Rafał Markiewicz

Blog

Jakiego masz drive’a – czyli co Cię napędza?

Zamknięci ostatnio w domach z innym członkami rodziny możemy dość dobitnie doświadczać różnicy naszych charakterów. Tego jak różnie podchodzimy do tych samych spraw. Jak różnie radzimy sobie z istniejącymi wyzwaniami i jak cholernie potrafimy się nawzajem irytować.

Łączą nas jednak relacje rodzinne, zatem staramy się być w naszych reakcjach nieco pobłażliwi. Co jednak w sytuacji, kiedy takie same różnice występują między ludźmi w pracy i w ramach zespołów, w których działamy.

Pierwsze co warto zrobić to uświadomić sobie skąd się one biorą i czemu ludzie kierują się różnymi i odmiennymi przekonaniami.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - motywacja - nakaz - driver - analiza transakcyjna
Image by StockSnap from Pixabay

Analiza transakcyjna i driver’y

Zacznijmy od tego, że analiza transakcyjna to jedna z teorii psychologicznych wyjaśniająca m.in. motywy ludzkich zachowań. W jej ramach stworzono termin „driver”, który opisuje zjawisko nieuświadomionych przekazów popychających nas do określonego myślenia i postępowania. Mówiąc krótko, to takie nasze wewnętrzne nakazy, których spełnienie powoduje, że czujemy się „ok”. Jeśli ich nie realizujemy obniża się nasz nastrój, spada poczucie własnej wartości i stajemy się rozdrażnieni i poirytowani.

Wszystko zaczyna się od wewnętrznego MUSZĘ! Muszę być silny, muszę być doskonały, muszę się śpieszyć, musze się starać, muszę sprawiać przyjemność.

To pięć głównych nakazów (driver’ów) kierujących ludźmi. Przeważnie jest tak, że jeden z nich jest tym dominującym u każdego z nas. Czasami dwa lub trzy z nich równomiernie dominują nasze zachowania. Częściej jednak jedynie w słabszym stopniu dopełniają ten dominujący. Z tego powodu zwykle nie mamy problemu ze wskazaniem tego, który jest w naszym przypadku kluczowy.

5 nakazów (driver’ów)

Każdy z nakazów wpływa nie tylko na to jak się zachowujemy, ale również definiuje nasz styl pracy. Każdy z nich ma swoje pozytywne, jak i negatywne oblicze. Każdy ma też „przyzwolenie”, którego możemy sobie udzielić, aby zniwelować nieco jego dominację. Choć nie czarujmy się, tendencja pozostaje i szczególnie w sytuacjach stresowych lub kiedy na zmęczeniu wchodzimy w tryb działania na „autopilocie” z pewnością da o sobie znać.

Warto znać swój nakaz, ale i nakazy swoich bliskich lub członków zespołu, aby rozumieć ich motywy działania. Czasami też warto znać „przyzwolenie”, które może ich w tym nakazie wyhamować.

Bądź silny

Osoby z tym nakazem doskonale radzą sobie z trudnymi sytuacjami i presją czasu. W sytuacjach kryzysowych potrafią zachować zimną krew. Są wytrwałe i pracowite. Nie poddają się w obliczu niepowodzeń. Swoim zachowaniem dają innym poczucie bezpieczeństwa. Można odnieść wrażenie, że trwale i nieustępliwie stoją na posterunku, że zawsze można na nich polegać.

Jednocześnie jednak niechętnie proszą o pomoc, nawet w sytuacjach w których, byłoby to zdecydowanie zalecane. Mają bowiem przeświadczenie, że ze wszystkim muszą sobie poradzić same. Jest to szczególnie niebezpieczne przy złożonych projektach, bo nie zasygnalizują z wystarczającym wyprzedzeniem zaistniałego ryzyka lub zagrożenia. Będą za to starały się same z nim uporać intensyfikując swoją pracę.

Są często odbierane jako osoby chłodne emocjonalnie, które nie okazują uczuć. Wszystko dlatego, że w ich głowie nieustannie kołacze nakaz „musze dać radę”, „muszę zacisnąć żeby i iść do przodu”, „muszę pokazać, że jestem silny nawet gdy mi tej siły braknie”, „muszę pokazać spokój, choć tak naprawdę się boję” i wreszcie klasyczne „ja zawsze dam radę. Jak nie ja, to kto?”

Przyzwolenie: Masz prawo być zmęczony i prosić o pomoc. Masz prawo wyrażać swoje potrzeby – one nie są słabością. Świadczą jedynie o tym, że jesteś świadomy siebie.

Bądź doskonały

Te nakaz tworzy osoby perfekcyjne i idealne. Staną na głowie i zaharują się, aby tylko osiągnąć wyznaczoną sobie poprzeczkę. Ich raporty są wymuskane. Ich imprezy porażają wirtuozerią i dbałością o szczegóły. Tu nie ma miejsce na przypadek, czy jakiekolwiek uproszczenie. Są bardzo staranne i uporządkowane. Tworzą szczegółowe plany postępowania i listy zadań.

Jednocześnie jednak bywają mało elastyczne w swoich działaniach. Nierzadko stawiają wygórowane wymagania nie tylko sobie, ale i innym i są wiecznie z nich niezadowolone. Nie dają przyzwolenie na błędy, a kiedy już je popełnią nie radzą sobie z tą sytuacją. Przymus perfekcjonizmu odbiera im umiejętność cieszenia się życiem, a wszystko w nim jest zero-jedynkowe. Albo idealne, albo fatalne – nie ma nic pomiędzy. Wiele spraw i rzeczy zabiera im wiele czasu, bo muszą je dokładnie sprawdzić. Ciężko im też podejmować szybkie decyzje, bo wszystkie aspekty muszą być dokładnie zweryfikowane, aby uniknąć błędu.

Wewnętrzny głos szepcze im nieustanie: „sprawdź”, „popraw”, „osiągnij doskonałość”, „uważaj na błędy”

Przyzwolenie: Jesteś w porządku tu i teraz. Jesteś wystarczająco dobry taki jaki jesteś.

Śpiesz się

Osoby, u których dominuje ten nakaz ciągle się śpieszą, ciągle coś optymalizują i nieustannie myślą w jaki sposób zrobić jeszcze więcej rzeczy w tym samym czasie. Kiedy mają mnóstwo na głowie czują przypływ energii i szukają najsprytniejszych rozwiązań na skończenie działania. Niekończąca się lista zadań i bycie w niedoczasie to dla nich standardowa sytuacja. Działanie ma być szybkie, bez rozważania zbyt wielu opcji. Liczy się tylko, aby jak najszybciej je odhaczyć i przejść do następnego. Chwila przestoju, czy niedziałania to porażka i strata czasu. Wypoczynek, to zupełnie zbędny kaprys i bezproduktywna ekstrawagancja.

Niestety w ich przypadku pośpiech często rzutuje na niską jakość działania. Wielość realizowanych jednocześnie działań powoduje, że żadnego z nich tak do końca nie przeżywają i w żadne z nich nie są na 100% zaangażowani. Czasami można odnieść wrażenie, że są myślami gdzieś indziej niż tu i teraz, bo myślą już o kolejnych zadaniach.

Wewnętrzny głos udziela prostych i jednoznacznych instrukcji: „szybciej”, „więcej”, „pośpiesz się”

Przyzwolenie: Masz prawo odpocząć i zregenerować siły. Masz czas na spokojne zrealizowanie zadania.

Staraj się

To przypadek nieco zbliżony do powyższego. Przy czym tutaj akcent nie pada na szybkość, tylko na ilość i skomplikowanie. „Wyznawcy” tego nakazu najczęściej mają rozpoczętych wiele zadań, ale i tak cały czas rozglądają się za czymś nowym. Jeszcze jeden projekt, jeszcze jedno zadanie to dla nich żaden problem. Z chęcią zagłębią się w niuanse i wielowątkowość jakiegoś zagadnienia, nawet wtedy kiedy mieli wykonać w tym zakresie proste i nieskomplikowane zadanie. Kreatywność, innowacyjność i wielokierunkowe myślenie to ich znak rozpoznawczy. Za wszystko biorą się z entuzjazmem i energią, którą obdzielają innych.

Tak wszechstronne i wielowątkowe myślenie często powoduje brak skupienia na samym terminie wykonania. Osoby z tym nakazem często biorą na siebie za dużo obowiązków i zadań. Pracują więcej niż inni, ale ten nakład pracy nie przekłada się na efekty. Nawet przykładowe proste zrobienie kanapek dla dzieci, może zamienić się w  kreatywne i czasochłonne wycinanie buziek z wędlin, serów i warzyw.

To co kieruje działaniem tych osób, to podświadomy przekaz „staraj się, żeby Cię docenili”, „skoro dostajesz więcej zadań, to znaczy że jesteś ważny”, „nowe jest ciekawe”, „wykaż się”

Przyzwolenie: Masz prawo do ograniczonej liczby zadań, tak abyś skończył je spokoju i komforcie.

Sprawiaj przyjemność

Ten nakaz przenosi uwagę z siebie na innych. Osoby, u których on dominuje doskonale wyczuwają i odgadują nastroje i potrzeby innych osób. Starają się zarazem na nie odpowiedzieć zanim ktokolwiek je o to poprosi. Dają drobne prezenty, robią miłe przysługi i dbają o dobrą atmosferę. Zwykle są ciepłe i oddane innym. Cenią sobie harmonię i brak konfliktów.

Zatapiając się w tym oddaniu innym często zapominają o sobie lub przesuwają swoje potrzeby na plan dalszy jako mało ważne. Nie potrafią odmawiać, być asertywne ani egzekwować zobowiązań lub obietnic innych. Zależy im na tym, aby po prostu „było fajnie”. Gubią swoją osobowość starając się przypodobać wszystkim. Nie potrafią zawalczyć o swoje.

W ich głowach nieustannie wybrzmiewa nakaz: „zadbaj o innych”, „zrób im dobrze”, „poświęć się dla innych”, „dobro innych jest ważniejsze niż Twoje”.

Przyzwolenie: Masz prawo zadbać o siebie, Ty też jesteś ważny. To jest dobre i Cię rozwija.

Teraz kiedy znasz już 5 nakazów możesz stwierdzić, które z nich kierują Twoim życiem. Znasz ich silne i słabe strony dzięki czemu możesz z nich świadomie korzystać. Możesz też dać sobie zgodę na odpowiednie przyzwolenie i uwolnić się od nadmiernego dyktatu kluczowego nakazu.

Jeżeli jesteś menedżerem zespołu możesz przyjrzeć się jego członkom i postarać się rozpoznać ich „drivery”. Dzięki temu lepiej dopasujesz zadania do ich stylu pracy. Zawczasu wygasi potencjalne konflikty i zadbasz o lepszą komunikację, która dotrze do ich kluczowego nakazu.

Kryzys – szansa na drugie życie menedżera

Mówi się, że kryzys katalizuje i ułatwia zmianę. Przy czym to twierdzenie wcale nie musi odnosić się tylko do firm lub procesów. Może ono dotyczyć również zachowań człowieka. To właśnie z tego powodu kryzys daje szansę na „drugie życie” menedżera.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - menedżer - manager
Photo by Zan on Unsplash

W czasie sesji coachingowych często pracuje z menedżerami, którzy chcą podnieść efektowność swoich działań lub zadbać o to, aby ich menedżerskie aktywności były spójne z nimi samymi. Wyzwanie przed jakim czasami stajemy, to sposób w jaki te zmiany w menedżerskim warsztacie lub zachowaniu wprowadzić w życie. Szczególnie w sytuacji, w której podwładni menedżera oraz jego szefowie mają już wyrobiony jego obraz.

Wbrew pozorom nie jest to wcale takie trudne. Wymaga jedynie świadomego i rozłożonego w czasie działania. Tak, aby nagle nie zszokować swojego otoczenia sprzecznymi sygnałami lub nagłym zaprzeczeniem zasadom, których do tej pory przestrzegaliśmy.

Czasami słyszę od moich klientów, że najlepiej byłoby zmienić firmę i zacząć w jakimś nowym miejscu. Takim, w którym mnie nie znają i miałbym szansę na zbudowanie swojego nowego wizerunku menedżera. Dziś taką doskonałą szansę na zmianę daje kryzys.

Wszyscy musimy się odnaleźć w nowej sytuacji. Zdobywany nowe doświadczenia i niejednokrotnie przewartościowujemy swoje podejście do wielu spraw. W firmach pojawiły się nowe rozwiązania, zaszły zmiany w procesach i musieliśmy się nauczyć organizować swoją pracę na odległość lub w rozproszonych zespołach.

Kiedy to wszystko się nieco uspokoi i zaczniemy wracać do w miarę „normalnego” funkcjonowania, warto będzie zrobić podsumowanie tego okresu. Ustalić, które z wdrożonych zasad, czy rozwiązań zostają z nami na dłużej. To właśnie przy okazji takiego podsumowania łatwo będzie przekazać informację o zmianach w naszym osobistym działaniu. To będzie szansa na nasze drugie „otwarcie” w tej samej organizacji. Na nasz menedżerski second life.

3 kluczowe pytania

Czy wiesz jakim chcesz być menedżerem?

To pytanie, które często zadaję moim klientom i na które niewielu z nich zna odpowiedź. Jest tak dlatego, że najczęściej to jakim jesteśmy menedżerem nie wynika z naszej przemyślanej strategii, ale jest wynikiem serii naszych niejednokrotnie przypadkowych doświadczeń.

Jaką masz wizję działu/projektu za który odpowiadasz?

To kolejne z pytań, na które warto znać odpowiedź. Wiadomo, że w dzisiejszym czasie wiele elementów jest płynnych i ulega szybkim zmianom. Wizja to jednak nie cienka linia dokładnie opisując nasze działanie, ale bardziej latarnia na horyzoncie, która nas prowadzi w jakimś określonym kierunku.

Jaki jest nasz cel na ten rok i na kolejne trzy lata?

W tej kwestii po ostatnich wydarzenia z pewnością wiele się mogło zmienić i tym bardziej jest to kluczowa informacja, dla Twoich podwładnych. Tak aby wiedzieli, czego obecnie się od nich oczekuje. Co na ten moment staje się priorytetem. Czy np. są to mniejsze koszty, czy większa sprzedaż. Może celem głównym staje się jakiś typ klienta, a może określona grupa produktów. W innym przypadku, może to być jak najszybsze spisanie instrukcji i procedur opisujących nowe procesy lub zasady.

I chciałbym stanowczo stwierdzić, że jeśli w powyższych kwestiach nie dostajesz jasnych wytycznych od swoich przełożonych, to nie jest to żadne usprawiedliwienie dla braku odpowiedzi na te pytania. Zawsze możesz udzielić ich sam na poziomie działu/projektu za jaki odpowiadasz.

Co więcej możesz swoim podwładnym jasno powiedzieć, że chciałbyś dostać takie odpowiedzi od swoich przełożonych jednak ich nie masz. Więc chcą ułatwić im pracę, sam musiałeś je przygotować. Mogą jednak ulec one zmianie, jeśli pojawią się jakieś nowe wytyczne z „góry”.

5 ważnych obszarów

Warto pamiętać, że w swoich menedżerskich działaniach powinniśmy uwzględniać pięć obszarów naszej odpowiedzialności. Poniżej wymieniłem każdy z nich, dopisując do nich przykładowe pytania. Powinny one pomóc Ci w budowaniu odpowiedzi do wcześniejszych pytań. Pamiętaj jednak, aby były one spójne z Tobą, a nie czysto teoretyczne i podręcznikowe, bo wtedy nikt w nie nie uwierzy.  

Współpraca z organizacją
  • Jak mają wyglądać relacje z biznesem i klientami?
  • Jak mają wyglądać relacja z pozostałymi zespołami w organizacji?
  • Jak chcę budować te relacje?
  • Jakie są wobec mnie oczekiwania organizacji?
Praca zespołu
  • Co powinienem wiedzieć i czy wiem, czego nie wiem?
  • Jak chciałbym być odbierany?
  • Jaki poziom motywacji chciałby utrzymywać w zespole?
  • Jak będzie udzielana informacja zwrotna w zespole i przez kogo?
  • Jak będą rozwiązywane problemy i podejmowane decyzje?
Działania operacyjne
  • Jak ma wyglądać organizacja pracy w zespole?
  • Jakie są standardy jakościowe?
  • Jak procedury/instrukcje obowiązują w naszej pracy ?
  • Jak postępujemy z nowymi inicjatywami i pomysłami?
  • O jakich informacjach/sytuacjach chcę być informowany?
Organizacja procesu
  • Jak będą mierzone efekty działań w zespole?
  • Jak będzie analizowana efektywność pracy?
  • Jakiego typu spotkania będą organizowane?
  • W jaki sposób będą stawiane cele i jak będą monitorowane?
  • Jak będzie organizowany podział, szacowanie i realizacja zadań?

Dziś standardem staje się zmienność. Zmienność: informacji, dostępnych danych, sytuacji rynkowej, postaw i oczekiwań klientów oraz systemów zarządzania. Wraz z nadejściem tak dużej zmienności, naturalnym elementem, który pojawia się w obszarze zawodowym jest niepewność, która dotyka menedżerów, właścicieli firm, ale także i samych pracowników. Wszyscy więc szukają obecnie menedżerów, szefów czy liderów, którzy z tym brakiem pewności dobrze sobie radzą.

Rafał Markiewicz „Menedżer 3.0 – jak dobrze zarządzać i samemu nie polec” 03/02/2019

Zatrzymaj „potwora strachu” – zadaj 5 racjonalnych pytań

Dzisiejsza sytuacja dla większości z nas nie jest łatwa. Co więcej, budzi wiele obaw o przyszłość i wcale w kontekście tej przyszłości nie pomaga. Wyczerpuje natomiast nasze zasoby energii i blokuje naszą proaktywność. Najwyższy czas przejąć na tym stanem kontrolę.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - racjonalne - RTZ - zdrowe myślenie
Image by mohamed Hassan from Pixabay

Strach a lęk

Wielu moich znajomych twierdzi, że czuje strach przed tym co nadchodzi. Tymczasem nie jest to strach, ale lęk. Z tego powodu warto umieć je od siebie odróżniać.

Ten pierwszy jest naturalną reakcją, która towarzyszy nam w sytuacjach realnego zagrożenia. Strach odpala w naszym organizmie sekwencję reakcji, które przygotowują nas do walki lub ucieczki. Przyśpieszone bicie serca, napięcie mięśni, wzrost ciśnienia krwi, rozszerzenie oskrzeli i źrenic. 

Lęk jest natomiast odpowiedzią na negatywne nastawienie wykreowane przez nasz umysł, a nie na jakąś realną sytuację. Często jest wynikiem oczekiwania na bliżej nieokreślone, nieprzyjemne doświadczenie. Wywołuje w nas uczucie niepokoju i napięcia, doprowadzając do obniżenia nastroju i spadku aktywności. To dlatego tak wielu z nas twierdzi dziś, że nie ma energii do działania.

Siła przekonań

Genialnie siłę przekonań w jednym zdaniu podsumował Henry Ford: „Jeśli uważasz, że coś potrafisz to masz rację, jeśli uważasz że czegoś nie potrafisz, to także masz rację!”. Podobnie może być z przekonaniem odnośnie tego co się wydarzy w najbliższej przyszłości.

Nasz mózg w pierwszej kolejności próbuje nas uchronić przed tym co niebezpieczne i z tego powodu koncentruje się na zagrożeniach. W wyniku tego, kiedy w naszej głowie odpalają się tak zwane „filmy” na temat przyszłych wydarzeń, najczęściej mają one negatywne scenariusze.

I chce powiedzieć jasno. Nie oczekuję, że w tej sytuacji w jakiej jesteśmy zaczniesz tworzyć radosne i hiper optymistyczne scenariusze na przyszłość. Chcę natomiast, abyś zamiast wizji „zagłady” stworzył wizje działania lub chociażby wizję najlepszego przygotowania do niejasnej przyszłości.

Z tego względu chcę Ci zaproponować prostą technikę, która pochodzi z metody zwanej Racjonalną Terapią Zachowań.

5 pytań zdrowego myślenia

Ta technika pozwala na odnalezienie oraz zmianę negatywnych programów myślowych i zastąpienie ich bardziej adekwatnymi (racjonalnymi). W swoim założeniu została stworzona do wykorzystania jej w ramach pomocy samemu sobie.

Sprowadza się do przepuszczenia swojego przekonania przez filtr 5 pytań.

  1. Czy to przekonanie jest oparte na faktach?
  2. Czy to przekonanie chroni moje życie lub zdrowie?
  3. Czy to przekonanie ułatwia mi osiągać bliższe lub dalsze cele?
  4. Czy to przekonanie pomaga uniknąć lub rozwiązywać konflikty?
  5. Czy to przekonanie pozwala mi się czuć tak, jak chcę?

Jeżeli na chociaż trzy z powyższych pytań odpowiesz „tak” oznacza to, że Twoje przekonanie jest racjonalne. Trzy odpowiedzi na „nie” świadczą o tym, że nie jest ono racjonalne i należy je zmienić.


Przejdźmy zatem do praktyki i zweryfikujmy tą metodą twierdzenie: „Ta epidemia zniszczy moje życie”:

1. Czy to przekonanie jest oparte na faktach?
Nie – to nie jest fakt, a jedynie przypuszczenie/wyobrażenie

2. Czy to przekonanie chroni moje życie lub zdrowie?
Nie – raczej je niszczy, powodując stres i napięcie

3. Czy to przekonanie ułatwia mi osiągać bliższe lub dalsze cele?
Nie – raczej blokuje moje działania lub powoduje, że działam emocjonalnie zamiast racjonalnie

4. Czy to przekonanie pomaga uniknąć lub rozwiązywać konflikty?
Nie – raczej powodując u mnie niepokój prowokuje nowe

5. Czy to przekonanie pozwala mi się czuć tak, jak chcę?
Nie – zdecydowanie to nie jest ten stan, którego potrzebuję

Już Tobie pozostawię przepuszczenie przez ten filtr twierdzenia „Ta epidemii powoduje, że powinienem być bardziej otwarty na nowe sytuacje i działać bardziej elastycznie/niestandardowo”.

Mniej znaczy więcej. Powiedz STOP! – epidemia natłoku w dobie koronawirusa

Zamknięci w domach i podłączeni niemal na stałe do internetu zostaliśmy wystawieni na nową epidemię. Przy czym nie chodzi mi tu wcale o koronawirusa. To epidemia darmowych webinarów, kursów po taniości, autorskich odczytów pisarzy i rozdawanych na pniu porad jak sobie teraz ułożyć życie. Wysypują się one z postów na Facebooku, krzyczą z wpisów na LinkedIn i wyskakują z pocztowych mailingów.

Nie ma na nie maseczek, czy jednorazowych rękawiczek. Walą więc nas po oczach i wywołują atmosferę strachu, nerwowości i nakłaniają do rzekomo jedynej właściwej drogi działania. Ja tym czasem mówię temu wszystkiemu głośne STOP!

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - zmiana - natłok - świadomość
Photo by Zan on Unsplash

Impulsywne działanie = iluzja kontroli

W sytuacjach zagrożenia lub wtedy kiedy jesteśmy zdezorientowani podejmowanie działania pozwala nam odzyskać poczucie kontroli nad sytuacją. Pomaga nam wydobyć się z danego miejsca, czy sytuacji. Czasami jest też odpowiedzią na potrzebę natychmiastowej ucieczki z miejsca zagrożenia.

Kiedy działamy w takim stanie mamy często zawężony obraz sytuacji i kierujemy się raczej impulsem niż racjonalnym osądem sytuacji. Potrafimy więc wskoczyć do chomiczego kołowrotka i przebierać nogami jak dzicy sądząc, że dokądś biegniemy. Tymczasem jesteśmy cały czas w tym samym miejscu, a jedyny efekt naszych działań to utrata energii.

Kup, zrób, zmień, rozwiń, zostań….

Wszyscy mówią, że dbają o Ciebie ale założenie jakim się kierują jest proste. Koronawirus ograniczył dostęp do klientów w realu, zatem przeskakujemy do świata on-line. Tylko tutaj nie można klienta tak łatwo „oczarować” jak podczas bezpośrednich warsztatów, szkoleń czy spotkań twarzą w twarz. Więc potrzeba trzykrotnie więcej kontaktów/aktywności, aby uzyskać efekt jednego zdarzenia za żywo. No i mam efekty.

Internet szturmem biorą: trenerzy, mówcy motywacyjni, coachowie, doradcy finansowi i ci od nieruchomości. Agenci ubezpieczeniowi, doradcy personalni, dietetycy, a nawet fryzjerzy, jogini, czy zawodowi sportowcy ze swoimi zestawami domowych ćwiczeń.

Koniunkturę wyczuły również platformy szkoleniowe z kursami on-line, w  których roi się od zniżek i super ofert na różnorakie kursy. Pomijając już fakt, że niemal wszyscy twórcy internetowi nagle stali się specjalistami od pracy w domy i udzielają nam porad w tym zakresie. Nawet ci, którzy nigdy wcześniej w domu nie pracowali.

natłok

1. «stłoczenie, tłumny napływ; też: wielka liczba ludzi lub rzeczy razem stłoczonych»

2. «ogrom, nawał czegoś»

 Słownik Języka Polskiego, PWN

Ogranicz, zwolnij, wybierz…

Na pozór racjonalnie wiemy co się dzieje, ale pewne odruch naszego mózgu pozostały bez mian. Nadal nadpobudliwie reagujemy na hasła „promocja”, „okazja”, „za darmo” i „oferta specjalna”. Szczególnie jeśli są one ograniczone w czasie.

Tym sposobem zapisujemy się czasami na trzy webinary o tej samej porze. Licząc, że jakoś je ogarniemy. Nie będę już wspominał o znajomych, którzy wykupili po kilka, a niektórzy kilkanaście kursów w super cenie, bo się przydadzą.

Całe to zjawisko choć czasami napędzane dobrymi intencjami, może obrócić się przeciwko nam.

Próbujemy korzystać ze wszystkiego co się da. Sam wybór z kilkunastu opcji powoduje już napięcie i niejednokrotnie paraliż decyzyjny. Świadomość umykający webinariów generuje poczucie straty. Lada moment nieprzerobione kursy zaczną wytwarzać poczucie winy i wyrzuty sumienia, co wpłynie również na nasze poczucie własnej wartości.

W dzisiejszym czasie potrzebujemy rozwagi. Chłodnego umysłu, poczucia spokoju i świadomego rozwoju, zamiast rozwoju na oślep. Zatrzymaj się. Wyjdź z chomiczego kołowrotka i w spokoju zadaj sobie pytanie czego naprawdę potrzebuję. W jakiej dziedzinie chcę się rozwijać. Jakie tak naprawdę mam talenty, którymi chciałbym się zająć. Jakie słabe punkty chciałbym ochronić. Może zamiast hiper, super kursu, który ma zrobić z Ciebie nie wiadomo kogo w 3 tygodnie, lepiej stwórz uporządkowany profil na LinkedIn.

Kompulsywne konsumowanie kursów, webianarów i innego rodzaju rozwojowych aktywności może być tak naprawdę formą ucieczki przed konfrontacją z rzeczywistością. Hiper aktywność może przykrywać wewnętrzny strach.

Zamiast ucieczki zatrzymaj się i skonfrontuje ze strachem. Tak – może być nie przyjemnie. Tak – masz prawo się bać. Jednak zazwyczaj spojrzenie strachowi prosto w oczy odczarowuje go i pozbawia mocy.

Dopiero kiedy to zrobisz pomyśl o zmianie. Kryzys bowiem katalizuje i ułatwia zmianę. Ważne jednak, aby ta zmiana była świadoma.

Ile wnosisz do relacji?

Miłość, przyjaźń czy praca to obszary, w których każdy z nas wchodzi w swoistego rodzaju relacje. Często wiążą się one z różnymi oczekiwaniami lub nadzieją na zaspokojenie jakiś naszych braków. Jedni dzięki nim chcą odnaleźć szczęcie. Inni próbują uleczyć dawne rany lub lęki, a jeszcze inna grupa liczy na bogactwo lub nobilitację.

Niejednokrotnie można też usłyszeć, że ktoś jest daną pracą czy związkiem zawiedziony lub rozczarowany. Niektórzy dają im jeszcze jedną – podobno ostatnią – szansę. Inni trwają w nich w nieszczęściu opowiadając wszystkim wokół jacy są biedni i uciśnieni.

Wielu jest jednak zupełnie zaskoczonych, kiedy zamiast pytania o to czego im brakuje w danej relacji, dostają pytanie o to ile oni sami do niej wnoszą… i o tym właśnie opowiada mój artykuł opublikowany w zaprzyjaźnionym portalu „Zmiany w życiu”

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój osobisty - relacje

Drzewo przyjaźni – czyli o tym, czemu nie każda przyjaźń jest na wieki

Pisząc poniższy tekst ponad miesiąc temu, nie spodziewałem się, że pojawi się on w sytuacji, która jest wielkim testem dla wielu relacji. W tym także tych dotyczących przyjaźni.

Często mamy do niej podejście romantyczne i wierzymy, że będzie trwać nieskończenie. Wierzymy, że przetrwamy w niej wszystkie próby oraz trudności i nawet do głowy nam nie przyjdzie, że przyjaźń może się też najzwyczajniej w świecie wypalić.

Poniższy wpis dotyczy takiej właśnie sytuacji. Tłumaczę w nim czemu dziś trudniej wytrwać w przyjaźni, czemu czasami nie warto jej utrzymywać za wszelką cenę i wreszcie jak ją dobrze zakończyć, jeśli zakończyć ją trzeba.

Zarazem zawracam uwagę, że kiedy jedna przyjaźń się kończy, otwiera się przestrzeń dla przyjaźni kolejnych. I tym pozytywnym aspektem, zachęcam Was do artykułu opublikowanego na zaprzyjaźnionym portalu „Zmiany w życiu”.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój osobisty - przyjaźń

„Dobra wibracja” dla moich klientów

WAŻNE! Obecny moment nie jest łatwy dla wielu z nas. Znaleźliśmy się w nowej i nieznanej sytuacji. Czasami jesteśmy zagubieni, czasami potrzebujemy wygadania, a czasami potrzebne nam spojrzenie z innej perspektywy. Bywa też tak, że chcemy aby ktoś po prostu powiedział nam „Spokojne, dasz radę” 😉

Klienci, którzy są u mnie w procesie coachingowym dobrze wiedzą, że jeśli jest taka potrzeba możemy zorganizować sesję w trybie „Emergency!” i przedyskutować szybko problem i rozwiązanie.

Od dziś do 27.03 moim OBECNYM i BYŁYM KLIENTOM oferuję coś specjalnego: „Dobrą wibrację” ✨podczas rozmowy telefonicznej. Robię to zupełnie za darmo, bo to jest mój wkład w pokonywanie tego paskudztwa z koronie.

Pamiętaj – „Dobra wibracja” to nie sesja coachingowa, ale chwila rozmowy dla wzmocnienia ducha i przekazania odrobiny dobrej energii, której miewam w nadmiarze.

Pamiętaj – nie jestem psychologiem ani lekarzem, ale Twoim certyfikowanym coachem, który pomógł Ci przejść przez zmianę lub rozwiązać nurtujący Cię problem.

Pamiętaj – mam swoją pracę i umówione sesje coachingowe. Chcesz skorzystać z opcji „Dobra wibracja” ślij  SMS’a lub maila na adres kontakt@rafalmarkiewicz.pl abyśmy mogli ustalić dogodną porę rozmowy.

I wreszcie pamiętaj, aby rozróżniać to na co masz wpływ od tego na co wpływu mieć nie możesz. Zachowuj spokój i z głową inwestuj swoją energię. 🍀 🌈

 

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - koronawirus - dobra wibracja

Wygraj maraton – odpowiedz świadomie na koronowirusa

W 2008 roku kiedy kryzys finansowy zmiótł wielu prezesów z ich prestiżowych i dobrze płatnych stanowisk, znaleźli się oni w zupełnie nowej sytuacji. Utrata wpływu, odcięcie od stałych i bezpiecznych dochodów, nadmiar wolnego czasu i brak pomysłu na siebie wywołały u nich potężny stres i stanowiły dla nich ogromne wyzwanie.

Po chwilowym zagubieniu i dezorientacji wielu z nich rozpoczęło intensywne przygotowania do maratonu. Skąd nagle u nich takie zainteresowanie sportem, a szczególnie maratonami?

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - cel, kontrola, koronawirus
Photo by Dillon Shook on Unsplash

Odpowiedzią jest cel i kontrola nad sytuacją.

Kontrola, którą dopiero co utracili i której odzyskanie w takim wymiarze jak wcześniej było w krótkim czasie niemożliwe. Postawili więc na cel, który stanowił dla nich wyzwanie. Zarazem jednak dawał możliwość określenie punktu startu i następnie postępu w zakresie wytrzymałości i sprawności organizmu.

Mogli to uzyskać tylko dzięki odpowiednio zaplanowanym i regularnym treningom. Regularność wprowadziła do ich życia rutynę i przewidywalność. Dały im one poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. Postępy w treningach pozwalały natomiast odzyskać poczucie wpływ i sprawczości.

Nie można też nie docenić celu samego w sobie. Zazwyczaj budzimy się co dnia, do końca nie zastanawiając się nawet po co. Po otwarciu oczu wdrażamy rutynowy program wyjścia do pracy. Kolejność wszystkiego mamy ułożoną. Wyścig z czasem pozbawia nas przestrzeni na refleksję nad życiem. Potrafimy wybiec z domu nie do końca mając świadomość jaka jest pogoda na zewnątrz i jaki mam dzień.

Kiedy zabrać ludziom pracę wielu z nich ma problem z odpowiedzią na pytanie „po co wstaję”. Mieli go również wspomniani menedżerowie. Jednak tylko do momentu, kiedy w ich życiu pojawił się nowy cel: „maraton”. Potem już budzili się co dnia, choćby po to aby zrealizować zaplanowany trening.

Ręczny hamulec na pełnym gazie

Ten, kto próbował tej techniki ten wie co się dzieje. Pisk opon, dym z hamulców, gwałtowne napięcie pasów bezpieczeństwa z powodu przeciążenia, walka o utrzymanie kontroli nad torem jazdy i wreszcie zatrzymanie, któremu towarzyszy lekka dezorientacja.

Tak samo dzieje się z nami, gdy nagle w biegu życia, ktoś inny odpalił nam katapultę z dotychczasowego rutynowego biegu dnia. Na dziś, tym wyzwalaczem jest koronawirus.

Ostatnie dni to była walka o utrzymanie kontroli nad torem jazdy. Zabezpieczanie zapasów jedzenia i reorganizacja życia by zorganizować opiekę nad dziećmi, które nie poszły do szkół. Jednocześnie w naszych firmach zachodziły bardzo dynamiczne zmiany w procesach i działaniach. Przygotowania do pracy zdalnej w trybie alarmowym, zabezpieczenie ciągłości działania firmy i ustalenie nowych zasad organizacji pracy. Wreszcie ogłoszenie przez premiera stanu zagrożenia epidemicznego.

Wyhamowaliśmy i teraz nieco zdezorientowani próbujemy się odnaleźć. Część z nas w ogóle w najbliższych dniach nie pójdzie do pracy. Cześć musi pokonać bariery technologiczne i zwyczajowe, aby przystosować się do pracy zdalnej. Inni jeszcze muszą działać tak jakby nic się nie stało i chodzić do pracy pomimo, że wielu z ich znajomych zostaje w domach. Firmy muszą zweryfikować stan swojej organizacji i rozwiązać problemy, które pojawiły się w tym zakresie. Wszyscy bierzemy przysłowiowe „trzy głębokie oddechy” i pomału próbujemy działać.

W sytuacjach kryzysowych wygrywają ci, którzy nie poddają się pesymizmowi, którzy są w stanie dopuścić stratę, ale jednocześnie skupiają się na tym, na co mają wpływ.

Ewa Chalimoniuk, certyfikowana psychoterapeutka PTP.
Specjalizuje się w pracy z osobami po stracie i z doświadczeniem traumy.

Zagubcie się, a potem wyznaczcie cel

W głowach wielu z nas może się dziś odpalić program autokrytyki. Jak mogłem tego nie przewidzieć, jak mogłem o tym zapomnieć. Jest mi wstyd, bo nie wiem jak sobie z czymś teraz poradzić. Jestem słaby, bo czuje się zagubiony. Jestem… Stop!

Skoro tu dotarłeś jest już za późno. Już wysłałem Ci dobre wibracje i zwalniam Cię z obowiązku bycia wszechwiedzącym i doskonałym. Daję Ci prawo zagubienia i odpoczynku.

Zatrzymaj się, poobijaj i zregeneruj siły. Przez ten czas świat się nie zawali.

Następnie działaj w tych obszarach, na które masz realny wpływ i wyznacz sobie cele, w których postęp możesz kontrolować. Poniżej kilka przykładów, z których możesz skorzystać:

  • W pracy zdalnej będę w minimum 90% tak samo wydajny jak w pracy na miejscu.
  • Uporządkuję mój dom – wreszcie porządnie go odkurzę i pozbędę się co najmniej 30 zbędnych rzeczy.
  • Uporządkuję komputer – usuwając zbędne pliki, porządkując je i stworzę kopię bezpieczeństwa.
  • Odkopię się ze wszystkich swoich zaległości – zrobię ich listę i każdego dnia pozbędę jednej z nich.
  • Nauczę się czegoś nowego – kursów on-line dziś całe mnóstwo, tak samo jak szkół językowych.

Jaki możesz mieć cel? Np. taki, że po całej tej historii z koronawirusem będziesz inną, lepszą wersją siebie. Firma natomiast może się przygotować do tego, że kiedy obecna sytuacja się skończy będzie gotowa do sprawnego i dynamicznego powrotu na rynek. Być może ten czas, to dla niej też świetny moment na uporządkowanie wielu kwestii lub wdrożenie jakiejś transformacji.


Jeśli potrzebujesz motywacji do zmiany. Szukasz sposobu jak do niej podejść, albo jak dobrze wyznaczyć cel – to przejrzyj mojego bloga. Znajdziesz tu ponad 260 wpisów, dostępnych 24 godziny na dobę i bez żadnych ograniczeń w dostępie.

Rezyliencja – antykruchość zamiast kulodporności

Nieczęsto wskakuję na scenę, a już szczególnie w Trójmieście. Lubię to, ale mam ograniczony czas i muszę go dzielić między różnymi aktywnościami w moim życiu.

Tym razem jednak wybrałem tak ciekawy temat wystąpienia, że wyrywam się z objęć indywidualnych spotkań z moimi klientami i środowy wieczór 25 marca przeznaczam na spotkanie w szerszym gronie.

Zapraszam serdecznie, będzie się działo… Szczegóły poniżej ⬇️⬇️⬇️

Rezyliencja - antykruchość zamiast kulodporności

Balans, rytm i integralność – wybierz, dopasuj, zintegruj

W dzisiejszych czasach termin „work life-balance” robi prawdziwą furorę zarówno wśród pracowników, jak i pracodawców. Można go też znaleźć w wielu ogłoszeniach rekrutacyjnych, w których pełni rolę „wabika” i gwarancji, że praca w danym miejscu będzie dla przyszłego pracownika przyjemnym doświadczeniem.

Gdyby się jednak dokładniej przyjrzeć rozumieniu tego termin przez pracowników i pracodawców, to można się doszukać wielu rozbieżności. Pomijając już fakt, że i sami pracodawcy miewają różne koncepcje na realizację tego balansu w życiu zatrudnionych. Tak więc pracując w dwóch różnych firmach, w ramach „work life-balance” możemy zetknąć się z zupełnie innymi udogodnieniami i ograniczeniami.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - balans, rytm, integralność
Image by algedroid from Pixabay

Work-life balance to ściema

Termin, na który z lubością powołuje się dziś wielu z nas, tak naprawdę pojawił się już na przełomie lat 70-tych i 80-tych ubiegłego wieku. Był to czas, w którym nikt jeszcze nie brał pod uwagę powszechnego dostępu do internetu. Nie wspominając już o jego mobilności i mieszczących się w dłoni urządzeniach o możliwości komputerów, które wtedy były wielkości szafy.

Dziś życie prywatne przenika się z zawodowym. Będąc w pracy jesteśmy w stałym kontakcie z rodziną, a szczególnie dziećmi. Siedząc w pracy załatwiamy w elektronicznych biurach różne prywatne sprawy lub składamy zamówienia w sklepach internetowych.

Podobnie jest w drugą stronę. Często niby po pracy, a wciąż podpięci do firmowej sieci na swoich smartfonach czy firmowych laptopach. Wielu z nas kojarzy maile z podpisem np. „Wysłano z Samsung” trafiające na nasze skrzynki pocztowe w godzinach wieczornych lub w dni wolne od pracy.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze home office. Będący kwintesencją pracowo-prywatnego miksu. Niby siedzimy w domu, pośród prywatnych szpargałów, a tak naprawdę znajdujemy się w wirtualnym biurze na odległość. Zresztą biuro w domu to nie jedyny wariant, bo może też być w naszej ulubionej kawiarni, bibliotece, na ławce w parku czy też na plaży.

Dziś nikomu tak de facto nie zależy na tym rozdziale obszaru zawodowego od prywatnego. Gdyby taki nastał i przez 8 godzin w pracy nie mielibyśmy dostępu do Social Mediów, kontaktu z rodziną i znajomymi dla wielu osób były to poważny problem i dyskomfort.

Work-life rhythm lepszy od iluzorycznego balansu

W tej koncepcji nie szukamy równowagi między czasem przeznaczonym na pracę i życie prywatne. Tutaj szukamy raczej swojego rytmu działania. Jest bowiem wiele osób, które kiedy coś zaczynają to chcą to za wszelką cenę skończyć, a nie przerywać w połowie. Szczególnie kiedy przy jakimś działaniu osiągają stan flow i na tej energii generują super efektywne pomysły i rozwiązania.

Nasz dynamiczny świat, a co za tym idzie i dynamiczne życie, nie dają się zamykać w częściach dnia z etykietkami: praca, życie prywatne i sen. Bywają takie dni, kiedy jeden obszar musi zdominować pozostałe. Czasami nie jest to też konieczność, ale i nasza ochota.

W takich sytuacjach z pomocą przychodzi nam właśnie work-life rhythm. Mówi on „olej balans”, ale pamiętaj o odpowiednim poziomie energii. Oznacza to, że po okresie intensywnych działań powinien nadejść czas odpoczynku i regeneracji. Tymczasem dziś wielu z nas o tym aspekcie zupełnie zapomina.

To podejście uczy nas, aby nie wchodzić z jednego projektu w drugi, aby nie zaczynać kolejnego szkolenia po innym dopiero co zakończonym. Potrzebujemy chwili przerwy, zastopowania i odbudowania zasobów.

To czas na refleksję, wyciąganie wniosków z tego czego doświadczyliśmy i wdrażanie w życie tego czego się nauczyliśmy. To też czas na pytanie, czy droga którą idziemy jest dalej naszą drogą, czy też nadszedł czas na zmianę kierunku.

Work-life integrity nade wszystko

Życiowy balans, czy równowaga tracą na znaczeniu, kiedy w naszym życiu nie ma spójności. Jeżeli nasze działania lub praca nie są integralne z naszym system wartości, z naszymi przekonaniami lub tym do czego jesteśmy powołani w życiu to mamy poważny problem.

Przypomina to dociskanie gazu w samochodzie z zaciągnięty ręcznym hamulcem, który dodatkowo jedzie na kwadratowych kołach. Wszystko się telepie, przegrzewa i iskrzy, a my choć wkładamy w to energię nie posuwamy się za szybko do przodu. Problem polega na tym, że widząc ten opis mówimy, że to zupełnie bez sensu. Kiedy jednak tak postępujemy w realnym życiu, ciężko nam to zauważyć.

Tym ciężej, że często nawet nie zastanowiliśmy się co tak naprawdę jest dla nas ważne. Jakie mamy wartości. Kim chcemy być i po co budzimy się co dnia. Wie to jednak nasza wewnętrzna intuicja. To dzięki niej czujemy wewnętrznie, że coś jest nie tak. Czujemy, że zatrzasnęliśmy się w jakiejś klatce. Ugrzęźliśmy w pewnej sytuacji lub przytłacza nas wiele spraw czy aspektów życia, których nie chcemy.

Co najczęściej wtedy robimy? Zaczynamy narzekać i utyskiwać na nasz los. Opowiadamy jakie mamy ciężkie i przechlapane życie. Bywa i tak, że obwołujemy się nieformalnymi „cierpiętnikami” za rodzinę, bliskich czy co tam innego nam fantazja przyniesie. Wszystko to tylko po to, aby zwrócić na siebie uwagę innych i usprawiedliwić brak swojego działania.

Działanie, czy też trwanie w wewnętrznym konflikcie wyczerpuje nas i rozładowuje życiowe baterie. Niejednokrotnie odbiera nam pewność siebie i kradnie radość życia.

Decyzja o zmianie nie zawsze jest łatwa. Sama zmiana, też nie często bywa komfortowa, bo dotyczy ważnych dla nas aspektów życia, takich jak np. praca, związek, czy długoletnia relacja. Ci, którzy na to się jednak zdecydują i zbudują integralność w swoim życiu praktycznie zawsze mówią, że było warto. Człowiek po takiej zmianie nabiera nowej energii, zmienia się postawa jego ciała, a niejednokrotnie młodnieje jego twarz.

Wiem o tym, bo często pracuję z klientami w zmianie. Czasami pomagam się do niej przygotować, a czasami w niej wytrwać. Niejednokrotnie pomagam też zyskać świadomość samego siebie i tego co tak naprawdę jest dla danej osoby ważne.

 

Życzę więc wszystkim integralności i równowagi, a roli balansu bym nie przeceniał. Tym bardziej, że jest po prostu nudny i w nadmiarze może nas usypiać i pozbawiać kreatywności.