Rafał Markiewicz

Blog

Świat „postawiony na głowie” – jak w nim żyć?

Dziś często słyszę, że przez to wszystko co się dzieje „świat stanął na głowie”. Problem w tym, że tego tak naprawdę nie wiemy. Może to ten poprzedni świat „był do góry nogami”, a my znając tylko taką jego wersję błędnie przyjęliśmy że była właściwa.

Jakby nie było niektóre nasze przekonania, poglądy i podejście do życia muszą ulec zmianie. Poniżej kilka wskazówek, które być może tę zmianę ułatwią.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - zmiana - przemiana - świat na głowie - zmiana
Image by Bessi from Pixabay

1. Nie musisz mieć marzeń

Nierzadko słyszymy o ludziach, którzy dokonali wielkich osiągnięć, zdobyli sławę lub zrobili oszałamiająca karierę w kontekście tego, że to była po postu realizacja ich wielkiego marzenia. Problem w tym, że podobne marzenie miało pewnie wielu innych, ale im się nie udało. O nich jednak raczej nie usłyszymy. Raczej nie napiszą też o swojej porażce na swoich profilach w social mediach.

Problematyczność tego podejścia polega na tym, że często skupiając się na wielkim i odległym celu/marzeniu nie dostrzegamy wielu mniejszych i równie atrakcyjnych okazji, jakie pojawiają się w naszym życiu.

Znam sporo ludzi, którzy zrealizowali swoje marzenie poświęcając na to mnóstwo czasu, pieniędzy i energii, a kiedy już je osiągnęli poczuli, że to jednak nie to. Poznałem jeszcze więcej ludzi, którzy kiedyś w jakimś momencie swojego życia chwycili się pewnej okazji, zaangażowali się w nią i tak właśnie zaczęła się ich niesamowita droga do miejsca, w którym dziś są i z którego są bardzo zadowoleni.

Dzisiejszy świat jest niesamowicie dynamiczny i zmienny. Idea jednego wielkiego marzenia, któremu poświęcamy cały życie i wszystkie nasze siły, może i jest pociągająca – wydaje mi się jednak mało życiowa. W mojej ocenie lepszym podejściem jest realizowanie celów krótkoterminowych. Realizowanie ich z pasją i pełną energią oraz ciekawością, gdzie lub do czego po ich zakończeniu nas doprowadzą. Następnie obranie kolejnego celu i skupienie się na nim.

To działanie przypomina mi zwinne podejście do realizacji projektów. Pozwala ono w szybkich cyklach wytwarzać poszczególne małe elementy większej całości. Jednocześnie jest otwarte na to, że zarówno oczekiwania klienta jak i realia otoczenia ulegają częstym zmianom. Pracując małymi krokami można niemal w locie się do tych zmian dostosować.

Przestań więc mówić, że COVID zabił lub odebrał Ci marzenia. On je co najwyżej zmienił.

2. Nie szukaj szczęścia,

bo to nie jest przedmiot, który można znaleźć. Szczęście to ulotne uczucie, którego doświadczamy w różnych momentach. Nie jest i nigdy nie będzie czymś stałym w naszym życiu. Tim Minchin – australijski komik, przyrównał szczęście do orgazmu. Każdy chce go osiągnąć, ale nikt nie liczy, że będzie trwał wiecznie. Co więcej Tim ostrzega, że jak za dużo się koncentrujesz na jego osiągnięciu, to tym mniejsza szansa, że Ci się to uda.

Dziś zamknięci w domach i odcięci od bliskich kontaktów z innymi popadamy w apatię i nudę. Tracimy energię rozmyślając jak wiele tracimy i nie mamy ochoty na żadną aktywność, a to największy błąd. Aktywność i działanie dodają nam życiowej energii. Staraj się zatem być zajęty i uszczęśliwiać kogoś innego. Efektem ubocznym uszczęśliwiania innych jest bowiem własne poczucie szczęścia i satysfakcji z podejmowanych działań.

3. Bądź aktywny fizycznie

Ruch i wysiłek w czasie ćwiczeń lub nawet zwykłych spacerów powodują poprawę nastroju i pomagają walczyć ze złym humorem. Z drugiej strony przykłady osób na kwarantannach dobitnie nam uświadomiły, że bywają sytuacje, w których nie możemy liczyć na nikogo innego i wtedy nasza sprawność ruchowa jest czynnikiem krytycznym. Oddzielnym tematem jest zwiększona odporność organizmu, która się kształtuje dzięki takiej aktywności.

Zatem inwestycja w aktywność jest wręcz obowiązkowym działaniem, które powinno mieć wysoki priorytet w naszym życiu.  Może dzisiaj jeszcze jej aż tak nie doceniamy, ale z pewnością podziękujemy sami sobie jak wieku 80 lat bez problemu będziemy mogli zawiązać sznurowadło. Dziś z pewnością za tę aktywność odwdzięczy się nam nasza psychika i ukojone nerwy. Jak wiadomo bowiem stwierdzenie „w zdrowym ciele, zdrowy duch” już wielokrotnie zostało potwierdzone przez naukę.

4. Myśl krytycznie

I to nie tylko o swoich konkurentach lub przeciwnikach politycznych, ale przede wszystkim o swoich opiniach. Często jesteśmy w nich niepotrzebnie zacietrzewieni. Często opinie mylimy z faktami, nie zauważając przy okazji jak sami siebie w ten sposób ograniczamy.

Mój ulubiony przykład to twierdzenie, że kiedy karzą nam nosić maseczki, to nakładają nam kagańce. Czy jeżeli jesteś naprawdę wolnym wewnętrznie człowiekiem, to maseczka może stać się dla Ciebie kagańcem?

Inne przekonanie dotyczy tego, że jak te Święta nie będą takie jak co roku, to nie będą już takie wartościowe. Naprawdę? Wartość jest w powtarzalnym rytuale/zwyczaju, czy w twoim nastawieniu. Skąd wiesz, czy więcej chwil spokoju i wypoczynku w te Święta nie da ci więcej satysfakcji, niż opychanie się świątecznymi przysmakami podczas świątecznych spotkań. Szczególnie, że przy ich okazji tak łatwo o różnicę zdań, szczególnie na tematy polityczno-ekonomiczne.

5. Zdefiniuj siebie poprzez to co kochasz

Dziś wyjątkowo łatwo być „anty-” (np. antyszczepionkowcem) lub przeciwko (np. ***** ***) i choć często są to ważne dla nas kwestie nie powinniśmy dopuszczać do tego, aby przede wszystkim definiowało nas negatywne nastawienie.

Zamiast tego zastanów się za czym jesteś, co lub kogo chciałbyś wspierać w swoim życiu. Jakie wartości są dla Ciebie ważne i kiedy w swoich działaniach jesteś spójny ze sobą. Wiem, że takie zdefiniowanie siebie często nie jest łatwe. Często wymaga też wielu przemyśleń.

Jednak uwierz mi, że jest bardzo potrzebne i opłacalne dla nas samych. Nasz świat zmienił się diametralnie przez COVIDA, ale tylko ten zewnętrzny. Świadomość siebie i swoich wartości, dla mnie osobiście, ale też dla wielu moich klientów, była i jest swoistego rodzaju fundamentem w tych nieprzewidywalnych czasach. 

Daje mi też swoistego rodzaju poczucie wpływu. Bo czym więcej niedobrych rzeczy dzieje się wokół mnie, tym silniej je równoważę moim zaangażowaniem w to co dobre. Dla przykładu jestem prenumeratorem jednego dwumiesięcznika, którego zupełnie nie mam czasu czytać. Jestem nim, bo tak ludziom którzy go wydają, mogę powiedzieć, że docenia ich pracę. Doceniam ich, bo propagują ważne dla mnie wartości otwartości i tolerancji.

6. Szanuj tych z mniejszą siłą lub władzą niż Twoja

Wiele lat temu, kiedy pracowałem w dużej korporacji ze zdziwieniem obserwowałem to jak niektórzy ludzie awansujący z „szeregowych” stanowisk na menedżerskie nagle przestawali mówić „cześć” recepcjonistkom lub ochroniarzom. Ja osobiście witałem się z nimi i rozmawiałem na korytarzach nawet wtedy, gdy zostałem dyrektorem jednej ze spółek w grupie. Dzięki temu zawsze mogłem na nich liczyć w potrzebie.

Podobnie zawsze miałem dobre relacje z ekspedientkami w lokalnych sklepach. Słowa „dzień dobry”, „miłego dnia”, czy też chwila zagadania przy okazji zakupów nie były dla mnie problemem, a często poprawiały humor mój i ich. Kiedy przyszedł lockdown i godziny seniorów, zdobycie mojego ulubionego chleba nie było żadnym problemem. Wystarczyło poprosić ulubioną panią o odłożenie go dla mnie w piątek, tak abym mógł go kupić popołudniu.

Szczególnie obecnie dobre relacje z innymi są często dobrym zabezpieczeniem lepszego/łatwiejszego życia. Nigdy też nie wiesz, czy niedoceniane kiedyś zawody nagle nie staną się szczególnie ważnymi. Weź przykład pielęgniarek, nagle stały się bohaterkami.  

7. Nie szarp się i nie śpiesz

Często, kiedy otaczająca nas rzeczywistość ulega zmianie staramy się jak najszybciej i czasami na siłę przywrócić ją do starego porządku. Kiedy nam to nie wychodzi, potrafimy się rzucić w wir działań na oślep, byle tylko coś zrobić. To taka nasza ochrona na wypadek wyrzutów sumienia lub jakiegoś potknięcia. Zawsze możemy ostentacyjnie stwierdzić „na przecież się starałem”.

Bywają jednak takie momenty, kiedy zamiast bezrefleksyjnego czy automatycznego działania lepszym wyjściem jest chwila zastanowienia. Przecież kiedy ucieka ci autobus sprzed nosa nie biegniesz za nim całej trasy. Gdybyś to zrobił, to natychmiast podjąłbyś działanie. Miałbyś nawet argument, że przecież się starałeś. Pytanie jednak, czy nie rozsądniejsze byłoby sprawdzić, o której odchodzi następny o tym numerze lub czy nie mam jakiegoś alternatywnego sposobu dojazdu do wyznaczonego miejsca.

Przyszedł COVID i zmienił się świat. Czy siadłeś i zastanowiłeś się jak sobie w nim najlepiej zorganizować życie, czy też rzuciłeś się w pogoń za tą wersją świata, która była wcześniej?

Mam nadzieję, że powyższe wskazówki będą dla Ciebie przydatne. Myślę jednak, że powinienem Ci zdradzić jedną tajemnicę. Inspiracją dla ich sformułowania było wystąpienie Tima Minchina na Univesity of Western Australia zatytułowane „9 Life Lessons”, które wygłosił w październiku 2013 roku.

Tak nie pomyliłem się – w 2013 roku! Czyli w czasach świata sprzed pandemii. Zatem może jednak nasz świat nie stanął na głowie. Może jedynie zanegował nasze niektóre opinie i zwyczaje, których bezkrytycznie się trzymaliśmy?

Postcovidowy nowy Ty?

Wraz z nadejściem pandemii wiele firm istotnie przyśpieszyło swój rozwój technologiczny. W ciągu kilku miesięcy, a czasami tygodni zrealizowały usprawnienia i modyfikacje planowane na najbliższe dwa lata. Nowa sytuacja wymusiła też zmiany wielu procedur, stylu pracy i kultury organizacyjnej. Można by rzec, że dokonał się w nich istotny skok rozwojowy. Pytanie, które chciałbym Ci zadać, to pytanie o skok rozwojowy w Tobie – zadział się, czy nadal żyjesz jak dawniej?

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - zmiana - przemiana - skok rozwojowy
Image by Orna Wachman from Pixabay

Przetrwanie

Naturalną reakcją na zmianę jaka zaszła w naszym otoczeniu była próba przetrwania, a następnie wypracowania modelu funkcjonowania w tej nietypowej rzeczywistości.  Niemniej jednak były to zmiany wymuszone przez czynniki zewnętrzne: obostrzenia, nakazy i ograniczenia.

Niejednokrotnie nasze domy stały się zarazem naszymi biurami. Musieliśmy zmodyfikować nasze zakupowe zwyczaje. Również w zakresie relacji towarzyskich zaszyły bardzo głębokie zmiany. Rynek pracy uległ zaskakującym przeobrażeniom, na które w większości byliśmy nieprzygotowani. To czy nadal miałeś pracę, przestało być zależne od wykształcenia i fachowości, a kluczem stała się branża, w której pracowałeś.

Przystosowanie

Obecnie koronawirus jest już z nami na tyle długo, że w dużej mierze przyzwyczailiśmy się do świadomości funkcjonowania w jego towarzystwie. Jakoś poukładaliśmy sobie nowe rutyny dnia. Niektórzy z nas nawet zaczęli dostrzegać całkiem sporo plusów obecnej sytuacji i choć to może zabrzmieć dziwnie, wygodnie urządzili się w tym nowym covidowym świecie.

Problem w tym, że ten obecny świat jest jedynie „chwilową poczekalnią” przed światem postcovidowym, w którym mogą obowiązywać zupełnie inne reguły i zasady gry. To, że dobrze radziłeś sobie z tym co było kiedyś i jest teraz, niekoniecznie gwarantuje to, że dobrze poradzisz sobie w przyszłości.

Banks'y Londyn
W grudniu 2011 roku w czterech miejscach w Londynie pojawiły się hasła słynnego artysty ulicznego Banksy’ego: „Przepraszam, zamówiony styl życia jest obecnie niedostępny”. Wydaje się, że szczególnie dziś, hasło to zyskało swoje drugie życie.

Stresujący brak kontroli nad rezultatem

To co dotyka nas już obecnie, a najprawdopodobniej stanie się w przyszłości normalnością to pewnego rodzaju nieprzewidywalność zdarzeń i brak sprawdzonych wzorców postępowań. Prowadzą one do trudnego do zaakceptowania braku pełnej kontroli nad rezultatem.

Ten stan praktycznie u każdego z nas wywołuje stres. Jedynie co nas różni to poziom reakcji na niego. Jednych blokuje całkowicie w działaniu. U innych na pozór jest niewidoczny, ale drenuje ich system nerwowy niczym upierdliwy komar brzęczący gdzieś koło ucha.

Kiedy stawiamy sobie jakiś cel na przyszłość, nie zawsze potrafimy przewidzieć ścieżkę dojścia do niego, a szczególnie czas w jakim uda nam się ją zrealizować. Co więcej, często nie wiemy nawet jak będzie wyglądać nasze życie w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Jednak czekanie na lepszą okazję lub większą pewność raczej niczego nie zmieni. Znając zarys celu i akceptując pewną zmienność dróg lub sposobów dotarcia do niego powinniśmy zacząć działać już teraz elastycznie dostosowując się do zachodzących zmian.

Sztuka oduczania i ponownego uczenia

Wiele osób twierdzi, że dzisiejsze tempo życia i ilość spraw, nad którymi trzeba zapanować je przytłacza. Szczególnie mocno mogliśmy to poczuć, gdy nagle niemal w ciągu kilkunastu dni musieliśmy posiąść umiejętność używania platform komunikacyjnych typu Teams, Zoom itd. Nagle cała edukacja stała się zdalna, a wiele urzędów i instytucji otworzyło się na internetowe załatwianie różnych spraw.

Musieliśmy też nauczyć się oddzielania od siebie świata zawodowego i prywatnego, w sytuacji kiedy pracujemy z domu i nie mamy wyraźnego rozgraniczenia między tymi światami. Praca w zespołach rozproszonych, o której można było tyle czytać, stała się naszą rzeczywistością. Menedżerowie, którzy opierali swoje zarządzanie na mikrozarządzaniu i permanentnej kontroli, nagle tę kontrolę utracili. Spotkania rekrutacyjne on-line w pewnym momencie stały się jedyną dostępną formą rekrutacji. Jeżeli Twoim atutem była ciekawa osobowość lub charyzma, należało się nauczyć ich eksponowania przed internetową kamerą, zamiast podczas bezpośrednich kontaktów. 

Zaskakujące jest to, że w tych warunkach jest nadal cała grupa osób, które nie korzystają z nowoczesnych rozwiązań oraz nie zmieniły swoich zachowań. Zawzięcie bronią starych zwyczajów i sposobów upierając się, że tamte były lepsze. Popełniają błąd licząc, że wystarczy tylko przetrzymać pewien czas, a potem wszystko wróci do starego porządku. Tego porządku już nie ma i nie będzie. Pojawi się nowy, w którym wygrają Ci, którzy będą potrafili się elastycznie dostosować do nowych reguł gry.

Dziś niezbędną umiejętnością staje się umiejętność uczenia, oduczania i ponownego uczenia. To będzie nieustający cykl rozwoju. Zresztą nie jest on efektem covidowej pandemii. Już od lat mówiło się o tym zjawisku, a dziś przybrało ono jedynie na sile.

Nowa  koncepcja celów noworocznych

Niedługo kolejny Nowy Rok i kolejne plany, marzenia i cele noworoczne. Zanim je wypowiesz, pomyśl czy na pewno, te które miałeś co roku są nadal aktualne. Zaakceptuje fakt obecnej rzeczywistości i nie twórz ułudy. W nadchodzącym roku raczej nie powrócą tanie loty, bo branża lotnicza porządnie oberwała i latać będzie, ale raczej już nie tanio, a przynajmniej nie tak tanio jak wcześniej. Mogą Ci się też marzyć zyskowne inwestycje. Będą nadal dostępne, ale tylko te, które są obarczone sporym ryzykiem. W obecnych czasach dzięki mało ryzykownym instrumentom finansowym możemy jedynie ograniczać straty w oszczędnościach, a nie je pomnażać.

Z drugiej strony pracując zdalnie, możemy zrobić sobie miesięczne wakacje bez urlopu. Np. wynajmując jakiś dom za miastem z dostępem do dobrego internetu. Pół dnia będziesz normalnie pracować, a pół dnia wypoczywać w sielskich warunkach. Nie dojeżdżając do pracy, może nie potrzebujesz nowego samochodu i dzięki temu unikniesz kolejnego kredytu. Praca zdalna, pozwala też na podjęcie pracy w innym mieście niż to gdzie mieszkasz. Nagle Twoim rynkiem pracy może stać się cała Polska.

Opcji i możliwości jest wiele. Trzeba się tylko na nie mentalnie otworzyć i wyjść poza rutynowe tory myślenia.

Przemiana – osobista i firmowa. Czym się różnią?

Praktycznie każda zmiana niesie ze sobą szanse na nowe doświadczenia i wzrastanie. Każda też, szczególnie jeśli jest istotna, pociąga za sobą pewne ryzyko i jest krokiem w nieznane. Można zatem użyć stwierdzenia, że zmiana jako taka nie jest jednoznacznie zła lub dobra. Po prostu prowadzi nas do znalezienia się w odmiennej od dotychczasowej sytuacji.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - zmiana - przemiana
Image by Gerd Altmann from Pixabay

Zmiana osobista

To ciekawe, że osoby pytane o rozwój w życiu osobistym niemal zawsze są pełne entuzjazmu i pozytywnej energii. Ten nastrój utrzymuje się niezależnie od tego czy ktoś szykuje się do maratonu, co jak wiemy wymaga sporego wysiłku i dużej liczby treningów. Powraca do swojego starego hobby, czy też uczy jakiś nowych umiejętności, na oponowanie których musi poświęcić swój czas i energię.

Nawet osoby, które podejmują decyzje o przeprowadzce do nowego miejsca lub miasta są pozytywnie nakręcone. Co więcej, potężną dawką energii promienieją nawet Ci, którzy właśnie kupili swoje nowe mieszkanie i obciążyli się kredytem liczonym w setkach tysięcy, który będą nierzadko spłacali przez dwadzieścia lub trzydzieści lat.

Czy to nie dziwne, że ich przemiana jest taka energetyzująca, pozytywna i inspirująca. Przecież tak wiele rzeczy i spraw na drodze tej przemiany może pójść nie tak. W czasie treningu można doznać kontuzji. Energia zainwestowana w naukę, nie zawsze gwarantuje sukces. Przeprowadzka w nowe miejsce niekoniecznie znaczy, że będzie ono fajniejsze. Tak samo jako nie możemy być w stu procentach pewni stałych dochodów, które pozwolą nam regularnie spłacać kredyt.

Mimo wszystko wchodząc w te zmiany koncentrujemy się na tym co pozytywne i obiecujące. Rozpoczynamy nową przygodę życia z głęboką wiarą w to, że damy radę.

Zmian firmowa

Niby to oczywiste, że każda firma – tak samo jak osoba – aby wzrastać i się rozwijać musi podlegać zmianom. Musi wprowadzać nowe rozwiązania, usprawniać prace lub zawiązywać strategiczne sojusze. Bywa, że łączy się z innymi firmami (u ludzi nazywamy to małżeństwem), zmienia swoją siedzibę lub się przebranżawia. 

I tu zaskakujące zjawisko, ludzie których przy okazji dotykają te przemiany są dalecy od entuzjazmu, pozytywnej energii i raczej nie dostrzegają w nich nic inspirującego. Raczej towarzyszy im strach, obawy i czarne myśli. O ile przy osobistych przemianach myśllimy raczej „będzie super”, to przy tych firmowych na myśl jako pierwsze przychodzi nam „wywalą mnie”.

Tymczasem przecież tak wiele rzeczy i spraw może potoczyć się pozytywnie. Możemy nauczyć się nowych umiejętności, programów lub poznać jak wygląda praca w innej kulturze organizacyjnej. Czasami, to że naszą prace przejmują zautomatyzowane procesy popycha nas do wejście w inne obszary działania firmy. Obszary, w których nie moglibyśmy się odnaleźć przychodząc do firmy z zewnątrz, bo powiedziano by nam, że nie mamy w nich doświadczenia.

Poczucie wpływu

Patrząc na to z boku i pewnego dystansu, można by rzec, że te przemiany osobiste i firmowe są bardzo sobie bliskie. Powstaje zatem pytanie czemu generują tak odmienne reakcje. Odpowiedzią na to jest poczucie wpływu i kontroli.

Te osobiste wynikają z naszej inicjatywy i chęci zmiany. W tych drugich jesteśmy tylko ich uczestnikiem, najczęściej bez zbytniego wpływu na ich przebieg i rozwój. Co więcej te drugie są niejako na nas wymuszane, co dodatkowo budzi nasz opór i obawy.

To na co warto zwrócić uwagę, to fakt że zmiany osobiste i firmowe są naturalnym procesem. Warto też mieć świadomość, że i jedne i drugie prowadzą nas do znalezienia się w nowej nieznanej nam sytuacji. Różni je jedynie tylko to, że w przypadku tych drugich nie mamy na nie wpływu… A zasadniczo nie mamy wpływu, na to że się zaczynają.

Jeśli jednak zamiast uciekać lub próbować się ukryć, włączymy się w nie aktywnie, mogą stać się dla nas inspirującą trampoliną do pozytywnej zmiany zawodowej, a kto wie czy nie pociągną za sobą jakiś ciekawych przemian osobistych.

Prze_myślnik #50 – bądź prawdziwy

Czy zastanawiałeś się kiedyś ile w Tobie jest Ciebie, a ile to role, obrazy i zachowania wynikające z wtłoczenia Cię w pewne społeczne schematy. Czy pomyślałeś ile głoszonych przez Ciebie przekonań i poglądów to tylko kalki opinii innych. Pytam o to, bo wielu moich klientów przychodzi do mnie z wyobrażeniem jacy powinni być i wewnętrznym rozczarowaniem z powodu tego jak daleko według nich odbiegają od właściwego wzorca. A co jeśli takiego idealnego wzorca nie ma?

Każdy z nas jest inny i dorastał/tworzył się w innych okolicznościach. Jako dzieci jesteśmy początkowo niezależni. Potem szkoły odzierają nas z naszej indywidualności i próbują wtłoczyć w jeden z góry określony model funkcjonowania. Z czasem poszukując przynależności do różnych grup zaczynamy naśladować zachowania i poglądy ich członków. Do tego dochodzi presja social mediów i kreowanych tam, jakże często dalekich od rzeczywistości, obrazów życia naszych znajomych lub celebrytów.

Według mnie człowiek staje się prawdziwy dopiero wtedy, kiedy jest w stanie stanąć ze sobą twarzą w twarz. Kiedy jest w stanie zanegować pewne społeczne oczekiwania i dać sobie prawo do odmienności poglądów i zachowań. Najważniejsze jest jednak, aby kiedykolwiek zatrzymał się i zadał sobie trzy pytania:

  1. Kim jestem? (nie jaką rolę pełnię – np. brata, ojca itd.)
  2. Jaki jestem?
  3. Kim i jaki chcę być? (nie jakim chcę, aby mnie widzieli)

Szczera odpowiedź na te trzy pytania pozwala nam często dotrzeć do naszego wewnętrznego Ja. Zrozumieć, że nie jesteśmy ideałem, ale żyjącym człowiekiem. Człowiekiem, który ma swoje określone cechy, predyspozycje i ograniczenia. Kiedy je zrozumiemy i zaakceptujemy osiągniemy wewnętrzny spokój i pewność siebie. To one pozwolą nam w przyszłości wchodzić świadomie, odpowiedzialnie i bez lęku w nowe role i relacje. Co jednak ważne, będzie to wejście na własnych, zgodnych z nami zasadach.

Często, aby dojść do takiej świadomości musimy wpierw zmierzyć się z różnymi wyzwaniami i trudnymi życiowo sytuacjami. Pozwalają nam one lepiej poznać siebie i zobaczyć jak rzeczywiście na nie reagujemy i sobie z nimi radzimy. Obdzierają nas wtedy one z wydumanych wyobrażeń o nas samych i odkrywają to co prawdziwe. Jak twierdzi Zamszowy Koń po prostu musimy „wykochać się z życiem”.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - bądź prawdziwy

Konflikty, spór, awantura – przydatne podejścia

Sytuacje, w których zderzają się ze sobą osoby o różnych podejściach, poglądach czy interesach są czymś naturalnym zarówno w środowisku zawodowym, jak i życiu prywatnym. Niejednokrotnie zacietrzewieni w tym starciu idziemy o krok za daleko i wpędzamy się w sytuacje, z których niema dobrego (bezbolesnego) wyjścia.

Obecna koronawirusowa rzeczywistość tylko dokłada nam stresu, niepewności i nerwów. Zatem aż się prosi, aby konflikty wybuchały jeden po drugim.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - konflikt - konflikty - spór - awantura
Image by kalhh from Pixabay

Sprawa podstawowa i najważniejsza – nie ma złotego środka na konflikty. Każdy, który wybucha ma inny kontekst, przebieg i uczestników o różnej konstrukcji psychicznej.  Propozycje, które opiszę w tym artykule są jednymi z wielu istniejących. Wybrałem je, bo na moim oraz moich klientów przykładzie udowodniły swoją skuteczność.

Fiszka decyzyjna

To moja autorska technika, która pomaga w sytuacji, w której jesteśmy w trakcie konfliktu, ale nie w samym ogniu walki. Jest skuteczna do ochłodzenia rozpalonej głowy i zracjonalizowania podejścia do sprawy. Doskonała do zastosowania, kiedy niemiło zakończyliśmy jedno spotkanie i czeka nas kolejne, aby rozwiązać konflikt.

Nazwałem ją „decyzyjną”, bo pomaga podjąć właściwą decyzję odnośnie dalszego zachowania w konflikcie.

Uwzględnia ona fakt, że często w sytuacjach konfliktowych gubimy z pola widzenia merytoryczne informacje oraz nadrzędne cele. Zaczynamy za to skupiać się na ambicjonalnym udowodnieniu swojej racji. Karmiąc w ten sposób nasze łapczywe uwagi ego.

„Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie” – Leonia Pawlak podając granat swojemu jadącemu do sądu synowi.
film: „Sami swoi”

Fiszka decyzyjna jest bardzo prosta do zrobienia. Wystarczy kawałek kartki i coś do pisania. Dzielisz ja na trzy części według poniższego schematu i uzupełniasz zgodnie z opisem.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - fiszka decyzyjna -konflikt
Fiszka decyzyjna – obszar zawodowy
Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - fiszka decyzyjna - konflikt
Fiszka decyzyjna – obszar prywatny

Zapisz precyzyjnie o załatwienie/uzyskanie czego Ci chodzi. To powinna być krótka i konkretna informacja.

W przypadku konfliktu zawodowego wypisz argumenty faktycznie ważne z punktu widzenia Twojej firmy, zespołu, biznesu lub innego celu nadrzędnego. W życiu prywatnym te argumenty będą dotyczyły rodziny lub związku.

Każdy pozostały argument, który przychodzi Ci do głowy, ale nie pasuje do pierwszej kolumny, z dużym prawdopodobieństwem będzie dotyczył ego. Choć może na początku nie będzie Ci łatwo to przyznać.

Po wypełnieniu fiszki zastanów się jak chcesz teraz rozwiązać ten konflikt.

Przezroczystość

To technika, która działa w ogniu konfliktu. Jednak jeśli nie masz w niej wprawy zadziała tylko wtedy, gdy pomyślisz o jej wykorzystaniu jeszcze przed konfliktowym momentem.

Ja np. używałem jej w relacjach z chamskim i nieszanującym ludzi wiceprezesem. Kiedy miałem z nim spotkanie zawsze nastawiałem się na skorzystanie z tej techniki już przed nimi. Wchodziłem więc na nie mentalnie przezroczysty.

Jeżeli widziałeś kiedyś na filmach jaki efekt daje rzucanie w duchy meblami to właśnie o to chodzi. Meble przelatują przez duchy nic im nie robiąc. To samo powinno dotyczyć złych słów, kierowanych do Ciebie. Niech przelecą przez Ciebie, a Ty wychwyć z nich tylko istotę sprawy. „Kiedy wy ku* wa Markiewicz przestaniecie się wreszcie pierd…ć z tą sprawą” = wiceprezes pyta o termin zakończenia zadania.  W takiej sytuacji już znacznie łatwiej odpowiedzieć: „zgodnie z planem, 26 listopada” 😉

Brzytwa Hanlona

To nazwa jednej z metodologicznych reguł w nauce, która sprawdzi się doskonale w trakcie spotkania, podczas którego zaczynasz się irytować. Najczęściej zakładamy wtedy, że druga strona działa złośliwie. Tymczasem wpierw powinniśmy wykluczyć inny powód.

Mówi o nim właśnie brzytwa Hanlona: „Nie domniemywaj złej woli, jeśli rzecz daje się zadowalająco wyjaśnić głupotą.”

Ryzyko – przyprawa życia

Wiele razy na łamach mojego bloga uczulałem na fakt, że dążenie do uzyskania stanu całkowitego poczucia spokoju i bezpieczeństwa jest tylko na pozór idealnym celem. Finalnie okazuje się najczęściej ślepą uliczką. Prowadzi do marazmu, unikania tego co nowe i swoistego życiowego zastoju.

Kilkanaście dni temu w książce Małgorzaty Żukowskiej „Coaching to nie hobby” trafiłem na genialne stwierdzenie: „Ryzyko. The spice of life – przyprawa życia. Nadaje życiu smak, ostrość”. Nie potrafiłbym chyba bardziej klarownie i esencjonalnie tego sformułować.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - ryzyko - smak życia
Image by Barbara Rosner from Pixabay

Ryzykuj – przyprawiaj. Niech Twoje życie ma smak.

Chyba każdy z nas trafił w swoim życiu na niedoprawioną potrawę. Niby czujesz, że ją jesz. Niby zaspokaja ona głód i dostarcza energii. Jednak z tego jedzenia nie masz żadnej przyjemności. Jeżeli taka sytuacja będzie się powtarzać, jedzenie przybierze formę jedynie mechanicznego obowiązku na myśl, o którym robi Ci się niedobrze.

Powyższy opis pasuje doskonale do sytuacji zawodowej niektórych z nas. Być może niektórzy byli nawet na początku zachwyceni faktem, że w swojej pracy będą mieli niezbyt skomplikowane zadania i prawie zerową odpowiedzialność. Szczególnie fajne może się to zdawać na starcie. Z jednej strony jeszcze się uczymy i wszystko wydaje nam się nowe. Z drugiej mamy wizję bezpiecznego miejsca pracy.  Najczęściej jednak już po paru miesiącach na myśl o porannej pobudce i wyjściu do takiej pracy robi nam się niedobrze.

Podobnie jest z życiem niektórych z nas. Praca, powrót do domu, czas przed telewizorem, spanie. Kolejnego dnia, powtórka z rozrywki. Zero dodatkowych aktywności, zero wyjścia gdzie z domu, zero nauki nowych umiejętności. W tym przypadku życie zaczyna przypominać posiłki bez smaku. Wcześniej czy później zobaczymy wszystkie filmy i seriale oraz przećwiczymy już wszystkie możliwe pozycje na kanapie i fotelach.

Istnieje wiele możliwości, aby „przyprawiać” swoje życie zawodowe lub prywatne. Wymaga to tylko wyjścia poza utarte szlaki i podjęcia ryzyka czegoś nowego.

Warto przy tym pamiętać, że kiedy jesteśmy w sytuacji, w której naprawdę zdaje się, że nie możemy nic zrobić zawsze możemy przygotowywać się już teraz na przyszłość. Tak zrobił Nelson Mandela, który w więzieniu spędził prawie 30 lat. Na pytanie jak te wszystkie lata przetrwał. Odpowiedział, ja nie próbowałem przetrwać, ja się cały czas przygotowywałem.

Kolekcjonerzy przepisów – nie bądź jak oni

Zapewne znasz takie osoby – albo i sam do nich należysz – które mają w domu półki pełne książek z kucharskimi przepisami. Co więcej, czasami biorą je do ręki i przeglądają piękne zdjęcia potraw myśląc sobie, że kiedyś je zrobią. Jednak pomimo upływu czasu plany te pozostają jedynie w sferze marzeń. Co najwyżej księgozbiór wzbogaca się o kolejne kulinarne pozycje z kolejnymi pięknymi zdjęciami.

Wiele osób postępuje podobnie w swoim życiu. Żyją iluzją marzeń i nigdy nierealizowanych planów. Co jakiś czas na mojej kanapie siada klient, który z rumieńcami na twarzy opowiada jaki jest kreatywny i twórczy. Dowodem na to są dziesiątki pomysłów odnośnie tego co mógłby robić w życiu, a mimo to czuje się nieszczęśliwy. Kiedy pada pytanie co mógłby zrobić, aby to zmienić. Odpowiadam najczęściej – wybrać jeden lub maksymalnie dwa pomysły i je zrealizować.

Kiedy nie przyprawiać?

Są dwie takie sytuacje w naszym życiu, kiedy powinniśmy uważać z przyprawami.

Pierwsza, kiedy przesadziliśmy z wielkością potraw i ich liczbą. Nasz żołądek miał masę ciężkiej pracy do wykonania i jest teraz obolały. Mocne przyprawy narażą go na zbędne ekscesy i mogą spotęgować problemy.

Druga, kiedy jesteśmy po jakiejś chorobie lub w jej trakcie i lekarz zalecił nam prostą dietę, tak aby dodatkowo nie obciążać organizmu. W tej sytuacji posiłek nie ma być ekscytującym wydarzeniem, a jedynie formą wsparcia organizmu w rekonwalescencji.

Gdyby przełożyć powyższe na życie, napisałbym:

Jeśli miałeś wymagający i wyczerpujący czas w życiu lub trudne przejścia, dokładanie sobie dodatkowego ryzyka i stresu nie jest dobrym pomysłem. To w tym właśnie okresie potrzebujesz chwilowego wyhamowania i poczucia spokoju oraz bezpieczeństwa.

„Prywatny szef” – nowa potrzeba szefów i menedżerów

Jeszcze do niedawna, kiedy ktoś mnie pytał czy jestem osobistym trenerem nieco się obruszałem. Wolałem moją pracę z klientami postrzegać jako ich wsparcie w odkrywaniu nowych dróg i możliwości. Zależało mi, aby ich inspirować i pomagać im odnajdywać odwagę do pójścia wytyczoną ścieżką. Niejednokrotnie też wspólnie z nimi porządkowaliśmy chaos panujący w ich życiu czy też biznesowych aktywnościach. Oczywiście godziłem się być także sekundantem ich działań i „kontrolerem” realizacji ustalonych planów. Jednak od czasu koronawirusowej pandemii coraz więcej moich klientów będących menedżerami i właścicielami firmy prosi mnie wprost „bądź moim prywatnym szefem”.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - szef - menedżer - właściciel - home office
Image by Ales Krivec from Pixabay

Przytłumiony rozmach i wyciszona dynamika

Dzisiejsze czasy istotnie podniosły poziom niepewności. Obostrzenia wprowadzane w naszym codziennym życiu w konsekwencji rozprzestrzeniania się COVID-19 wpłynęły na zmniejszenie aktywności wielu z nas. Do tego dochodzi coraz częstsza, o ile nie permanentna praca zdalna.

Te wszystkie czynniki powodują wzrost stresu. Choć rzadko jest to spektakularny skok wzwyż na jego skali, to mamy do czynienia z powolnym i jednostajnym jego nasilaniem. Zazwyczaj w takich sytuacjach pomagały nam nasze relacje społeczne. Spotykając się z innymi mogliśmy powiedzieć im o naszych obawach i wątpliwościach. Mogliśmy się też pozbyć stresu wyśmiewając go podczas wspólnych rozmów czy zabaw. Najważniejsze jednak, że mogliśmy poczuć, że w tym wszystkim nie jesteśmy sami.

Nawet praca, która wielu ludziom wydawała się uciążliwym obowiązkiem, wyciągała nas z domów i wciągała w wir działań. Pozwalała pokonywać kolejne wyzwania. Spotkania z szefami podnosiły nam adrenalinę lub mobilizowały do dociągnięcia zadań do końca. Najważniejsze jednak, że przychodząc do niej zmienialiśmy środowisko i otoczenie.

Teraz dni wielu z nas stały się podobne do siebie. Dynamika działań nieco spowolniła. Nie ma już zmiany środowiska i otoczenia. Dziś niejednokrotnie pracujemy przy tym samym stole przy którym później jemy kolację. Nawet jak my mamy siłę i energię, to nagle okazuje się, że nie mają jej nasi współpracownicy na home office lub klienci. Co więcej, często nam ją nawet odbierają.

Zarządzanie w takich warunkach działem, zespołem czy firmą staje się prawdziwie trudnym zadaniem. Stąd tak wielu zarządzających potrzebuje dziś kogoś, kto zmobilizuje ich do działania. Odrzuci zwykłe wymówki i przysłowiowo „kopnie w tyłek”. Przy czym zrobi to jeszcze zanim spadek formy zauważy szef lub podległy zespół. Często nim zauważy go także nasza rodzina, która mogłaby się zacząć o nas martwić. Oto prawdziwy powód dlaczego dzisiejsi szefowie, zaczynają szukać swoich „prywatnych szefów”.

Czuje zamiast myślę   

Czasami oprócz kogoś, kto zmotywuje ich do działania zarządzający szukają też kogoś, kto pomoże im zdroworozsądkowo i z dystansu spojrzeć na obecną sytuację. Brak rozdzielenia świat prywatnego od zawodowego. Brak zmiany środowiska i otoczenia powodują często trudności w zmianie perspektywy postrzegania danego problemu czy zdarzenia.

Jedną z częstych sytuacji z jakimi mam do czynienia w pracy z moimi klientami jest np. niemoc działania wynikająca z tego, że używają zwrotu „czuję” zamiast „myślę”. No, bo jeśli czujesz „że będzie źle”, czujesz „że to wszystko się źle skończy” to zasadniczo nie można już z tym nic zrobić. Nie można przecież „walczyć” z odczuciami.

Można za to uświadomić komuś, że używa zwrotu „czuję” kiedy chce ukryć fakt, że tak naprawdę myśli lub obawia się, że „będzie źle” lub „coś się źle skończy”. Odczuwać można bowiem jedynie emocje np. takie jak: obawa, strach, lęk, radość czy satysfakcja i trudno z nimi dyskutować.

Z myśleniem za to dyskutować dużo łatwiej. Kiedy ktoś stwierdzi – myślę, że to się źle skończy. Można np. zadać mu pytanie na postawie jakich faktów lub przesłanek tak myśli. Dzięki temu można je zracjonalizować lub obalić. Tak więc rolą „prywatnego szefa” bywa także czasami, wyciągnięcie swojego klienta z otchłani czarnowidztwa.

Prze_myślnik #49 – życie jest sztuką

Dziś dzień, w którym zwykliśmy wspominać tych którzy odeszli. W zabieganiu dni, nagle zwalniamy, zatrzymujemy się i zapalamy świece. Często uciekamy też myślami do chwil spędzonych z tymi, których już nie ma. Nierzadko starając się pamiętać jedynie to co było dobre w tych relacjach. Wybaczamy i odpuszczamy przykre wydarzenia, nietakty i urazy, których doznaliśmy.

Pytanie jednak czemu postępujemy, tak tylko względem już nieobecnych. Czemu nie jesteśmy tacy dla żywych?

Jak pisze Agnieszka Sawicz „Ludzie uczynili ze śmierci sztukę, choć raczej sztuką powinno być życie.” Dopóki on trwa, każdego dnia budzimy się, aby iść do przodu. Napotykać radości, smutki, wyzwania i przeciwności losu. Każdy z nas dźwiga jakiś bagaż doświadczeń, ma jakieś marzenia, jak również sytuacje, o których najchętniej by zapomniał. Niekoniecznie w życiu bywa łatwo i z górki, choć z całą pewnością przyjemne i ekscytujące momenty też w nim występują.

Wielu z nas szuka stabilizacji i spokoju, zapominając o tym, że zmiana jest permanentnym składnikiem życia. Oczywiście można się z niego wycofać, popaść w bezmyślną rutynę. Bez rozwoju i wyzwań, sprowadzając całą ekscytację życiem do emocji przeżywanych wraz w bohaterami  telewizyjnych seriali. Pytanie jednak czy taki stan oznacza jeszcze życie, w pełnym jego rozumieniu. Czy zapalając świeczkę 1 listopada, nie powinniśmy jej zapalać też niektórym z tych, którzy choć jeszcze oddychają, to tak jakby umarli za życia?

Życie w pełni i zgodnie ze sobą to sztuka. To kreacja otaczającego nas świata i realny wpływ na nasze losy. To nie zawsze zwyciężanie i spoglądanie ze szczytu zdobytej góry. To czasami też potknięcie, upadek i podróż przez ciemne i nieprzychylne doliny. Ważne jest jednak, aby bez względu na miejsce i sytuację budzić się następnego dnia i robić krok do przodu.

Mam zatem propozycję, kiedy już się dopalą znicze zapalone dla tych, których już z nami nie ma. Zapal jeszcze jedną świeczkę, tym razem dla tych którzy są wokół ciebie i wciąż żyją. Zapal ją z intencją, aby jej światło oświetlało im drogę. Jeżeli będziesz miał ochotę chwyć też za telefon i zadzwoń do nich, aby im powiedzieć jak to dobrze, że po prostu są. Żywi nie mają swojego dnia pamięci o nich. Zwykliśmy zakładać, że życie jest oczywistością a tymczasem jest ono też sztuką, którą czasami warto docenić…

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - życie jest sztuką

Życie – to „żywy” projekt, a nie zestaw raz dokonanych wyborów

Wiele razy zdarzało mi się usłyszeć, że ktoś coś robi „bo tak trzeba”. Nie raz składając zamówienie na jakiś towar usłyszałem „jak już pan dokona wyboru – to potem nie można tego zmienić”. Podobno jak joga –  to i piękna dusza. Jak biznes – to twarde reguły gry. Jak władza – to „mocne plecy”. Jak dane wyznanie – to 100% przestrzeganie wszystkich jego nakazów i zakazów. Jak jedzenie – to albo mięsożerca albo wegetarianin. Tym czasem wg. mnie to zwykły bulshit.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - życie - wybór
Photo by David Lezcano on Unsplash

To co uważam za najcenniejsze w moim życiu to odwaga do mądrego i niekrzywdzącego innych przekraczania sztywnych reguł, łamania stereotypów, nie poddawania się przyklejanym ludziom „etykietkom” oraz naturalna potrzeba niezaszufladkowania. Do tego też gorąco zachęcam innych. Z jednym wszakże założeniem – dawanie sobie takiego prawa, oznacza również dawanie go pozostałym.

Dzięki temu samo „bo tak trzeba” nie jest dla mnie żadnym argumentem. Jednocześnie uprawiam jogę i działam w biznesie wykorzystując naprzemiennie to co „miękkie” i „twarde” w moim charakterze. Bez oporów korzystam z czystej logiki, jak i intuicji. Brak „mocnych pleców” nie zablokował mnie przed dostępem do władzy, bo dała mi ją solidna wiedza merytoryczna. Nie jestem wyznawcą żadnej religii, choć znam wiele systemów religijnych. Dzięki temu z każdego z nich brałem to co uznaje za dobre i tak skonstruowałem swój wewnętrzny system wartości (choć katechetka na religii gdy byłem dzieckiem mówiła, że to grzech). Jeżeli zaś chodzi o jedzenie, to jestem semiwegetarianinem, czyli mówiąc krótko jadam mięso ale bardzo mocno je ograniczam w mojej diecie. Można zatem powiedzieć, że stoję w rozkroku między mięso- a roślinożercami i nie jest to kwestia braku decyzji lub etap przejściowy, ale świadomy wybór.

Ty definiujesz zasady, czy zasady definiują Ciebie?

Zawsze zachęcam innych do odpowiedzenia sobie na powyższe pytanie. Skoro np. w Twojej rodzenie, gdy byłeś dzieckiem obowiązywały określone zasady, to czy teraz chcesz je bezrefleksyjnie przenieść do swojej „nowej rodziny”, którą zakładasz. Skoro Twój szef nie szanuje ludzi, a Ty też masz swoich podwładnych w tej firmie, to czy jednak mimo wszystko możesz okazywać im szacunek?

To tylko dwa proste przykłady, ale w naszym życiu jest wiele pól do dokonywania takich wyborów. Doskonale rozumiem, że najłatwiej powielać jakiś schemat. Nie brać odpowiedzialności za własny wybór i zrzucać ją na innych, system, okoliczności czy wychowanie. To jednak dla mnie oznacza zwykły konformizm i bezrefleksyjność. Jeżeli tak wybierasz szanuję to, ale nie potraktuję Cię jako ubezwłasnowolnionej ofiary lecz uznam, że tak wybrałeś i tyle.

Kiedy przychodzi do mnie klient na coaching i twierdzi, że nie może nic zmienić w swoim życiu, bo miał złych rodziców – mówię mu że to prawda, ale tylko do momentu gdy był dzieckiem. Teraz jest dorosły i ona już nie obowiązuje.

Oglądałem kiedyś film „Niezgodna”. Opowiadał o metropolii, w której budowane jest „idealne społeczeństwo” bazujące na przynależności do jednej z pięciu frakcji: Altruizm, Erudycja, Nieustraszoność, Prawość i Serdeczność. Każdy nastolatek musiał przejść test przynależności do jednej z nich. Zdarzały się jednak jednostki, które miały cechy pretendujące je do więcej niż jednej frakcji tzw. NIEZGODNI. Byli uznawani za zagrożenie. Oznaczało to bowiem niezależne myślenie i działanie oraz niską podatność na sterowanie przez system.

Pytanie zatem do Ciebie, czy nie chciałbyś być NIZEGODNYM w swoim życiu? A mówiąc precyzyjniej NIEZGODNYM z „systemem”, ale za to zgodnym z samym sobą?

Życie to seria wyborów, czy raz dokonane wybory to „jedno” życie?

Błąd, który często popełniamy to wiara w to, że raz dokonane wybory są już na całe nasze życie. Wstydzimy się zmieniać zdanie czy poglądy. Wyolbrzymiamy konsekwencję wyborów. Np. wielu z tych, którzy rozważają emigrację z danego kraju, zakłada że opuszczają go już na zawsze. Prawda jest taka, że opuszczają go na teraz, może na jakiś czas. Nikt jednak nie powiedział, że w przyszłości nie mogą do niego wrócić. To jest tylko ich założenie.

Jeżeli spuścimy trochę z tonu i zadęcia decyzje będą łatwiejsze. Jak przyjmiemy, że z wiekiem rozwijamy się i nasze poglądy ewoluują łatwiej będzie nam zaakceptować zmianę podejścia do wielu spraw.

Zmiana poglądu na jakąś kwestię, czy względem jakiegoś przekonania to nie przejaw słabości lub niestałości. To często przejaw odwagi i naturalnego rozwoju człowieka.

„Twoje założenia są Twoimi oknami na świat. Wyszoruj je od czasu do czasu, inaczej nie przejdzie światło”. Isaac Asimov

Świat VUCA – modny termin czy trafna diagnoza? Jak postępować?

Termin VUCA pochodzi od słów: volatility (zmienność), uncertainty (niepewność),complexity (złożoność) i ambiguity (niejednoznaczność). Opisuje on cztery rodzaje wyzwań z którymi przychodzi nam się mierzyć we współczesnym świeci. Mało kto wie, że nie powstał on w ciągu ostatnich paru lat, ale już w roku 1987. Niemniej to właśnie obecnie można często się natknąć na alarmujące artykuły i wpisy mówiące o tym jak świat VUCA wywróci nasze życie. Mało kto jednak wyjaśnia co ten „świat” w praktyce oznacza.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój - osobisty - VUCA - świat VUCA
Image by Jörg Möller from Pixabay

Świat VUCA brzmi szumnie – zasada wesołego miasteczka

Te cztery litery z niepokojąco brzmiącym ich rozwinięciem: zmienność, niepewność, złożoność i niejednoznaczność są świetną marketingową dźwignią różnego rodzaju działań, projektów, wystąpień i konferencji. Wystarczy wziąć dowolną branżę, wpisać jej nazwę na początku zdania, a potem tylko dodać dopisek o świcie VUCA i już mamy hit konferencyjny, czy szkoleniowy. Poniżej wymyślone przeze mnie przykłady:

  • Zarządzanie ludźmi w zmiennym, niepewnym, złożonym i niejednoznacznym świecie – szkolenie menedżerskie (a tak naprawę typowe szkolenie z zarządzania zespołem)
  • HR w czasach VUCA – jak zwinnie radzić sobie w niepewnym świecie! – konferencja dla branży HR (taka sama jak co roku, ale z dramatycznym tytułem)
  • Klient w świecie VUCA – strategia zdobycia i utrzymania nieprzewidywalnego klienta – wystąpienie na konferencji, de facto promujące oprogramowanie CRM

Idealnie działa tutaj zasada wesołego miasteczka – trzeba umiejętnie grać na poziomie strachu i ciekowości klienta. Dzięki temu kiedy opuszcza on wesołe miasteczko, aż buzuje w nim od emocji. Ważne tylko, aby nie przegiąć ze strachem, no i bezpiecznie zakończyć przejażdżkę na karuzeli. Powyższe przykłady najpierw nieco straszą, a potem finalnie oferują „złote rozwiązania”.

Zresztą same cztery litery też działają na wyobraźnie. Być może część z was pamięta jeszcze reklamę proszku z systemem TAED. Wystarczyło tylko napisać, że proszek „to” ma i ten tajemniczy dla większości klientów skrót już podnosił atrakcyjność produktu.

Podsumowując zaryzykowałbym bym stwierdzenie, że sam termin „VUCA” nie jest tylko chwytem marketingowym, ale mimo to często jest właśnie w tym charakterze używany.

VUCA – cztery wyzwania

Nie sztuką jest wymienić cztery wzywania składające się na ten termin, jednak większość dostępnych wpisów i artkułów nie wyjaśnia czym są te wyzwania i na czym polega ich charakter. Poniżej próba ich skrótowego przedstawienia. Opisuję na czym polegają i jakie skutki ze sobą niosą:

VOLATILITY (zmienność)

  • Szybkie zmiany przebiegające w chaotyczny sposób.
  • Brak możliwości określenia trendów lub wzorców postępowania.

Skutek:

  • Długofalowe i szczegółowe plany ulegają szybkiej dezaktualizacji.
  • Im dłużej planujesz, tym większa szansa na to, że twój plan będzie nieaktualny.

UNCERTAINTY (niepewność)

  • Na podstawie doświadczeń z przeszłości  trudno jest wnioskować o przyszłości.
  • Pojawiają się wyjątki od reguł, a nawet wyjątki od wyjątków.
  • Same reguły tracą na aktualności.

Skutek:

  • Mamy niską świadomość sytuacji i niskie rozumienie zdarzeń oraz problemów.
  • Trudno przewidzieć skutki podejmowanych działań.
  • Jeżeli chcesz być czegoś pewny w 100%,  to na 100% będziesz spóźniony.

COMPLEXITY (złożoność)

  • Nałożenie różnych obszarów i jednoczesny wpływ wielu czynników zewnętrznych.
  • Trudność w ustaleniu łańcucha przyczynowo-skutkowego działań i problemów.

Skutek

  • Dysponujemy tylko częścią danych lub możemy przewidzieć tylko niektóre zdarzenia.
  • Liczba i natura danych utrudnia proces decyzyjny.

AMBIGUITY (niejednoznaczność)

  • Niejasność sytuacji zwiększa szanse na błędne odczytanie sygnałów.
  • Mnogość znaczeń oraz brak wcześniejszych doświadczeń w danym obszarze.
  • Sytuacja, w której nie wiem nawet, czego nie wiem.

Skutek

  • Często działamy poza znanym terenem, poza swoją strefą komfortu.
  • Wzrasta ryzyko podejmowanych działań lub decyzje są hamowane w obawie przed ryzykiem.

VUCA Prime – cztery odpowiedzi na cztery wyzwania

Tak samo jak nie często wyżej opisane wyzwania są szerzej wyjaśniane. Również mało kto podaje opracowany przez  Boba Johansena, z Institute for the Future zestaw czterech umiejętności zwany „VUCA Prime”, który jest odpowiedzią na te wyzwania. Co prawda odnosił się on do czterech umiejętności menedżerskich, ale ja poniżej przedstawiam ich opis w bardziej życiowym (nie czysto menedżerskim) ujęciu:

Wyzawanie: volatility (zmienność)

Odpowiedź: VISION (Wizja)

  • Wizja mojego życia (jakie ma być) – zamiast szczegółowych planów na życie.
  • Znam oczekiwany efekt, mogę podążać różnymi drogami.
  • Latarnia morska w czasie burzy zmian i w dynamicznie zmieniającym się świecie. Dzięki niej odnajduje właściwy kierunek działań.

Wyzawanie: uncertainty (niepewność)

Odpowiedź: UNDERSTANDING (Zrozumienie)

  • Rozróżnianie tego co zależy ode mnie, od tego na co nie mam wpływu.
  • Świadomość „baniek informacyjnych” i umiejętność wyjścia poza nie.
  • Świat w Social Mediach, to nie świat realny – wyidealizowany i bez porażek, pełen pseudoekspertów.

Wyzawanie: complexity (złożoność)

Odpowiedź: CLARITY (Jasność)

  • Jasny system własnych wartości + klarownie zdefiniowane granice.
  • Świadomość siebie i swoich potrzeb.
  • Ukierunkowanie na decyzje i wybory spójne z tym jacy jesteśmy – integralne z nami.

Wyzawanie: ambiguity (niejednoznaczność)

Odpowiedź: AGILITY (Zwinność)

  • Zwinność, czyli umiejętność rozpoznawania sytuacji za pomocą eksperymentów.
  • Zamiast długich dyskusji i planów podejście „good enough”  i działanie, a następnie ocena rezultatu.
  • Strategia Wikingów – posiadanie planu nie wyklucza jego dynamicznych zmian i elastyczności.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi. Więcej informacji

Poniższy wzór polityki cookies chroniony jest prawem autorskim, które przysługują IAB Polska. 1. Serwis nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies. 2. Pliki cookies (tzw. „ciasteczka”) stanowią dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i przeznaczone są do korzystania ze stron internetowych Serwisu. Cookies zazwyczaj zawierają nazwę strony internetowej, z której pochodzą, czas przechowywania ich na urządzeniu końcowym oraz unikalny numer. 3. Podmiotem zamieszczającym na urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu pliki cookies oraz uzyskującym do nich dostęp jest operator Serwisu Lemon Mint Rafał Markiewicz z siedzibą pod adresem ul. Lipowa 16c/8, 81-572 Gdynia 4. Pliki cookies wykorzystywane są w celu: a) dostosowania zawartości stron internetowych Serwisu do preferencji Użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych; w szczególności pliki te pozwalają rozpoznać urządzenie Użytkownika Serwisu i odpowiednio wyświetlić stronę internetową, dostosowaną do jego indywidualnych potrzeb; b) tworzenia statystyk, które pomagają zrozumieć, w jaki sposób Użytkownicy Serwisu korzystają ze stron internetowych, co umożliwia ulepszanie ich struktury i zawartości; 5. W ramach Serwisu stosowane są dwa zasadnicze rodzaje plików cookies: „sesyjne” (session cookies) oraz „stałe” (persistent cookies). Cookies „sesyjne” są plikami tymczasowymi, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika do czasu wylogowania, opuszczenia strony internetowej lub wyłączenia oprogramowania (przeglądarki internetowej). „Stałe” pliki cookies przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika przez czas określony w parametrach plików cookies lub do czasu ich usunięcia przez Użytkownika. 6. W ramach Serwisu stosowane są następujące rodzaje plików cookies: a) „niezbędne” pliki cookies, umożliwiające korzystanie z usług dostępnych w ramach Serwisu, np. uwierzytelniające pliki cookies wykorzystywane do usług wymagających uwierzytelniania w ramach Serwisu; b) pliki cookies służące do zapewnienia bezpieczeństwa, np. wykorzystywane do wykrywania nadużyć w zakresie uwierzytelniania w ramach Serwisu; c) „wydajnościowe” pliki cookies, umożliwiające zbieranie informacji o sposobie korzystania ze stron internetowych Serwisu; d) „funkcjonalne” pliki cookies, umożliwiające „zapamiętanie” wybranych przez Użytkownika ustawień i personalizację interfejsu Użytkownika, np. w zakresie wybranego języka lub regionu, z którego pochodzi Użytkownik, rozmiaru czcionki, wyglądu strony internetowej itp.; e) „reklamowe” pliki cookies, umożliwiające dostarczanie Użytkownikom treści reklamowych bardziej dostosowanych do ich zainteresowań. 7. W wielu przypadkach oprogramowanie służące do przeglądania stron internetowych (przeglądarka internetowa) domyślnie dopuszcza przechowywanie plików cookies w urządzeniu końcowym Użytkownika. Użytkownicy Serwisu mogą dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących plików cookies. Ustawienia te mogą zostać zmienione w szczególności w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym zamieszczeniu w urządzeniu Użytkownika Serwisu. Szczegółowe informacje o możliwości i sposobach obsługi plików cookies dostępne są w ustawieniach oprogramowania (przeglądarki internetowej). 8. Operator Serwisu informuje, że ograniczenia stosowania plików cookies mogą wpłynąć na niektóre funkcjonalności dostępne na stronach internetowych Serwisu. 9. Pliki cookies zamieszczane w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i wykorzystywane mogą być również przez współpracujących z operatorem Serwisu partnerów. 10. Więcej informacji na temat plików cookies dostępnych jest pod adresem wszystkoociasteczkach.pl lub w sekcji „Pomoc” w menu przeglądarki internetowej.

Close