Rafał Markiewicz

Blog

Strach to wyzwanie, a nie słabość

Wrzesień to miesiąc, w którym często mamy zamiar wprowadzić w naszym życiu zmiany zaplanowane jeszcze w czasie wakacyjnych wyjazdów i wypoczynków. To właśnie wtedy zwalniamy tempo życia i wychodzimy z rutyny działania na autopilocie. Zauważamy to co nas uwiera i przeszkadza nam w osiągnięciu poczucia szczęścia.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój osobisty - strach

Początkowo jesteśmy pełni energii i niecierpliwie oczekujemy w blokach startowych na nadchodzącą datę zmiany. Jednak czym jesteśmy jej bliżej, tym poziom energii nam spada, bloki startowe nagle stają się niewygodne, rozwiązują się nam sznurówki i po cichu schodzimy z bieżni, która miała nas powieść do nowego etapu naszego życia. Ten scenariusz powtarza się u wielu z nas każdego roku.

Skąd ta niemoc? Czemu tak łatwo się poddajemy? Za wszystko odpowiada strach. Zjawia się nagle na linii startu z tym swoimi pytaniami: „a co jak się nie uda?”, „po co coś zmieniać, jak nie jest aż tak źle?”, „czy warto ryzykować?”. Ma też tuziny fotosów, z tymi którym nie wyszło. Z tymi, którzy ruszyli w zmianę i polegli. Wymachuje nimi zasłaniając stające za nim: nadzieję i wiarę w siebie. Jest niezwykle przebiegły i skuteczny. Jawi się jako zatroskany przyjaciel , ale kiedy tego nie widzimy, wysysa z nas energię i sączy w jej miejsce jad przepełniony strachem.

Wielu moich klientów, którzy szykują się do zmiany wspomina o strachu. O tym, że się boją i zaczynają się zastanawiać, czy podołają temu wyzwaniu. Uznają też, że strach jest przejawem ich słabości. Tymczasem strach to nie słabość, a odwaga do działania nie oznacza jego braku. Odwaga – oznacza jedynie działanie pomimo tego, że się boimy. Wspomina o tym zresztą wielu biznesmenów, polityków, sportowców i innych ludzi, którzy odnieśli w swoim życiu wielkie sukcesy. Mają odwagę mówić o tym, że strach momentami ścinał ich z nóg, ale oni widzieli w oddali swój cel i parli do niego z całych sił, nawet tych przez strach nadwątlonych.

Zaraza była w drodze do Damaszku i przemknęła obok karawany wodza na pustyni.
„Dokąd pędzisz?” zapytał wódz.
„Do Damaszku. Mam zamiar zabrać tysiąc istnień”.
W drodze powrotnej z Damaszku, Zaraza znowu mijała karawanę. Wódz powiedział: „Zabrałaś pięćdziesiąt tysięcy istnień, a nie tysiąc”.
„Nie”, rzekła Zaraza. „Ja wzięłam tysiąc. To strach zabrał resztę”.

Fruwasz, czy tylko zwisasz?

W czasie tegorocznych wakacji na Maderze zobaczyłem w mieście Funchal pomnik, który z pewnością zostanie na długo w mojej pamięci i do którego zawsze będę powracał w chwilach zwątpienia i niepewności. Pomnik „Upadłego anioła” jest bowiem dla mnie rzeźbiarskim uosobieniem braku wiary w siebie, mentalnej niemocy i rozpaczliwej bierności.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój osobisty - strach, bierność, działanie

Kiedy widzisz potężnego anioła o wspaniałych skrzydłach, który bezradnie zwisa na stalowych prętach w iluzorycznej klatce, aż chcesz krzyknąć do niego „Leć! Użyj skrzydeł! Rozwal tę klatkę!”. Chciałem krzyczeć i ja, przytłoczony jego bezradnością i irytującą biernością. Głos jednak uwiązł mi gardle. Po pierwsze, z tego powodu, że to idiotyczne krzyczeć na pomnik. Po drugie, bo przypominałem sobie, że podświadomie irytuje nas w innych to, czego nie lubimy w samy sobie.

Nagle na miejscu tego anioła zobaczyłem samego siebie. Ze swoją wiedzą, zdolnościami, umiejętnościami i całym moim potencjałem, w który zdarza mi się czasami wątpić. To są moje skrzydła, których gdybym tylko z całą wiarą użył roztrzaskałbym niejednokrotnie klatkę moich obaw i strachu. Chwile zawahania, gorsze momenty lub przebłyski braku wiary w siebie zdarzają się każdemu. Nawet tym najbardziej zaradnym, silnym i przebojowym. Wtedy właśnie jesteśmy jak ten anioł.

Wisimy bezradnie, budując kontury swojej klatki z „Nie da się”, „To dla mnie za trudne”, „Niemożliwe”, „To mnie przerasta”, „To bezsensu, bo i tak nic nie zmieni” itd. Nie dostrzegamy jednak, że ściany klatki nie są niczym wypełnione, że jest w nich przestrzeń na głęboki oddech i rozłożenie skrzydeł, w których istnienie zwątpiliśmy.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój osobisty - strach, bierność, działanie - upadły anioł

Ten pomnik zdradza jeszcze jedną tajemnicę, która wszystko utrudnia i komplikuje. Ten anioł do końca nie upadł, bo wciąż utrzymuje się nad ziemią. Być może wierzy nawet, że fruwa choć de facto jedynie zwisa. Być może wierzy, że używa swoich skrzydeł, choć de facto trzymają go jedynie stalowe pręty. Gdyby runął na ziemię, być może by się przebudził i poderwał do lotu, a tak pozostaje wciąż w biernych bezruchu. Ostatecznie do finalnego upadku jeszcze trochę brakuje. Ile to razy słyszałem „Co prawda nie jest dobrze, ale wiesz mogło by być jeszcze gorzej” jako idealną wymówka przed wzięciem odpowiedzialność za swoje życie i działaniem. W tym momencie „mogło by być jeszcze gorzej” to takie nasze pręty, na których zwisamy. Zapominając o tym, że wcześniej czy później przeżre je korozja, a my grzmotniemy z impetem o ziemię. Pozostaje jedynie pytanie, czy będziemy jeszcze wtedy pamiętali jak używa się skrzydeł?

„A jeśli upadnę? Oh, moja droga, a co jeśli polecisz?”

„Nie mam czasu” – to ściema

Z pewnością każdy z nas kiedyś usłyszał, ale i sam użył tytułowego stwierdzenia „nie mam czasu”. Co więcej, być może nawet w ten brak czasu wierzył. Prawda jest jednak taka, że czas nie znika i jest zawsze, co najwyżej wypełniony innymi planami. Plany te jednak, aby zająć nasz czas musiały wcześniej zyskać naszą akceptację i gdy teraz mówimy „nie mam czasu”, to de facto uznajemy, że są one ważniejsze niż to co ktoś innym nam w zamian za nie proponuje. Z tego powodu Laura Vanderkam, autorka książek na temat zarządzania czasem i produktywności twierdzi, że „nie mam czasu”, oznacza często „to nie mój priorytet”.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój osobisty - czas - zarządzanie czasem

Przytacza ona przykład bardzo zapracowanej kobiety, z kalendarzem wypełnionym po brzegi co do minuty. Któregoś dnia wychodzi ona z domu, a po powrocie stwierdza, że jej bojler uległ uszkodzeniu zarazem zalewając całą piwnicę. Na naprawę bojlera i usunięcie szkód spowodowanych zalaniem poświęca w sumie 7 godzin z tygodnia teoretycznie już wcześniej zaplanowanego co do minuty. Oczywistym jest, że nie rozciągnęła ona nagle czasu, tylko zmieniła priorytety – nadając najwyższy z nich sprawie bojlera. Gdyby, ktoś wcześniej zapytał tej kobiety, czy może poświecić mu choćby 3 godziny w tym tygodniu, usłyszałby najpewniej odpowiedź odmowną, ponieważ ma już przecież ten cały tydzień zajęty. Z tego właśnie powodu Laura twierdzi, że „Czas jest bardzo elastyczny. Nie możemy stworzyć więcej czasu, ale czas „rozciągnie się”, aby pomieścić to co chcemy do niego włożyć. Kluczem do zarządzania czasem, jest traktowanie naszych priorytetów, jak odpowiedników zepsutego bojlera”.

Na przykładzie m.in. powyższego przypadku posuwa się ona znacznie dalej w swoich twierdzeniach, uważając że nie tworzymy życia jakiego pragniemy poprzez oszczędzanie czasu. Tylko najpierw tworzymy wymarzone życie, a potem czas oszczędza się sam. Wystarczy tylko wiedzieć, co jest naszym priorytetem w życiu i tego się trzymać. Ostatecznie wszystko co robisz, każda minuta w Twoim życiu, to Twój wybór!

Nie mów więc od teraz „nie robię tego, czy tamtego bo nie mam czasu”, mów natomiast „nie robię tego, czy tamtego, bo to nie są moje priorytety”. Tak oto, tym wpisem sam pozbawiłem się argumentu „braku czasu” na naukę angielskiego i powodu do narzekania, że nie starcza mi czasu na czytanie książek i oglądanie filmów. Ciekaw jestem, wymówek w jakim temacie pozbawiłem Ciebie?

Żyj, nie umieraj…

Są w naszym życiu takie momenty, kiedy nagle trafiamy na coś wyjątkowego. Coś co całkowicie zmienia nasze życie. Wywraca je do góry nogami lub daje tak potężny zastrzyk energii do działania, że mkniemy przed siebie na pełnej mocy. Czasami są to traumatyczne wydarzenia o wielkiej sile rażenia, a czasami sprawy błahe, na pozór niewinne takie jak książki, filmy, przypadkowe spotkanie z nieznajomym, piosenki, a bywa, że i … wiersze.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój osobisty - żyj, nie umieraj

Ten trafił do mnie w idealnym momencie. Kiedy mój okręt zwany „życiem” niespiesznie przemierzał nad wyraz spokojne wody. Kiedy zaczynałem zadawać sobie pytanie czy warto się wysilać i napinać żagle, czy nie lepiej poddać się dryfowi lub płynąć z prądem. Mogłoby być przecież tak miło, łatwo i bez zbędnego wysiłku… Mogło by być też śmiertelnie nudno, biernie i niejako, ale w tym momencie (jak większość niestety) nie dostrzegałem tego ryzyka. Ryzyka, śmierci za życia.

„Powoli umiera ten, kto staje się niewolnikiem przyzwyczajenia,
powtarzając każdego dnia te same drogi…
kto nigdy nie zmienia punktów odniesienia…
kto nigdy nie zmienia koloru swojego ubioru…
kto nigdy nie porozmawia z nieznajomym….

Powoli umiera ten, kto unika w swoim życiu Pasji,
kto zawsze przedkłada czarne nad białe
i poszczególne chwile nad całą paletę emocji, które powodują,
że oczy błyszczą, na twarzy pojawia się uśmiech,
a serce bije mocniej w konfrontacji z błędami i racjonalizmem…

Powoli umiera ten, kto nie 'wywraca stołu’,
kto jest nieszczęśliwy z pracy,
kto nie ryzykuje pewności dla niepewności realizacji Marzeń,
kto nie pozwoli sobie, przynajmniej jeden raz w życiu, uniknąć rozumnych rad i pójść za głosem Serca…

Powoli umiera ten, kto nie podróżuje…
kto nie czyta, kto nie słucha muzyki…
kto nie znajduje dobra w sobie…

Powoli umiera ten, kto niszczy swą miłość własną…
kto znikąd nie chce przyjąć pomocy…
kto idzie przez życie narzekając na własne nieszczęście i na „deszcz”, który pada…

Powoli umiera ten, kto rezygnuje z inicjatywy przed rozpoczęciem jej,
kto nie pyta o to, czego nie rozumie,
i nie odpowiada, kiedy zna odpowiedź…

Unikamy śmierci w małych dawkach,
pamiętając zawsze, że bycie żywym domaga się długiego wysiłku i wytrwałości, począwszy od prostej czynności oddychania…”

– Martha Medeiros

 

Niesamodzielni, zagubieni i przerażeni życiem

Jonathan Haidt kreśli dość przerażający obraz niesamodzielności i kultury bycia ofiarą wśród amerykańskiej młodzieży. Jednak, nie jest to obraz charakterystyczny tylko dla tamtego kontynentu. Pracując od 17 lat z młodymi ludźmi zasilającymi centra obsługi klienta z roku na rok obserwowałem obniżanie u nich poziomu zaradności i decyzyjności. W końcu, w ostatnich latach, przerodziło się to w całkowitą niedojrzałość życiową u znacznej większości konsultantów.

Content not available.
Please allow cookies by clicking Accept on the banner

Mam jednak wątpliwość, czy to tylko wina technologii, social mediów i nadopiekuńczości obecnego pokolenia rodziców. Sądzę, że problem pojawił się już znacznie wcześniej kiedy cywilizacja zachodu zaczęła dążyć do jak najbardziej zabezpieczonego świata. Świetnie pisał o tym Marek Bednarski w artykule „Niemożliwe jest jakby zaproszeniem” zamieszczonym w czasopiśmie Yoga & Ayurweda 4/2017:

„To wszystko pozwala mi powiedzieć, że „niemożliwe jest jakby zaproszeniem”. W dzisiejszych czasach wielu ludzi potrzebuje tych słów, by pokonać wewnętrzne bariery. Pomocną w tej kwestii grupą asan są pozycje balansowe. W nich dotykamy, czegoś co Guruji Iyengar nazywał „fear complex” – kompleks strachu. Cywilizacja Zachodu zmierza w kierunku pozostawiania kolejnym pokoleniom jak najbardziej zabezpieczonego świata. Coraz bardziej ogrodzonego i odizolowanego. Ubezpieczamy życie, samochody, domy i zdrowie. Odkładamy pieniądze na starość, wykupujemy różnego rodzaju polisy i obligacje. Chcemy całkowicie wyeliminować ryzyko z życia.

Nowe pokolenia nie są również gotowe na podjęcie trudu działania, gdy pojawia się problem. Kiedy nie idzie, łatwiej się rozwieść czy porzucić pracę, niż próbować coś naprawić. Wyrzucamy stare rzeczy i kupujemy nowe. Starsze osoby oddaje się do domu spokojnej starości, by nie były balastem. Wszystko ma iść lekko i bez zbędnego ryzyka. Pojawia się wtedy całkowite wynaturzenie człowieka, który ma potrzebę przeżywania różnego rodzaju emocji. Dochodzi do sytuacji skrajnych. Ludzie z powodu niedotrzymania terminu w pracy, przeżywają taki stres, jakby ich istnienie było zagrożone. To sięgające zenitu napięcie rujnuje wiele rodzin i osób. Wpadają w uzależnienia i choroby psychiczne, nie potrafią się odnaleźć w niezrozumiałej sytuacji. Realnego zagrożenia życia nie ma, więc nie wiadomo jak się uratować. Wszystko dzieje się tylko w głowie.”

W dobie dyskusji koncentrującej się na tym, czy sztuczna inteligencja odbierze pracę na prostych i powtarzalnych stanowiskach, zacząłbym się raczej zastanawiać, czy uratuje one firmy i przedsiębiorstwa w sytuacji braku odważnych i decyzyjnych menedżerów, którzy byliby zdolni wprowadzać zmiany czy innowacje, lub też wyprowadzać zarządzane zespoły na spokojne wody w sytuacji kryzysu.

To chyba też jasny sygnał dla pracodawców, aby szanować i odpowiednio zadbać o obecnych doświadczonych menedżerów, bo coś mi się zdaje, że już niedługo trudno będzie ich zastąpić nowymi równie sprawnymi i decyzyjnymi.

Czemu nie jestem inna/inny?

Nierzadko zdarzają mi się sesje, na których dowiaduję się od klientów, że chcieli by być inni. Np. bardziej śmiali, bardziej elokwentni, otoczeni większa liczbą przyjaciół i znajomych. Często mówią o tym, bo znają kogoś innego, kto taki właśnie jest i zdaje się być szczęśliwą osobą.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój osobisty -być sobą

To bardzo pozytywne oczekiwania. Kiedy jednak  im się przyjrzeć, to okazuje się że: śmiałość, elokwencja i mnóstwo przyjaciół nie są celem samym w sobie, a tylko narzędziem do tego żeby poczuć się szczęśliwym/szczęśliwą. Tymczasem, szczęścia nie można osiągnąć naśladując innych, trzeba je znaleźć wewnątrz siebie i odpowiednio pielęgnować.

Pięknie to opisuje jedna z przypowieści, na którą trafiłem kilka lat temu:

“Król poszedł do swego ogrodu i zastał tam więdnące i umierające drzewa, krzewy i kwiaty. Dąb powiedział mu, że umiera, gdyż nie może być tak wysoki jak sosna.

Gdy zwrócił się do sosny, dowiedział się, że więdnie ona, gdyż nie może znieść, że nie ma takich winogron jak winorośl.  A winorośl umiera, ponieważ nie może kwitnąć jak róża.

W końcu znalazł jedną roślinę kwitnącą i świeżą jak zawsze –  był to bratek.

Na swoje pytanie, o to co powoduje, że bratek jest w odmiennym stanie niż pozostałe rośliny, król otrzymał taką odpowiedź:

– Uznałem, że gdy posadziłeś mnie, chciałeś, żebym to ja wyrósł. Gdybyś chciał dąb, winorośl czy różę, posadziłbyś je.

A więc pomyślałem:  jeśli mogę być tym, czym jestem, spróbuję być tym najlepiej jak potrafię. Nie mogę być nikim innym, tylko tym, czym jestem.

I staram się być tym czym jestem, na tyle, na ile potrafię.”

10 pożądanych umiejętności i postaw pracowników

Świat ulega dynamicznym przemianom, a w raz z nim zmianom ulega współczesny rynek pracy i oczekiwania wobec pracowników. Coraz więcej zawodów wymienia się wśród tych, które zagrożone są automatyzacją. Niezmiennie jednak wszelkie rankingi i raporty wskazują na to, że nadal w cenie będą zdolności interpersonalne oraz kompetencje miękkie, które pozwolą odważnie i elastycznie podchodzić do rozwiązywania problemów. Z całą pewnością również, ze względu na obserwowany postęp technologii i rozwiązań cyfrowych,  kluczowa w przyszłości będzie umiejętność uczenia się, oduczania i uczenia na nowo.

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój osobisty - zmiana - 10 - pożądanych - umiejętności i postaw

Życie jest dobre czy złe – jak odpowiesz?

Tym pytaniem jedna z moich coachingowych klientek przywołała w mojej pamięci pewną opowieść przeczytaną dawno temu, już nie pamiętam nawet gdzie…

Pewien uczeń zapytał swojego mistrza:
– Mistrzu, czy świat jest wrogi dla ludzi? Czy niesie zło czy dobro?
– Opowiem ci historię o tym, jak świat odnosi się do człowieka, – powiedział mistrz.

Był sobie kiedyś wielki król, który kazał zbudować piękny pałac. Było tam wiele wspaniałości. Wśród różnych cudów i ciekawostek w pałacu było komnata, w której wszystkie ściany, podłoga, drzwi, a nawet sufit – były zrobione z luster. Osoby wchodzące do komnaty w pierwszej chwili nie zdawały sobie sprawy, że stoją przed lustrami – tak bardzo zacierała się granica między światem rzeczywistym a odzwierciedlonym. Ponadto ściany komnaty zostały tak zbudowane, że na każdy dźwięk odpowiadało echo. Gdy ktoś pytał: „kim jesteś?”- słyszał w odpowiedzi z różnych stron, „kim jesteś?… kim jesteś?…, kim jesteś?…”

Rafał Markiewicz - coach - coaching - rozwój osobisty - życie

Pewnego razu do komnaty dostał się pies i zamarł w zdumieniu pośrodku, otoczony sforą psów ze wszystkich stron, a także z dołu i z góry. Pies na wszelki wypadek ostrzegawczo pokazał kły i wszystkie odbicia odpowiedziały mu tym samym. Pies zawarczał. Echo odwzajemniło głośne warczenie. Pies szczekał coraz głośniej. Echo też. Pies biegał tam i z powrotem, próbując ugryźć odzwierciedlające się w lustrach psy, jego odbicia też biegały i gryzły. Rano królewska służba znalazła wycieńczonego, nieprzytomnego psa, otoczonego przez setki nieprzytomnych psów. W komnacie nie było niczego, co mogłoby zagrozić psu, prócz jego własnego odbicia.

– Bo widzisz – powiedział mistrz – świat nie jest ani dobry, ani zły sam w sobie. Wobec człowieka świat jest obojętny. Wszystko, co dzieje się wokół nas jest tylko odzwierciedleniem naszych myśli, uczuć, pragnień i działań. Świat to jedno wielkie lustro.

Życie z pewnością bywa momentami trudne i niełatwe. Na pewno bywa też zmienne i daleko mu do prostego podziału na zdarzenia czarne i białe. Gustuje wręcz w całej gamie szarości, choć de facto bywa też bardzo kolorowe.

Ja natomiast lubię dodawać, że jest także i przewrotne. Często, trudne dzieciństwo kształtuje nas na silnych i zaradnych ludzi w przyszłości, przez co żyje się łatwiej. Momenty, które odbieramy dziś jako szalenie trudne, z perspektywy czasu mogą się okazać wstępem do najcudowniejszego etapu naszego życia.

Miałem też klientów, których życie mogło się wydawać idyllą, bo wszystko dostali od rodziców (łącznie z mieszkaniem i samochodem) lub rodzice pomogli im wszystko załatwić – nawet pracę. Choć było tak słodko i miło, to właśnie oni przychodzili do mnie po pomoc. Twierdzili, że nie czują się spełnieni w życiu, że nie mają poczucia, iż coś w nim osiągnęli, bo wszystko dostali i to powoduje, że czują się nieszczęśliwi.

Kończąc zostawiam Cię z pytaniem: Co Ty zobaczyłbyś w lustrzanej komnacie?

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi. Więcej informacji

Poniższy wzór polityki cookies chroniony jest prawem autorskim, które przysługują IAB Polska. 1. Serwis nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies. 2. Pliki cookies (tzw. „ciasteczka”) stanowią dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i przeznaczone są do korzystania ze stron internetowych Serwisu. Cookies zazwyczaj zawierają nazwę strony internetowej, z której pochodzą, czas przechowywania ich na urządzeniu końcowym oraz unikalny numer. 3. Podmiotem zamieszczającym na urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu pliki cookies oraz uzyskującym do nich dostęp jest operator Serwisu Lemon Mint Rafał Markiewicz z siedzibą pod adresem ul. Lipowa 16c/8, 81-572 Gdynia 4. Pliki cookies wykorzystywane są w celu: a) dostosowania zawartości stron internetowych Serwisu do preferencji Użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych; w szczególności pliki te pozwalają rozpoznać urządzenie Użytkownika Serwisu i odpowiednio wyświetlić stronę internetową, dostosowaną do jego indywidualnych potrzeb; b) tworzenia statystyk, które pomagają zrozumieć, w jaki sposób Użytkownicy Serwisu korzystają ze stron internetowych, co umożliwia ulepszanie ich struktury i zawartości; 5. W ramach Serwisu stosowane są dwa zasadnicze rodzaje plików cookies: „sesyjne” (session cookies) oraz „stałe” (persistent cookies). Cookies „sesyjne” są plikami tymczasowymi, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika do czasu wylogowania, opuszczenia strony internetowej lub wyłączenia oprogramowania (przeglądarki internetowej). „Stałe” pliki cookies przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika przez czas określony w parametrach plików cookies lub do czasu ich usunięcia przez Użytkownika. 6. W ramach Serwisu stosowane są następujące rodzaje plików cookies: a) „niezbędne” pliki cookies, umożliwiające korzystanie z usług dostępnych w ramach Serwisu, np. uwierzytelniające pliki cookies wykorzystywane do usług wymagających uwierzytelniania w ramach Serwisu; b) pliki cookies służące do zapewnienia bezpieczeństwa, np. wykorzystywane do wykrywania nadużyć w zakresie uwierzytelniania w ramach Serwisu; c) „wydajnościowe” pliki cookies, umożliwiające zbieranie informacji o sposobie korzystania ze stron internetowych Serwisu; d) „funkcjonalne” pliki cookies, umożliwiające „zapamiętanie” wybranych przez Użytkownika ustawień i personalizację interfejsu Użytkownika, np. w zakresie wybranego języka lub regionu, z którego pochodzi Użytkownik, rozmiaru czcionki, wyglądu strony internetowej itp.; e) „reklamowe” pliki cookies, umożliwiające dostarczanie Użytkownikom treści reklamowych bardziej dostosowanych do ich zainteresowań. 7. W wielu przypadkach oprogramowanie służące do przeglądania stron internetowych (przeglądarka internetowa) domyślnie dopuszcza przechowywanie plików cookies w urządzeniu końcowym Użytkownika. Użytkownicy Serwisu mogą dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących plików cookies. Ustawienia te mogą zostać zmienione w szczególności w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym zamieszczeniu w urządzeniu Użytkownika Serwisu. Szczegółowe informacje o możliwości i sposobach obsługi plików cookies dostępne są w ustawieniach oprogramowania (przeglądarki internetowej). 8. Operator Serwisu informuje, że ograniczenia stosowania plików cookies mogą wpłynąć na niektóre funkcjonalności dostępne na stronach internetowych Serwisu. 9. Pliki cookies zamieszczane w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i wykorzystywane mogą być również przez współpracujących z operatorem Serwisu partnerów. 10. Więcej informacji na temat plików cookies dostępnych jest pod adresem wszystkoociasteczkach.pl lub w sekcji „Pomoc” w menu przeglądarki internetowej.

Close