Rafał Markiewicz

Blog

Stara dobra rada – może już nie być dobra w dzisiejszych czasach

Jedną z zasad świata VUCA [volatility (zmienność), uncertainty (niepewność), complexity (złożoność), ambiguity (niejednoznaczność)], w którym dziś żyjemy jest to, że obowiązujące dotychczas reguły często tracą na aktualności. Podobnie zresztą jak rady. Co więcej, niektóre stare rady mogą stać się stoperem naszych działań obecnie.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - działanie - zasady - reguły
Image by Rolf van de Wal from Pixabay

Ruszaj do przodu z Rooseveltem – a może bez niego?

Pewnie wielu z Was zetknęło się ze znanym cytatem byłego Prezydenta Stanów Zjednoczonych, Theodore Roosevelta, który ma kilka wersji tłumaczenia na nasz rodzimy język. Jedna z nich brzmi:

„Rób co możesz z tym, co masz, tam, gdzie jesteś.”

Zasadniczo cytat logiczny i motywujący do działania. Nawet wtedy, gdy napotkałeś trudności.

Jeżeli jednak spojrzymy na niego przez pryzmat COVID’owej rzeczywistości możemy mieć nie lada problem z odpowiedzią na to gdzie jesteśmy. To efekt niepewności wynikającej z dnia dzisiejszego, podkręcony do maksimum częstymi decyzjami na ostatnią chwilę podejmowanymi przez nasz rząd. Jeżeli jednak spojrzymy na ruch lotniczy i podróże zagraniczne, to obowiązujące tam zasady też zmieniają się jak w kalejdoskopie i naprawdę ciężko coś zaplanować lub przewidzieć.

Kiedy jesteśmy tak zdezorientowani w otaczającym nas świecie, nie potrafimy określić naszego dokładnego miejsca w jego przestrzeni. Pojawia się więc pokusa poczekania chwilę do momentu, aż wszystko się ułoży i ustabilizuje.

Start i od razu stop!

Biorąc pod uwagę powyższe, u wielu z nas pojawia się efekt zamrożenia, który niweczy wszelkie nasz próby działania. Postępując bowiem zgodnie z powyższym cytatem, podnosimy wysoko nasz poziom energii, tylko po to, aby podciąć mu nogi na ostatniej prostej.

Oto jak potencjalnie wygląda taka sekwencja zdarzeń:

  1. Rób co możesz – robimy burzę mózgów, rozważamy wiele wariantów, zaprzęgamy do pracy kreatywność i kończymy z kilkoma pomysłami na działanie – energia rośnie
  2. Z tym co masz – robimy podsumowanie i spisujemy listę potencjalnych narzędzi, szans i zagrożeń oraz możliwości – energia rośnie
  3. Tam, gdzie jesteś – no właśnie, a gdzie? Zaczynamy rozkminiać, próbujemy przewidzieć nieprzewidywalny rozwój sytuacji i nasze położenie na ścieżce zachodzących zmian. Najczęściej nam to nie wychodzi, a nawet jak to zrobimy dopadają nas wątpliwości. Grzęźniemy w tym punkcie lub postanawiamy jeszcze chwilę poczekać – spadek energii

Czyli dochodzimy do klasycznego przypadku, w którym były plany, ale zabrakło działania.

Zmień kolejność i obniż ragę warunku

Cały trick z tym cytatem polega, na takim jego przekształceniu, aby zaczynać od tego co najbardziej niepewne, ale jednocześnie obniżyć znaczenie tej niepewności. Żeby nie zawiesić się na rozważaniu miejsca, w którym jesteśmy!

Zasadniczo całą robotę zrobił za nas Alan Seale, który w swojej książce „Transformująca obecność. Jak zaznaczyć swój wpływ w gwałtownie zmieniającym się świecie” zaproponował następujące brzmienie tego przeformułowanego cytatu:

„Zacznij tam, gdzie jesteś, z tym, co masz, zrób to co możesz”

Tutaj sekwencja zdarzeń wygląda następująco:

  1. Zacznij tam, gdzie jesteś – czyli zaakceptuj stan dzisiejszy. Przyjmij tu i teraz jako punkt wyjścia, bez pretensji, żalów i nierealistycznych oczekiwań – wyznaczenie punktu startu
  2. Z tym co masz – podsumuj i spisz listę potencjalnych narzędzi, szans i zagrożeń oraz możliwości – energia rośnie
  3. Zrób to co możesz – użyj całej siły, sprytu i kreatywności aby osiągnąć jak najwięcej w danym działaniu. Bez osądzania siebie, rozpamiętywania jak byś to zrobił kiedyś. Po prostu odpal działanie – energia rośnie

Takie podejście pozwala ruszyć do przodu pomimo trudności z określeniem finalnego efektu. Nastawiamy się tutaj na ruch, zamiast zastygnięcia. Wraz z rozwojem sytuacji, możemy dostosowywać nasze działania i cele.

Jest to chyba najlepsza możliwa odpowiedź w sytuacji, gdy żyjemy w zmiennym, niepewnym, złożonym i niejednoznacznym świecie.

Nie zatrzymuj się

Czemu tak myślę? Bo Ci, którzy wraz z nastaniem pandemii postanowili poczekać, aż się wszystko ułoży i uporządkuje – czekają do dziś. Miesiące barku aktywności, zalegania przed telewizorem dają dziś o sobie znać. Ciężko im ruszyć do przodu, czy przejść do jakiegokolwiek działania. Ich sytuacja przypomina skład pociągu ruszający po zatrzymaniu na stacji. Trzeba użyć ogromnej siły i masy energii, żeby w ogóle ruszyć z miejsca.

Ci, którzy pandemię wykorzystali do odbicia w innym kierunku. Do uruchomienia wcześniej odkładanych aktywności lub odłożonej w czasie edukacji są cały czas w aktywnym działaniu. Nie powiem, że zawsze mkną jak pendolino, ale są co najmniej dobrze rozpędzonym składem podmiejskim.

6 generatorów naszego stresu

W obecnych czasach nierzadko jesteśmy zestresowani i poddenerwowani, choć nie do końca wiemy dlaczego. Trafiamy na sprawy lub sytuacje, które wywołują w nas uczucie lęku, wzburzenia lub wrażenie, że nie jesteśmy w stanie sobie z nimi poradzić. Co ciekawe, kiedy patrzymy na nie z perspektywy czasu, nie wyglądają one już tak strasznie jak je początkowo ocenialiśmy. O co więc chodzi i czemu tak się dzieje?

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - stres - problem
Photo by Yuan Thirdy on Unsplash

Mózg ssaczy daje nam popalić

Nasz mózg, nie jest „mechanizmem” jednorodnym i można by powiedzieć, że zasadniczo składa się z trzech niezależnych mózgów. Stąd mowa o trójpodziale mózgu, na który składają się:

Mózg gadzi – najstarsza ewolucyjnie część naszego mózgu, która odpowiada za podstawowe funkcje życiowe. Reguluje oddech i tempo pracy serca. Odpowiada też za funkcje, które pozwalają nam przeżyć. Takie jak jedzenie, ucieczka, pragnienie i seks. Kontroluje także nasze odruchowe reakcje w sytuacji zagrożenia życia lub niebezpieczeństwa.

Mózg ssaczy – ta część naszego mózgu odpowiada za emocje oraz za dążenie do poczucia przyjemności, a także do zaspokojenia naszych potrzeb. Kontroluje naszą orientację przestrzenną i pamięć długotrwałą. W skład tej części mózgi wchodzi m. in. ciało migdałowate. Weryfikuje ono docierające do mózgu sygnały i uruchamia cały szereg procesów mających na celu ochronę organizmu. Czuje się komfortowo z tym co znane i bezpieczne. W przypadku identyfikacji zagrożenia odcina dopływ tlenu i glukozy do trzeciej części mózgu tzw. kory mózgowej. Tym samym wyłączając nam racjonalne myślenie.

Kora mózgowa zwana jest także „korą nową”, bo to ewolucyjnie najmłodsza część naszego mózgu. Odpowiada za rozumowanie, planowanie i wszelkie czynności związane z myśleniem. To ona przyczynia się do tego, że odczuwamy akceptacje oraz budujemy i utrzymujemy relacje społeczne.

Problem jaki mamy z tymi trzema mózgami polega na tym, że nie działają one z jednakową szybkością.  Czym ewolucyjnie młodszy mózg i zajmujący się bardziej skomplikowanymi aspektami naszej egzystencji tym więcej czasu potrzeba dla jego aktywacji.

Tutaj dochodzimy do sedna problemu. Mózg ssaczy działa szybciej niż kora nowa. Jeżeli zinterpretuje jakąś sytuację jako zagrożenie odcina nam tę część mózgu, która odpowiada za racjonalne myślenie. Gdybyśmy mogli jej użyć, sporo takich sytuacji byśmy zracjonalizowali i podeszli do nich spokojniej. Tymczasem działamy w nich na emocjach, a nie na logice.

6 obszarów, w który nasz ssaczy mózg dostrzega zagrożenie życia

Przydarzają nam się w życiu sytuacji, które na pozór nie mają nic wspólnego z zagrożeniem życia. Jednak kiedy zaistnieją, odczuwamy niezrozumiały lęk i wzrost emocji. To dzieło naszej ssaczej części mózgu i jej interpretacji tego co zaszło.

Umówmy się, nie jest ona zbyt błyskotliwa i bazuje na doświadczeniach wcześniejszych pokoleń. Zatem nie jest idealnie dopasowana do dzisiejszego świata. Zresztą mózg ssaczy nie ma czasu na głębokie analizy, bo ważniejsza w jego przypadku jest szybkość reakcji.

Jest on szczególnie wyczulony na poniższe obszary:

1. Status – jeżeli, ktoś mówi o mnie coś, co w mojej interpretacji obniża mój status, to wywołuje u mnie reakcje zagrożenia. Kiedyś, gdy żyliśmy w plemionach, obniżenie statusu oznaczało m.in. mniej jedzenia, co mogło doprowadzić do śmierci = zagrożenie życia.

2. Autonomia – jeżeli, ktoś mi mówi co i jak mam robić, a nie mogę tego robić tak jak uważam to za słuszne, to staję się mniej efektywny (zaradny). Kiedyś mniejsza zaradność np. w czasie polowań oznaczała, że mogę nie zdobyć dość pożywienia = zagrożenie życia.

3. Sprawiedliwość – jeżeli zostałem potraktowany niesprawiedliwie, to za chwilę być może będę niesprawiedliwie dostawał mniej jedzenia = zagrożenie życia.

4. Przynależność – jeżeli, ktoś mówi że nie nadaję się do danej pracy, zespołu lub jestem złym ojcem, matką, mężem, żoną, córką, synem… to dla mojego mózgu ssaka jest to jasny sygnał, że chcą mnie wyrzucić z plemienia. A przecież poza plemieniem będę zagrożony i prawdopodobnie nie przetrwam = zagrożenie życia.

5. Oczekiwania – jeżeli względem kogoś lub czegoś mam określone oczekiwania, a one nie zostają spełnione, to przypomina to sytuację kiedy oczekiwałem jedzenia, a go nie dostałem = zagrożenie życia.

6. Pewność – chcę mieć 100% pewność, że nigdy nic złego mi się w życiu nie wydarzy. Jeżeli tylko ktoś wspomni, że na home office, niektórzy pracownicy powinni być bardziej wydajni, to pewnie jest mowa o mnie i mnie wyrzucą. Jeżeli tylko co np. dwudziesta osoba ciężko przejdzie dane zakażenie, to pewnie będę ja (upss…, już zauważam niepokojące symptomy) = zagrożenie życia.

W przypadku tych sześciu obszarów reagujemy za mocno i zupełnie nieadekwatnie do sytuacji. Często do końca nie wiedząc dlaczego. Wpadamy w rodzaj samonapędzającej się spirali lęku. Czujemy go, ale nie potrafimy znaleźć wyjścia z sytuacji.

Nasza odpowiedzialna za racjonalne myślenie część mózgu została odcięta, zatem nie przychodzi nam do głowy żadne dobre rozwiązanie. Brak pomysłu tylko potwierdza, w jak fatalnej sytuacji jesteśmy. Nasz lęk znowu rośnie, a my szamoczemy się z intelektualnie słabo wydolnym mózgiem Do tego dochodzi napięcie ciała, które jest kolejnym potwierdzeniem jak jest źle…

Czemu to takie groźne? Znajdując się w powyższym stanie tracimy wiarę w siebie i w możliwość rozwiązania sytuacji. Poddajemy się zbyt szybko i uznajemy, że problem nas przerasta. Gdybyśmy jednak trochę zwolnili i odetchnęli obniżając poziom stresu, nasz ssaczy mózg odblokowałby korę nową i całkiem możliwe, że szybko byśmy znaleźli rozwiązanie danej sytuacji.

Już sama świadomość mechanizmu odpalania tego lęku pozwala nam przerwać jego spiralę. Zamiast myśleć „jesteśmy w czarnej d….”, możemy pomyśleć „nasz ssaczy mózg się przestraszył”. Dzięki temu jest szansa, że zaczniemy pracować nad naszym nastawienie do problemu, a nie przytłoczy nas sam problem.

Prze_myślnik #51 – transformująca obecność

Wybrałem cytat Jacka Santorskiego na początek 2021 roku bardzo świadomie. Każdy rok bowiem niesie swój bagaż i swój sens. Ten mijający, postawił wiele pytań granicznych (o to co ważne, o najważniejsze wartości). Pozwolił nam także więcej czasu spędzić z samym sobą  i lepiej samego siebie poznać. Był więc doskonałą bazą do tego, aby odkryć swoje źródło spokoju, spełnienia i dobrej energii.

Świadomie nie piszę tutaj o źródle siły, bo siła na nic się zdała w starciu z wirusem. Tak samo jak coraz mniej znaczy w zderzeniu z dynamicznym i nieprzewidywalnym światem. Dziś zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym na znaczeniu zyskuje „transformująca obecność”.

Jest ona zarówno ważna dla naszych bliskich, jak i współpracowników. Uważam, że doskonałym uzupełnieniem przytoczonego cytatu będzie rozwinięcie terminu „transformująca obecność” dokonane przez Alana Seale w książce „Transformująca obecność. Jak zaznaczyć swój wpływ w gwałtownie zmieniającym się świecie”:

„Aby iść naprzód, potrzebujemy liderów, którzy wiedzą, co oznacza być w pełni obecnym, niezależnie od tego, co się dzieje w danym momencie – liderów, którzy potrafią wyczuć i usłyszeć energię danej sytuacji czy okoliczności i odkryć to, co ma się wydarzyć.

Potrzebujemy liderów, którzy czują się komfortowo, nie znając odpowiedzi – a być może nie znając nawet pytań. Potrzebujemy liderów obdarzonych ciekawością i wyobraźnią, którzy gotowi są odkrywać, nie wiedząc, co znajdą, ale ufają, że pojawią się wskazówki do podjęcia kolejnych kroków.

Potrzebujemy liderów, którzy wyczuwając te kolejne kroki nie boją się ich podjąć. Liderów, którzy dobrze czują się we własnej skórze – są zadowoleni z tego, kim są i w pełni wykorzystują swoje talenty, dary i umiejętności.


To przywództwo oparte na otwartych i rozległych światopoglądach; to wiedza o tym, jak poruszać się w nieznanym terytorium; mądrość, która podpowiada, kiedy zrobić krok do przodu, a kiedy się wycofać, kiedy podjąć działanie, a kiedy poczekać i pozwolić, by sprawy ułożyły się same. To jest Transformująca obecność (Transformational Presence).

Transformująca Obecność nie jest modelem ani formułą. To sposób życia, przewodzenia, służenia innym – to podejście, które jest mocnym fundamentem dla świadomego życia i świadomego przywództwa.”
Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - transformująca obecność

Dziś znacznie częściej trzeba mówić światu „nie”, niż „tak” – czy potrafisz?

Nasz współczesny świat pełen niezliczonych opcji i możliwości, komuś z przeszłości mógłby się wydawać rajem. Tak wiele można, tak wiele ograniczeń zniknęło. Cały świat splótł się globalną siecią internetu dając możliwość natychmiastowego kontaktu z prawie każdym zakątkiem świata. Wszystko dzieje się szybciej, sprawniej i na dodatek oferuje wiele wariantów.

Czemu zatem wielu z nas jest zmęczonych tym „współczesnym rajem”? Czemu czujemy się przytłoczeni wielością opcji wyboru? Czemu kupujemy lub godzimy się na więcej niż potrzebujemy? Pytając wprost: Czemu ten „współczesny raj” zmienił się w diabelsko trudny maraton?

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - mów częściej "nie" - dzisiejszy świat
Image by Tabeajaichhalt from Pixabay

Stary wzorzec, nowy świat

Klucz do naszego dylematu leży w naszym wychowaniu i przekonaniach. Większość z nas, a już na pewno nasi rodzice, kształtowała się w czasach, kiedy na piedestale stawiano umiejętność korzystania z nadążających się okazji. Kiedy sukces zależał od naszej inwencji i umiejętności wyszukiwania nowych rozwiązań. Kiedy mawiano „szansa nie puka dwa razy” i tłumaczono, aby chwytać wiatr w żagle i gnać do przodu.

Co jednak zrobić, kiedy szansa puka do naszych drzwi co chwila. Kiedy nie zdążyliśmy nawet dobrze usiąść po tym, jak poprzedniej szansie powiedzieliśmy dopiero co „tak”. Jak żyć, kiedy do naszych drzwi ustawia się kolejka szans, a przez okna zaglądają do naszego życia te już rozpoczęte, ale wciąż niedokończone?

Które poświęcić, a może żadne? Może lepiej samemu wskoczyć do chomikowego kołowrotka i zasuwać na pełnej petardzie. Nie bardzo pamiętając po co i dlaczego, ale starając się nie stracić żadnej z możliwości. Taka decyzja to doskonała droga do braku życiowej satysfakcji, poczucia przeciążenia i  prosta ścieżka w ramiona depresji. Powstaje zatem pytanie, czemu tak wielu jej się trzyma.

Dokonują takiego wyboru, bo nauczono ich, aby chwytać się każdej z możliwych szans. Wpojono im, że decyzja na „nie” w tej sytuacji, to życiowy błąd i dowód ich lenistwa. Nie zauważyli, że zmienił się świat i dostępność możliwości, a tym samy stare reguły przestały obowiązywać.

Młodzi widzą to inaczej

Pokolenie współczesnych młodych ludzi, którzy często nie znali niedostatku dóbr i możliwości widzi to zupełnie inaczej. Oni musieli się od zawsze mierzyć z nadmiarem czy to zabawek, ścieżek edukacji czy zainteresowań jakie podsuwał im współczesny świat. My mieliśmy 3 kanały telewizyjne, oni mieli ich ponad 100.

Współczesny świat wymaga od nas umiejętności dokonania wyboru. Selekcji i odwagi do mówienia „nie”. Młodzi już się nauczyli, że zgadzanie się na wszystko i interesowanie wszystkim co możliwe to droga na manowce. Wprawiają dziś w zdumienie doświadczonych pracodawców kiedy rezygnują z dobrze płatnej pracy, jeśli nie daje im ona poczucia satysfakcji.

Nie jest to wyraz ich buntu, zadufania czy bezczelności. To racjonalna decyzja w sytuacji, kiedy wiedzą że zawodowy świat oferuje dziś wiele możliwości i rozwiązań. Nauczyli się też, że współcześnie ich uwaga i czas są na wagę złota. Natomiast wszyscy dookoła chcą ich przekonać, że właśnie temu co oferują powinni je poświecić. Jeśli nie będą umieli stanowczo mówić „nie”, nie wybiorą dla siebie najlepszej z możliwych dróg.

Po rozsądnym „nie” powinno paść zdecydowane „tak”

Świetnie przystosowane do współczesnego świata pokolenie młodych napotyka dziś w życiu jedno istotne wyzwanie. Nauczeni dokonywania wyboru i mówienia „nie”, nie nabyli zbytniej wprawy w wytrwałości i wysiłku dla tego, czemu już powiedzieli „tak”.

Sam niejednokrotnie byłem świadkiem sytuacji, kiedy młody człowiek na okresie próbnym lub po zakończonym szkoleniu nagle nie pojawiał się w pracy. Pytany o przyczynę odpowiadał, że nie wiedział, iż to będzie takie trudne lub wymagające. Przy czym dla jasności, nie były to prace wymagające szczególnych umiejętności czy predyspozycji. Nie rezygnował z nich też nikt ze starszego pokolenia. Osoby te wiedziała po prostu, że na początku niemal każdej drogi zawodowej wymagana jest odrobina wysiłku, na zasadzie zwykłej inwestycji, która zwróci się z czasem.

Obojętnie z jakiego pokolenia jesteś powinieneś pamiętać o ważnej zasadzie dzisiejszego świata:

  1. Wybierz i zdecyduje się na to co jest ważne w Twoim życiu.
  2. Odrzucaj wszystko to co tym nie jest lub tego nie wspiera.
  3. Angażuj się i nie bój wkładać wysiłku w to co już wybrałeś.

I pamiętaj o jeszcze jednej regule. Raz na jakiś czas przyjrzyj się swoim wcześniejszym wyborom i sprawdź czy nadal są z Tobą spójne. Czy stanowią nadal Twój rozsądny wybór, czy trzymasz się ich tylko przez zasiedzenie. W tym drugim przypadku, odważnie powiedz im „nie!”

Świat „postawiony na głowie” – jak w nim żyć?

Dziś często słyszę, że przez to wszystko co się dzieje „świat stanął na głowie”. Problem w tym, że tego tak naprawdę nie wiemy. Może to ten poprzedni świat „był do góry nogami”, a my znając tylko taką jego wersję błędnie przyjęliśmy że była właściwa.

Jakby nie było niektóre nasze przekonania, poglądy i podejście do życia muszą ulec zmianie. Poniżej kilka wskazówek, które być może tę zmianę ułatwią.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - zmiana - przemiana - świat na głowie - zmiana
Image by Bessi from Pixabay

1. Nie musisz mieć marzeń

Nierzadko słyszymy o ludziach, którzy dokonali wielkich osiągnięć, zdobyli sławę lub zrobili oszałamiająca karierę w kontekście tego, że to była po postu realizacja ich wielkiego marzenia. Problem w tym, że podobne marzenie miało pewnie wielu innych, ale im się nie udało. O nich jednak raczej nie usłyszymy. Raczej nie napiszą też o swojej porażce na swoich profilach w social mediach.

Problematyczność tego podejścia polega na tym, że często skupiając się na wielkim i odległym celu/marzeniu nie dostrzegamy wielu mniejszych i równie atrakcyjnych okazji, jakie pojawiają się w naszym życiu.

Znam sporo ludzi, którzy zrealizowali swoje marzenie poświęcając na to mnóstwo czasu, pieniędzy i energii, a kiedy już je osiągnęli poczuli, że to jednak nie to. Poznałem jeszcze więcej ludzi, którzy kiedyś w jakimś momencie swojego życia chwycili się pewnej okazji, zaangażowali się w nią i tak właśnie zaczęła się ich niesamowita droga do miejsca, w którym dziś są i z którego są bardzo zadowoleni.

Dzisiejszy świat jest niesamowicie dynamiczny i zmienny. Idea jednego wielkiego marzenia, któremu poświęcamy cały życie i wszystkie nasze siły, może i jest pociągająca – wydaje mi się jednak mało życiowa. W mojej ocenie lepszym podejściem jest realizowanie celów krótkoterminowych. Realizowanie ich z pasją i pełną energią oraz ciekawością, gdzie lub do czego po ich zakończeniu nas doprowadzą. Następnie obranie kolejnego celu i skupienie się na nim.

To działanie przypomina mi zwinne podejście do realizacji projektów. Pozwala ono w szybkich cyklach wytwarzać poszczególne małe elementy większej całości. Jednocześnie jest otwarte na to, że zarówno oczekiwania klienta jak i realia otoczenia ulegają częstym zmianom. Pracując małymi krokami można niemal w locie się do tych zmian dostosować.

Przestań więc mówić, że COVID zabił lub odebrał Ci marzenia. On je co najwyżej zmienił.

2. Nie szukaj szczęścia,

bo to nie jest przedmiot, który można znaleźć. Szczęście to ulotne uczucie, którego doświadczamy w różnych momentach. Nie jest i nigdy nie będzie czymś stałym w naszym życiu. Tim Minchin – australijski komik, przyrównał szczęście do orgazmu. Każdy chce go osiągnąć, ale nikt nie liczy, że będzie trwał wiecznie. Co więcej Tim ostrzega, że jak za dużo się koncentrujesz na jego osiągnięciu, to tym mniejsza szansa, że Ci się to uda.

Dziś zamknięci w domach i odcięci od bliskich kontaktów z innymi popadamy w apatię i nudę. Tracimy energię rozmyślając jak wiele tracimy i nie mamy ochoty na żadną aktywność, a to największy błąd. Aktywność i działanie dodają nam życiowej energii. Staraj się zatem być zajęty i uszczęśliwiać kogoś innego. Efektem ubocznym uszczęśliwiania innych jest bowiem własne poczucie szczęścia i satysfakcji z podejmowanych działań.

3. Bądź aktywny fizycznie

Ruch i wysiłek w czasie ćwiczeń lub nawet zwykłych spacerów powodują poprawę nastroju i pomagają walczyć ze złym humorem. Z drugiej strony przykłady osób na kwarantannach dobitnie nam uświadomiły, że bywają sytuacje, w których nie możemy liczyć na nikogo innego i wtedy nasza sprawność ruchowa jest czynnikiem krytycznym. Oddzielnym tematem jest zwiększona odporność organizmu, która się kształtuje dzięki takiej aktywności.

Zatem inwestycja w aktywność jest wręcz obowiązkowym działaniem, które powinno mieć wysoki priorytet w naszym życiu.  Może dzisiaj jeszcze jej aż tak nie doceniamy, ale z pewnością podziękujemy sami sobie jak wieku 80 lat bez problemu będziemy mogli zawiązać sznurowadło. Dziś z pewnością za tę aktywność odwdzięczy się nam nasza psychika i ukojone nerwy. Jak wiadomo bowiem stwierdzenie „w zdrowym ciele, zdrowy duch” już wielokrotnie zostało potwierdzone przez naukę.

4. Myśl krytycznie

I to nie tylko o swoich konkurentach lub przeciwnikach politycznych, ale przede wszystkim o swoich opiniach. Często jesteśmy w nich niepotrzebnie zacietrzewieni. Często opinie mylimy z faktami, nie zauważając przy okazji jak sami siebie w ten sposób ograniczamy.

Mój ulubiony przykład to twierdzenie, że kiedy karzą nam nosić maseczki, to nakładają nam kagańce. Czy jeżeli jesteś naprawdę wolnym wewnętrznie człowiekiem, to maseczka może stać się dla Ciebie kagańcem?

Inne przekonanie dotyczy tego, że jak te Święta nie będą takie jak co roku, to nie będą już takie wartościowe. Naprawdę? Wartość jest w powtarzalnym rytuale/zwyczaju, czy w twoim nastawieniu. Skąd wiesz, czy więcej chwil spokoju i wypoczynku w te Święta nie da ci więcej satysfakcji, niż opychanie się świątecznymi przysmakami podczas świątecznych spotkań. Szczególnie, że przy ich okazji tak łatwo o różnicę zdań, szczególnie na tematy polityczno-ekonomiczne.

5. Zdefiniuj siebie poprzez to co kochasz

Dziś wyjątkowo łatwo być „anty-” (np. antyszczepionkowcem) lub przeciwko (np. ***** ***) i choć często są to ważne dla nas kwestie nie powinniśmy dopuszczać do tego, aby przede wszystkim definiowało nas negatywne nastawienie.

Zamiast tego zastanów się za czym jesteś, co lub kogo chciałbyś wspierać w swoim życiu. Jakie wartości są dla Ciebie ważne i kiedy w swoich działaniach jesteś spójny ze sobą. Wiem, że takie zdefiniowanie siebie często nie jest łatwe. Często wymaga też wielu przemyśleń.

Jednak uwierz mi, że jest bardzo potrzebne i opłacalne dla nas samych. Nasz świat zmienił się diametralnie przez COVIDA, ale tylko ten zewnętrzny. Świadomość siebie i swoich wartości, dla mnie osobiście, ale też dla wielu moich klientów, była i jest swoistego rodzaju fundamentem w tych nieprzewidywalnych czasach. 

Daje mi też swoistego rodzaju poczucie wpływu. Bo czym więcej niedobrych rzeczy dzieje się wokół mnie, tym silniej je równoważę moim zaangażowaniem w to co dobre. Dla przykładu jestem prenumeratorem jednego dwumiesięcznika, którego zupełnie nie mam czasu czytać. Jestem nim, bo tak ludziom którzy go wydają, mogę powiedzieć, że docenia ich pracę. Doceniam ich, bo propagują ważne dla mnie wartości otwartości i tolerancji.

6. Szanuj tych z mniejszą siłą lub władzą niż Twoja

Wiele lat temu, kiedy pracowałem w dużej korporacji ze zdziwieniem obserwowałem to jak niektórzy ludzie awansujący z „szeregowych” stanowisk na menedżerskie nagle przestawali mówić „cześć” recepcjonistkom lub ochroniarzom. Ja osobiście witałem się z nimi i rozmawiałem na korytarzach nawet wtedy, gdy zostałem dyrektorem jednej ze spółek w grupie. Dzięki temu zawsze mogłem na nich liczyć w potrzebie.

Podobnie zawsze miałem dobre relacje z ekspedientkami w lokalnych sklepach. Słowa „dzień dobry”, „miłego dnia”, czy też chwila zagadania przy okazji zakupów nie były dla mnie problemem, a często poprawiały humor mój i ich. Kiedy przyszedł lockdown i godziny seniorów, zdobycie mojego ulubionego chleba nie było żadnym problemem. Wystarczyło poprosić ulubioną panią o odłożenie go dla mnie w piątek, tak abym mógł go kupić popołudniu.

Szczególnie obecnie dobre relacje z innymi są często dobrym zabezpieczeniem lepszego/łatwiejszego życia. Nigdy też nie wiesz, czy niedoceniane kiedyś zawody nagle nie staną się szczególnie ważnymi. Weź przykład pielęgniarek, nagle stały się bohaterkami.  

7. Nie szarp się i nie śpiesz

Często, kiedy otaczająca nas rzeczywistość ulega zmianie staramy się jak najszybciej i czasami na siłę przywrócić ją do starego porządku. Kiedy nam to nie wychodzi, potrafimy się rzucić w wir działań na oślep, byle tylko coś zrobić. To taka nasza ochrona na wypadek wyrzutów sumienia lub jakiegoś potknięcia. Zawsze możemy ostentacyjnie stwierdzić „na przecież się starałem”.

Bywają jednak takie momenty, kiedy zamiast bezrefleksyjnego czy automatycznego działania lepszym wyjściem jest chwila zastanowienia. Przecież kiedy ucieka ci autobus sprzed nosa nie biegniesz za nim całej trasy. Gdybyś to zrobił, to natychmiast podjąłbyś działanie. Miałbyś nawet argument, że przecież się starałeś. Pytanie jednak, czy nie rozsądniejsze byłoby sprawdzić, o której odchodzi następny o tym numerze lub czy nie mam jakiegoś alternatywnego sposobu dojazdu do wyznaczonego miejsca.

Przyszedł COVID i zmienił się świat. Czy siadłeś i zastanowiłeś się jak sobie w nim najlepiej zorganizować życie, czy też rzuciłeś się w pogoń za tą wersją świata, która była wcześniej?

Mam nadzieję, że powyższe wskazówki będą dla Ciebie przydatne. Myślę jednak, że powinienem Ci zdradzić jedną tajemnicę. Inspiracją dla ich sformułowania było wystąpienie Tima Minchina na Univesity of Western Australia zatytułowane „9 Life Lessons”, które wygłosił w październiku 2013 roku.

Tak nie pomyliłem się – w 2013 roku! Czyli w czasach świata sprzed pandemii. Zatem może jednak nasz świat nie stanął na głowie. Może jedynie zanegował nasze niektóre opinie i zwyczaje, których bezkrytycznie się trzymaliśmy?

Postcovidowy nowy Ty?

Wraz z nadejściem pandemii wiele firm istotnie przyśpieszyło swój rozwój technologiczny. W ciągu kilku miesięcy, a czasami tygodni zrealizowały usprawnienia i modyfikacje planowane na najbliższe dwa lata. Nowa sytuacja wymusiła też zmiany wielu procedur, stylu pracy i kultury organizacyjnej. Można by rzec, że dokonał się w nich istotny skok rozwojowy. Pytanie, które chciałbym Ci zadać, to pytanie o skok rozwojowy w Tobie – zadział się, czy nadal żyjesz jak dawniej?

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - zmiana - przemiana - skok rozwojowy
Image by Orna Wachman from Pixabay

Przetrwanie

Naturalną reakcją na zmianę jaka zaszła w naszym otoczeniu była próba przetrwania, a następnie wypracowania modelu funkcjonowania w tej nietypowej rzeczywistości.  Niemniej jednak były to zmiany wymuszone przez czynniki zewnętrzne: obostrzenia, nakazy i ograniczenia.

Niejednokrotnie nasze domy stały się zarazem naszymi biurami. Musieliśmy zmodyfikować nasze zakupowe zwyczaje. Również w zakresie relacji towarzyskich zaszyły bardzo głębokie zmiany. Rynek pracy uległ zaskakującym przeobrażeniom, na które w większości byliśmy nieprzygotowani. To czy nadal miałeś pracę, przestało być zależne od wykształcenia i fachowości, a kluczem stała się branża, w której pracowałeś.

Przystosowanie

Obecnie koronawirus jest już z nami na tyle długo, że w dużej mierze przyzwyczailiśmy się do świadomości funkcjonowania w jego towarzystwie. Jakoś poukładaliśmy sobie nowe rutyny dnia. Niektórzy z nas nawet zaczęli dostrzegać całkiem sporo plusów obecnej sytuacji i choć to może zabrzmieć dziwnie, wygodnie urządzili się w tym nowym covidowym świecie.

Problem w tym, że ten obecny świat jest jedynie „chwilową poczekalnią” przed światem postcovidowym, w którym mogą obowiązywać zupełnie inne reguły i zasady gry. To, że dobrze radziłeś sobie z tym co było kiedyś i jest teraz, niekoniecznie gwarantuje to, że dobrze poradzisz sobie w przyszłości.

Banks'y Londyn
W grudniu 2011 roku w czterech miejscach w Londynie pojawiły się hasła słynnego artysty ulicznego Banksy’ego: „Przepraszam, zamówiony styl życia jest obecnie niedostępny”. Wydaje się, że szczególnie dziś, hasło to zyskało swoje drugie życie.

Stresujący brak kontroli nad rezultatem

To co dotyka nas już obecnie, a najprawdopodobniej stanie się w przyszłości normalnością to pewnego rodzaju nieprzewidywalność zdarzeń i brak sprawdzonych wzorców postępowań. Prowadzą one do trudnego do zaakceptowania braku pełnej kontroli nad rezultatem.

Ten stan praktycznie u każdego z nas wywołuje stres. Jedynie co nas różni to poziom reakcji na niego. Jednych blokuje całkowicie w działaniu. U innych na pozór jest niewidoczny, ale drenuje ich system nerwowy niczym upierdliwy komar brzęczący gdzieś koło ucha.

Kiedy stawiamy sobie jakiś cel na przyszłość, nie zawsze potrafimy przewidzieć ścieżkę dojścia do niego, a szczególnie czas w jakim uda nam się ją zrealizować. Co więcej, często nie wiemy nawet jak będzie wyglądać nasze życie w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Jednak czekanie na lepszą okazję lub większą pewność raczej niczego nie zmieni. Znając zarys celu i akceptując pewną zmienność dróg lub sposobów dotarcia do niego powinniśmy zacząć działać już teraz elastycznie dostosowując się do zachodzących zmian.

Sztuka oduczania i ponownego uczenia

Wiele osób twierdzi, że dzisiejsze tempo życia i ilość spraw, nad którymi trzeba zapanować je przytłacza. Szczególnie mocno mogliśmy to poczuć, gdy nagle niemal w ciągu kilkunastu dni musieliśmy posiąść umiejętność używania platform komunikacyjnych typu Teams, Zoom itd. Nagle cała edukacja stała się zdalna, a wiele urzędów i instytucji otworzyło się na internetowe załatwianie różnych spraw.

Musieliśmy też nauczyć się oddzielania od siebie świata zawodowego i prywatnego, w sytuacji kiedy pracujemy z domu i nie mamy wyraźnego rozgraniczenia między tymi światami. Praca w zespołach rozproszonych, o której można było tyle czytać, stała się naszą rzeczywistością. Menedżerowie, którzy opierali swoje zarządzanie na mikrozarządzaniu i permanentnej kontroli, nagle tę kontrolę utracili. Spotkania rekrutacyjne on-line w pewnym momencie stały się jedyną dostępną formą rekrutacji. Jeżeli Twoim atutem była ciekawa osobowość lub charyzma, należało się nauczyć ich eksponowania przed internetową kamerą, zamiast podczas bezpośrednich kontaktów. 

Zaskakujące jest to, że w tych warunkach jest nadal cała grupa osób, które nie korzystają z nowoczesnych rozwiązań oraz nie zmieniły swoich zachowań. Zawzięcie bronią starych zwyczajów i sposobów upierając się, że tamte były lepsze. Popełniają błąd licząc, że wystarczy tylko przetrzymać pewien czas, a potem wszystko wróci do starego porządku. Tego porządku już nie ma i nie będzie. Pojawi się nowy, w którym wygrają Ci, którzy będą potrafili się elastycznie dostosować do nowych reguł gry.

Dziś niezbędną umiejętnością staje się umiejętność uczenia, oduczania i ponownego uczenia. To będzie nieustający cykl rozwoju. Zresztą nie jest on efektem covidowej pandemii. Już od lat mówiło się o tym zjawisku, a dziś przybrało ono jedynie na sile.

Nowa  koncepcja celów noworocznych

Niedługo kolejny Nowy Rok i kolejne plany, marzenia i cele noworoczne. Zanim je wypowiesz, pomyśl czy na pewno, te które miałeś co roku są nadal aktualne. Zaakceptuje fakt obecnej rzeczywistości i nie twórz ułudy. W nadchodzącym roku raczej nie powrócą tanie loty, bo branża lotnicza porządnie oberwała i latać będzie, ale raczej już nie tanio, a przynajmniej nie tak tanio jak wcześniej. Mogą Ci się też marzyć zyskowne inwestycje. Będą nadal dostępne, ale tylko te, które są obarczone sporym ryzykiem. W obecnych czasach dzięki mało ryzykownym instrumentom finansowym możemy jedynie ograniczać straty w oszczędnościach, a nie je pomnażać.

Z drugiej strony pracując zdalnie, możemy zrobić sobie miesięczne wakacje bez urlopu. Np. wynajmując jakiś dom za miastem z dostępem do dobrego internetu. Pół dnia będziesz normalnie pracować, a pół dnia wypoczywać w sielskich warunkach. Nie dojeżdżając do pracy, może nie potrzebujesz nowego samochodu i dzięki temu unikniesz kolejnego kredytu. Praca zdalna, pozwala też na podjęcie pracy w innym mieście niż to gdzie mieszkasz. Nagle Twoim rynkiem pracy może stać się cała Polska.

Opcji i możliwości jest wiele. Trzeba się tylko na nie mentalnie otworzyć i wyjść poza rutynowe tory myślenia.

Przemiana – osobista i firmowa. Czym się różnią?

Praktycznie każda zmiana niesie ze sobą szanse na nowe doświadczenia i wzrastanie. Każda też, szczególnie jeśli jest istotna, pociąga za sobą pewne ryzyko i jest krokiem w nieznane. Można zatem użyć stwierdzenia, że zmiana jako taka nie jest jednoznacznie zła lub dobra. Po prostu prowadzi nas do znalezienia się w odmiennej od dotychczasowej sytuacji.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - zmiana - przemiana
Image by Gerd Altmann from Pixabay

Zmiana osobista

To ciekawe, że osoby pytane o rozwój w życiu osobistym niemal zawsze są pełne entuzjazmu i pozytywnej energii. Ten nastrój utrzymuje się niezależnie od tego czy ktoś szykuje się do maratonu, co jak wiemy wymaga sporego wysiłku i dużej liczby treningów. Powraca do swojego starego hobby, czy też uczy jakiś nowych umiejętności, na oponowanie których musi poświęcić swój czas i energię.

Nawet osoby, które podejmują decyzje o przeprowadzce do nowego miejsca lub miasta są pozytywnie nakręcone. Co więcej, potężną dawką energii promienieją nawet Ci, którzy właśnie kupili swoje nowe mieszkanie i obciążyli się kredytem liczonym w setkach tysięcy, który będą nierzadko spłacali przez dwadzieścia lub trzydzieści lat.

Czy to nie dziwne, że ich przemiana jest taka energetyzująca, pozytywna i inspirująca. Przecież tak wiele rzeczy i spraw na drodze tej przemiany może pójść nie tak. W czasie treningu można doznać kontuzji. Energia zainwestowana w naukę, nie zawsze gwarantuje sukces. Przeprowadzka w nowe miejsce niekoniecznie znaczy, że będzie ono fajniejsze. Tak samo jako nie możemy być w stu procentach pewni stałych dochodów, które pozwolą nam regularnie spłacać kredyt.

Mimo wszystko wchodząc w te zmiany koncentrujemy się na tym co pozytywne i obiecujące. Rozpoczynamy nową przygodę życia z głęboką wiarą w to, że damy radę.

Zmian firmowa

Niby to oczywiste, że każda firma – tak samo jak osoba – aby wzrastać i się rozwijać musi podlegać zmianom. Musi wprowadzać nowe rozwiązania, usprawniać prace lub zawiązywać strategiczne sojusze. Bywa, że łączy się z innymi firmami (u ludzi nazywamy to małżeństwem), zmienia swoją siedzibę lub się przebranżawia. 

I tu zaskakujące zjawisko, ludzie których przy okazji dotykają te przemiany są dalecy od entuzjazmu, pozytywnej energii i raczej nie dostrzegają w nich nic inspirującego. Raczej towarzyszy im strach, obawy i czarne myśli. O ile przy osobistych przemianach myśllimy raczej „będzie super”, to przy tych firmowych na myśl jako pierwsze przychodzi nam „wywalą mnie”.

Tymczasem przecież tak wiele rzeczy i spraw może potoczyć się pozytywnie. Możemy nauczyć się nowych umiejętności, programów lub poznać jak wygląda praca w innej kulturze organizacyjnej. Czasami, to że naszą prace przejmują zautomatyzowane procesy popycha nas do wejście w inne obszary działania firmy. Obszary, w których nie moglibyśmy się odnaleźć przychodząc do firmy z zewnątrz, bo powiedziano by nam, że nie mamy w nich doświadczenia.

Poczucie wpływu

Patrząc na to z boku i pewnego dystansu, można by rzec, że te przemiany osobiste i firmowe są bardzo sobie bliskie. Powstaje zatem pytanie czemu generują tak odmienne reakcje. Odpowiedzią na to jest poczucie wpływu i kontroli.

Te osobiste wynikają z naszej inicjatywy i chęci zmiany. W tych drugich jesteśmy tylko ich uczestnikiem, najczęściej bez zbytniego wpływu na ich przebieg i rozwój. Co więcej te drugie są niejako na nas wymuszane, co dodatkowo budzi nasz opór i obawy.

To na co warto zwrócić uwagę, to fakt że zmiany osobiste i firmowe są naturalnym procesem. Warto też mieć świadomość, że i jedne i drugie prowadzą nas do znalezienia się w nowej nieznanej nam sytuacji. Różni je jedynie tylko to, że w przypadku tych drugich nie mamy na nie wpływu… A zasadniczo nie mamy wpływu, na to że się zaczynają.

Jeśli jednak zamiast uciekać lub próbować się ukryć, włączymy się w nie aktywnie, mogą stać się dla nas inspirującą trampoliną do pozytywnej zmiany zawodowej, a kto wie czy nie pociągną za sobą jakiś ciekawych przemian osobistych.

Prze_myślnik #50 – bądź prawdziwy

Czy zastanawiałeś się kiedyś ile w Tobie jest Ciebie, a ile to role, obrazy i zachowania wynikające z wtłoczenia Cię w pewne społeczne schematy. Czy pomyślałeś ile głoszonych przez Ciebie przekonań i poglądów to tylko kalki opinii innych. Pytam o to, bo wielu moich klientów przychodzi do mnie z wyobrażeniem jacy powinni być i wewnętrznym rozczarowaniem z powodu tego jak daleko według nich odbiegają od właściwego wzorca. A co jeśli takiego idealnego wzorca nie ma?

Każdy z nas jest inny i dorastał/tworzył się w innych okolicznościach. Jako dzieci jesteśmy początkowo niezależni. Potem szkoły odzierają nas z naszej indywidualności i próbują wtłoczyć w jeden z góry określony model funkcjonowania. Z czasem poszukując przynależności do różnych grup zaczynamy naśladować zachowania i poglądy ich członków. Do tego dochodzi presja social mediów i kreowanych tam, jakże często dalekich od rzeczywistości, obrazów życia naszych znajomych lub celebrytów.

Według mnie człowiek staje się prawdziwy dopiero wtedy, kiedy jest w stanie stanąć ze sobą twarzą w twarz. Kiedy jest w stanie zanegować pewne społeczne oczekiwania i dać sobie prawo do odmienności poglądów i zachowań. Najważniejsze jest jednak, aby kiedykolwiek zatrzymał się i zadał sobie trzy pytania:

  1. Kim jestem? (nie jaką rolę pełnię – np. brata, ojca itd.)
  2. Jaki jestem?
  3. Kim i jaki chcę być? (nie jakim chcę, aby mnie widzieli)

Szczera odpowiedź na te trzy pytania pozwala nam często dotrzeć do naszego wewnętrznego Ja. Zrozumieć, że nie jesteśmy ideałem, ale żyjącym człowiekiem. Człowiekiem, który ma swoje określone cechy, predyspozycje i ograniczenia. Kiedy je zrozumiemy i zaakceptujemy osiągniemy wewnętrzny spokój i pewność siebie. To one pozwolą nam w przyszłości wchodzić świadomie, odpowiedzialnie i bez lęku w nowe role i relacje. Co jednak ważne, będzie to wejście na własnych, zgodnych z nami zasadach.

Często, aby dojść do takiej świadomości musimy wpierw zmierzyć się z różnymi wyzwaniami i trudnymi życiowo sytuacjami. Pozwalają nam one lepiej poznać siebie i zobaczyć jak rzeczywiście na nie reagujemy i sobie z nimi radzimy. Obdzierają nas wtedy one z wydumanych wyobrażeń o nas samych i odkrywają to co prawdziwe. Jak twierdzi Zamszowy Koń po prostu musimy „wykochać się z życiem”.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - bądź prawdziwy

Konflikty, spór, awantura – przydatne podejścia

Sytuacje, w których zderzają się ze sobą osoby o różnych podejściach, poglądach czy interesach są czymś naturalnym zarówno w środowisku zawodowym, jak i życiu prywatnym. Niejednokrotnie zacietrzewieni w tym starciu idziemy o krok za daleko i wpędzamy się w sytuacje, z których niema dobrego (bezbolesnego) wyjścia.

Obecna koronawirusowa rzeczywistość tylko dokłada nam stresu, niepewności i nerwów. Zatem aż się prosi, aby konflikty wybuchały jeden po drugim.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - konflikt - konflikty - spór - awantura
Image by kalhh from Pixabay

Sprawa podstawowa i najważniejsza – nie ma złotego środka na konflikty. Każdy, który wybucha ma inny kontekst, przebieg i uczestników o różnej konstrukcji psychicznej.  Propozycje, które opiszę w tym artykule są jednymi z wielu istniejących. Wybrałem je, bo na moim oraz moich klientów przykładzie udowodniły swoją skuteczność.

Fiszka decyzyjna

To moja autorska technika, która pomaga w sytuacji, w której jesteśmy w trakcie konfliktu, ale nie w samym ogniu walki. Jest skuteczna do ochłodzenia rozpalonej głowy i zracjonalizowania podejścia do sprawy. Doskonała do zastosowania, kiedy niemiło zakończyliśmy jedno spotkanie i czeka nas kolejne, aby rozwiązać konflikt.

Nazwałem ją „decyzyjną”, bo pomaga podjąć właściwą decyzję odnośnie dalszego zachowania w konflikcie.

Uwzględnia ona fakt, że często w sytuacjach konfliktowych gubimy z pola widzenia merytoryczne informacje oraz nadrzędne cele. Zaczynamy za to skupiać się na ambicjonalnym udowodnieniu swojej racji. Karmiąc w ten sposób nasze łapczywe uwagi ego.

„Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie” – Leonia Pawlak podając granat swojemu jadącemu do sądu synowi.
film: „Sami swoi”

Fiszka decyzyjna jest bardzo prosta do zrobienia. Wystarczy kawałek kartki i coś do pisania. Dzielisz ja na trzy części według poniższego schematu i uzupełniasz zgodnie z opisem.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - fiszka decyzyjna -konflikt
Fiszka decyzyjna – obszar zawodowy
Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - fiszka decyzyjna - konflikt
Fiszka decyzyjna – obszar prywatny

Zapisz precyzyjnie o załatwienie/uzyskanie czego Ci chodzi. To powinna być krótka i konkretna informacja.

W przypadku konfliktu zawodowego wypisz argumenty faktycznie ważne z punktu widzenia Twojej firmy, zespołu, biznesu lub innego celu nadrzędnego. W życiu prywatnym te argumenty będą dotyczyły rodziny lub związku.

Każdy pozostały argument, który przychodzi Ci do głowy, ale nie pasuje do pierwszej kolumny, z dużym prawdopodobieństwem będzie dotyczył ego. Choć może na początku nie będzie Ci łatwo to przyznać.

Po wypełnieniu fiszki zastanów się jak chcesz teraz rozwiązać ten konflikt.

Przezroczystość

To technika, która działa w ogniu konfliktu. Jednak jeśli nie masz w niej wprawy zadziała tylko wtedy, gdy pomyślisz o jej wykorzystaniu jeszcze przed konfliktowym momentem.

Ja np. używałem jej w relacjach z chamskim i nieszanującym ludzi wiceprezesem. Kiedy miałem z nim spotkanie zawsze nastawiałem się na skorzystanie z tej techniki już przed nimi. Wchodziłem więc na nie mentalnie przezroczysty.

Jeżeli widziałeś kiedyś na filmach jaki efekt daje rzucanie w duchy meblami to właśnie o to chodzi. Meble przelatują przez duchy nic im nie robiąc. To samo powinno dotyczyć złych słów, kierowanych do Ciebie. Niech przelecą przez Ciebie, a Ty wychwyć z nich tylko istotę sprawy. „Kiedy wy ku* wa Markiewicz przestaniecie się wreszcie pierd…ć z tą sprawą” = wiceprezes pyta o termin zakończenia zadania.  W takiej sytuacji już znacznie łatwiej odpowiedzieć: „zgodnie z planem, 26 listopada” 😉

Brzytwa Hanlona

To nazwa jednej z metodologicznych reguł w nauce, która sprawdzi się doskonale w trakcie spotkania, podczas którego zaczynasz się irytować. Najczęściej zakładamy wtedy, że druga strona działa złośliwie. Tymczasem wpierw powinniśmy wykluczyć inny powód.

Mówi o nim właśnie brzytwa Hanlona: „Nie domniemywaj złej woli, jeśli rzecz daje się zadowalająco wyjaśnić głupotą.”

Ryzyko – przyprawa życia

Wiele razy na łamach mojego bloga uczulałem na fakt, że dążenie do uzyskania stanu całkowitego poczucia spokoju i bezpieczeństwa jest tylko na pozór idealnym celem. Finalnie okazuje się najczęściej ślepą uliczką. Prowadzi do marazmu, unikania tego co nowe i swoistego życiowego zastoju.

Kilkanaście dni temu w książce Małgorzaty Żukowskiej „Coaching to nie hobby” trafiłem na genialne stwierdzenie: „Ryzyko. The spice of life – przyprawa życia. Nadaje życiu smak, ostrość”. Nie potrafiłbym chyba bardziej klarownie i esencjonalnie tego sformułować.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - ryzyko - smak życia
Image by Barbara Rosner from Pixabay

Ryzykuj – przyprawiaj. Niech Twoje życie ma smak.

Chyba każdy z nas trafił w swoim życiu na niedoprawioną potrawę. Niby czujesz, że ją jesz. Niby zaspokaja ona głód i dostarcza energii. Jednak z tego jedzenia nie masz żadnej przyjemności. Jeżeli taka sytuacja będzie się powtarzać, jedzenie przybierze formę jedynie mechanicznego obowiązku na myśl, o którym robi Ci się niedobrze.

Powyższy opis pasuje doskonale do sytuacji zawodowej niektórych z nas. Być może niektórzy byli nawet na początku zachwyceni faktem, że w swojej pracy będą mieli niezbyt skomplikowane zadania i prawie zerową odpowiedzialność. Szczególnie fajne może się to zdawać na starcie. Z jednej strony jeszcze się uczymy i wszystko wydaje nam się nowe. Z drugiej mamy wizję bezpiecznego miejsca pracy.  Najczęściej jednak już po paru miesiącach na myśl o porannej pobudce i wyjściu do takiej pracy robi nam się niedobrze.

Podobnie jest z życiem niektórych z nas. Praca, powrót do domu, czas przed telewizorem, spanie. Kolejnego dnia, powtórka z rozrywki. Zero dodatkowych aktywności, zero wyjścia gdzie z domu, zero nauki nowych umiejętności. W tym przypadku życie zaczyna przypominać posiłki bez smaku. Wcześniej czy później zobaczymy wszystkie filmy i seriale oraz przećwiczymy już wszystkie możliwe pozycje na kanapie i fotelach.

Istnieje wiele możliwości, aby „przyprawiać” swoje życie zawodowe lub prywatne. Wymaga to tylko wyjścia poza utarte szlaki i podjęcia ryzyka czegoś nowego.

Warto przy tym pamiętać, że kiedy jesteśmy w sytuacji, w której naprawdę zdaje się, że nie możemy nic zrobić zawsze możemy przygotowywać się już teraz na przyszłość. Tak zrobił Nelson Mandela, który w więzieniu spędził prawie 30 lat. Na pytanie jak te wszystkie lata przetrwał. Odpowiedział, ja nie próbowałem przetrwać, ja się cały czas przygotowywałem.

Kolekcjonerzy przepisów – nie bądź jak oni

Zapewne znasz takie osoby – albo i sam do nich należysz – które mają w domu półki pełne książek z kucharskimi przepisami. Co więcej, czasami biorą je do ręki i przeglądają piękne zdjęcia potraw myśląc sobie, że kiedyś je zrobią. Jednak pomimo upływu czasu plany te pozostają jedynie w sferze marzeń. Co najwyżej księgozbiór wzbogaca się o kolejne kulinarne pozycje z kolejnymi pięknymi zdjęciami.

Wiele osób postępuje podobnie w swoim życiu. Żyją iluzją marzeń i nigdy nierealizowanych planów. Co jakiś czas na mojej kanapie siada klient, który z rumieńcami na twarzy opowiada jaki jest kreatywny i twórczy. Dowodem na to są dziesiątki pomysłów odnośnie tego co mógłby robić w życiu, a mimo to czuje się nieszczęśliwy. Kiedy pada pytanie co mógłby zrobić, aby to zmienić. Odpowiadam najczęściej – wybrać jeden lub maksymalnie dwa pomysły i je zrealizować.

Kiedy nie przyprawiać?

Są dwie takie sytuacje w naszym życiu, kiedy powinniśmy uważać z przyprawami.

Pierwsza, kiedy przesadziliśmy z wielkością potraw i ich liczbą. Nasz żołądek miał masę ciężkiej pracy do wykonania i jest teraz obolały. Mocne przyprawy narażą go na zbędne ekscesy i mogą spotęgować problemy.

Druga, kiedy jesteśmy po jakiejś chorobie lub w jej trakcie i lekarz zalecił nam prostą dietę, tak aby dodatkowo nie obciążać organizmu. W tej sytuacji posiłek nie ma być ekscytującym wydarzeniem, a jedynie formą wsparcia organizmu w rekonwalescencji.

Gdyby przełożyć powyższe na życie, napisałbym:

Jeśli miałeś wymagający i wyczerpujący czas w życiu lub trudne przejścia, dokładanie sobie dodatkowego ryzyka i stresu nie jest dobrym pomysłem. To w tym właśnie okresie potrzebujesz chwilowego wyhamowania i poczucia spokoju oraz bezpieczeństwa.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi. Więcej informacji

Poniższy wzór polityki cookies chroniony jest prawem autorskim, które przysługują IAB Polska. 1. Serwis nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies. 2. Pliki cookies (tzw. „ciasteczka”) stanowią dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i przeznaczone są do korzystania ze stron internetowych Serwisu. Cookies zazwyczaj zawierają nazwę strony internetowej, z której pochodzą, czas przechowywania ich na urządzeniu końcowym oraz unikalny numer. 3. Podmiotem zamieszczającym na urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu pliki cookies oraz uzyskującym do nich dostęp jest operator Serwisu Lemon Mint Rafał Markiewicz z siedzibą pod adresem ul. Lipowa 16c/8, 81-572 Gdynia 4. Pliki cookies wykorzystywane są w celu: a) dostosowania zawartości stron internetowych Serwisu do preferencji Użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych; w szczególności pliki te pozwalają rozpoznać urządzenie Użytkownika Serwisu i odpowiednio wyświetlić stronę internetową, dostosowaną do jego indywidualnych potrzeb; b) tworzenia statystyk, które pomagają zrozumieć, w jaki sposób Użytkownicy Serwisu korzystają ze stron internetowych, co umożliwia ulepszanie ich struktury i zawartości; 5. W ramach Serwisu stosowane są dwa zasadnicze rodzaje plików cookies: „sesyjne” (session cookies) oraz „stałe” (persistent cookies). Cookies „sesyjne” są plikami tymczasowymi, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika do czasu wylogowania, opuszczenia strony internetowej lub wyłączenia oprogramowania (przeglądarki internetowej). „Stałe” pliki cookies przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika przez czas określony w parametrach plików cookies lub do czasu ich usunięcia przez Użytkownika. 6. W ramach Serwisu stosowane są następujące rodzaje plików cookies: a) „niezbędne” pliki cookies, umożliwiające korzystanie z usług dostępnych w ramach Serwisu, np. uwierzytelniające pliki cookies wykorzystywane do usług wymagających uwierzytelniania w ramach Serwisu; b) pliki cookies służące do zapewnienia bezpieczeństwa, np. wykorzystywane do wykrywania nadużyć w zakresie uwierzytelniania w ramach Serwisu; c) „wydajnościowe” pliki cookies, umożliwiające zbieranie informacji o sposobie korzystania ze stron internetowych Serwisu; d) „funkcjonalne” pliki cookies, umożliwiające „zapamiętanie” wybranych przez Użytkownika ustawień i personalizację interfejsu Użytkownika, np. w zakresie wybranego języka lub regionu, z którego pochodzi Użytkownik, rozmiaru czcionki, wyglądu strony internetowej itp.; e) „reklamowe” pliki cookies, umożliwiające dostarczanie Użytkownikom treści reklamowych bardziej dostosowanych do ich zainteresowań. 7. W wielu przypadkach oprogramowanie służące do przeglądania stron internetowych (przeglądarka internetowa) domyślnie dopuszcza przechowywanie plików cookies w urządzeniu końcowym Użytkownika. Użytkownicy Serwisu mogą dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących plików cookies. Ustawienia te mogą zostać zmienione w szczególności w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym zamieszczeniu w urządzeniu Użytkownika Serwisu. Szczegółowe informacje o możliwości i sposobach obsługi plików cookies dostępne są w ustawieniach oprogramowania (przeglądarki internetowej). 8. Operator Serwisu informuje, że ograniczenia stosowania plików cookies mogą wpłynąć na niektóre funkcjonalności dostępne na stronach internetowych Serwisu. 9. Pliki cookies zamieszczane w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i wykorzystywane mogą być również przez współpracujących z operatorem Serwisu partnerów. 10. Więcej informacji na temat plików cookies dostępnych jest pod adresem wszystkoociasteczkach.pl lub w sekcji „Pomoc” w menu przeglądarki internetowej.

Close