Rafał Markiewicz

Blog

„Nie mam czasu” – to ściema

Z pewnością każdy z nas kiedyś usłyszał, ale i sam użył tytułowego stwierdzenia „nie mam czasu”. Co więcej, być może nawet w ten brak czasu wierzył. Prawda jest jednak taka, że czas nie znika i jest zawsze, co najwyżej wypełniony innymi planami. Plany te jednak, aby zająć nasz czas musiały wcześniej zyskać naszą akceptację i gdy teraz mówimy „nie mam czasu”, to de facto uznajemy, że są one ważniejsze niż to co ktoś innym nam w zamian za nie proponuje. Z tego powodu Laura Vanderkam, autorka książek na temat zarządzania czasem i produktywności twierdzi, że „nie mam czasu”, oznacza często „to nie mój priorytet”.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój osobisty - czas - zarządzanie czasem

Przytacza ona przykład bardzo zapracowanej kobiety, z kalendarzem wypełnionym po brzegi co do minuty. Któregoś dnia wychodzi ona z domu, a po powrocie stwierdza, że jej bojler uległ uszkodzeniu zarazem zalewając całą piwnicę. Na naprawę bojlera i usunięcie szkód spowodowanych zalaniem poświęca w sumie 7 godzin z tygodnia teoretycznie już wcześniej zaplanowanego co do minuty. Oczywistym jest, że nie rozciągnęła ona nagle czasu, tylko zmieniła priorytety – nadając najwyższy z nich sprawie bojlera. Gdyby, ktoś wcześniej zapytał tej kobiety, czy może poświecić mu choćby 3 godziny w tym tygodniu, usłyszałby najpewniej odpowiedź odmowną, ponieważ ma już przecież ten cały tydzień zajęty. Z tego właśnie powodu Laura twierdzi, że „Czas jest bardzo elastyczny. Nie możemy stworzyć więcej czasu, ale czas „rozciągnie się”, aby pomieścić to co chcemy do niego włożyć. Kluczem do zarządzania czasem, jest traktowanie naszych priorytetów, jak odpowiedników zepsutego bojlera”.

Na przykładzie m.in. powyższego przypadku posuwa się ona znacznie dalej w swoich twierdzeniach, uważając że nie tworzymy życia jakiego pragniemy poprzez oszczędzanie czasu. Tylko najpierw tworzymy wymarzone życie, a potem czas oszczędza się sam. Wystarczy tylko wiedzieć, co jest naszym priorytetem w życiu i tego się trzymać. Ostatecznie wszystko co robisz, każda minuta w Twoim życiu, to Twój wybór!

Nie mów więc od teraz „nie robię tego, czy tamtego bo nie mam czasu”, mów natomiast „nie robię tego, czy tamtego, bo to nie są moje priorytety”. Tak oto, tym wpisem sam pozbawiłem się argumentu „braku czasu” na naukę angielskiego i powodu do narzekania, że nie starcza mi czasu na czytanie książek i oglądanie filmów. Ciekaw jestem, wymówek w jakim temacie pozbawiłem Ciebie?

Żyj, nie umieraj…

Są w naszym życiu takie momenty, kiedy nagle trafiamy na coś wyjątkowego. Coś co całkowicie zmienia nasze życie. Wywraca je do góry nogami lub daje tak potężny zastrzyk energii do działania, że mkniemy przed siebie na pełnej mocy. Czasami są to traumatyczne wydarzenia o wielkiej sile rażenia, a czasami sprawy błahe, na pozór niewinne takie jak książki, filmy, przypadkowe spotkanie z nieznajomym, piosenki, a bywa, że i … wiersze.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój osobisty - żyj, nie umieraj

Ten trafił do mnie w idealnym momencie. Kiedy mój okręt zwany „życiem” niespiesznie przemierzał nad wyraz spokojne wody. Kiedy zaczynałem zadawać sobie pytanie czy warto się wysilać i napinać żagle, czy nie lepiej poddać się dryfowi lub płynąć z prądem. Mogłoby być przecież tak miło, łatwo i bez zbędnego wysiłku… Mogło by być też śmiertelnie nudno, biernie i niejako, ale w tym momencie (jak większość niestety) nie dostrzegałem tego ryzyka. Ryzyka, śmierci za życia.

„Powoli umiera ten, kto staje się niewolnikiem przyzwyczajenia,
powtarzając każdego dnia te same drogi…
kto nigdy nie zmienia punktów odniesienia…
kto nigdy nie zmienia koloru swojego ubioru…
kto nigdy nie porozmawia z nieznajomym….

Powoli umiera ten, kto unika w swoim życiu Pasji,
kto zawsze przedkłada czarne nad białe
i poszczególne chwile nad całą paletę emocji, które powodują,
że oczy błyszczą, na twarzy pojawia się uśmiech,
a serce bije mocniej w konfrontacji z błędami i racjonalizmem…

Powoli umiera ten, kto nie 'wywraca stołu’,
kto jest nieszczęśliwy z pracy,
kto nie ryzykuje pewności dla niepewności realizacji Marzeń,
kto nie pozwoli sobie, przynajmniej jeden raz w życiu, uniknąć rozumnych rad i pójść za głosem Serca…

Powoli umiera ten, kto nie podróżuje…
kto nie czyta, kto nie słucha muzyki…
kto nie znajduje dobra w sobie…

Powoli umiera ten, kto niszczy swą miłość własną…
kto znikąd nie chce przyjąć pomocy…
kto idzie przez życie narzekając na własne nieszczęście i na „deszcz”, który pada…

Powoli umiera ten, kto rezygnuje z inicjatywy przed rozpoczęciem jej,
kto nie pyta o to, czego nie rozumie,
i nie odpowiada, kiedy zna odpowiedź…

Unikamy śmierci w małych dawkach,
pamiętając zawsze, że bycie żywym domaga się długiego wysiłku i wytrwałości, począwszy od prostej czynności oddychania…”

– Martha Medeiros

 

Niesamodzielni, zagubieni i przerażeni życiem

Jonathan Haidt kreśli dość przerażający obraz niesamodzielności i kultury bycia ofiarą wśród amerykańskiej młodzieży. Jednak, nie jest to obraz charakterystyczny tylko dla tamtego kontynentu. Pracując od 17 lat z młodymi ludźmi zasilającymi centra obsługi klienta z roku na rok obserwowałem obniżanie u nich poziomu zaradności i decyzyjności. W końcu, w ostatnich latach, przerodziło się to w całkowitą niedojrzałość życiową u znacznej większości konsultantów.

Mam jednak wątpliwość, czy to tylko wina technologii, social mediów i nadopiekuńczości obecnego pokolenia rodziców. Sądzę, że problem pojawił się już znacznie wcześniej kiedy cywilizacja zachodu zaczęła dążyć do jak najbardziej zabezpieczonego świata. Świetnie pisał o tym Marek Bednarski w artykule „Niemożliwe jest jakby zaproszeniem” zamieszczonym w czasopiśmie Yoga & Ayurweda 4/2017:

„To wszystko pozwala mi powiedzieć, że „niemożliwe jest jakby zaproszeniem”. W dzisiejszych czasach wielu ludzi potrzebuje tych słów, by pokonać wewnętrzne bariery. Pomocną w tej kwestii grupą asan są pozycje balansowe. W nich dotykamy, czegoś co Guruji Iyengar nazywał „fear complex” – kompleks strachu. Cywilizacja Zachodu zmierza w kierunku pozostawiania kolejnym pokoleniom jak najbardziej zabezpieczonego świata. Coraz bardziej ogrodzonego i odizolowanego. Ubezpieczamy życie, samochody, domy i zdrowie. Odkładamy pieniądze na starość, wykupujemy różnego rodzaju polisy i obligacje. Chcemy całkowicie wyeliminować ryzyko z życia.

Nowe pokolenia nie są również gotowe na podjęcie trudu działania, gdy pojawia się problem. Kiedy nie idzie, łatwiej się rozwieść czy porzucić pracę, niż próbować coś naprawić. Wyrzucamy stare rzeczy i kupujemy nowe. Starsze osoby oddaje się do domu spokojnej starości, by nie były balastem. Wszystko ma iść lekko i bez zbędnego ryzyka. Pojawia się wtedy całkowite wynaturzenie człowieka, który ma potrzebę przeżywania różnego rodzaju emocji. Dochodzi do sytuacji skrajnych. Ludzie z powodu niedotrzymania terminu w pracy, przeżywają taki stres, jakby ich istnienie było zagrożone. To sięgające zenitu napięcie rujnuje wiele rodzin i osób. Wpadają w uzależnienia i choroby psychiczne, nie potrafią się odnaleźć w niezrozumiałej sytuacji. Realnego zagrożenia życia nie ma, więc nie wiadomo jak się uratować. Wszystko dzieje się tylko w głowie.”

W dobie dyskusji koncentrującej się na tym, czy sztuczna inteligencja odbierze pracę na prostych i powtarzalnych stanowiskach, zacząłbym się raczej zastanawiać, czy uratuje one firmy i przedsiębiorstwa w sytuacji braku odważnych i decyzyjnych menedżerów, którzy byliby zdolni wprowadzać zmiany czy innowacje, lub też wyprowadzać zarządzane zespoły na spokojne wody w sytuacji kryzysu.

To chyba też jasny sygnał dla pracodawców, aby szanować i odpowiednio zadbać o obecnych doświadczonych menedżerów, bo coś mi się zdaje, że już niedługo trudno będzie ich zastąpić nowymi równie sprawnymi i decyzyjnymi.

Czemu nie jestem inna/inny?

Nierzadko zdarzają mi się sesje, na których dowiaduję się od klientów, że chcieli by być inni. Np. bardziej śmiali, bardziej elokwentni, otoczeni większa liczbą przyjaciół i znajomych. Często mówią o tym, bo znają kogoś innego, kto taki właśnie jest i zdaje się być szczęśliwą osobą.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój osobisty -być sobą

To bardzo pozytywne oczekiwania. Kiedy jednak  im się przyjrzeć, to okazuje się że: śmiałość, elokwencja i mnóstwo przyjaciół nie są celem samym w sobie, a tylko narzędziem do tego żeby poczuć się szczęśliwym/szczęśliwą. Tymczasem, szczęścia nie można osiągnąć naśladując innych, trzeba je znaleźć wewnątrz siebie i odpowiednio pielęgnować.

Pięknie to opisuje jedna z przypowieści, na którą trafiłem kilka lat temu:

“Król poszedł do swego ogrodu i zastał tam więdnące i umierające drzewa, krzewy i kwiaty. Dąb powiedział mu, że umiera, gdyż nie może być tak wysoki jak sosna.

Gdy zwrócił się do sosny, dowiedział się, że więdnie ona, gdyż nie może znieść, że nie ma takich winogron jak winorośl.  A winorośl umiera, ponieważ nie może kwitnąć jak róża.

W końcu znalazł jedną roślinę kwitnącą i świeżą jak zawsze –  był to bratek.

Na swoje pytanie, o to co powoduje, że bratek jest w odmiennym stanie niż pozostałe rośliny, król otrzymał taką odpowiedź:

– Uznałem, że gdy posadziłeś mnie, chciałeś, żebym to ja wyrósł. Gdybyś chciał dąb, winorośl czy różę, posadziłbyś je.

A więc pomyślałem:  jeśli mogę być tym, czym jestem, spróbuję być tym najlepiej jak potrafię. Nie mogę być nikim innym, tylko tym, czym jestem.

I staram się być tym czym jestem, na tyle, na ile potrafię.”

10 pożądanych umiejętności i postaw pracowników

Świat ulega dynamicznym przemianom, a w raz z nim zmianom ulega współczesny rynek pracy i oczekiwania wobec pracowników. Coraz więcej zawodów wymienia się wśród tych, które zagrożone są automatyzacją. Niezmiennie jednak wszelkie rankingi i raporty wskazują na to, że nadal w cenie będą zdolności interpersonalne oraz kompetencje miękkie, które pozwolą odważnie i elastycznie podchodzić do rozwiązywania problemów. Z całą pewnością również, ze względu na obserwowany postęp technologii i rozwiązań cyfrowych,  kluczowa w przyszłości będzie umiejętność uczenia się, oduczania i uczenia na nowo.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój osobisty - zmiana - 10 - pożądanych - umiejętności i postaw

Życie jest dobre czy złe – jak odpowiesz?

Tym pytaniem jedna z moich coachingowych klientek przywołała w mojej pamięci pewną opowieść przeczytaną dawno temu, już nie pamiętam nawet gdzie…

Pewien uczeń zapytał swojego mistrza:
– Mistrzu, czy świat jest wrogi dla ludzi? Czy niesie zło czy dobro?
– Opowiem ci historię o tym, jak świat odnosi się do człowieka, – powiedział mistrz.

Był sobie kiedyś wielki król, który kazał zbudować piękny pałac. Było tam wiele wspaniałości. Wśród różnych cudów i ciekawostek w pałacu było komnata, w której wszystkie ściany, podłoga, drzwi, a nawet sufit – były zrobione z luster. Osoby wchodzące do komnaty w pierwszej chwili nie zdawały sobie sprawy, że stoją przed lustrami – tak bardzo zacierała się granica między światem rzeczywistym a odzwierciedlonym. Ponadto ściany komnaty zostały tak zbudowane, że na każdy dźwięk odpowiadało echo. Gdy ktoś pytał: „kim jesteś?”- słyszał w odpowiedzi z różnych stron, „kim jesteś?… kim jesteś?…, kim jesteś?…”

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój osobisty - życie

Pewnego razu do komnaty dostał się pies i zamarł w zdumieniu pośrodku, otoczony sforą psów ze wszystkich stron, a także z dołu i z góry. Pies na wszelki wypadek ostrzegawczo pokazał kły i wszystkie odbicia odpowiedziały mu tym samym. Pies zawarczał. Echo odwzajemniło głośne warczenie. Pies szczekał coraz głośniej. Echo też. Pies biegał tam i z powrotem, próbując ugryźć odzwierciedlające się w lustrach psy, jego odbicia też biegały i gryzły. Rano królewska służba znalazła wycieńczonego, nieprzytomnego psa, otoczonego przez setki nieprzytomnych psów. W komnacie nie było niczego, co mogłoby zagrozić psu, prócz jego własnego odbicia.

– Bo widzisz – powiedział mistrz – świat nie jest ani dobry, ani zły sam w sobie. Wobec człowieka świat jest obojętny. Wszystko, co dzieje się wokół nas jest tylko odzwierciedleniem naszych myśli, uczuć, pragnień i działań. Świat to jedno wielkie lustro.

Życie z pewnością bywa momentami trudne i niełatwe. Na pewno bywa też zmienne i daleko mu do prostego podziału na zdarzenia czarne i białe. Gustuje wręcz w całej gamie szarości, choć de facto bywa też bardzo kolorowe.

Ja natomiast lubię dodawać, że jest także i przewrotne. Często, trudne dzieciństwo kształtuje nas na silnych i zaradnych ludzi w przyszłości, przez co żyje się łatwiej. Momenty, które odbieramy dziś jako szalenie trudne, z perspektywy czasu mogą się okazać wstępem do najcudowniejszego etapu naszego życia.

Miałem też klientów, których życie mogło się wydawać idyllą, bo wszystko dostali od rodziców (łącznie z mieszkaniem i samochodem) lub rodzice pomogli im wszystko załatwić – nawet pracę. Choć było tak słodko i miło, to właśnie oni przychodzili do mnie po pomoc. Twierdzili, że nie czują się spełnieni w życiu, że nie mają poczucia, iż coś w nim osiągnęli, bo wszystko dostali i to powoduje, że czują się nieszczęśliwi.

Kończąc zostawiam Cię z pytaniem: Co Ty zobaczyłbyś w lustrzanej komnacie?

Iluzja zmiany – nie daj się złapać!

Kilka miesięcy temu mój znajomy zapisał się na kurs dla Front-end Developerów, bo chciał coś zmienić w swoim zawodowym życiu. Już pierwszego dnia wieczorem zadzwonił do mnie całkowicie skołowany. Okazało się, że w szkoleniu uczestniczyły dwie całkowicie różne grupy ludzi, dla których ten kurs właśnie miał być wybawieniem z ich obecnej sytuacji. Byli tam ludzie z korporacji, którzy mieli dość korporacyjnej kultury, procedur i różnych innych ograniczających ich wytycznych. Chcieli wreszcie stać się kimś zupełnie niezależny i zawodowo wolnym. Drugą grupę stanowili natomiast zawodowo wolni tzw. „wolni strzelcy” (freelancerzy), którzy marzyli o stałej posadzie w jakiejś dużej firmie, a najlepiej korporacji, bo dobijała ich comiesięczna walka o nowe kontrakty i obawa czy zarobią wystarczająco dużo pieniędzy.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój osobisty - zmiany - nadzieja

Narzędzie to narzędzie, zmiana to zmiana

Zasadniczo obie grupy uczestników miały rację odnośnie swoich motywacji. Jednak prawdziwa linia podziału nie przebiegała wcale na płaszczyźnie formy i miejsca zatrudnienia. Prawdziwa granica biegła pomiędzy uczestnikami w ich oczekiwaniach co do efektów tego kursu.

Pierwsi już podjęli decyzję o zmianie i cały czas się do niej szykowali (np. zdobywając informację o formach działalności gospodarczej, kosztach z nią związanych lub poszukując informacji o lokalnych firmach, które chcą zatrudniać na etacie front-developerów i do tego np. organizują płatne staże) , a kurs był tylko narzędziem im tą zmianę ułatwiającym.

Drudzy, wierzyli że sam fakt skończenia kursu odmieni ich życie. Nie robili nic poza kursem i czekali niecierpliwie na moment otrzymania certyfikatu, w którym to świat powinien dostrzec ten wiekopomny fakt i sprowadzić zmianę w ich życiu. Problem w tym, że świat miał ten fakt w głębokim „poważaniu” i niczego nie miał zamiaru sprowadzać, a tym kursantom po prostu narzędzie do dokonania zmiany, pomyliło się z samą zmianą.

Błąd powszechny

Taki błąd popełniają często nie tylko pojedyncze osoby, ale i całe organizacje. Mógłbym przytoczyć mnóstwo przykładów projektów, w których założono jedynie wdrożenie i uruchomienie jakiegoś rozwiązania lub programu. Zapomniano natomiast zaplanować kto będzie potem za nie biznesowo odpowiedzialny, kto będzie zachęcał do korzystania z tego co wdrożono itd. Nie wspominając już o takich projektach, w których zaplanowano zakup rozwiązania, tylko nie uwzględniono środków finansowych na kogoś do jego obsługi 😉

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój osobisty - zmiany - nadzieja

Jak się w tym nie pogubić?

Wyobraź sobie, że chcesz coś zbudować i potrzebujesz do tego m.in. młotka, którym zbijesz razem deski lub inne elementy. Sam fakt zakupu młotka, nie spowoduje, że cała konstrukcja automatycznie powstanie. Musisz się jeszcze trochę wysilić przy budowie, mieć plan konstrukcji i wiedzę, po co w ogóle tę konstrukcję stawiasz.

Nowy kurs, program komputerowy, poradnik, procedura czy nawet sesja coachingowa to Twój młotek (narzędzie). Natomiast, aby zadziała się sama zmiana, potrzebujesz jeszcze innych składowych i własnego wysiłku.

Życie to przygoda…

O zdobycie tej koszulki – z tym konkretnym nadrukiem – walczyłem dość długo. Kiedy ją zobaczyłem po raz pierwszy wiedziałem, że muszę ją mieć, bo oddaje ona w całości moje podejście do życia.

Urodziłem się w 1973 roku i choć kiedyś myślałem, że życie to wyzwanie, które trzeba przetrwać, to nadszedł taki moment, że zdecydowałem się zmienić to podejście i potraktować je jako fascynującą przygodę. Trzymam się tego podejścia do teraz…

Ciekaw jestem jaki napis powinna mieć Twoja „życiowa koszulka”?

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój osobisty - życie to przygoda

Prze_myślnik #31 – odwaga mądrej „samotności”

Znalazłem ostatnio intrygująca opinię. Według której, spędzając więcej czasu w samotności na łonie natury stajemy się bardziej kreatywni.

Rozmawiałem potem o niej z wieloma osobami. Szczególnie interesowała mnie opinia tych, którzy żyją w fajnych długoletnich związkach pełnych dobrych relacji. Pytałem ich, czy w tej sytuacji jest im do czegoś potrzebna samotność? Wniosek był jeden, jest potrzebna, choć może nie do końca rozumiana dosłownie. Chodzi jedynie o to, by spędzając życie razem i ciesząc się swoją obecnością, dać sobie jednocześnie przestrzeń na swój prywatny wewnętrzny świat i realizację swoich własnych zainteresowań. Tak, żeby dać sobie szansę na wsłuchanie się w swój wewnętrznych głos, który zawsze powie nam prawdę i pokarze co jest dla nas faktycznie ważne.

Wszyscy podkreślali jednocześnie jak cenna i ważna jest odwaga bycia sobą i nie gonienia za masowymi trendami.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój osobisty - samotność