Rafał Markiewicz

Blog

Niepewność – demon dzisiejszych czasów?

Czasami, kiedy wokół mnie wiele się dzieje, a do tego zamieszania jeszcze sporo dokłada zwariowany i nieprzewidywalny świat, lubię sobie przypominać cytat z Williama Shakespeare’a „Piekło jest puste, wszystkie demony są tutaj”.

Sporo moich znajomych bało się roku 2022 przeczuwając na jego początku, że będzie straszny. Teraz wielu z nich wieszczy, że ten obecny będzie jeszcze straszniejszy. Zaryzykowałbym twierdzenie, że ich zdolności katastroficznego wieszczenie wzmogły się po roku 2021. Nie chcę wchodzić w analizę przyczyn takiego nastawienia. Zauważam jednak pewną korelację. Czym mniej pewności odnośnie przyszłości, tym czarniejsze wizje. Niepewność na dobre rozgościła się w naszym świecie i zaczyna przejmować nad nami kontrolę.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - niepewność - BANI

Co Ci robi niepewność?

Niepewność wywołuje uczucie zmęczenia. Dzieje się tak, bo jako ludzie jesteśmy zaprogramowani na przetrwanie. Zatem każda niepewność odpala w nas dzwonki alarmowe i popycha do walki o odzyskanie poczucia bezpieczeństwa. Cała ta sytuacja tworzy napięcia. Zarówno w naszych głowach, jak i w ciele. Przenosi się na nasze zdrowie, relacje i emocjonalne wydrenowanie.

Nie pozostaje też bez wpływu na pracę. Szczególnie, jeśli to nie jest praca zgodna z nami. Do tej pory mogliśmy zakotwiczyć się na zarobkach. Dobrą pensją i jej siłą nabywczą mogliśmy tłumaczyć pozostałe wyrzeczenia. To nic, że nudzę się tą pracą i nie rozwijam. To nic, że dusza woła za realizowaniem się w innych obszarach i jedynie próbuje przetrwać od weekendu do weekendu. Za zarobione pieniądze kupuję sobie szybką i łatwą rozrywkę. Dzięki pensji kupuję rzeczy i usługi, które pozwalają mi budować pozycję społeczną.

Problem w tym, że teraz ta pensja starcza na coraz mniej lub niepewna przyszłość skłania nas do oszczędności. Jednak nawet tu nie do końca wiadomo w co włożyć te oszczędności, bo prawie na każdych instrumentach finansowych pieniądze tracą swoją wartość. Do głosu coraz częściej dochodzi więc pytanie: „czy nadal warto pracować tylko dla pieniędzy”. Jest ono tym głośniejsze, im trudniej zagłuszyć je konsumpcyjnym życiem.

Po przeciwległej stronie obszaru zawodowego do głosu dochodzi też inne przeraźliwe pytanie: „Czy nie stracę swojej pracy?” oraz „Czy decydując się na ewentualną zmianę, znajdę zatrudnienie?”

Tak oto dochodzimy do patowej sytuacji. Ci, którzy chcą zmienić pracę na bardziej spójną z nimi, nie robią tego, bo nie wiedzą czy jakąś znajdą. Ci, którzy mało zarabiają też nie wykonują żadnego ruchu, bo nie wiadomo czy to nowe miejsce pracy poradzi sobie z obecną sytuacją gospodarczą i nie upadnie.

Tak samo zachowujemy się w innych obszarach naszego życia. Zastygamy, zatrzymujemy się i nie podejmujemy żadnych działań i decyzji. Wybieramy mniej wygodne dla nas sytuacje i rozwiązania, ale za to bardziej pewne. Zapominając o tym, że nasze marzenia i życiowe sukcesy są niemal z definicji niepewne i wymagają od nas wejścia właśnie w tego typu sytuacje.

Nie wywołuj wewnętrznego sztormu

Jeden z moich znajomych opisuje tę sytuację jako rejs statkiem po wzburzonym oceanie. Nie mamy żadnego wpływu na to, jak ten statek płynie i czy wytrzyma uderzenia fal. Często nie mamy pojęcia o konstrukcji statków i specyfice morskiego żywiołu. Mimo to cały czas próbujemy ustawić się tak, aby być w najbezpieczniejszym miejscu tego statku, choć nie wiemy, które to jest. Narzekamy i wieszczymy niechybną katastrofę, ale nie potrafimy jej zapobiec. Pielęgnujemy lęk i panikę, jakby były jakimś antidotum na otaczający nas żywioł.

Sztorm jest na zewnątrz statku. W jego wnętrzu jest w miarę spokojnie. Jednak w naszym wnętrzu, my sami swoją postawą i strachem wywołujemy drugi wewnętrzny sztorm. W ten oto sposób doprowadzamy do jednoczesnej walki z dwoma żywiołami. Co znacznie przyspiesza nasze zmęczenie, wyczerpanie i utratę wiary w przyszłość.

Możliwości = niepewność

Nie lubię bezrefleksyjnego i mentorskiego powtarzania hasła „Musisz wychodzić ze strefy komfortu, aby się rozwijać”. Jest ono prawdziwe, o ile do tego wyjścia masz odpowiednie zasoby i siłę. Znacznie bardziej wole stwierdzenie „nie zastygaj w swojej strefie komfortu”. Czasami przebywanie w niej służy regeneracji lub przygotowaniu do przyszłego wyjścia. Jednak zasiedzenie się w niej, jest zdecydowanie Twoim wrogiem.

Zatem nie powiem Ci obudź wewnętrzną siłę i skacz z wiarą za burtę statku mając nadzieję, że pokonasz sztorm. Zachcę Cię raczej do dobrego przygotowania na okoliczność, kiedy sztorm przycichnie, a statek dobije do nabrzeża.

To przygotowanie oznacza najczęściej dobre poznanie samego siebie i swoich wartości. W tym obudzenia empatii i uważności. Wymaga również otwartości i gotowości do łamania dotychczasowych wzorców i schematów. Jednak nie każdych i tutaj przydaje się umiejętność krytycznego myślenia. Nie obejdzie się też bez zaangażowania i szczypty odwagi.

Ważne jest również, aby sobie uświadomić, że każde osiągnięcie w Twoim życiu i każda chwila, z której jesteś dumny nadeszły dopiero po stawieniu czoła niepewności. Okazuje się bowiem, że możliwości i niepewność to dwie strony tego samego medalu. Dotarcie do nowych możliwości wymaga przejścia przez niepewność.

Przestań zatem traktować niepewność jako demona zniszczenia. Potraktuj ją jako istotną część każdej pozytywnej zmiany i transformacji. Z takim nastawieniem z pewnością lepiej sobie z nią poradzisz.

PS. Zajrzyj koniecznie też do tego wpisu. Ułatwi Ci zmianę nastawienia: UWAŻAJ! Świat VUCA przyśpieszył i jest teraz do BANI

Niezatapialność zamiast kuloodporności

Dawno temu podziwiano ludzi, którzy kulom się nie kłaniali lub byli na tyle silni, że potrafili odeprzeć każdy atak wobec nich skierowany. Najczęściej byli mega odważni i twardzi lub dobrze chronieni przez zbroję i oręż którym władali. Z jednej strony taka strategia ma swoją cenę, z drugiej działa tylko wtedy, kiedy atak nadchodzi z określonego kierunku lub kierunków.

Co jednak kiedy zmienia się cała rzeczywistość wokół Ciebie. Kiedy atak nie jest skierowany przeciwko Tobie, ale obrywasz niejako przy okazji. Kiedy zmieniają się zasady gry. Kiedy to co było dobrym wyborem teraz staje się wątpliwe, to co było bezpieczne zostaje tego poczucia bezpieczeństwa pozbawione. Czyli mówiąc krótko, kiedy dzieje się to czego obecnie w naszym życiu doświadczamy.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - niezatapialność -  wiara w siebie - 6 fazowa medytacja

Stań się trudno zatapialny

To wszystko przypomina sytuację, jakbyśmy zostali wrzuceni w odmęty oceanu i próbowali przetrwać pośród wysokich fal. Na nic tu zbroja, czy kamizelka kuloodporna. Tylko krępują ruchy i obciążając ściągają nas w dół. Na nic nam oręż, bo jak tu walczyć z oblewającą nas wodą.

Rozwiązaniem w tej sytuacji nie jest ochrona przed zagrożeniem z zewnątrz, bo nie da się ochronić. Rozwiązaniem jest wiara we własne siły i znalezienie odporności wewnątrz siebie. Zaufanie samemu sobie i bycie dla samego siebie źródłem spokoju. Tylko tak będziesz świadomy tego, gdzie obecnie jesteś, dokąd zmierzasz i jak w miarę możliwości najlepiej reagować na to co się wydarza. Mówiąc wprost zamiast być kuloodpornym, powinieneś się stać niezatapialnym.

Niezatapialność budujesz zwiększając swoją wyporność (doceniając własny potencjał i usuwając to co Ci ciąży), obierając konkretny kierunek i wzmacniając poczucie swojej sprawczości. Niezatapialność nie oznacza, że oprzesz się  każdej fali i unikniesz problemów. Oznacza, że łatwiej utrzymasz się na powierzchni, a kiedy z jakiś powodów pójdziesz pod wodę nie zostaniesz tam, tylko z powrotem wypłyniesz na powierzchnię.

6 fazowa medytacja, Twoja „kamizelka ratunkowa”

Od kilku miesięcy swoją niezatapialność wzmacniam praktykując niemal codziennie przez około 15-20 minut 6 fazową medytację. Technikę medytacyjną propagowaną przez Vishena Lakhiani.  Składa się ona z następujących faz:

1. Miłości i współczucia – w której odwołujemy się do dobrych głębokich emocji w naszym życiu i dzielimy się płynąca z nich pozytywną wibracją (energią).

2. Wdzięczności – w której silnie uzmysławiamy sobie to co w naszym życiu dobre, a czego często na co dzień nie doceniamy.

3. Przebaczenia – w którym odgrzebujemy niezabliźnione rany i pretensje do innych. Po to, aby im wybaczyć (nie mylić z zapomnieniem) i tym samym zdjąć z nas ciążący emocjonalny balast, który cały czas dźwigamy ze sobą.

Te trzy fazy wzmacniają naszą wyporność. Przypominają nam o tym co już mamy i pozwalają oprzeć się negatywizmowi oraz zwątpieniu. Wlewają otuchę w nasze serca. Jak również pozwalają pozbyć się emocjonalnych toksyn z przeszłości. Dzięki temu łatwiej i pewniej utrzymujemy się na powierzchni.

4. Marzenia o przyszłości – zanurzając się w którym jasno i niemal odczuwalnie wyobrażamy sobie naszą przyszłość, do której dążymy. Jak wygląda, jak się w niej czujemy. Często ta faza pozwala uszczknąć już teraz nieco dobrej energii z przyszłości.

5. Idealnego dnia – to tutaj uzmysławiamy sobie każdy kolejny nawet mały krok, który możemy, a nawet powinniśmy zrobić dzisiaj, aby zbliżyć się do wymarzonej przyszłości. Niejednokrotnie to w tym momencie zyskujemy motywację do zrobienia tego co będzie nam służyć w kolejnych etapach życia.

Te dwie fazy są jak kompas. Wyznaczają ogólny kierunek i motywują do pierwszych pływackich ruchów w jego stronę.

6. Błogosławieństwa – które pozwala poczuć sprawczość i oparcie w sile wyższej w którą wierzymy. Obojętnie czy jest to jakiś Bóg, ogólnie rozumiany Świat, czy też jakaś energia. Chodzi o zbudowanie poczucia, że ta siła nam sprzyja.

Ta technika medytacyjna jest rodzajem medytacji kierowanej, w której medytując wykonujemy z góry zdefiniowane kroki. Dla wielu w medytacji niewprawionych stanowi to spore ułatwienie, bo pomaga poradzić sobie z zagubieniem jakie czasami odczuwamy w chwili kiedy mamy usiąść w bez ruchu i „nic nie myśleć”.

6 fazowa medytacja  – technika

Usiądź wygodnie w spokojnym miejsc, tak aby przez te kilkanaście minut nikt Ci nie przeszkadzał. Zacznij od paru spokojnych wdechów i wydechów, tak aby się nieco wyciszyć i wyhamować zarówno pęd ciała jak i myśli (mi zajmuje to zwykle około 2 minut). Następnie przejdź krok po kroku przez kolejne sześć faz medytacji. Jeżeli zorientujesz się, że Twoje myśli gdzieś uciekły. Zatrzymaj się, puść te myśli i wróć do ostatniej fazy, w której byłeś.

  1. Miłość i współczucie:
  2. Pomyśl o kimś kogo naprawdę kochasz– wyobraź sobie twarz albo uśmiech, od których robi Ci się miło na sercu.
  3. Kiedy masz już przed oczami kochaną osobę – odnotuje w swoim umyśle falę współczucia i miłości która zalała twoje myśl. Skup się na tym doznaniu.
  4. Teraz wyobraź sobie, że ta miłość to otaczająca cię bańka. Ujrzyj siebie otoczonego białą bańką miłości/energii.
  5. Wyobraź sobie, że ta bańka rośnie na wszystkie strony wypełniając całe pomieszczenie i cały twój dom. Następnie wyobraź sobie jak bańka wypełnia całą twoją ulicę, całe miasto, cały kraj, cały kontynent aż w końcu wypełnia całą ziemię.
  6. Na każdym etapie wyobrażaj sobie jak wysyłasz miłość i współczucie do wszystkich żywych istot znajdujących się w obrębie banki
  • Wdzięczność:
  • Przywołaj w myślach 3-5 rzeczy za które jesteś wdzięczny w życiu osobistym.
  • Przywołaj w myślach 3-5 rzeczy za które jesteś wdzięczny w życiu zawodowym.
  • Przywołaj w myślach 3-5 rzeczy za które jesteś wdzięczny samemu sobie.
  • Przebaczenie:
  • Wybierz jedną osobę lub zdarzenie, której lub które chcesz wybaczyć. Może też dotyczyć Ciebie.
  • Wprowadzenie – przywołaj w myślach scenę lub obraz
  • Poczuj gniew i ból – pozwól, aby na dwie minuty odżyły tamte odczucia.
  • Od przebaczenia do miłości – zadaj pytania: Czego mnie nauczyło tamte zdarzenie? W jaki sposób wpłynęło na poprawę mojego życia? Lub Co takiego musiało się stać w przeszłości, że ten człowiek wyrządził mi taką krzywdę?
  • Marzenia o przyszłości
  • Wyobraź sobie to o czym marzysz – jedną z trzech grup marzeń (czego chcę doświadczyć / co chcę rozwinąć / co chcę wnieść do świata lub życia innych) i zanurz się w nich.
  • Obudź w sobie emocje i poczuj je.
  • Zadawaj sobie pytania Dlaczego jestem tak dobry w swojej pracy. Dlaczego mam tak udany związek itp.
  • Idealny dzień
  • Za co powonieniem się wziąć już dziś, by zacząć osiągać moje marzenia.
  • Wyobraź sobie jak każdy element Twojego dnie przebiega idealnie
  • Zadaj sobie pytania: Czy nie byłoby wspaniale dojechać do pracy bez najmniejszego stresu. itp. Twórz wizję jakbyś miał nad tym wszystkim kontrolę.
  • Błogosławieństwo
  • Wyobraź sobie siłę wyższą, która Cię wspiera, chroni i dodaje siły.
  • Poczuj jak ta siła spływa na Ciebie, otacza cię i wspiera stając się zarazem Twoją ochroną
  • Podziękuj sile wyższej za to, że jest i jest z Tobą.

Na koniec dwie małe podpowiedzi, które ułatwią wykonanie tej medytacji.

Pierwsza – stwórz listę osób/zdarzeń, które chcesz wybaczyć (nie zapominaj o samym sobie). Tak, aby w trakcie medytacji móc z tej listy wybierać, a nie dopiero w trakcie niej gorączkowo szukać w pamięci tego nad czym chcesz pracować. Wybaczanie wbrew pozorom nie jest łatwe, ale przynosi sporą ulgę. Na pierwszy raz wybierz jakiś łatwiejszy przypadek z listy.

Druga – jeszcze przed medytacją usiądź i zastanów się nad marzeniami o przyszłości. Dla ułatwienia możesz je sobie rozpisać na trzy grupy marzeń odpowiadających na pytania: czego chcę doświadczyć?, co chcę rozwinąć?, co chcę wnieść do świata lub życia innych? Dzięki temu łatwiej i szybciej odwołasz się w trakcie medytacji do swoich marzeń.

Jeżeli masz ochotę możesz przesłuchać poniższe nagranie, które poprowadzi Cię przez 6 fazową medytację. Być może na początku zanim zapamiętasz wszystkie kroki, będzie ono dobrym towarzyszem Twojej medytacji:

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - niezatapialność - wiara w siebie - 6 fazowa medytacja - 6 Phase Guided Meditation

Odkryć siebie – czy to dobry cel rozwoju osobistego?

W rozwoju osobistym ludzie są często zachwyceni różnego rodzaju technikami, które pozwalają im robić więcej, działać efektywniej, być bardziej zdeterminowanymi w działaniu lub odpornymi na stres. Zachwyt płynie z samego wykorzystywania narzędzia, ale już gorzej jest ze świadomością celu jego używania.

Czemu chcę robić więcej lub efektywniej – co zrobię z odzyskanym czasem? Czemu pracuję nad determinacją w jakimś działaniu, zamiast zamienić te działanie na takie, które samo mnie pociąga. Czemu chcę się ciągle uodparniać na stres, przecież jeżeli stanę się w tej odporności doskonały to wszyscy będą na mnie zrzucać jeszcze bardziej stresujące zadania, no bo przecież doskonale sobie z nimi radzę.

Czasami mam wrażenie, że po prostu łatwiej nam jest się uczyć tych nowych technik czy metod, niż zatrzymać się i przyjrzeć samemu sobie. Ciągła walka z przeciwnościami i dopadające nas zmęczenie pozwalają uniknąć niełatwych i często niewygodnych pytań o to kim jestem i po co tu jestem na tym świecie.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - odkryć siebie - odkryj siebie

Po co kopać dół?

Jedna z moich klientek opowiedziała mi ostatnio o rysunku, który gdzieś zobaczyła. Pokazywał on człowieka, który zauważył dwa pionowe i lekko nachylone grubsze „patyki” wystające z ziemi. Miał ochotę zobaczyć co to jest i chciał je wyciągnąć, ale nie dał rady.

Wziął więc łopatę i zaczął kopać dół, aby odkryć czym one są lub częścią czego są. Kiedy zaczął kopać okazało się, że te dwa „patyki” mają co jakiś czas poprzeczny drążek je łączący. Kopał mozolnie dalej, czasami natrafiając w ziemi na jakieś przeszkody lub kamienie, które musiał usunąć – ale był wytrwały.

Kiedy w końcu odkrył cały przedmiot okazało się, że była to drabina zakopana w ziemi, dzięki której mógł następnie z tego głębokiego dołu wyjść na powierzchnię. Pytanie jednak, czy wychodząc z tego dołu był tym samym człowiekiem, który zaczął go kopać?

Metafora odkrywania siebie

Ten obrazek jest piękną metaforą odkrywania siebie. Kiedy jesteśmy nieświadomi samych siebie zauważamy tylko te dwa „patyki” wystające z ziemi. Ciekawią i irytują. Pewnie też wiele razy, kiedy gdzieś lub za czymś pędziliśmy przez nieuwagę potknęliśmy się o nie albo przewróciliśmy. Nawet do końca nie zdając sobie sprawy, że było to często właśnie wtedy kiedy działaliśmy niezgodnie ze sobą lub nawet przeciw sobie.

Po co więc kopać ten dół, co on nam da?

Już samo kopanie wzmocni nasze mięśnie, zarówno te fizyczne i jak i mentalne. Nauczy nas radzić sobie z przeszkodami, bo pewnie na jakieś natrafimy. Usuwając ciężkie kamienie, które choć ulokowane w ziemi to przygniatają i obciążają naszą drabinę, odciążamy ją i zapewniamy jej dłuższe przetrwanie. Musimy być także świadomi, że odkopywanie to proces, a nie jedno machnięcie łopatą. Nie da się tutaj też użyć ciężkie sprzętu, bo np. koparka pewnie łatwo i szybko wykopie dół, ale połamie też drabinę.

Ta drabina to nasze prawdziwe ja, to to kim jesteśmy. Zbudowana przez lata naszego życia i naszych doświadczeń. Czym dłuższe nasze życie tym dłuższa drabina, i głębszy dół konieczny do wykopania. Ziemia wokół niej to różnego rodzaju wzorce kulturowe, wbite nam do głów zasady i przekonania. Programy i oczekiwania wciśnięte nam w ramach edukacji szkolnej albo procesu wychowania. Kamienie, które musimy odkopać i czasami raniąc sobie ręce wyciągnąć z dołu to często obciążające nas nieprzepracowane bolesne zdarzenia lub doświadczenia z przeszłości. To dlatego tak często nie lubimy odkrywać siebie, bo nie wiemy co w tym dole znajdziemy, bo obawiamy się, że coś nieprzyjemnego trzeba będzie odgrzebać. Często także boimy się tego, że odsłonięcie drabiny pokaże nam innych nas, niż chcielibyśmy siebie widzieć. Np. menedżer na eksponowanym stanowisku, który ocenia innych i wydaje im polecenia, może się okazać wewnętrznie niedojrzałym i przestraszonym chłopcem, który swoją siłę buduje jedynie na etykietkach zajmowanych stanowisk.

Kiedy już poznamy i ogarniemy swój dół oraz zaufamy swojej drabinie, po której wespniemy się z powrotem na powierzchnię, okaże się, że wracamy na nią już zupełnie inni. Po pierwsze silniejsi, po drugie lżejsi o te trudności z przeszłości, które cały czas dźwigaliśmy. Również nasze prawdziwe ja będzie potrafiło się lepiej manifestować uwolnione ze sztywnych zasad i przekonań, które tak de facto nie były nasze.

Wreszcie kwestia najważniejsza dla własnego rozwoju. Zrozumienie, że za każdym razem kiedy w życiu powinie nam się noga, upadniemy lub wpadniemy w jakiś życiowy dół mamy swoją drabinę (siebie), po której możemy wspiąć się z powrotem na powierzchnię.

Prze_myślnik #69 – płyń ze zmianą

Natura cykliczności przejawia się wielu obszarach naszego życia. Jest powszechnie znana w ekonomii. Po czasach wzrostu i dobrobytu, następuje załamanie trendu i nadchodzi kryzys. Zaś po czasie kryzysu zawsze nadchodzi faza wzrostu. Podobnie bywa w polityce. Partia rządząca z jednej opcji politycznej, jest z czasem zastępowana przez swoich przeciwników. Następnie Ci przeciwnicy u władzy są zastępowani przez przeciwną opcję, czyli tą która rządziła wcześniej.

Identycznie jest w naszym życiu. Po świetnym okresie, zawsze coś się sknoci i będzie nam gorzej. Natomiast kiedy jest źle to i ten czas przeminie, a następnie nastąpi poprawa. Tak oto jedna faza cyklu się zamknie.

Nie ma sensu próbować uniknąć lub przechytrzyć cyklu. On i tak się wydarzy, pytanie tylko jak szybko w czasie nastąpi zmiana stanów.

Stąd założenie, że jeśli w naszym życiu pojawiają się problemy, kłopoty lub utrata pracy, pieniędzy czy partnera to coś dzieję się nie tak, jest błędem. Dzieje się to zgodnie z naturą cyklu i nie musieliśmy tu popełnić żadnego błędu. Co więcej, być może te turbulencje, przez które właśnie przechodzimy przygotowują nas do poprawy, która nadejdzie lub nawet staną się jej podwaliną.

Mądrością z naszej strony może być więc świadome podejście do obecnej sytuacji i odrzucenie bezcelowego narzekania, że „kiedyś było lepiej”. Mamy bowiem tendencje do tego, że jak jest dobrze, to szybko się przyzwyczajamy i przyjmujemy, że tak już powinno być zawsze – ale to nie prawda.  Świadome podejście, powinno polegać na jak najlepszym wykorzystaniu tego co jest tu i teraz oraz wstępnym przygotowaniu na kolejny etap cyklu. Czy to zabezpieczając się przed trudnymi czasami, czy też przygotowując do maksymalnego skorzystania na dobrym okresie, który nadejdzie.

Każdy faza cyklu to nowy zestaw wiedzy i doświadczeń. Z każdą fazą wiem i rozumiem więcej i lepiej. To pewnie z tego powodu wraz z wiekiem nabieramy większego dystansu do życiowych wydarzeń i pewności, że choć może nie będzie łatwo to i tak jakoś damy radę.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - zmiana - cykl

Poczucie umiejscowienia kontroli – gdzie je masz?

Niedawno w sklepie spożywczym usłyszałem dialog całkiem młodo wyglądający emerytek: „A witam co tam słychać. A nie pytaj, ciągle to samo. Człowiek ma już dość.”

Kiedy te słowa do mnie dotarły stanąłem jak wryty. Wprost nie mogłem uwierzyć, że można prezentować aż tak bierną postawę wobec życiu.

Oczywiste było dla mnie, że jeżeli coś mi w życiu nie pasuje to to zmieniam, a nie tylko chodzę i opowiadam, iż mam tego dość. Szybko jednak wyhamowałem, bo zrozumiałem, że ta kobieta ma najprawdopodobniej odwrotnie do mnie umiejscowione poczucie kontroli.

Man withRafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - poczucie życiowej kontroli - sprawczość

Umiejscowienie kontroli

Teoria poczucia umiejscowienia kontroli (LOC – locus of control) opisuje fakt, że ludzie mają odmienne sposoby na interpretowanie zdarzeń zachodzący w życiu zarówno ich, jak i innych osób. Wyróżnia ona dwa podejścia, w których poczucie kontroli jest umiejscawiane na zewnątrz lub wewnątrz.

Osoby o zewnętrznym poczuciu kontroli uważają, że o ich życiu decydują czynniki niezależne od nich i nie podlegające ich kontroli. Np. los, siła wyższa, przeznaczenie, choroba ale także inne osoby lub instytucje.

Osoby o takim nastawieniu mogą zupełnie ignorować kwestie zdrowego odżywiania ponieważ uważają, że ich los już dawno został gdzieś zapisany i umrą wtedy kiedy jest to im pisane. Dla uwiarygodnienia swojego podejścia, będą poszukiwały przykładów osób zdrowo się odżywiających, które nagle zginęły w jakimś wypadku. Jak również przykładów życiowych hulaków i osób zupełnie nie dbających o zdrowie, które dożyły późnej starości. Przy czym reprezentatywność tych przypadków względem ogółu będzie przez nie zupełnie ignorowana.

Osoby o wewnętrznym poczuciu kontroli są przekonane, że same kierują swoim życiem i mają wpływ na ważne zdarzenia w nim zachodzące. Biorą również odpowiedzialność za swoje życie i dzięki swoim działaniom, wysiłkom oraz pracy starają się intencjonalnie na nie wpływać i nim kierować.

Te osoby przyjmą, że na długość ich życia ma istotny wpływ to na ile o nie dbają i w jaki sposób się odżywiają. Będą kontrolować stan swojego zdrowia oraz modyfikować swoje zwyczaje i zachowania tak aby jak najdłużej zapewnić sobie zdrowie.

Nastawienie do życia

Pozytywne nastawienie psychiczne wspiera nas w odnoszeniu sukcesów. Daje poczucie radości z życia oraz relacji i związków w jakie wchodzimy. Buduje w nas także wiarę w to, że pomimo przytrafiających się nam przeciwności pokonamy je lub z czasem one przeminął.

Bardzo istotne dla budowania tego pozytywnego nastawienia jest poczucie sprawczości w życiu, które niezmiennie jest związane z wewnętrznym poczuciem kontroli.

Zwraca na ten fakt również jedno z podstawowych pytań stosowanych w coachingu „Co już zrobiłeś, aby to zmienić i co zadziałało, a co nie?”. Ogranicza ono przestrzeń dla biernego narzekania i uświadamia odpowiedzialność za własne życie. Jasno również wskazuje na potrzebę aktywnych działań. Swoją drogą ciekawe co by na nie odpowiedziała ta utyskująca emerytka.

Przestań szukać pasji, bo jej nie znajdziesz

Dziś chcę obalić pewien dość powszechny mit na temat pasji. Pasja to niej jest „rzecz”, którą można znaleźć lub mieć.

Pasja jest nietrwałym zjawiskiem, które występuje tylko w sprzyjających warunkach. Jest czymś co pojawia się i znika. Czymś co towarzyszy konkretnym działaniom. Możesz pracować z pasją lub wykonywać jakiś zawód z pasją. Oznacza to jednak tylko tyle, że zadania jakie wykonujesz w swojej pracy dają Ci poczucie pasji. Możesz uprawiać ogród lub jakiś sport z pasją. Możesz z pasją zbierać znaczki pocztowe, ale jeśli zabraknie tego „zbierania” to pasji też nie będzie.

„Pasjonująca” pułapka

Jest to sytuacja, w której stawiamy wszystko na głowie. Naszym podstawowym wymaganiem jest pojawienie się pasji i dopiero kiedy ją poczujemy planujemy podjąć jakieś działanie.

Klasycznym przykładem jest chęć zmiany pracy, ale koniecznie na taką która da nam pasje. Tylko jak tę pasję wykryć nie próbując wcześniej jak się w danej pracy czujemy. Jest to jakieś „magiczne” wyobrażenie, że przeglądając ogłoszenia o pracę, nagle poczujemy wewnętrzy zew albo ukłucie w boku, które szepnie: „Hej, to ja pasja. Jakie zarąbiste ogłoszenie, bierz tę pracę”. Ten głos się nie pojawia i mijają kolejne miesiące bezskutecznego przeglądania ogłoszeń, a dana osoba nadal tkwi w dotychczasowym miejscu.

Innym przykładem obrazującym tę zasadę jest moja znajoma. Wciąż opowiada, że chciałaby zacząć malować, bo czuje że się w tym spełni. Więc uparcie pytam ją kiedy zaczyna swoją przygodę z malowaniem. Zawsze jednak otrzymuję tę samą odpowiedź: „To musi być odpowiedni moment. Jak poczuję wenę, taki impuls pasji to wtedy w to popłynę”.  Jeśli dobrze policzyłem, to gaworzymy sobie w ten sposób już jakieś 4 lat.

Przestań czekać, zacznij działać

Siedzisz i czekasz na nadejście pasji, zmartwię Cię – nie przyjdzie. Nie ma bowiem odpowiednich warunków do jej pojawienia. Zabrakło szczególnie tego co ją wywołuje – działania. Miej też świadomość, że to działanie musi się trochę rozpędzić, nabrać tempa, aby wytworzyć odpowiednią atmosferę dla pasji.

To jak z jazdą na rowerze. Kiedy tylko na nim siedzisz nie poczujesz przyjemności jazdy. Nie zakosztujesz też jej po pierwszy odepchnięciu od ziemi. Rower musi nabrać odpowiedniej prędkości, abyś cieszył się samą jazdą i poczuł powietrze smagające Cię po twarzy.

Doskonale tę zasadę znają Ci, którzy regularnie biegają. Najtrudniejszym momentem jest zmobilizowanie się do wyjścia z domu i rozpoczęcie biegu. Na początku bieg może nawet nie być przyjemny, kiedy jednak organizm odpowiednio się na jego skutek pobudzi dostajemy zastrzyk hormonów szczęścia czyli endorfin i czujemy się doskonale. Jeśli kolejnego dnia mamy problem, aby wyjść z domu na bieganie wystarczy sobie przypomnieć jak świetnie się czuliśmy w czasie ostatniego wyjścia. Chcemy tego uczucia znowu doświadczyć, więc pomimo początkowego oporu kolejny raz idziemy biegać.

Tak samo będzie z pasją, którą poczujesz w czasie jakiegoś działania. Będzie chciał jej znowu doświadczyć więc ponownie w to działanie się zaangażujesz.

Skąd to wiem? Bo to mój 397 artykuł na tym blogu. Za każdym razem, kiedy muszę napisać nowy marudzę i utyskuję. Kiedy jednak siadam i zaczynam pisać, czuję flow, pasję i radość dzielenia się wiedzą.

Droga środka – krocząc między intuicją i duchowością, a racjonalnością i nauką

Mam taki zwyczaj, że kiedy odwiedzam jakąś nową dzielnicę miasta, o ile pozwalają na to warunki, lubię chodzić środkiem ulicy. Będąc po środku, z takiej samej perspektywy obserwuję obie jej strony. Kiedy bym szedł po jednej z nich dobrze widziałbym przeciwległą stronę, a tą po której idę widziałbym w zawężonej perspektywie. Mówiąc inaczej, pewnie bym nie dostrzegł na niej wszystkiego.

Ulica, to pikuś jeżeli zestawimy ją z wielowątkowym i skomplikowanym życiem. Zasada jednak jest ta sama. Trzymając się jednej strony widzimy dobrze tą przeciwległą, a obraz swojej mamy nieco wypaczony. Działa ona zarówno w aspekcie życia prywatnego, jak i ścieżki zawodowej.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - duchowośc - intuicja - racjonalność - nauka

Dwa obozy – jak dwie strony ulicy

Jakże często, kiedy ktoś mówi o czymś co mu pomogło lub działa w jego życiu natychmiast pojawiają się w opozycji głosy lepiej wiedzących. Bezbłędnie miażdżą czyjeś podejście twierdząc, że nie ma ono naukowych podstaw lub dowodów. Ewentualnie pojawiają się zarzuty, że to bezdusznie mechaniczne i nie oświecone – zabija prawdziwe ja, pozabawia intuicji a równie często jest co najmniej moralnie wątpliwe.

W naszym świecie często popadamy w sztywny dualizm. To co z duchowości, czucia, intuicji i ezoteryczności staje często w opozycji wobec tego co racjonalne, matematyczne i naukowe. Jedni wymachują zestawem badań, danych i opisanych naukowo dowodów. Drudzy podnoszą argument czucia, siły wyższej i duchowego przebudzenia.

Czasami się zastanawiam skąd to zacietrzewienie, skąd potrzeba kontry. Czemu wychodzimy od tego, że jak to nie po naszej myśli, to z pewnością niewłaściwe. Czemu nie przyjdzie nam pomysł, żeby zacząć od stwierdzenia „to ciekawe, powiedz o tym coś więcej”.

Sądzę, że przyczyny są dwie. Pierwsza, boimy się nieznanego/obcego i czym ten strach większy, tym większa nasza potrzeba zwalczania. Druga przyczyna to taka, że jesteśmy świadomi tego innego podejścia, ale z jakiś względów za wszelką cenę próbujemy przed nim uciekać.

Nierzadko, Ci którzy nie radzą sobie z wymaganiami i twardymi regułami realnego świata uciekają w duchowość, religijność i różnego rodzaju mistyczne obrządki. Ci którzy boją się doświadczać uczuć i emocji lub lękają się tego co znajdą wewnątrz siebie chronią sią za murem naukowego zdystansowania i matematycznej obiektywności.

Krzywe zwierciadła – zakłamana rzeczywistość

Ci zagonieni w życiu i pochłonięci na 120% swoją karierą, niejednokrotnie uciekają przed samotnością.

Ci perfekcyjni, niekoniecznie chcą być najlepsi. Pod swoją nadmierną hiperpoprawnością starają się ukryć poczucie swojej niedoskonałości.

Ci rozmodleni i codziennie biegający do kościoła często nie mają czasu zająć się rozpadająca rodziną i więdnącymi relacjami z innymi.

Rozmedytowani i niemal unoszący się w swoim oświeceniu nad jogowymi matami często liczą na magiczne rozwiązania życiowych wyzwań i uniknięcie niewygodnych zobowiązań.

Ci nieustannie uczestniczący w nowych rozwojowych szkoleniach i pochłaniający nowe poradniki, bywają tak zagonieni w poszukiwaniu cudownych rozwiązań i tricków, że brakuje im czasu na pracę u podstaw i wdrożenie w życie pozyskanej wiedzy.

Takie są właśnie efekty chodzenia po jednej stronie życiowej ulicy. U innych widzimy wszystkie niekonsekwencje i nieidealności, a swoje życie widzimy w krzywych, a w zasadzie przypudrowanych zwierciadłach. Dzięki temu, unikamy złego samopoczucia i tego co niewygodne.

Wyjdź na środek życiowej ulicy – bądź jak yin i yang

Właśnie z tego powodu zachęcam do przekraczania życiowych krawężników i zaglądania z ciekawością na drugą stronę. Doświadczania, eksperymentowania, krytycznego myślenia i zarazem troski o otwartość swojej głowy na inne poglądy i spojrzenia.

Warto być jak symbol yin-yang i mieć świadomość, że każda strona zawiera jakiś element tego co opozycyjne (czarne w białym i białe w czarnym). Najważniejsze jednak przesłanie jakie z niego biorę, to to, że pełnia jest wtedy kiedy nie jesteś jednostonny/jednostronna. Kiedy masz w sobie obie strony i tworzysz swoje życie dążąc do balansu między nimi.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - yin - yang
Ying yang symbol of harmony and balance

Pamiętajmy, że życie mamy tylko jedno i nie będzie już z niego powtórki. Miejmy więc odwagę kształtowania go tak jak czujemy. Czerpmy z wielu źródeł i wybierajmy z nich to co z nami wspólne. Stańmy się oryginalną mieszanką idei, poglądów i działań. Miejmy odwagę łamania zasad, przekonań i przekraczania granic między kulturami. Jeżeli tylko nie krzywdzimy innych mamy pełne prawo do ekspresji siebie i swojej autentyczności.

Prze_myślnik #68 – mityczna motywacja

Przyszła jesień co przeważnie oznacza mniej słońca, więcej ciemności i jakoś tak mniej siły. Nieodzownie z tym stanem łączy się deklaracja padająca z wielu ust: „Jakoś tak nie mam motywacji…”, która jest świetną wymówką dla braku działania.

Tymczasem w dzisiejszych czasach, w których wszystko jest zmienne i nieprzewidywalne, a co za tym idzie miesza nam w planach i zmusza nas do ciągłych korekt utrzymanie motywacji do jakiegoś działania bywa arcy trudne. Jak dodamy do tego mnóstwo bodźców i różnych ciekawostek, które docierają do nas z naszego otoczenia i kradną naszą uwagę oraz kuszą nowym, to utrzymanie motywacji do jakiejś aktywności jest niemal niemożliwe.

Z tego powodu, szczególnie dziś tę mityczną motywację należy zastąpić wytrwałością i dyscypliną. Brzmią nieco mniej sexi, ale zapewniają znacznie lepsze efekty.

Doskonale opisał to w jednym ze swoich artykułów Alex Mathers:

„Oto bezczelny mały sekret, który zmieni twoje życie: pasja, energia lub kreatywność – jakkolwiek chcesz to nazwać – nie jest rzeczownikiem.

To czasownik – nawyk. Siedzisz przy biurku i czekasz na pojawienie się pasji do pisania. Nie rozśmieszaj mnie.

Pasja przyjdzie, ale dopiero wtedy, gdy zaczniesz pisać. I daj jej kilka minut.

Gdy zaczniesz działać, poczujesz energię. Pasja to czasownik. Nie czekasz na nią, ani jej nie znajdujesz. Tworzysz ją punktualnie o 8 rano każdego ranka.”

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - motywacja - wytrwałość - pasja

Stagnacja, która zabija jakość życia

Spora część osób zapytana o czym marzy odpowie, że o bezpieczeństwie i „świętym spokoju”. Tak żeby wreszcie odpocząć. Wydaje mi się, że wypowiadają to życzenie motywowani chwilą obecną, ale nie do końca uświadamiając sobie jego prawdziwe konsekwencje.

Ten przysłowiowy „święty spokój” ma często swoje drugie oblicze, którym jest życiowa stagnacja, która prowadzi do obezwładniającej nudy.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - stagnacja - rozwój - jakość życia

Doskonale spuentowała to dawno niewidziana sprzątaczka z mojego bloku, z którą kiedyś sobie ucinaliśmy krótkie pogawędki i zawsze życzyliśmy „dobrego dni”. Kiedy powiedziała, że jest już na emeryturze, zapytałem jak jej teraz jest. Czy ma wreszcie spokój i może odpocząć. Odpowiedziała: „Strasznie, budzę się każdego dnia i nie wiem po co.”

Zaczynam zawsze ambitnie

I to nawet niezależnie od naszej woli. Będąc dziećmi nieustanie uczymy się i rozwijamy. Uczymy się mówić, chodzić, czytać, rozumieć świat i ogólne zasady nim rządzące. Zmienia się nasze ciało i postrzeganie świata, zatem wciąż musimy się do tego dostosowywać. Wraz z ukończeniem studiów i rozpoczęciem kariery zawodowej u większości osób ten rozwój istotnie spowalnia.

Oczywiście pojawienie się dziecka, jest dla nas kolejnym bodźcem rozwojowym. Jednak wiele osób z tego bodźca robi też wymówkę dla braku rozwoju w pozostałych obszarach. Rezygnuje ze swoich planów i marzeń, „bo jest dziecko”. Najczęściej jednak nie miałoby odwagi, aby w odpowiedzi na pytanie dorastającego dziecka o to czemu nie zrealizowali swoich marzeń odpowiedzieć mu „bo się urodziłeś”.

Według tej zasady wykres naszego życia można narysować tak:

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - stagnacja - rozwój - jakość życia

Złam schemat

Vishen Lakhiani w swojej książce „Kod nadzwyczajnego umysłu. Dziesięć reguł niezwykłego życia” podpowiada, aby złamać ten schemat życia i zamienić powolny, miarowy rozwój na zdecydowanie mniej poukładaną, a nawet bardzo poszarpaną linię.

Koncepcja ta obrazowo wygląda mniej więcej tak:

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - stagnacja - rozwój - jakość życia

Wydaje się ona zdecydowanie bardziej atrakcyjna od wcześniejszej. Zakłada jednak, że bezpieczeństwo i „święty spokój” nie są celem naszego życia.

Jako cel stawia ciekawą podróż przez życie, z całym bagażem różnych doświadczeń. Tych dobrych i pozytywnych. Jak i tych złych, kiedy powinie nam się noga.

Chciałbym też uczulić na jeden fakt. Każdy spadek w dół na tej linii nie jest tak wielki, abyśmy musieli po nim zaczynać od przysłowiowego zera. Zawsze spadamy tylko trochę. Co więcej, w każdej porażce, czy potknięciu może być ukryty zalążek nowych możliwości. W dużej mierze od nas samych zależy, czy go tam dostrzeżemy.

Wsteczny interwał – jeden z sposobów na pozytywny stan ducha

Poznałem ostatnio ciekawą koncepcję, według której sukces w życiu rozumiany jako życiowe spełnienie uzależniony jest między innymi od dwóch elementów kształtujących nasze działania. Chodzi o posiadanie własnej wizji przyszłości, a mówiąc bardziej poetycko koncepcji jakie piętno chcemy odcisnąć w świecie swoim życiem. Drugim jest pozytywny stan ducha (poczucie szczęśliwości) z jakim powinniśmy podchodzić do wypełniania tej wizji.

Dla jasności, to fragmentaryczny opis całej koncepcji. Ale właśnie o skupienie na tym fragmencie mi chodzi. Sprowokowały mnie do tego słowa Vishena Lakhiani „Stawiaj sobie wielkie cele – ale nie uzależniaj od nich swojego szczęścia. Musisz być szczęśliwy, zanim je osiągniesz.”

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - wsteczny interwał - szczęśliwość

Jak to z tym szczęściem bywa?

W naszej kulturze wyjątkowo ciężko, bo jako naród słyniemy z utyskiwania, narzekania, opowieści o doskwierających nam problemach zdrowotnych i kultywowania nierzadko wypaczonej martyrologii. Człowiek szczęśliwy, uśmiechnięty i zadowolony z życia wydaje się z mety osobnikiem podejrzanym.

Z drugiej strony jako ktoś mówi, że chce być w życiu szczęśliwy, to ma często wizję permanentnego stanu wiecznej szczęśliwości. Ma to działać tak, że jak się już wejdzie na jakiś tam mityczny poziom szczęścia, to się na nim już pozostaje. Sorry bardzo, ale tak to nie działa. Poczucie szczęścia nie jest stanem stałym. Jest ono ulotne i zmienne. Między innymi z tego powodu trzeba o nie dbać.

Jednak żeby o nie dbać, trzeba w ogóle do takiego poczucia szczęścia dojść. Dotykamy tutaj ciekawego paradoksu, który często powoduje, że za tym szczęściem wciąż gonimy i nie możemy go dopaść. Paradoks ten odnosi się koncepcji przedniego i wstecznego interwału.

Przedni interwał – zgubna pułapka

Większość z nas ma wpojone podejście patrzenia w przyszłość i porównywania jej ze stanem obecnym. Kiedy myślimy o przyszłości snujemy pomysły na to co chcemy osiągnąć i do czego chcemy dojść. Z definicji więc przyszłość wydaje się lepsza i bardziej atrakcyjna, a stan obecny pokazuje jak daleko nam do jej osiągnięcia.

Jakby tego było mało, łączymy to spojrzenie z podejściem do szczęścia. Ma się oni pojawić w naszym życiu jak tylko… osiągniemy wymarzone stanowisko w pracy, zbudujemy udany związek, wyprowadzimy się za granicę, odchowamy dziecko lub zgromadzimy odpowiednią sumkę na naszym koncie bankowym.

Sęk w tym, że jak tylko osiągniemy wymarzone stanowisko, zaczniemy marzyc o kolejnym, bo jest lepsze. Jak zbudujemy udany związek, zaraz zaczniemy kombinować co powinno się w nim poprawić, aby był jeszcze bardziej udany. Wyprowadzka za granicę może być fajna, ale zaczynanie życia od nowa w nowym miejscu nigdy nie jest łatwe. Zaraz więc wyznaczymy sobie cel jakie to życie za granicą musi być, aby było szczęśliwe. Jak odchowamy dziecko, nadal pozostanie ono naszym dzieckiem i będzie miało swoje dorosłe problemy. Jak zgromadzimy docelową sumę na koncie, wraz ze zbliżaniem się do niej zaczniemy czuć, że jednak była wyznaczona na zbyt niskim poziomie i podbijemy na poziom, który będzie zdawał nam się właściwy.

Wniosek z tego podejścia jest jeden. Wciąż będziemy gonili w swoim życiu za szczęściem i pozytywnym stanem ducha, bo uzależnimy je od „magicznych punktów”, której mają nam je dać. Sęk w tym, że wraz z dochodzeniem do tych punktów, inne wydadzą nam się jeszcze bardziej magiczne i szczęśliwsze.

Działamy więc zawsze z poziomu poczucia braku i gonimy coś nieuchwytnego. Można zatem założyć, że porażkę wpisujemy z definicji w tak określony cel. Najprawdopodobniej z czasem zabraknie nam też energii i motywacji do tej pogoni.

Wsteczny interwał

Psycholog biznesu Dan Sullivan proponuje inne podejście, które nazwał wstecznym interwałem.  Zamiast patrzeć w przyszłość i szacować ile nam jeszcze do niej brakuje, proponuje on spojrzeć w przeszłość i zobaczyć ile już osiągnęliśmy.

Kiedy dopadnie Cię rozczarowanie, zniechęcenie lub marazm zadaj sobie pytanie: z czym się porównuję. Najczęściej wyjdzie, że porównujesz się z jakimś ideałem.

Zatrzymaj się więc i obejrzyj wstecz. Porównaj swoją obecną sytuację w danej dziedzinie z tym od czego zaczynałeś. Najczęściej ze zdumieniem odkryjesz jak wiele się już nauczyłeś i jakie zrobiłeś postępy. W codziennym działaniu często o tym zapominamy i nie docenianym tego.

Pozwoli Ci to wyzwolić się z negatywizmu wizji barków przy patrzeniu w przyszłość i podnieść swój stan ducha do pozytywnego poprzez dostrzeżenie pełni Twoich postępów.

Dopiero z takim poczuciem sprawczości i pozytywnym stanem ducha powinniśmy podchodzić do realizacji wielkich celi. Zazwyczaj są on bowiem odległe i droga do nich wymaga odpowiedniego paliwa, które nas napędzi.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi. Więcej informacji

Poniższy wzór polityki cookies chroniony jest prawem autorskim, które przysługują IAB Polska. 1. Serwis nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies. 2. Pliki cookies (tzw. „ciasteczka”) stanowią dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i przeznaczone są do korzystania ze stron internetowych Serwisu. Cookies zazwyczaj zawierają nazwę strony internetowej, z której pochodzą, czas przechowywania ich na urządzeniu końcowym oraz unikalny numer. 3. Podmiotem zamieszczającym na urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu pliki cookies oraz uzyskującym do nich dostęp jest operator Serwisu Lemon Mint Rafał Markiewicz z siedzibą pod adresem ul. Lipowa 16c/8, 81-572 Gdynia 4. Pliki cookies wykorzystywane są w celu: a) dostosowania zawartości stron internetowych Serwisu do preferencji Użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych; w szczególności pliki te pozwalają rozpoznać urządzenie Użytkownika Serwisu i odpowiednio wyświetlić stronę internetową, dostosowaną do jego indywidualnych potrzeb; b) tworzenia statystyk, które pomagają zrozumieć, w jaki sposób Użytkownicy Serwisu korzystają ze stron internetowych, co umożliwia ulepszanie ich struktury i zawartości; 5. W ramach Serwisu stosowane są dwa zasadnicze rodzaje plików cookies: „sesyjne” (session cookies) oraz „stałe” (persistent cookies). Cookies „sesyjne” są plikami tymczasowymi, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika do czasu wylogowania, opuszczenia strony internetowej lub wyłączenia oprogramowania (przeglądarki internetowej). „Stałe” pliki cookies przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika przez czas określony w parametrach plików cookies lub do czasu ich usunięcia przez Użytkownika. 6. W ramach Serwisu stosowane są następujące rodzaje plików cookies: a) „niezbędne” pliki cookies, umożliwiające korzystanie z usług dostępnych w ramach Serwisu, np. uwierzytelniające pliki cookies wykorzystywane do usług wymagających uwierzytelniania w ramach Serwisu; b) pliki cookies służące do zapewnienia bezpieczeństwa, np. wykorzystywane do wykrywania nadużyć w zakresie uwierzytelniania w ramach Serwisu; c) „wydajnościowe” pliki cookies, umożliwiające zbieranie informacji o sposobie korzystania ze stron internetowych Serwisu; d) „funkcjonalne” pliki cookies, umożliwiające „zapamiętanie” wybranych przez Użytkownika ustawień i personalizację interfejsu Użytkownika, np. w zakresie wybranego języka lub regionu, z którego pochodzi Użytkownik, rozmiaru czcionki, wyglądu strony internetowej itp.; e) „reklamowe” pliki cookies, umożliwiające dostarczanie Użytkownikom treści reklamowych bardziej dostosowanych do ich zainteresowań. 7. W wielu przypadkach oprogramowanie służące do przeglądania stron internetowych (przeglądarka internetowa) domyślnie dopuszcza przechowywanie plików cookies w urządzeniu końcowym Użytkownika. Użytkownicy Serwisu mogą dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących plików cookies. Ustawienia te mogą zostać zmienione w szczególności w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym zamieszczeniu w urządzeniu Użytkownika Serwisu. Szczegółowe informacje o możliwości i sposobach obsługi plików cookies dostępne są w ustawieniach oprogramowania (przeglądarki internetowej). 8. Operator Serwisu informuje, że ograniczenia stosowania plików cookies mogą wpłynąć na niektóre funkcjonalności dostępne na stronach internetowych Serwisu. 9. Pliki cookies zamieszczane w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i wykorzystywane mogą być również przez współpracujących z operatorem Serwisu partnerów. 10. Więcej informacji na temat plików cookies dostępnych jest pod adresem wszystkoociasteczkach.pl lub w sekcji „Pomoc” w menu przeglądarki internetowej.

Close