznać urządzenie Użytkownika Serwisu i odpowiednio wyświetlić stronę internetową, dostosowaną do jego indywidualnych potrzeb; b) tworzenia statystyk, które pomagają zrozumieć, w jaki sposób Użytkownicy Serwisu korzystają ze stron internetowych, co umożliwia ulepszanie ich struktury i zawartości; 5. W ramach Serwisu stosowane są dwa zasadnicze rodzaje plików cookies: „sesyjne” (session cookies) oraz „stałe” (persistent cookies). Cookies „sesyjne” są plikami tymczasowymi, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika do czasu wylogowania, opuszczenia strony internetowej lub wyłączenia oprogramowania (przeglądarki internetowej). „Stałe” pliki cookies przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika przez czas określony w parametrach plików cookies lub do czasu ich usunięcia przez Użytkownika. 6. W ramach Serwisu stosowane są następujące rodzaje plików cookies: a) „niezbędne” pliki cookies, umożliwiające korzystanie z usług dostępnych w ramach Serwisu, np. uwierzytelniające pliki cookies wykorzystywane do usług wymagających uwierzytelniania w ramach Serwisu; b) pliki cookies służące do zapewnienia bezpieczeństwa, np. wykorzystywane do wykrywania nadużyć w zakresie uwierzytelniania w ramach Serwisu; c) „wydajnościowe” pliki cookies, umożliwiające zbieranie informacji o sposobie korzystania ze stron internetowych Serwisu; d) „funkcjonalne” pliki cookies, umożliwiające „zapamiętanie” wybranych przez Użytkownika ustawień i personalizację interfejsu Użytkownika, np. w zakresie wybranego języka lub regionu, z którego pochodzi Użytkownik, rozmiaru czcionki, wyglądu strony internetowej itp.; e) „reklamowe” pliki cookies, umożliwiające dostarczanie Użytkownikom treści reklamowych bardziej dostosowanych do ich zainteresowań. 7. W wielu przypadkach oprogramowanie służące do przeglądania stron internetowych (przeglądarka internetowa) domyślnie dopuszcza przechowywanie plików cookies w urządzeniu końcowym Użytkownika. Użytkownicy Serwisu mogą dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących plików cookies. Ustawienia te mogą zostać zmienione w szczególności w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym zamieszczeniu w urządzeniu Użytkownika Serwisu. Szczegółowe informacje o możliwości i sposobach obsługi plików cookies dostępne są w ustawieniach oprogramowania (przeglądarki internetowej). 8. Operator Serwisu informuje, że ograniczenia stosowania plików cookies mogą wpłynąć na niektóre funkcjonalności dostępne na stronach internetowych Serwisu. 9. Pliki cookies zamieszczane w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i wykorzystywane mogą być również przez współpracujących z operatorem Serwisu partnerów. 10. Więcej informacji na temat plików cookies dostępnych jest pod adresem wszystkoociasteczkach.pl lub w sekcji „Pomoc” w menu przeglądarki internetowej.

Close